PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Trendy i zjawiska

„The Bear” zmienił modę męską. Dlaczego wszyscy chcą dziś wyglądać jak Carmy?

Miał być serialem o gastronomii, a stał się jednym z najważniejszych modowych fenomenów ostatnich lat. Białe T-shirty, surowy denim i estetyka „chefcore” sprawiły, że Jeremy Allen White nieświadomie stworzył nowy wzorzec męskiego stylu.

Udostępnij

Jak „The Bear” zmienił modę męską

Jeremy Allen White stał się ikoną męskiego stylu Autor zdjęcia: materiały prasowe, FX

Edward Kanarecki
26.06.2026

Gdy w 2022 roku „The Bear” debiutował na platformie FX, większość widzów spodziewała się serialu o gastronomii. Opowieści o stresie, ambicji i chaosie zamkniętym między rozgrzanymi piecami a stalowymi blatami. Nikt nie zakładał, że kilka sezonów później będzie to również jeden z najważniejszych seriali modowych ostatnich lat.

A jednak, wraz ze zbliżającą się premierą piątego sezonu, która odbędzie się 25 czerwca, trudno znaleźć inną produkcję telewizyjną, która tak mocno wpłynęłaby na współczesny męski styl. „The Bear”, serial wyreżyserowany przez Christophera Storera, nie stworzył nowego trendu. Zrobił coś znacznie ciekawszego: sprawił, że mężczyźni na nowo zainteresowali się jakością, rzemiosłem i ubraniami, które nie krzyczą o uwagę.

Dlaczego wszyscy chcą dziś wyglądać jak Carmy?

„The Bear” to nie tylko serial o gastronomii, ale również o ciuchach Autor zdjęcia: materiały prasowe, FX

Wpływ serialu jest tym bardziej zaskakujący, że jego twórcy nigdy nie próbowali sprzedawać mody jako jednego z głównych tematów opowieści. W przeciwieństwie do „Sukcesji”, gdzie luksus stanowił integralną część świata bohaterów, czy „Emily w Paryżu”, która od początku funkcjonowała jak wizualny katalog jednosezonowych trendów, ubrania w „The Bear” pozostają na drugim – ale istotnym – planie. Może właśnie dlatego okazały się tak przekonujące. Styl bohaterów jest naturalnym efektem ich życia, pracy i charakterów. „The Bear” uosabia paradoks współczesnej mody: im mniej ktoś wygląda, jakby myślał o ubraniach, tym bardziej chcemy wiedzieć, co ma na sobie.


Być jak Carmy

Carmen „Carmy” Berzatto, szef kuchni grany przez Jeremy’ego Allena White’a, nie wygląda jak influencer kulinarny ani dyrektor kreatywny food conceptu. Nie sprawia też wrażenia człowieka, który poświęca dużo czasu na kompletowanie garderoby – to na pewno nie przypadek Antoniego Porowskiego. Być może dlatego styl Carmy’ego okazał się tak atrakcyjny i inspirujący. Białe T-shirty, spodnie ze spranego, surowego denimu, wyblakłe bluzy i kurtki inspirowane odzieżą roboczą stworzyły nowy ideał męskości. Taki, który bardziej ceni kompetencję niż ostentację.

To nie przypadek, że już w pierwszym sezonie twórcy pokazują kolekcję vintage’owych dżinsów Carmy’ego. To subtelny sygnał, że mamy do czynienia z człowiekiem obsesyjnie skupionym na jakości i detalach – dokładnie tak samo jak w swojej pracy. Carmy nie kupuje ubrań po to, by budować wizerunek. Kupuje je z tego samego powodu, dla którego wybiera japońskie noże czy wysokiej jakości produkty: ponieważ dobrze wykonane rzeczy po prostu ułatwiają życie. W jego garderobie nie ma miejsca na przypadek, a także nie ma miejsca na przesadę. To styl oparty na funkcjonalności, który przy okazji wygląda świetnie.


(Nie)zwykły biały T-shirt

Żaden element garderoby nie stał się jednak symbolem serialu bardziej niż (nie)zwykły biały T-shirt. Przez długie miesiące internet próbował ustalić jego pochodzenie. Widzowie analizowali kadry, przeszukiwali fora Reddita i publikowali kolejne teorie. Ostatecznie okazało się, że Carmy nosi model niemieckiej marki Merz b. Schwanen.

Dla niewtajemniczonych wygląda jak każdy inny biały T-shirt. Dla entuzjastów mody jest przykładem produktu stworzonego według niemal archaicznych standardów produkcji: ciężka bawełna, tradycyjne maszyny loopwheel, konstrukcja pozbawiona bocznych szwów i wykonanie podporządkowane trwałości.

Niegasnąca popularność koszulki pokazuje, dlaczego „The Bear” trafił w czuły punkt współczesnej mody męskiej. Nie chodziło o sam produkt. Chodziło o ideę. Kupujący widzieli w nim coś więcej niż ubranie – pewien sposób funkcjonowania. Skupienie na jakości, dyscyplinę i przekonanie, że najlepsze rzeczy nie muszą być modowym statementem.


IYKYK

Sukces kostiumów w „The Bear” polega na tym, że nigdy nie wyglądają jak kostiumy. Projektantki Courtney Wheeler i Cristina Spiridakis stworzyły garderoby, które budują charakter postaci równie skutecznie jak dialogi. Sydney (Ayo Edebiri) nosi vintage’owe topy od Bode, bandany od Kapital, funkcjonalne ogrodniczki i wygodne, białe klapki od Birkenstock. Marcus (Lionel Boyce) łączy streetwear z roboczymi elementami garderoby. Richie (Ebon Moss-Bachrach) przez długi czas pozostaje przy koszulkach restauracji The Beef, jakby nie chciał zaakceptować zmian zachodzących wokół niego.

Najciekawsze jest jednak to, że serial nie traktuje mody jako dekoracji. Ubrania są przedłużeniem osobowości bohaterów i służą im w najbardziej wymagających, kuchennych warunkach. Plamy i zagięcia są jak blizny, które zdobią. 

Kiedy Carmy wspomina w jednym z odcinków o swojej fascynacji projektami Thoma Browne’a, nie jest to przypadkowa modowa ciekawostka. To kolejna wskazówka pokazująca człowieka obsesyjnie zainteresowanego konstrukcją, proporcją i perfekcyjnym wykonaniem. W przeciwieństwie do wielu seriali, które eksponują luksusowe marki w sposób niemal demonstracyjny, „The Bear” operuje subtelnością. Przez lata status budowało się za pomocą logotypów rozpoznawalnych z drugiego końca ulicy. „The Bear” promuje zupełnie inny model. Tutaj liczy się wiedza: rozpoznanie niszowej japońskiej marki, umiejętność odróżnienia dobrego denimu od przeciętnego czy świadomość, dlaczego pewien T-shirt kosztuje więcej niż inne.

W efekcie serial stworzył coś, co branża modowa określa skrótem IYKYK – „if you know, you know”. Styl bohaterów działa jak tajny kod dla wtajemniczonych. Wystarczy detal, który dla większości pozostanie niezauważony, ale dla zainteresowanych będzie znaczył wszystko.


Narodziny „chefcore”

W ślad za popularnością serialu pojawiło się nowe zjawisko określane mianem „chefcore”. To estetyka czerpiąca z odzieży roboczej, gastronomii i kultury rzemiosła. Jej fundamentem są fartuchy, grube bawełniane T-shirty, spodnie inspirowane uniformami oraz obuwie stworzone bardziej z myślą o funkcjonalności niż efektowności.

Nie chodzi jednak o przebieranie się za kucharza. Znacznie ważniejsze są wartości stojące za tym sposobem ubierania: koncentracja na jakości, szacunek do fachu oraz przekonanie, że forma powinna wynikać z funkcji. To zresztą nie pierwszy raz, gdy moda zwraca się w stronę zawodów opartych na rzemiośle. W różnych momentach inspiracją byli robotnicy, architekci, artyści czy fotografowie. Dziś podobną rolę odgrywa szef kuchni. W kulturze zdominowanej przez algorytmy i pracę przy ekranie kucharz pozostaje symbolem człowieka, który tworzy coś fizycznego, wymagającego wiedzy, doświadczenia i codziennej praktyki.

Nic dziwnego, że współczesna moda tak chętnie odwołuje się właśnie do tej figury. Kucharz stał się nowym bohaterem kreatywnej klasy – kimś, kto łączy perfekcjonizm z autentycznością. A „The Bear” dostarczył temu bohaterowi odpowiedniej garderoby.


„Yes, Chef!” na wybiegach

Wpływ „The Bear” nie zatrzymał się na ulicy. Bardzo szybko zaczął być widoczny również na wybiegach. Projektanci od kilku sezonów flirtują z estetyką odzieży użytkowej, jednak fascynacja światem gastronomii wyraźnie przyspieszyła – o czym pisze art directorka i trendhunterka Julia Strużycka w swoim wyśmienitym tekście, który przeczytasz w bieżącym numerze GQ Poland. Dobrym przykładem tej iskrzącej relacji jest kolekcja Miu Miu na sezon wiosna–lato 2026.

Miuccia Prada ubrała nie tylko modelki, lecz także modeli w fartuchy wykonane zarówno z ciężkiego płótna, jak i grubej, cielęcej skóry. Co najciekawsze, nie występowały one jako element stroju roboczego. Projektantka proponowała noszenie ich warstwowo – na garnitury, swetry czy płaszcze. Efekt był jednocześnie przewrotny i zaskakująco praktyczny. Trudno nie dostrzec w tym echa kultury kucharskiej. Fartuch kosztujący kilka tysięcy euro może wydawać się absurdalny, ale jego symbolika jest jasna: współczesna moda coraz częściej celebruje pracę, rzemiosło i funkcjonalność. „Yes, chef!”


Więcej niż trend

Popularność „The Bear” pokazuje, że współczesna moda męska znajduje się w ciekawym momencie. Po latach pogoni za logotypami i chwilowymi trendami wielu mężczyzn zaczęło szukać ubrań, które mają historię, sens i powód istnienia.

Dlatego serial o małej restauracji w Chicago okazał się równie ważny dla mody co dla telewizji. Ostatecznie nie chodziło o wypromowanie marek takich jak Merz b. Schwanen czy Kapital. Chodziło o przekonanie, że dobry styl – podobnie jak dobre gotowanie – opiera się na cierpliwości, jakości i perfekcyjnie opanowanych podstawach. A to przepis, który prędko się nie przeterminuje.

Edward Kanarecki

Krytyk mody i konsultant kreatywny działający w branży high fashion. Z wykształcenia historyk sztuki, obecnie doktorant w tej dziedzinie. Od 2012 roku prowadzi dziennik modowy @designandculturebyed oraz jest autorem newslettera „Ed’s Dispatch”. Oprócz pisania o modzie wypowiada się na jej temat również przez swoje ulubione artystyczne medium – kolaż. Fascynuje go obserwowanie mody w szerokim kontekście kultury i polityki.

Czytaj więcej

Dries van Noten sezon wiosna/lato 2027

Mężczyzna romantyczny – Dries van Noten stawia na lekkość i kolory

Dyrektor kreatywny marki, Julian Klausner, idzie w stronę pięknej kolorystyki, męskiej ulotności i poetyckiego wręcz piękna.

Historia Moschino

Jak z kiczu zrobić sztukę? Moschino opanowało ją do perfekcji

Prowokacja, satyra, teatralność – Moschino piękno definiuje inaczej. Mimo upływających lat i zmieniających się dyrektorów kreatywnych, ubrania wciąż traktuje jak płótno, na którym powstaje nie tylko sztuka, lecz także mocny społeczny komentarz.

Dior – kolekcja wiosna-lato 2027

J’adore rave. Dior tańczy po swojemu

Rave nie umarł. Wciąż żyje. Do takich wniosków możemy dojść przyglądając się bliżej kolekcji Jonathana Andersona dla Diora. Odświeżony tweed, metalik i podarty denim to przepis na look, który równie dobrze co na imprezę, sprawdzi się co codziennych zadań.

Louis Vuitton Paris show Pharrell Williams

Plaża w centrum Paryża. Dlaczego wszyscy mówią o pokazie Louis Vuitton

Wakacyjny pokaz Louis Vuitton zapamiętamy na długie lata. Pharrell Williams wspiął się na wyżyny kreatywności i dostarczył jedną z ciekawszych kolekcji za swojej kadencji.

pik pik x Relab x Swarovski

Kryształy Swarovskiego na dresie Relab. Tak pik pik połączył streetwear z luksusem

Co się stanie, gdy pik pik zaprosi do jednego projektu markę Relab i Swarovskiego? Powstanie limitowany set, którego nie da się nie zauważyć.

Rami Malek, Austin Butler i Connor Storrie na okazie Saint Laurent w Paryżu

Saint Laurent podkręca temperaturę w Paryżu

Anthony Vaccarello po raz kolejny połączył klasyczną elegancję Saint Laurent z bardziej prowokacyjnym podejściem do męskiej garderoby, grając między wyrafinowanym tailoringiem a zmysłowością i swobodą. Tym samym pokazał współczesnego mężczyznę jako figurę pewną siebie.

Prada Mediolan na sezon wiosna/lato 2027

Skinny fasony i dziwaczne okulary. Czym Prada zachwyciła w Mediolanie?

Pochwała niedoskonałości. Włoski dom mody zaprezentował najnowszą męską kolekcję – czy to najciekawsza Prada od lat?

Podpowiadamy, jak dobrać band tee

Band tee jako mocna waluta

Jeszcze jakiś czas temu koszulka zespołu była tylko (i aż) pamiątką z koncertu, dziś to jedna z najtwardszych walut popkultury i fundament przetrwania branży muzycznej. Merch stał się fenomenem, w którym autentyczność subkultury spotyka się z bezwzględnym biznesem i rynkiem kolekcjonerskim wartym miliony dolarów.