PARTNERZY SERWISU

apartpl

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl

Sylwetki

Zofia Jastrzębska: Wszystko na jedną kartę

Zdolna, cierpliwa, wytrzymała na trudy i kaprysy górskiej pogody. Zofia Jastrzębska nie narzeka, nie szczęka zębami, nie wybrzydza. Zagrała główną rolę w „Infamii”, wystąpiła u boku Tomasza Kota w „Niebie”, rzucała siekierą w „Dzikim” i dosiadła konia w „Vinci2”.

Udostępnij

Zofia Jastrzębska: Wszystko na jedną kartę

Zofia Jastrzębska Autor zdjęcia: Maksym Rudnik

Grzegorz_Kapla_GQ_RAMKA
28.01.2026

Na okładce GQ Poland wcieliłaś się w męską rolę i wzięłaś na siebie znaczny ciężar. Nosiłki dźwigają w Tatrach tylko mężczyźni.

Lubię sprawdzać samą siebie – czy naprawdę dam radę, czy potrafię się z czymś zmierzyć. Nie chodzi o udowadnianie czegokolwiek innym, raczej o wewnętrzne sprawdzenie swoich granic. Siła to nie tylko determinacja, ale też świadomość własnych ograniczeń i cierpliwość, żeby nad nimi pracować.

Imponująca pewność siebie.

Lubię pokonywać trudności. Gorzej sobie radzę z zawodową pewnością siebie, kiedy chodzi o moją pozycję w branży czy nawet tak prozaiczną rzecz jak wygląd. Bywa, że pewność siebie nie przychodzi mi łatwo.

Jak to? Zagrałaś znaczące role, cały świat cię obejrzał w roli romskiej dziewczyny w doskonałym serialu „Infamia”.

To prawda... ale mam też świadomość, że jestem na początku długiej drogi. Dużo już się wydarzyło, spotkałam wspaniałych ludzi i naprawdę to doceniam. Jednocześnie często myślę o tym, jak się rozwijać, co mogę zrobić, żeby udowodnić, że jestem we właściwym miejscu. Zdarzają mi się momenty zwątpienia, że nie jestem „wystarczająco jakaś”.

Wiesz, jaka chcesz być? Co chciałabyś osiągnąć?

Chcę znaleźć balans – rozwijać się zawodowo, tworzyć role, które mnie fascynują, jednocześnie mieć czas dla bliskich. Jestem za mówieniem o marzeniach na głos, ale nie o wszystkich. Są takie, które chcę zatrzymać dla siebie, żeby mogły spokojnie dojrzewać. Mogę jednak zdradzić jedno – bardzo chciałabym zagrać postać historyczną. Odwzorować rzetelnie sposób wysławiania, poruszania się, a nawet odtworzyć drobne nawyki, wcielając się w taką rolę. To duża presja oddać hołd osobie, która zapisała się na kartach historii, a do tego możliwość rozwinięcia fascynacji takimi osobami. Kocham czytać biografie, dowiadywać się o życiu innych. Czasem trafiają do nas role, które są jakby napisane dla nas. W to wierzę.

Zofia Jastrzębska w sesji do GQ Poland

Zofia Jastrzębska, stylizacja Marcin Brylski Autor zdjęcia: Maksym Rudnik

Na dniach zobaczymy cię w serialu „Niebo. Rok w piekle” i w filmie „Dziki”. Który projekt był trudniejszy?

To były całkowicie różne wyzwania. W „Dzikim” dużo było fizycznych trudności ze względu na warunki pogodowe. Dodatkowo większość scen kręciliśmy wysoko w górach, ale to było dużo łatwiejsze, bo biegam, chodzę na siłownię. Takie niedogodności jest mi łatwiej pokonać. W projekcie „Niebo. Rok w piekle” moja bohaterka doświadcza ogromnego cierpienia psychicznego. Świat sekty skrywa w sobie mrok, który będzie wychodził na powierzchnię z każdym kolejnym odcinkiem. Ciężej jest mi potem wyjść z roli, która wymaga zagłębiania się w zakamarki ludzkiej psychiki – i to nie te przyjemne. Obie postacie pokochałam, dużo mnie nauczyły. Mimo opresji pozostały siłaczkami.

Masz swoją aktorską metodę na takie wyzwania?

Z każdym projektem uczę się nowej metody, do roli podchodzę jak do czystej kartki. A na koniec dnia filmowego staram się zostawiać graną postać na planie, nie brać jej do domu. Początkowo było inaczej i to źle na mnie wpływało. Mało przestrzeni zostawało dla Zofii. Zapominałam o swoich sprawach, zapominałam o bliskich. Teraz już nie pozwalam, żeby bohaterka całkowicie zawładnęła moim czasem. Wchodzę do domu i daję sobie 15 minut, wdech – wydech, prysznic i wracam do siebie. Wolę, kiedy cała magia dzieje się na planie, ponieważ to nie ja sama tworzę postać. To się dzieje w konfrontacji z innymi bohaterami, pod kierunkiem reżysera, który wie, jak mnie prowadzić. Również kostiumy i rekwizyty mają znaczenie, nie zapominajmy, że to wszystko się dzieje w określonej scenerii. „Dzikiego” przecież nie umiałabym sobie wyobrazić w domu. Tych widoków nie potrafiłabym sobie wymyślić, dla mnie góry w tym filmie są bohaterami pierwszoplanowymi. W przypadku „Nieba” tworzenie roli opierało się głównie na relacjach z innymi bohaterami. Byliśmy na planie wszyscy razem i ta sekta faktycznie na planie się objawiała. Oczywiście w innej odsłonie – jako współpraca i wzajemna pomoc.

Powiedziałaś o rolach, które gdzieś jakby na ciebie czekały.

Tak, wierzę, że są takie role – przykładowo Gita w serialu „Infamia”. Już na etapie czytania scenariusza czułam, jakbym przeglądała się w lustrze – mimo że nasze historie są zupełnie różne, jakieś części naszych osobowości rezonowały z sobą, czułam się swobodnie, wkładając jej buty. Wierzę, że jeśli jakaś rola, o którą walczyłam na castingu, trafi do kogoś innego, to po prostu nie była dla mnie. Już nie uważam, że to we mnie są jakieś braki, zwyczajnie ktoś był bardziej odpowiedni, a na mnie czeka coś innego. Przyznaję jednak, że czasem muszę przeżyć żałobę po bohaterce, której nie udało mi się zagrać.

Jakiś straszny fatalizm jest w tym, co mówisz.

Nie. To realizm. Aktorstwo to nie tylko mój zawód, ale też pasja, to mój wentyl, moja terapia. Postawiłam wszystko na jedną kartę.

Przecież widziałaś siebie w martwym ciele – w serialu „Kolory zła”.

Straszne to było. Najgorsza scena, jaką w życiu grałam. Potem faktycznie potrzebowałam czasu, żeby się otrząsnąć. Nauczyłam się, że takie doświadczenia trzeba zostawiać za sobą, jeśli tylko się da. Ale nie zawsze jest to możliwe, część zostaje gdzieś w głowie i ten obraz do końca życia będzie ze mną.

Lęk przed śmiercią?

Nawet nie umiem określić tego uczucia. To było bardziej... doświadczenie kruchości życia. Wiedziałam, że tworzymy fikcję, a jednak cieleśnie odebrałam to jako zagrożenie i coś kazało mi działać, uciekać… To było jak atak paniki. Jednocześnie mój umysł pracował jasno i powtarzał: „Przestań, to tylko plan filmowy, nie możesz nawet drgnąć!”. Może się wydawać, że zagrać trupa jest najłatwiej, bo przecież tylko leżysz… A jednak świadomość tego, że kiedyś to może być naprawdę moje nieżywe ciało, uruchomiła myśl o przemijaniu i o tym, co bym zostawiła w tym momencie… Nie chcę o tym mówić, nie chcę w ogóle się zapędzać w te rejony, bo mam jeszcze dużo celów, marzeń i osób do przytulenia. Potrzebuję chyba oddechu od ról w kryminałach.

Chyba, żebyś grała policjantkę.

Chyba, żebym grała oprawcę! Chciałabym zajrzeć w duszę przestępcy czy nawet osoby z cechami psychopatycznymi i sprawdzić, jak bym się odnalazła, grając kogoś takiego. Zależy mi, żeby ludzie widzieli mnie w różnych odsłonach poza oczywiście prywatną – tę zostawiam dla bliskich.

Nie lubisz Instagrama?

Uważam, że to dobrze i dla aktorki, i dla granych przez nią postaci, jeśli nie pokazuje za wiele prywatnego życia. Widzom nie mieszają się wówczas te różne wizerunki, a wtedy łatwiej dają się oni wciągnąć iluzji ekranu i zobaczyć człowieka, a nie ucharakteryzowaną aktorkę.

Artykuł oryginalnie ukazał się w pierwszym numerze GQ Poland.

Zofia Jastrzębska jest gościnią szóstego odcinka podcastu „Grand Questions” Oliviera Janiaka. Do obejrzenia i posłuchania poniżej!

Więcej w tym temacie:

Grzegorz_Kapla_GQ_RAMKA

Pisarz i podróżnik, autor ośmiu powieści i kilku innych książek reporterskich oraz podróżniczych. Pół życia zmarnotrawił na włóczęgę po świecie, utrzymując się z pisania reportaży do kobiecych magazynów albo m.in. prowadzenia ludzi po górach. Był redaktorem magazynów „Malemen” i „Elle Man”. Obszary zainteresowania – podróże, lifestyle, ludzie, rock i heavy metal.

Ma dar słuchania ze zrozumieniem.

Był w stu kilkudziesięciu krajach i jest bywalcem praskiego klubu bokserskiego Fenix. W dniu premiery GQ Poland świętuje premierę swojej najnowszej książki „Włóczęga z Archipelagu. Filipiny”.

Czytaj więcej

Kylian Mbappé w sesji dla GQ

Najlepszy timing świata według Kyliana Mbappégo

Kapitan reprezentacji Francji Kylian Mbappe został najlepszym strzelcem w historii swojego kraju, strzelając 16 czerwca br. dwie bramki przeciwko Senegalowi na Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej 2026. Pobił tym samym rekord Oliviera Giroud, który zdobył 57 goli.

Hugh Jackman nie może uwolnić się od roli Wolverine'a

Hugh Jackman: od Wolverine’a do Robin Hooda. Jak został człowiekiem od zadań specjalnych?

Niegdyś wuefista, dziś jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Hollywood. I choć swoją popularność zawdzięcza marvelowskim blockbusterom, portfolio 58-letniego Hugh Jackmana oferuje znacznie więcej niż akcję skrojoną pod fanów komiksów i przeznaczoną wyłącznie na duży ekran.

Jeff Koons

Jeff Koons – geniusz czy król kiczu?

Od dekad budzi skrajne emocje. Dla jednych jest symbolem upadku sztuki, dla innych twórcą, który najlepiej uchwycił logikę współczesnej kultury wizualnej. W maju jako gość konferencji Impact’26 w Poznaniu przypomniał, że w jego przypadku granice sztuki nie istnieją. W końcu wysłał własne rzeźby na Księżyc.

Mateusz Kmiecik i Kamil Szeptycki kradną sceny w „Morfeuszu”

Mateusz Kmiecik i Kamil Szeptycki: dwóch rozrabiaków z „Morfeusza”

Serial „Morfeusz” przyniósł Kamilowi Szeptyckiemu pierwszą główną rolę, a Mateuszowi Kmiecikowi kolejnego twardziela. Jednak najciekawsze wydarzyło się poza kadrem – obaj odkryli, że mają ze sobą więcej wspólnego, niż przypuszczali.

Ignacy Liss bohaterem okładki GQ Poland

Ignacy Liss. Duma i uprzedzenie

W konkursie głównym jednego z najważniejszych serialowych festiwali świata – Séries Mania – Grand Prix zdobył „Proud”, najnowsza polska produkcja HBO Max. Statuetkę dla najlepszego aktora odebrał odtwórca głównej roli – Ignacy Liss. Nagle, w ciągu jednego dnia, zrobiło się o nim głośno.

Jakub Józef Orliński

Jakub Józef Orliński i bogowie Olimpu

Co musi się wydarzyć, żeby zwyczajny chłopak, skejt z Żoliborza, zaśpiewał w Metropolitan Opera albo na otwarciu letnich igrzysk olimpijskich, albo wystąpił z ASAP Rockym na prestiżowej gali Des Pièces Jaunes w La Défense Arena?

Jacob „Kuba” Bojsza pracował z Paulem Thomasem Andersonem

Kim jest Jacob „Kuba” Bojsza? Polak z Los Angeles, któremu zaufał Paul Thomas Anderson

Jedna wiadomość od Paula Thomasa Andersona wystarczyła, żeby Jacob „Kuba” Bojsza znalazł się na planie „Jednej bitwy po drugiej”. Jednak historia operator obrazu o polskich korzeniach zaczęła się dużo wcześniej – od deskorolki, filmowania kolegów i pracy przy teledysku Radiohead. Dziś opowiada nam o Hollywood, rodzinie i o tym, jak wyglądało powstawanie jednego z najgłośniejszych filmów ostatnich lat.

Dlaczego tysiące kibiców wolały „kogokolwiek, byle nie Zwierew”?

Alexander Zverev: Sportowe niebo, marketingowe piekło

Dlaczego tysiące kibiców wolały „kogokolwiek, byle nie Zverev”? Choć Alexander Zverev jest jednym z najlepszych tenisistów świata, oskarżenia o przemoc domową i kontrowersje wokół jego osoby sprawiły, że jego wizerunek pozostaje jednym z najtrudniejszych do sprzedaży w sporcie.