Jakub Gierszał w bezpiecznej odległości od ikony
PARTNERZY SERWISU
Sylwetki
Jakub Gierszał w bezpiecznej odległości od ikony
Po latach konsekwentnego unikania wizerunku zbudowanego po „Sali samobójców” Jakub Gierszał wraca w drugowojennym „Pojedynku”. Opowiada, jak zmienił się jego sposób myślenia o aktorstwie i dlaczego grał role, których nikt po nim nie oczekiwał.
Udostępnij

Marynarka Dolce&Gabbana/vitkac.com. Spodnie Boss. Sygnety: na prawej dłoni Orska, na lewej ręce Anna Samkow. Kowbojki Naked Wolfe/eobuwie.pl Autor zdjęcia: Zuza Krajewska
Blisko 15 lat temu, kiedy „Sala samobójców” zdobywała coraz więcej fanek i fanów, Jakub Gierszał stał się bożyszczem nastolatek. W filmie Jana Komasy grał Dominika, który zaszywa się w wirtualnej rzeczywistości po doświadczeniu homofobicznej przemocy ze strony rówieśników i rówieśniczek w szkole. Rola przyniosła mu status gwiazdy. Zdarzało się, że Gierszał nie mógł spokojnie przejść ulicą czy jechać autobusem. Gdyby pojawił się na plakacie w „Bravo”, na pewno ozdobiłby ścianę niejednego pokoju. Część chciała się zaopiekować wrażliwym emo boyem, dla wielu Dominik stał się symbolem ich zmagań z rzeczywistością. Wreszcie reżyserzy i reżyserki widzieli wtedy 23-letniego aktora w podobnych rolach.
– Faktycznie dostałem łatkę i byłem utożsamiany z tą rolą – komentuje Jakub, kiedy spotykamy się na warszawskich Sielcach w styczniowe popołudnie. – Irytowało mnie to. Niespodziewanie znalazłem się w centrum uwagi.
W wywiadach przyznawał, że nie udźwignął popularności, a jedyne, o czym marzył, to żeby uciec przed światem. Ale jak tu uciekać, skoro kariera dopiero się rozpoczęła? Po raz pierwszy pojawił się na ekranie w 2009 roku we „Wszystko, co kocham” Jacka Borcucha. Wcielił się w nastoletniego Kazika, członka garażowego punkowego bandu. W tle Solidarność, antyrządowe wystąpienia i stan wojenny za rogiem, a chłopakom w głowie muzyka, dziewczyny i bunt, ale totalnie hormonalny. Niby to film Mateusza Kościukiewicza, bo to on grał głównego bohatera, Janka, ale najbardziej w pamięć zapadł mi Gierszał, z blond grzywą, która niebawem miała stać się jego znakiem rozpoznawczym. Jestem zdziwiony, gdy na spotkanie przychodzi krótko ścięty.

Płaszcz Balmain/vitkac.com. Jedwabny szal Dior Summer’26. Skórzane rękawiczki Lancerto Autor zdjęcia: Zuza Krajewska
Do „Wszystko, co kocham” trafił bez zabiegania o rolę. Już wtedy studiował w krakowskiej PWST. – Na jakimś zdjęciu wypatrzył mnie Tomasz Samul, asystent kierownika produkcji, i polecił reżyserowi – wspomina. – Tak znalazłem się wśród chłopaków, których brano pod uwagę.
Mówiąc, że to łut szczęścia, Gierszał jest za skromny. Kiedy pytam Jacka Borcucha o casting, zasypuje mnie szczegółami, doskonale pamięta czarny T-shirt, w którym młody aktor pojawił się na przesłuchaniu.
– Wypadł znakomicie – opowiada z entuzjazmem. Początkowo myślał o nim jako głównym bohaterze. – Stwierdziłem, że jeśli nikogo nie znajdę, spróbuję z Kubą, choć wydawał mi się zbyt łagodny do roli Janka. Szukałem też kogoś bardziej introwertycznego.
Ostatecznie padło na Kościukiewicza, ale reżyser czuł niedosyt. – Rola Kazika była za mała, a Kuba wręcz rozsadzał ekran – przyznaje. Dlatego kilka lat później specjalnie dla niego napisał „Nieulotne”.

Płaszcz Balmain/vitkac.com. Spodnie Dolce&Gabbana/vitkac.com. Jedwabny szal Dior Summer’26, Rękawiczki Lancerto. Kowbojki Naked Wolfe/eobuwie.pl Autor zdjęcia: Zuza Krajewska
Po premierze „Wszystko, co kocham”, jak wspomina Borcuch, widownia – choć głównie dziewczyny – podzieliła się na „drużynę Gierszała” i „drużynę Kościukiewicza”. Chłopaków reprezentujących na ekranie dwie zupełnie różne natury. W powietrzu było czuć potrzebę nowej aktorskiej fali – nowych idoli, promujących nowe postawy i pasujących do współczesności. W 2012 roku – po „Sali samobójców” – Jakub otrzymał tytuł Shooting Star (przyznawany przez European Film Promotion w celu promowania młodych i utalentowanych aktorów i aktorek z Europy). Tymczasem po niełatwych doświadczeniach nagłej popularności Jakub zaczął szukać ról, które pozwoliłyby mu uciec od Dominika.
Podczas naszej rozmowy stwierdził, że „nigdy nie był aż tak bardzo zainteresowany samym aktorstwem co filmem jako całością”.
– Nie mam też potrzeby wysuwania się na pierwszy plan – mówi. – Aktor jest w stanie zdominować obraz, a jego zadaniem jest wypełnienie wizji reżysera.
Do dziś istotne jest dla niego to, co reżyser, reżyserka myślą na temat danych scen, jak chcą je zobaczyć na ekranie, co chcą opowiedzieć. – Jest we mnie chęć podporządkowania, ale wynikająca z szacunku do medium – dodaje. – Po prostu chcę przysłużyć się filmowi.
W jego słowach ponownie słyszę skromność, o którą można nie podejrzewać aktora często grającego główne role. A Gierszał, idąc do pracy, chowa dumę do kieszeni. – Jeśli ego nie jest w żaden sposób powstrzymywane, potrafi niszczyć pracę nad filmem, a czasami wręcz definitywnie całe projekty – komentuje. – Paradoks polega na tym, że z jednej strony musisz ego mieć, bo daje pewność siebie, by stanąć przed kamerą, przed ludźmi i być przekonanym, że twoja opowieść jest coś warta. Z drugiej trzeba umieć trzymać je w ryzach.
Bez trudu potrafię sobie wyobrazić dwóch facetów o wielkich ambicjach i nadętym ego ścierających się na planie o to, który z nich znajdzie się w centrum uwagi. Gdy zagaduję Jakuba, czy miał takie doświadczenia, odnoszę wrażenie, że zaczyna ważyć każde słowo, sporo milczy. Obserwuję, jak siedzi przygarbiony w niebieskim polarze i z bandanką na szyi. Zanurza kawałki focaccii w gorącej herbacie i zjada je ze smakiem. Opowiada, że „film to praca zespołowa” i o osobach, które są niewidoczne, a na planie wykonują najcięższe prace. Miga się z odpowiedzią na moje pytanie o megalomańskie akcje podczas zdjęć, nie chce nikogo urazić.

Płaszcz Balmain/vitkac.com. Jedwabny szal Dior Summer’26. Spodnie Dolce&Gabbana/vitkac.com. Kowbojki Naked Wolfe/eobuwie.pl Autor zdjęcia: Zuza Krajewska
– Czy aktorstwo nie wymaga konkurowania o role? – pytam, próbując przekierować rozmowę na nieco inny tor, nie schodząc jednak z upatrzonego kierunku.
– Kiedy byłem młodszy, ta konkurencja była dużo silniejsza, bo na horyzoncie była ograniczona liczba ról. I wszyscy chcieli je dostać. Konkurowanie było więc czymś naturalnym – mówi. – Wierzę jednak, że dany aktor po prostu nadaje się do danej roli – lub nie – i że wybór reżysera jest ostatecznie najtrafniejszy.
Gierszała w głównej roli od początku widział Łukasz Palkowski. Po „Najlepszym” (o burzliwym życiu byłego narkomana i sportowca Jerzego Górskiego) i „Langerze” (serialowej ekranizacji prozy Mroza) zaprosił go do kolejnego filmu – „Pojedynku”. Zapytałem reżysera, co takiego ma w sobie Gierszał, że pasuje mu na leading mana. „Posiada niezwykle bezpośrednią wrażliwość, jakiej ja w sobie nie dostrzegam” – odpisał w mejlu. „Jest w nim coś takiego, co kocha kamera, kocha widz i co działa też zupełnie prywatnie. Ma charyzmę. Taką, której ja się nigdy nie nauczę. To jest jakiś rodzaj niewymyślonego ciepła, które ciężko zdefiniować, bo gdzieś to wszystko mieszka w sferze pozawerbalnej”.
W „Pojedynku” przenosimy się do 1939 roku. II wojna światowa właśnie stała się faktem. Gierszał wciela się w światowej sławy pianistę Karola Grabowskiego, butnego oficera polskiej armii. Trafiwszy do sowieckiej niewoli, natyka się na majora Wasilija Zarubina. Niespodziewanie dostaje u Rosjanina fory, bowiem ten okazuje się miłośnikiem muzyki. Wszystko się zgadza – zbrodniarze kochają przyciężką klasykę. Są też przebiegłymi manipulatorami. Bo Zarubin może posiada fizys „twojego ulubionego belfra z liceum”, ale ma niecny plan: obiecując Grabowskiemu powojenne gruszki na wierzbie, chce przeciągnąć go na swoją stronę, a tym samym pozostałych osadzonych. Polak nie podda się tak łatwo.

Marynarka Vistula. Spodnie i pas smokingowy Lancerto. Sygnety Anna Samkow Autor zdjęcia: Zuza Krajewska

Koszula Łukasz Jemioł. Spodnie H&M Studio. Pas smokingowy Lancerto. Kowbojki Naked Wolfe/eobuwie.pl. Sygnety W.Kruk Autor zdjęcia: Zuza Krajewska
Wasilija Zarubina gra irlandzki aktor Aidan Gillen (najbardziej znany zapewne z „Gry o tron”). Przyznał, że praca z „Kubą była prawdziwą przyjemnością”. „To gwiazda nie tylko w Polsce, lecz także Europie, a jednocześnie osoba niezwykle otwarta i pomocna wobec nowicjusza w nowym środowisku, także przy moich ograniczonych umiejętnościach językowych. Wyjście poza własną strefę komfortu przy takiej współpracy daje ogromną energię i twórczą iskrę” – napisał mi w mejlu Gillen.
W podobnym tonie o współpracy z Gierszałem przez telefon opowiada mi Julia Pietrucha. W „Pojedynku” wcieliła się w pilotkę Janinę Lewandowską, również pozostającą w sowieckiej niewoli.
– Kuba jest niesamowicie zdyscyplinowany i pozostaje cały czas w gotowości, by wejść na plan, być w postaci – chwali kolegę. – Pamiętam jedną z naszych wspólnych scen. Kuba siedzi, czyta list i płacze. Co prawda ten dubel nie wszedł do filmu, ale za pierwszym razem po prostu się rozpłakałam. Od razu odbiła się we mnie jego energia. Ma amerykańską umiejętność grania emocji.

Marynarka Dolce&Gabbana/vitkac.com. Spodnie Boss. Sygnety: na prawej dłoni Orska, na lewej ręce Anna Samkow. Kowbojki Naked Wolfe/eobuwie.pl Autor zdjęcia: Zuza Krajewska
Obecność Aidana Gillena była dla Jakuba – obok współpracy z operatorem Piotrem Sobocińskim i Palkowskim – „wartością dodaną”. Na planie stara się być partnerem dla reżysera. Również w „Pojedynku” dzielił się swoimi pomysłami.
– Od samego początku mówiłem Łukaszowi, że bardzo mi zależy, żeby w filmie było jak najmniej „bohatera” przez duże „B”. Żebyśmy mogli też znielubić Grabowskiego – mówi.
Łatwo uderzyć w patetyczne tony, kiedy za granicą trwa pełnoskalowa wojna, w której Rosja jest agresorem. Mimo że scenariusz filmu od blisko dwóch dekad przechodził z rąk do rąk, poruszany w nim temat da się odczytać współcześnie. W jednej ze scen Grabowski mówi do sowieckiego agenta: „Jestem więźniem, jest wojna. Chciałbym skontaktować się z polską ambasadą”. Tamten odpowiada: „Nie ma żadnej wojny, my tu tylko z sobą rozmawiamy”.
– Ten dialog można dobrze rezonuje z dzisiejszą atmosferą – komentuje Jakub. Ma na myśli potencjalne zagrożenie zza wschodniej granicy.
Gdy spotykamy się dwa tygodnie po rozmowie na Sielcach, podczas przerwy w sesji zdjęciowej dla GQ Poland, Jakub dodaje w podobnym duchu: – Nad „Pojedynkiem” pracowaliśmy prawie dwa lata temu. Rzeczywistość coraz bardziej przybliża się do historii, którą opowiada kino. I to jest doświadczenie raczej przykre niż inspirujące.

Jedwabny szlafrok CDLP. Koszula Boss/gomez.pl. Jeansy Levi’s. Chusta Y-3. Sygnety Orska. Kowbojki Naked Wolfe/eobuwie.pl Autor zdjęcia: Zuza Krajewska
Co prawda film Palkowskiego czerpie z widowiskowego kina rozrywkowego niż z przytłaczającego gatunkowym ciężarem „Katynia” Wajdy, nie można jednak odebrać Karolowi Grabowskiemu bohaterskiej postawy. Również słów krzepiących polskie serca nie rzuca na wiatr. Trudno mi sobie jednak wyobrazić tę wojenną heroiczność. Jak dziś ją w sobie odnaleźć?
– Starałem się tego heroizmu nie szukać wprost – tłumaczy Gierszał. – W tym przypadku ważniejsze wydawało mi się wyjście z założenia, że w takich sytuacjach znaczenie ma samo przetrwanie – instynkt, potrzeba ocalenia siebie i innych.
Bohaterstwo jest dla aktora nierozerwalnie związane z poświęceniem.
Łukasz Palkowski podkreśla, że Jakub jest bardzo dociekliwy i szczegółowo analizuje nie tylko własną postać, lecz także realia, w jakich się znalazła. „Żeby zbudować wiarygodnego bohatera, musi uwierzyć w świat, który będzie częścią tej opowieści” – napisał reżyser w mejlu.
Ten bohater wcale nie musi być pierwszoplanowy. Po tym jak Gierszał zraził się do biznesu filmowego po „Sali samobójców”, postanowił nie koncentrować się na krótkich momentach sławy. Zaciągnął hamulec. Zaczął wybierać role, które nie stawiały go na świeczniku. Co nie oznacza, że nagle uzyskana przez niego sława nie miała dla innych znaczenia.
– Zaprosiłam go na zdjęcia próbne, bo zależało mi, by Basista imponował Srebrnej – podczas wideo rozmowy opowiada mi scenarzystka i reżyserka Agnieszka Smoczyńska. Obsadziła Gierszała w „Córkach dancingu”, stylowym horror-musicalu o rozśpiewanych syrenach, które nie gardzą ludzkim mięsem. – Kiedy Marta Mazurek zagrała z nim scenę, od razu było czuć chemię. Kuba ją onieśmielał i oczarowywał. Wiedziałam, że to właśnie on powinien dostać tę rolę.
Zapewne aktor działał na początkującą aktorkę tak, jak w tamtym czasie działał na wyobraźnię fanek i fanów. Smoczyńska najpierw zobaczyła Jakuba we „Wszystko, co kocham” (zachwycił ją jego magnetyzm), a później u Komasy. – Był kruchy, wrażliwy i introwertyczny. Już wtedy wiedziałam, że jako aktor ma wiele twarzy – dodaje.
Na planie reżyserkę zaskoczyło, że mimo statusu gwiazdy Gierszał nawet poza swoimi scenami zostawał z ekipą i obserwował.
– Wiedziałem, że jeśli chcę uczyć się zawodu, to raczej w praktyce, na planach. Szkoła nie dawała mi poczucia spełnienia – przyznaje. – Dlatego (na początku kariery – przyp. red.) chodziłem na każdy możliwy casting, by móc podejrzeć zawód od zaplecza.
Prawie każdego dnia siedział obok reżysera na planie „Wszystko, co kocham”. Mówi, że pragnął wiedzieć wszystko.
– Nie miałem konkretnej wizji siebie – wspomina. – Po prostu chciałem robić filmy.
Borcuch zauważa, że Jakub nie boi się przyznać do niewiedzy.
– Po prostu często nie rozumiem „dlaczego?” – komentuje Gierszał. – Dlatego pytam: „Dlaczego ma tu być taka emocja, a nie inna?”, „Dlaczego to jest ważne?”. Dopytuję czasem po cztery razy. Bo moim zadaniem jest potem obronić to przed kamerą – tłumaczy.

Marynarka i rękawiczki Lancerto. Spodnie H&M Studio. Kowbojki Naked Wolfe/eobuwie.pl Autor zdjęcia: Zuza Krajewska
Ludzie są dla niego ważni. Często ich słucha, czy to na planie filmowym, w sklepie, czy w Warsie. Kiedy pytam, co usłyszał od osób w pociągu, Gierszał nie odpowiada.
Agnieszka Smoczyńska jest przekonana, iż dobrze odnalazłby się w reżyserii czy tworzeniu autorskich projektów, w których może opowiadać własne historie i tworzyć światy. Jak np. w filmie „Ultima Thule”, którego jest producentem i w którym zagrał główną rolę („Nic się w tym filmie nie dzieje, a jest wspaniały! Aktor i kamera. Piękne, ciche kino!” – tę krótką recenzję przesyła mi Julia Pietrucha na WhatsAppie).
– Myślę, że nie po raz ostatni produkuje film – przeczuwa Smoczyńska.
– Uważam, że aktorstwo to zawód, w którym po prostu trzeba wierzyć w to, co się robi – mówi Jakub.
Zatem sporo pracuje. Jeszcze w tym roku pojawi się w filmie „Przez ścianę” Macieja Sobieszczańskiego z fabułą będącą mroczną wersją „Love Is Blind”, dating show Netfliksa. Gierszał gra Jerzego, osadzonego w komunistycznym więzieniu, który pewnego razu przez więzienną ścianę za pomocą alfabetu Morse’a zaczyna komunikować się z Wiesławą (w tej roli Maria Dębska) z celi obok. Tak się poznają, flirtują z sobą, aż wreszcie – zaręczają. Historia wydarzyła się naprawdę.
Kolejny mocny temat.

Płaszcz Balmain/vitkac.com. Jedwabny szal Dior Summer’26. Rękawiczki Lancerto Autor zdjęcia: Zuza Krajewska
Pytam, czy czuje odpowiedzialność, przyjmując role. Odpowiada twierdząco. Zastanawia się, jaki sens dana historia z sobą niesie. Jednocześnie uważa, że aktorzy i aktorki są po prostu entertainerami. – Służymy też czasem temu, żeby dostarczać publiczności rozrywki. Moim zdaniem jest to w porządku.
Ot, tak, ego wepchnął do kieszeni.
Fotografka: Zuza Krajewska
Stylizacje: Marcin Brylski
Asystent stylisty: Dawid Stępień
HMUA: Aneta Kostrzewa
Asystent fotografa: Igor Rębiś
Video: Aleksander Ryżow
Produkcja: Mila Zbińkowska
Więcej w tym temacie:
- Klaudia Kazimierska z nowym rekordem. Jak wyglądała jej droga do sukcesu?
- Królują w „Rodzie smoka”. Bethany Antonia i Phoebe Campbell o siostrzanej więzi
- Masza Wągrocka o lęku, odwadze i dorastaniu
- Robię to, żeby się nie bać. Igor Herbut o Męskim Graniu
- Mateusz Kmiecik i Kamil Szeptycki: dwóch rozrabiaków z „Morfeusza”
- Jakub Józef Orliński i bogowie Olimpu
Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.
Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.
Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Sylwetki
Ojciec chrzestny streetwearu. Jak Nigo zdefiniował modę i hype
Sprowadzenie biografii Nigo do stanowiska dyrektora kreatywnego Kenzo to duże niedopowiedzenie. Kolekcjoner, pasjonat mody, hip-hopu i wszystkiego, co vintage, od ponad 30 lat wyznacza kierunek, w którym podąża streetwear, nieustannie szukając twórczej i życiowej równowagi.
Sylwetki
Jeremy Sochan. Władca pierścienia
W wieku 23 lat Jeremy Sochan jako pierwszy Polak został mistrzem NBA. Na ten sukces NY Knicks czekali aż 53 lata, a Sochan występuje w ich barwach dopiero pierwszy sezon. Czy to początek wielkiej kariery polskiego koszykarza? – Ten chłopak miał wielkie marzenia, które teraz się spełniają – mówi w rozmowie z GQ Poland Magdalena Tronina, koszykarka, trenerka i przyjaciółka rodziny Sochanów.
Sylwetki
Masza Wągrocka o lęku, odwadze i dorastaniu
„Matki pingwinów” przyniosły jej przełom, a „Znieczulenie” otwiera kolejny rozdział kariery. W rozmowie Masza Wągrocka opowiada o nierównym traktowaniu aktorek w branży, lęku, który przez lata napędzał jej życie, i momencie, w którym przestała bać się dorosłości.
Sylwetki
Najlepszy timing świata według Kyliana Mbappégo
Kapitan reprezentacji Francji Kylian Mbappe został najlepszym strzelcem w historii swojego kraju, strzelając 16 czerwca br. dwie bramki przeciwko Senegalowi na Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej 2026. Pobił tym samym rekord Oliviera Giroud, który zdobył 57 goli.
Sylwetki
Hugh Jackman: od Wolverine’a do Robin Hooda. Jak został człowiekiem od zadań specjalnych?
Niegdyś wuefista, dziś jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Hollywood. I choć swoją popularność zawdzięcza marvelowskim blockbusterom, portfolio 58-letniego Hugh Jackmana oferuje znacznie więcej niż akcję skrojoną pod fanów komiksów i przeznaczoną wyłącznie na duży ekran.
Sylwetki
Jeff Koons – geniusz czy król kiczu?
Od dekad budzi skrajne emocje. Dla jednych jest symbolem upadku sztuki, dla innych twórcą, który najlepiej uchwycił logikę współczesnej kultury wizualnej. W maju jako gość konferencji Impact’26 w Poznaniu przypomniał, że w jego przypadku granice sztuki nie istnieją. W końcu wysłał własne rzeźby na Księżyc.
Sylwetki
Mateusz Kmiecik i Kamil Szeptycki: dwóch rozrabiaków z „Morfeusza”
Serial „Morfeusz” przyniósł Kamilowi Szeptyckiemu pierwszą główną rolę, a Mateuszowi Kmiecikowi kolejnego twardziela. Jednak najciekawsze wydarzyło się poza kadrem – obaj odkryli, że mają ze sobą więcej wspólnego, niż przypuszczali.
Sylwetki
Ignacy Liss. Duma i uprzedzenie
W konkursie głównym jednego z najważniejszych serialowych festiwali świata – Séries Mania – Grand Prix zdobył „Proud”, najnowsza polska produkcja HBO Max. Statuetkę dla najlepszego aktora odebrał odtwórca głównej roli – Ignacy Liss. Nagle, w ciągu jednego dnia, zrobiło się o nim głośno.