Dior, Louis Vuitton, Prada, Armani: wszystkie twarze męskości na wybiegach
PARTNERZY SERWISU
Trendy i zjawiska
Dior, Louis Vuitton, Prada, Armani: wszystkie twarze męskości na wybiegach
W pokazach na sezon jesień–zima 2026/2027 w Paryżu i Mediolanie nie ma jednego ideału. Ale zdecydowanie jest się czym ekscytować.
Udostępnij

Autor zdjęcia: Getty Images, kolaż Grzegorz Komorowski
Bieżący miesiąc mody męskiej na sezon jesień–zima 2026/2027 upływa pod znakiem pluralizmu. Choć Pitti Uomo i Mediolan mogły sprawiać wrażenie dość konserwatywnych pod względem liczby garniturów – wprawdzie niemal każdy zabójczo dobrze skrojony, od Soshiotsuki po Zegnę – to Paryż przypomina, że moda męska podobnie jak sama męskość ma wiele twarzy.
Jonathan Anderson dla Diora: bunt, historia i nowy flirt z męskością
Z niezwykłą energią potwierdził to Jonathan Anderson swoją drugą męską kolekcją dla Diora. Projektant zdecydowanie zrywa tu z uprzejmym stylem preppy, którym debiutował, i kreśli kilkanaście odważnych, wręcz buntowniczych portretów mężczyzn. Jednym z nich jest XIX-wieczny flâneur, który nagle trafia do undergroundowego klubu z początku lat 2000.: paradne epolety pojawiają się na ramionach koszulek polo, a surduty są zestawione z obcisłymi dżinsami typu skinny. Tego arystokratycznego młodzieńca bez wątpienia sfotografowałby Hedi Slimane.
Nie bez powodu przywołuję go w kontekście nowej kolekcji Andersona. To właśnie Slimane na początku milenium zrewolucjonizował i radykalnie odświeżył męską linię Diora (wówczas jeszcze Dior Homme), wprowadzając rockową estetykę, ultra ciasne rurki i czarno-białą paletę. Jonathan Anderson w niezwykle inteligentny sposób oddaje mu tu należny hołd.
Na moodboardzie Irlandczyka pojawia się również John Galliano – kolejny legendarny dyrektor kreatywny Diora, którego zamiłowanie do teatralnego splendoru i operowej narracji sprawiało, że każda kolekcja była pełnowymiarowym spektaklem. Co ciekawe, od dawna żaden ze współczesnych projektantów Diora nie odważył się sięgnąć po gallianowski dramatyzm. Anderson robi to wreszcie, reinterpretując słynne jedwabne kimono z kolekcji haute couture wiosna–lato 1998 i wręcz wklejając jego zwiewną sylwetkę w klasyczny, dwurzędowy, camelowy płaszcz. W ten sposób powstaje kolejny obraz mężczyzny, tym razem wyłaniającego się z ilustracji art déco autorstwa Ertégo lub wracającego z balu u Paula Poireta.
Intrygujące napięcie pojawia się także między futrzanymi mankietami, przypominającymi mufki rodem z utworów Puszkina (Eugeniusz Oniegin – zwłaszcza ten uosobiony przez Ralpha Fiennesa w ekranizacji z 1999 roku – bez trudu mógłby zostać ambasadorem Diora obok Louisa Garrela, Roberta Pattinsona i Josha O’Connora), a surowymi, utylitarnymi parkami, które skutecznie równoważą romantyczność kolekcji. Najbardziej zaskakującym elementem okazują się jednak peruki w jaskrawym, agresywnie pstrokatym odcieniu żółci, wykonane przez Guido Palau. Anderson nawiązuje w ten sposób do kultowej fryzury Pam Hogg, niedawno zmarłej szkockiej projektantki uwielbianej przez londyński świat mody i muzyki.
Ten punkowy detal definitywnie burzy schludny wizerunek mężczyzny Diora, do niedawna konsekwentnie pielęgnowany przez Kima Jonesa. Niczym Sofia Coppola, która spontanicznie wprowadziła trampki do filmowej garderoby Marii Antoniny, obecny dyrektor kreatywny marki doprawia całość kolażowym ahistoryzmem – i wyraźnie świetnie się przy tym bawi. Tak obrazoburczego, zmiennego, a jednocześnie pełnego flirtu i humoru oblicza męskości dawno nie widziałem w modzie męskiej. Jest się czym ekscytować.

Autor zdjęcia: Giovanni Giannoni/WWD via Getty Images
Auralee: japoński minimalizm w ruchu i kontrolowanym nieładzie
Po bardziej stonowaną, choć równie inspirującą wizję mężczyzny sięgam do japońskiej marki Auralee. Ryota Iwai wraz z utalentowaną Charlotte Collet, odpowiedzialną za stylizacje i art direction, wyraźnie depcze po piętach paryskim minimalistom, takim jak Christophe Lemaire czy Jean Touitou z A.P.C. Nie interesuje go jednak nadąsany „dobry smak”. Wręcz przeciwnie: zestawia kolory, których rzekomo się nie łączy, celowo zaburza proporcje, nie prasuje ani garniturów, ani dżinsów. Mężczyzna Auralee wygląda tak, jakby był w ciągłym biegu – albo permanentnym stanie spóźnienia. Beztrosko zarzucony szal w niepasującą do reszty stylizacji kratę, warstwowe „noszenie się na cebulkę”, ale z nonszalancją dandysa. Jest w tym niezwykły urok, który z łatwością chciałbym odtworzyć za pomocą własnej garderoby.

Autor zdjęcia: Peter White/Getty Images
Louis Vuitton Pharrella Williamsa: dojrzały tech bro w luksusowym wydaniu
Kontrapunktem dla roztrzepańca Auralee jest tech bro Louis Vuitton, który wraz z Pharrellem Williamsem dojrzewa. To typ biznesmena na miarę granego przez Kita Haringtona Henry’ego Mucka z „Branży”: bezwzględnego, nieustępliwego, ale zawsze nienagannie ubranego. Taki mężczyzna nie odnajdzie się w Diorze Andersona, za to z pewnością sięgnie po opinającą, podkreślającą muskulaturę koszulę z subtelnym haftem LV, solidną budrysówkę z futrzanym kołnierzem czy podręczną torbę Speedy z monogramem, idealną na 30-minutowy lot prywatnym odrzutowcem lub not-just-business lunch w Gstaad. Odnoszę jednak wrażenie, że mężczyzna Pharrella utknął nieco w korporacyjnej manosferze.

Autor zdjęcia: Kristy Sparow/Getty Images

Autor zdjęcia: Victor VIRGILE/Gamma-Rapho via Getty Images
Jeśli chodzi o Mediolan, w pamięci szczególnie utkwiły mi dwie kolekcje, ukazujące współczesnego mężczyznę z zupełnie różnych perspektyw. Niewielu projektantów potrafi z taką przenikliwością odczytywać globalny nastrój jak Miuccia Prada i Raf Simons. Ich wspólna kolekcja dla Prady wyraźnie zapowiada nadchodzący czas recesji – ekonomicznej, politycznej, a być może również kulturowej.
Prada i Raf Simons: moda męska w cieniu recesji
Scenografia pokazu w Fondazione Prada przywodzi na myśl zrujnowany pałac lub świątynię wzniesioną z odzyskanych fragmentów dawnych budowli. Same ubrania noszą ślady zużycia, rozpadu, a nawet brudu, a bardzo smukli modele – zdecydowanie mniej adonisowi niż na wybiegach innych włoskich domów mody – potęgują poczucie narastającego niepokoju. Dopasowane w talii, wręcz za ciasne marynarki z surowej, szorstkiej wełny są celowo pogniecione i sprawiają wrażenie nadgryzionych zębem czasu. Beżowy skórzany płaszcz ma postrzępione krawędzie, jakby był noszony przez dekady i przekazywany z pokolenia na pokolenie. Nad całą kolekcją unosi się mgiełka melancholii.
Pokazowe garnitury Prady nie są projektowane z myślą o Wall Street: zamiast pocztówkowego power dressingu oferują poczucie ostatniego schronienia. Urocze, skrócone pelerynki noszone na płaszczach sugerują potrzebę ochrony, a filcowe kapelusze przywołują pamięć dawnego majestatu – utraconego świata elegancji i wyrafinowania. Poeci na wygnaniu? W przypadku Prady i Simonsa to bardzo prawdopodobna interpretacja.

Autor zdjęcia: Victor VIRGILE/Gamma-Rapho via Getty Images
Giorgio Armani: ponadczasowość, sprezzatura i cicha doskonałość
Nastrój podniosła kolekcja Giorgio Armaniego, która zwieńczyła mediolański tydzień mody. Choć śmierć włoskiego mistrza wciąż wydaje się absolutnie niewiarygodna – i nadal nie potrafię się z nią pogodzić – dom mody znajduje się dziś w bardzo dobrych rękach Leo Dell’Orco. To, co zobaczyliśmy na wybiegu, było autentycznie aspiracyjną wizją mody męskiej: bez pompy i bez pozy, za to z charyzmą i sprezzaturą – pozorną lekkością i swobodą, pod którą kryje się prawdziwy krawiecki wysiłek.
To było czyste Armani: solidność i ponadczasowość przeplatane nonszalancją i subtelnością. Trudno zliczyć wszystkie elementy, które zachwyciły w tej kolekcji: od kultowych bomberów, wprowadzonych po raz pierwszy przez Giorgia w latach 80., przez skrócony gabardynowy trencz, aż po masywne, dwustronne kożuchy zapinane na jeden guzik pod szyją (gest absolutnie charakterystyczny dla Armaniego) oraz perfekcyjnie skrojone marynarki z miękkiego, płynnego aksamitu (te szmaragdowe odcienie – ach!). Giorgio Armani od zawsze symbolizował ciągłość, antytrendową wartość, po którą coraz chętniej sięgają inni projektanci – oferując doskonałość w sposób cichy i konsekwentny. Ta tradycja jest dziś pielęgnowana z wyjątkową troską, co napawa prawdziwą radością.
Choć przed nami jeszcze kilka dni pokazów, podczas których wiele może się wydarzyć, jedno jest pewne: projektanci dowodzą, że mężczyzna jest zmienny. Niezależnie od tego, czy woli nonszalancję, czy stonowanie, czy jest wiecznym romantykiem, czy dorodnym rekinem biznesu – zawsze może pozwolić sobie na eksperyment z wizerunkiem lub odkrycie siebie na nowo przez ubiór.
Krytyk mody i konsultant kreatywny działający w branży high fashion. Z wykształcenia historyk sztuki, obecnie doktorant w tej dziedzinie. Od 2012 roku prowadzi dziennik modowy @designandculturebyed oraz jest autorem newslettera „Ed’s Dispatch”. Oprócz pisania o modzie wypowiada się na jej temat również przez swoje ulubione artystyczne medium – kolaż. Fascynuje go obserwowanie mody w szerokim kontekście kultury i polityki.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Trendy i zjawiska
Nosić czy nie nosić? Letni spór o skarpetki
Jeszcze kilka lat temu odpowiedź wydawała się oczywista: lato oznacza kostkę na wierzchu. Dziś moda przestała być tak jednoznaczna. Jedni nadal nie wyobrażają sobie mokasynów ze skarpetkami, inni świadomie eksponują skarpetki – tenisowe, w kolorowe prążki czy w nieoczekiwanych kolorach. Paradoksalnie największym trendem tego sezonu nie jest ani noszenie skarpet, ani ich brak – tylko świadomy wybór.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Trendy i zjawiska
Footballcore okiem Zalando. Latem 2026 koszulka piłkarska wyszła poza stadiony
Nie trzeba znać składu Realu Madryt, pamiętać, kto zdobył Złotą Piłkę ani zarywać nocy na finał Ligi Mistrzów, żeby nosić piłkarską koszulkę. Latem 2026 trafiła ona do szaf osób, które z futbolem nie mają wiele wspólnego. Zalando przygląda się temu, jak jeden z najbardziej charakterystycznych elementów stadionowej garderoby na dobre zadomowił się na ulicach europejskich miast.
Trendy i zjawiska
Marki, które wygrały mundial, choć nie grały na boisku
Obecność w rozmowie o mundialu nie musi już wynikać z logotypu na stadionie. Równie skutecznie można ją zbudować poprzez kulturę, modę i media społecznościowe.
Trendy i zjawiska
Unisex to przyszłość? Nawet Bad Bunny wie, że płeć w modzie jest umowna
Uniwersalna lub neutralna płciowo moda to żadna rewolucyjna pieśń przyszłości. Nie trzeba tworzyć specjalnej niebinarnej kolekcji, by ubrania przestały należeć do konkretnej kategorii. Cicha praktyka codzienności pokazuje, że mężczyźni od lat kupują w damskich działach, kobiety wybierają fasony z metką „for men” i – uwaga – nikt przy kasie tego nie sprawdza.
Trendy i zjawiska
Erling Haaland: pięć luksusowych marek, których ambasadorem mógłby zostać norweski król futbolu
Erling Haaland od dawna udowadnia, że moda jest dla niego czymś więcej niż dodatkiem do kariery piłkarskiej. Po debiucie na pokazie Dolce & Gabbana Alta Sartoria zastanawiam się, które luksusowe domy mody najlepiej pasowałyby do jego odważnego stylu. Oto pięć marek, z którymi norweski napastnik mógłby stworzyć wyjątkowy modowy duet.
Trendy i zjawiska
Ekskluzywnie: Stylistka trasy Bad Bunny’ego o modowych kulisach koncertów
Zastanawialiście się, jak wygląda stylizowanie artystów podczas światowej trasy Bad Bunny’ego? Mamy odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania.
Trendy i zjawiska
Bad Bunny i The Odder Side – jak doszło do współpracy? Rozmawiamy z właścicielkami
Cała Polska żyje wtorkowym koncertem Bad Bunny’ego. Portorykański artysta dał wybitne show na PGE Narodowym – nie brakowało rodzimych akcentów.
Trendy i zjawiska
Bad Bunny założył szorty polskiej marki. Błyskawiczny sold out w sklepie!
Jak się okazuje, Bad Bunny wyprzedaje nie tylko stadiony, lecz także szorty polskiej marki, w których wystąpił na koncercie w Warszawie.