PARTNERZY SERWISU
Sylwetki
Kim Peek, czyli kim był prawdziwy „Rain Man”?
Kim Peek był człowiekiem, który przeczytał ponad 12 tysięcy książek i potrafił z pamięci przywołać niemal każdą ich stronę. Jednocześnie miał ogromne trudności z wykonywaniem najprostszych codziennych czynności. To właśnie jego niezwykły umysł stał się inspiracją dla twórców oscarowego filmu „Rain Man”, a historia Peeka do dziś fascynuje naukowców badających zjawisko sawantyzmu.
Udostępnij

Kadr z filmu „Rain Man” Autor zdjęcia: Getty Images
„Pomyśl o sobie, Barry Morrow” – takie słowa usłyszał amerykański scenarzysta, który w 1984 roku, szukając tematów do filmowych historii, znalazł się na konferencji zorganizowanej przez instytucję działającą na rzecz osób z intelektualnymi niepełnosprawnościami. Autorem tych słów był stojący obok niego zupełnie nieznany mu mężczyzna w okularach z grubymi szkłami. Chwilę później tajemniczy jegomość zniknął gdzieś w tłumie, zostawiając oszołomionego Barry’ego na pastwę własnych myśli. Dobrze, że Morrow niedługo potem kolejny raz natknął się na Kima Peeka i wdał się z nim w dłuższą rozmowę. W innym wypadku nigdy nie powstałby rewelacyjny „Rain Man” – obsypany Oscarami film, w którym Dustin Hoffman wcielił się w rolę autystycznego geniusza.
Podczas tej pogawędki młodzieniec zrobił na Barrym kolosalne wrażenie, recytując z pamięci daty, wydarzenia historyczne oraz geograficzne fakty. Filmowiec miał przed sobą osobę, która przeczytała 12 tys. książek i na zawołanie potrafiła sobie przypomnieć szczegółową treść każdej z tych lektur. Był to sawant – „człowiek jeden na milion”!
O tym, że Kim nie będzie do końca taki jak inni jego rówieśnicy, wiadomo było już w dniu jego przyjścia na świat w 1951 roku. Lekarze uczestniczący przy porodzie zdiagnozowali u chłopca m.in. makrocefalię, czyli nienaturalnie duży obwód czaszki. Podejrzewano też poważne wady neurologiczne. Diagnoza była dla rodziców Kima bardzo przygnębiająca – dzieciak nigdy miał nie nauczyć się chodzić, zwiastowano też, że nie będzie w stanie przyswajać wiedzy oraz mówić. Ponadto uważano, że zdolności poznawcze młodego Peeka rozwiną się w minimalnym stopniu. Można by więc stwierdzić, że Kim w najlepszym wypadku wyrósłby na osobę z bardzo ograniczonym kontaktem z otaczającym go światem.
Wyjątkowy talent
Stało się inaczej. Chociaż faktycznie dziecko do czwartego roku życia nie umiało chodzić i wykazywało ogromne trudności w wykonywaniu najprostszych zadań, takich jak chociażby zapinanie guzików w koszuli czy nawet samodzielne ubieranie się, zaskoczeni rodzice zauważyli, że Kim posiadał niesamowitą zdolność do zapamiętywania różnych rzeczy. Jako że w połowie ubiegłego wieku nie było jeszcze szkół wyspecjalizowanych w edukacji uczniów z tak nietypowym profilem neurologicznym, nauką potomka zajmował się jego ojciec, Fran Peek. I to on zauważył, że jego pociecha oprócz wyjątkowej pamięci ma też niezwykły talent do czytania. Gdy miał około półtora roku, chłopiec posiadł tę umiejętność, a jako trzylatek pochłaniał już książki przeznaczone dla osób dorosłych. Co ciekawe, według relacji jego ojca małolat miał bardzo nietypowy sposób robienia tego – otóż każde z oczu dziecka niezależnie czytało jedną ze stron. Kim robił to w iście ekspresowym tempie – takie „przeskanowanie” treści zajmowało mu do 10 sekund! Po skończonej lekturze chłopiec odkładał książkę na półkę grzbietem do wewnątrz. W ciągu pierwszych lat swojego życia Peek przeczytał i zapamiętał treść każdego tomiszcza, które wpadło mu w ręce – wliczając w to atlasy geograficzne, encyklopedie, a nawet kalendarze. Ojciec starał się nie narzucać synowi konkretnego programu nauczania, a raczej wspierał go w jego aktualnych fascynacjach.
Zaskakujące jest to, że mimo swoich wyjątkowych talentów Kim wypadał bardzo przeciętnie podczas testów na inteligencję. Jego IQ wynosiło 87, czyli był to wynik plasujący się raczej w dolnej granicy średniej „bystrości” mierzonej przez psychologów za pomocą testów, miarek i cyferek. Dorastający chłopak nie rozumiał też ironii, sarkazmu, podtekstów i metafor. Wszystko traktował dosłownie. Nie garnął się również do kontaktów rówieśnikami. Był przy tym bardzo pogodny, uprzejmy i nad wyraz spokojny. Tata Kima, chcąc pomóc synowi odnaleźć się w społeczeństwie, znajdował mu proste zajęcia biurowe. Niestety, młody Peek kompletnie nie radził sobie w pracy – nie potrafił planować swoich zadań, oceniać sytuacji i zorganizować sobie czasu. Ponadto miał duże problemy z koordynacją swoich ruchów.
Czy film to dobry pomysł?
Dzięki wsparciu ojca – jednego z fundatorów Columbus Center (placówki realizującej programy socjalne, sportowe i edukacyjne) – jego syn pobierał tam naukę, a z czasem został nawet zatrudniony przy wydawaniu pracownikom ich wypłat. Podobno tata chłopca mimo ogromnej więzi ze swoim synem nie do końca doceniał zdolności swojej pociechy. Uważał, że podobnie jak wielu innych sawantów – Kim mógł pochwalić się niezwykłą pamięcią, ale nie umiał zrobić pożytku z posiadanej wiedzy. Zmiana w tym postrzeganiu nastąpiła dopiero w 1979 roku, kiedy młody Peek liczył już sobie 28 wiosen. Sześć lat wcześniej NASA wystrzeliła na orbitę pierwszą amerykańską stację kosmiczną – Skylab. To ważące 77 ton żelastwo miało po wykonaniu misji stopniowo tracić swoją wysokość, a następnie wejść w strefę ziemskiej grawitacji i spaść na ziemię. Istniało więc duże ryzyko, że fragmenty stacji doprowadzą do zniszczeń infrastruktury, a nawet przyczynią się do czyjejś śmierci. Możliwy obszar tej katastrofy był naprawdę ogromny i nikt nie był w stanie dokładnie oszacować, w którym miejscu roztrzaska się kosmiczny złom. Nikt poza Kimem, który wyjątkowo zainteresował się tym tematem. Zapamiętał wszystkie parametry Skylaba – masę stacji, jej prędkość oraz tempo opadania. Przeanalizował też działające na niego czynniki, w tym nachylenie orbity. Na podstawie tych danych Peek dokonał własnych kalkulacji i z pełnym przekonaniem stwierdził, że do kolizji dojdzie w pobliżu australijskiej miejscowości Perth. I faktycznie tak się stało – szczątki konstrukcji NASA rozbiły się zaskakująco blisko miejsca, które wskazał Kim.
Pięć lat później Fran Peek jako członek komitetu organizacyjnego udał się do Teksasu na konferencję poświęconą problemom osób z niepełnosprawnościami umysłowymi – Association for Retarded Citizens. Mężczyźnie towarzyszył jego syn. To właśnie tam Kim wypatrzył w tłumie scenarzystę Barry’ego Morrowa i postanowił do niego zagadać. Filmowiec był wstrząśnięty tym, że jakiś nieznajomy, z pozoru nie do końca sprawny mentalnie facet wiedział o nim wszystko. Po kolejnym spotkaniu tajemniczego nieznajomego scenarzysta, który od jakiegoś czasu węszył za chwytliwymi tematami do swojego kinowego projektu, wiedział już, że jego poszukiwania się zakończyły. Przez następne miesiące Morrow był częstym gościem w domu Peeków i spędzał z Kimem dużo czasu – nie tylko na rozmowach, lecz także na uważnym analizowaniu jego ruchów, sposobu mówienia, reakcji oraz tych wszystkich krótkich momentów, w których mężczyzna nurkował w odmęty swojej pamięci, by wyciągnąć stamtąd jakąś informację. Barry wiedział już, że film, który miał narodzić się na skutek tej niezwykłej znajomości, nie powinien traktować o sawantyzmie, ale o relacji między osobą obdarzoną tak niespotykanym umysłem a kimś całkiem „normalnym”
W 1987 roku wiele godzin spędził też z Kimem Dustin Hoffman – aktor mający wcielić się w postać genialnego autystyka w produkcji „Rain Man”. Do legendy przeszły słowa, które artysta miał wypowiedzieć, żegnając się z Peekiem: „Może i jestem gwiazdą, ale ty jesteś niebem!”.
Jak wiadomo, film został obsypany nagrodami – zdobył m.in. cztery Oscary, a był nominowany do ośmiu. Jedną ze statuetek zgarnął Hoffman za sportretowanie Raymonda Babbitta – geniusza z niepełnosprawnością intelektualną w dużej mierze inspirowanego postacią Peeka. Symbolicznym gestem ze strony Morrowa było przekazanie nagrody Akademii Filmowej Kimowi, który po premierze „Rain Mana” szybko zyskał wielką sławę, a przy okazji – zwrócił uwagę świata na nie do końca zbadany temat sawantyzmu. Peek przez kolejne lata uczestniczył w konferencjach neurologicznych, kongresach psychiatrycznych i wykładach. Łącznie zaliczył ponad 3000 takich imprez, stając się zarówno atrakcją dla mediów, jak i żywym materiałem badawczym dla uczonych. I to właśnie tutaj dochodzimy do najciekawszej części historii – zainteresowanie ze strony świata nauki pozwoliło bowiem wnikliwie przebadać mózg Peeka i wyciągnąć bardzo interesujące wnioski.
Supermoc Peeka
Przede wszystkim wsparto wcześniej już wysuniętą przez lekarzy hipotezę dotyczącą deformacji móżdżku mężczyzny. Dysfunkcja tej części tylnomózgowia zazwyczaj objawia się zaburzeniem ruchów i równowagi pacjenta. To by tłumaczyło problemy z motoryką Kima. Najciekawsze rzeczy wynikły jednak przy okazji bardziej wnikliwych badań nad połączeniem obu półkul mózgowych sawanta. Tak jak przypuszczano – mężczyzna przyszedł na świat bez ciała modzelowatego, czyli najsilniej rozwiniętego spoidła, swoistej autostrady, po której w obu kierunkach pędzi tysiące informacji. Kiedy jednak droga szybkiego ruchu jest nieczynna, trzeba korzystać z innych tras, udrażniać nowe ścieżki, objazdy i dróżki. Typowa dla rozwoju ludzkiego mózgu jeszcze na etapie płodowym jest nadprodukcja neuronów i synaps, które w dużej mierze są później przez organizm eliminowane jako nieefektywne. Wzmacniają się zaś te najwydajniejsze kanały wymiany danych. Według najbardziej prawdopodobnej teorii dotyczącej tego, co stało się w przypadku Kima, rozwój jego mózgu był mocno zaburzony przez brak najważniejszego mostu między półkulami. Natura zadziałała więc tu zupełnie inaczej, niż zazwyczaj się to dzieje u człowieka, który rozwija się normalnie i zamiast inwestowania w stabilne, sprawdzone połączenia postawiła na stworzenie gęstej sieci krótkich niteczek synaptycznych. Badacze uważają, że te bardzo nietypowe ścieżki szczególnie mocno rozwinęły się w rozproszonej sieci korowej odpowiedzialnej za pamięć semantyczną – naszym zorganizowanym pojęciowo magazynie, gdzie zbieramy informacje o otaczającym nas świecie. Uczeni wręcz sugerują, że dzięki tej szalenie bogatej sieci połączeń Peek zyskał swoistą supermoc zwaną hipermnezją – to wyjątkowo rzadka zdolność trwałego zapamiętywania i odtwarzania wspomnień. Mężczyzna dzięki tej architektonicznej anomalii swojego mózgu mógł też uczyć się, błyskawicznie aktywując gotowe sieci skojarzeń.
Jak u każdego „superbohatera” tak i u Kima nadprzyrodzona moc była dla niego zarówno wielkim darem, jak i przekleństwem. W parze bowiem z wybitnymi mechanizmami przyswajania wiedzy i jej katalogowania szła też poważna dysfunkcja funkcji wykonawczych, których prawidłowe działanie wymaga tłumienia nadmiaru bodźców przyjmowanych przez mózg. To dało podstawę stworzenia hipotezy próbującej odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Peek miał np. ogromne problemy z planowaniem najprostszych zadań.
Przez kolejne lata mężczyzna brał udział w setkach konferencji oraz badań, które wspierały wysnutą jeszcze w latach 80. teorię o jego nietypowej organizacji sieci neuronalnej. Mimo że Kim stał się rozpoznawalnym na całym świecie ambasadorem wiedzy o sawantyzmie, to do końca życia wymagał opieki swojego ojca oraz pomocy podczas wykonywania nawet najłatwiejszych, codziennych czynności. Nigdy nie udało mu się usamodzielnić.
Peek zmarł stosunkowo młodo – w 2009 roku, mając zaledwie 58 lat, dostał nagłego zawału serca, który okazał się dla niego śmiertelny. Chociaż do dziś pozostaje on najlepiej udokumentowanym i opisanym przypadkiem sawantyzmu, a na jego temat stworzono setki artykułów i prac naukowych, to nadal nasza wiedza o procesach zachodzących u takich osób ogranicza się jedynie do teorii oraz hipotez wysnuwanych przez przedstawicieli świata nauki. To potwierdza jedynie, że mimo naszych wielkich ambicji i coraz nowocześniejszych narzędzi badawczych ludzki mózg nadal pozostaje najmniej zrozumianym organem w ludzkim ciele.
Więcej w tym temacie:
- Paul Mescal i Cartier to duet idealny – zapytaliśmy aktora, dlaczego
- „Wędrówka na północ” – cichy buntownik we wrzeszczącym świecie
- Czy Paul Anthony Kelly to najbardziej stylowy aktor nowego pokolenia?
- Foto-pamiętnik Leny Góry z warszawskiej premiery „Erupcji”
- Odszedł Krzysztof Piesiewicz. Dokładnie w dniu premiery filmu „Historie równoległe”, który bez niego by nie powstał
- Czy to będzie najbardziej polityczne Cannes od lat? Demi Moore, Park Chan-wook, sztuczna inteligencja i wielki powrót magii kina
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Sylwetki
Ojciec chrzestny streetwearu. Jak Nigo zdefiniował modę i hype
Sprowadzenie biografii Nigo do stanowiska dyrektora kreatywnego Kenzo to duże niedopowiedzenie. Kolekcjoner, pasjonat mody, hip-hopu i wszystkiego, co vintage, od ponad 30 lat wyznacza kierunek, w którym podąża streetwear, nieustannie szukając twórczej i życiowej równowagi.
Sylwetki
Jeremy Sochan. Władca pierścienia
W wieku 23 lat Jeremy Sochan jako pierwszy Polak został mistrzem NBA. Na ten sukces NY Knicks czekali aż 53 lata, a Sochan występuje w ich barwach dopiero pierwszy sezon. Czy to początek wielkiej kariery polskiego koszykarza? – Ten chłopak miał wielkie marzenia, które teraz się spełniają – mówi w rozmowie z GQ Poland Magdalena Tronina, koszykarka, trenerka i przyjaciółka rodziny Sochanów.
Sylwetki
Masza Wągrocka o lęku, odwadze i dorastaniu
„Matki pingwinów” przyniosły jej przełom, a „Znieczulenie” otwiera kolejny rozdział kariery. W rozmowie Masza Wągrocka opowiada o nierównym traktowaniu aktorek w branży, lęku, który przez lata napędzał jej życie, i momencie, w którym przestała bać się dorosłości.
Sylwetki
Najlepszy timing świata według Kyliana Mbappégo
Kapitan reprezentacji Francji Kylian Mbappe został najlepszym strzelcem w historii swojego kraju, strzelając 16 czerwca br. dwie bramki przeciwko Senegalowi na Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej 2026. Pobił tym samym rekord Oliviera Giroud, który zdobył 57 goli.
Sylwetki
Hugh Jackman: od Wolverine’a do Robin Hooda. Jak został człowiekiem od zadań specjalnych?
Niegdyś wuefista, dziś jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Hollywood. I choć swoją popularność zawdzięcza marvelowskim blockbusterom, portfolio 58-letniego Hugh Jackmana oferuje znacznie więcej niż akcję skrojoną pod fanów komiksów i przeznaczoną wyłącznie na duży ekran.
Sylwetki
Jeff Koons – geniusz czy król kiczu?
Od dekad budzi skrajne emocje. Dla jednych jest symbolem upadku sztuki, dla innych twórcą, który najlepiej uchwycił logikę współczesnej kultury wizualnej. W maju jako gość konferencji Impact’26 w Poznaniu przypomniał, że w jego przypadku granice sztuki nie istnieją. W końcu wysłał własne rzeźby na Księżyc.
Sylwetki
Mateusz Kmiecik i Kamil Szeptycki: dwóch rozrabiaków z „Morfeusza”
Serial „Morfeusz” przyniósł Kamilowi Szeptyckiemu pierwszą główną rolę, a Mateuszowi Kmiecikowi kolejnego twardziela. Jednak najciekawsze wydarzyło się poza kadrem – obaj odkryli, że mają ze sobą więcej wspólnego, niż przypuszczali.
Sylwetki
Ignacy Liss. Duma i uprzedzenie
W konkursie głównym jednego z najważniejszych serialowych festiwali świata – Séries Mania – Grand Prix zdobył „Proud”, najnowsza polska produkcja HBO Max. Statuetkę dla najlepszego aktora odebrał odtwórca głównej roli – Ignacy Liss. Nagle, w ciągu jednego dnia, zrobiło się o nim głośno.