Żeby jeździć, trzeba jeździć. Z głową! Co musisz wiedzieć, zanim wsiądziesz na rower
PARTNERZY SERWISU
Sport
Żeby jeździć, trzeba jeździć. Z głową! Co musisz wiedzieć, zanim wsiądziesz na rower
Jak trenować na rowerze, żeby nie zrobić sobie krzywdy? Od czego zacząć, na co uważać i czy każdy trening musi być na 100 proc. – do „zniszczenia”? Z ultrakolarzem i trenerem Radosławem Rogóżem rozmawia Anka Rączkowska. Też kolarka.
Udostępnij

Jeżdżąc za dużo i za mocno, można doprowadzić organizm do wyczerpania Autor zdjęcia: Jakub Kamiński
Anka Rączkowska: Kupuję rower, zaczynam jeździć, może nawet trenować. To sport dla każdego?
Radosław Rogóż: Tak, ale pod jednym warunkiem: zaczynamy od zdrowia. Zadziwiające jest to, jak dużo osób zaczyna trenować, zapominając o zrobieniu podstawowych badań: morfologii, EKG i echa serca. Z wynikami najlepiej pójść do lekarza sportowego. Mając pewność, że organizm jest gotowy na taki rodzaj wysiłku – można zaczynać.
Wielu zakłada, że skoro przejadą 80 czy 100 kilometrów, to wszystko jest OK.
I często ci ludzie się mylą. Nie wiemy, co kryje nasz organizm. Problemy z sercem, metaboliczne – z zaburzeniami glikemii włącznie, niski poziom żelaza, zaburzenia hormonalne – to wszystko może nie dawać o sobie znać. A potem okazuje się, że z roweru musimy się przenieść na szpitalne łóżko. Trzeba się zbadać, niezależnie od wieku.
Bez „papierów” nie zaczynasz współpracy z zawodnikiem?
Zaczynam od ankiety, w której zawsze pytam o zdrowie, przebyte choroby, przyjmowane leki, kontuzje, wszystko, co ma znaczenie. To daje mi szansę patrzeć na każdą osobę jak na sportowca i odpowiednio reagować, jeśli w trakcie procesu treningowego zauważę anomalie. Oczekuję szczerości, przed trenerem nie powinno się mieć tajemnic.
Dlaczego?
Ponieważ obciążenia treningowe należy dobierać indywidualnie i każda „odchyłka” od zdrowia ma znaczenie. Inaczej wygląda trening zdrowego sportowca, a inaczej osoby mającej np. problemy z tarczycą lub zmagającej się z zaburzeniami glikemii.
Mam wrażenie, że wielu amatorów chce być jak zawodowcy.
Oni często trenują i żyją jak profesjonalni kolarze, ale nie da się nagle „wstać z kanapy” z postanowieniem bycia Pogačarem. Jeżdżąc za dużo i za mocno, można doprowadzić organizm do wyczerpania. Niektórzy wyznają zasadę, że lekki trening to zły trening. Tymczasem organizm trzeba przyzwyczajać do wysiłku stopniowo.
Co się dzieje, gdy ktoś trenuje za mocno?
Na początku wszystko będzie wyglądało dobrze, ale nieprzygotowany do wysiłku organizm szybko zacznie manifestować kumulujące się obciążenia. Zanim pojawią się problemy z wydolnością i wytrzymałością, mogą wystąpić bóle kolan lub pleców.
Wielu ludzi nie jeździ w tygodniu wcale, a w weekend „łupie” kilkaset kilometrów.
Dla tych, którzy zaczynają, to fatalny pomysł. Taka sinusoida – nic, a potem wszystko, nie wpływa korzystnie na budowanie formy od podstaw. Trening powinien być regularny.
Kolarze mówią: „Żeby jeździć, trzeba jeździć”. Jak robić to mądrze?
Gdybym miał sugerować rozkład tygodnia, najprościej byłoby postawić na dwa mocniejsze treningi i dwa lub trzy o niskiej intensywności. Mocne mogą być próbą przejechania jak najszybciej określonego odcinka, ale najważniejsze, by nie następowały dzień po dniu.
Co znaczy „niska intensywność”?
To trening w pierwszej i drugiej strefie intensywności i one są kluczowe, bo dzięki nim budujemy solidny fundament wydolności. Często przyjmuje się, że to jest intensywność „konwersacyjna”, czyli możemy swobodnie, bez zadyszki mówić w trakcie jazdy.
Dlaczego to takie ważne?
Można byłoby wejść głęboko w fizjologiczne zalety tej intensywności i takiego treningu, ale w prostych słowach: uczymy organizm produkować energię, poprawiać ekonomikę jazdy. Po kilku tygodniach ten sam odcinek będziemy pokonywali szybciej, mniej się przy tym męcząc.
Często mówi się o zasadzie 80/20.
Tak, to popularna wśród sportowców polaryzacja treningów, w której 80 proc. należy wykonać w niskiej intensywności, a 20 proc. w umiarkowanej lub wysokiej.
A wspólne jazdy, tzw. ustawki?
Są świetne, bo w grupie łatwiej się zmobilizować. Ale znów dwa w tygodniu, a nie pięć. Więcej może spowolnić regenerację i w konsekwencji prowadzić do wolniejszego rozwoju.
Żeby efektywnie trenować, trzeba znać swoje strefy intensywności. Jak je wyznaczyć?
Wśród kolarzy dysponujących miernikami mocy najpopularniejsze jest wyznaczenie funkcjonalnej mocy progowej FTP i na jej podstawie określenie stref intensywności. To prosty test, w którym chodzi o możliwie najszybszą jazdę w określonym czasie. Istnieje cała masa innych protokołów, nie zawsze odnoszących się do mocy, które określają strefy treningowe – np. tętno.
Brzmi technicznie. Czy amator musi to robić?
Nie od razu. Na początku wystarczy obserwować organizm i kierować się skalą subiektywnej oceny wysiłku. Prostą skalą od 1 do 10. Testy i liczby są pomocne, ale nie zastąpią zdrowego rozsądku. Laboratorium to już wyższy poziom – niekoniecznie potrzebny na starcie przygody z rowerem.
Co z treningiem poza rowerem?
Jest kluczowy. Wielu kolarzy zapomina o treningu oporowym i mięśni głębokich. Według mnie to jedna z podstawowych aktywności budująca podstawy do dobrego treningu kolarskiego.
Czyli siłownia obowiązkowa?
W mojej ocenie tak. Wzmacnia mięśnie, poprawia stabilizację i zwiększa gęstość mineralną kości. To inwestycja w zdrowie, nie tylko w formę czy wygląd.
Ale kolarze boją się „zrobić za duzi”.
Z pewnymi wyjątkami kolarze rzeczywiście nie chcą być zbyt atletycznie zbudowani, tylko silni. Żeby skorzystać z dobrodziejstwa treningu oporowego, należy założyć minimum jedną sesję siłową w tygodniu, a w okresie przygotowawczym dwie.
Czego unikać?
Wszystkiego, co może doprowadzić do kontuzji. Może się komuś narażę, ale piłka nożna, hokej, sporty walki nie są wskazane, ale też nie należy ich wykluczać. Skręcenia, zwichnięcia, naderwania mięśni mogą nas wykluczyć na wiele tygodni, należy zatem rozważnie dobierać aktywności uzupełniające. Pływanie jest zalecane, z kolei włączenie treningu biegowego należy skonsultować ze specjalistą.
Dlaczego?
Spora grupa kolarzy przynosi kontuzje właśnie z biegania. Kolarstwo z bieganiem można połączyć, ale należy to robić rozważnie.
Rozciąganie i rolowanie – też ostrożnie?
Wiele problemów z bólem ma podłoże mięśniowe, warto dać im ulgę, jeśli są spięte, wdrażając kilkunastominutową codzienną rutynę rozciągania. Rolowanie również należy rozważyć, ale tę metodę stosują zwykle ci, którzy znacznie boleśniej odczuwają skutki treningu.
Suplementy – potrzebne czy marketing?
Jeśli dieta jest w pełni zbilansowana, suplementy nie są konieczne. Warto rozważyć ich włączenie, jeśli widzimy, że proces treningowy staje się trudniejszy dla organizmu. Wtedy suplement może pomóc, ale zanim go włączymy, wykonajmy podstawowy panel badań i skonsultujmy się ze specjalistą. Gdybym miał wskazać najczęściej używany przez kolarzy suplement, to byłaby nim kreatyna. Wspomaga produkcję energii, jest stymulantem, ale wpływa również na proces regeneracji.
Na koniec: regeneracja.
Najczęściej ignorowany element treningu. Dzień, dwa lub nawet trzy dni odpoczynku w tygodniu są absolutnie niezbędne. Tak naprawdę forma rośnie nie w trakcie treningu, tylko w trakcie odpoczynku. Większość sportowców o tym zapomina. I podstawowym elementem regeneracji jest sen – to najtańszy i najlepszy „suplement”. Zawsze powtarzam kolarzom, że każdy z nich ma najlepsze urządzenie treningowe w domu i jest nim łóżko.
Aktywna regeneracja?
W niektórych przypadkach jest kluczem do szybszej regeneracji. Szybciej krążąca w mięśniach krew sprzyja dostarczaniu tlenu do mięśni, zatem sprzyja szybszej „odnowie”, o walorach mentalnych takiej jazdy nie wspominając.
Czyli sekret idealnej formy to…?
Strzelę sobie w stopę i odpowiem tak: sekretem nie jest zatrudnienie trenera. Regularność, cierpliwość, rozsądek, sen i regeneracja to klucz do sukcesu. Trener jest osobą, która wskaże drogę i pomoże ułożyć plan w logiczną całość, ale nadal najcięższe zadanie spoczywa na sportowcu.
Więcej w tym temacie:
- CYCLING – aktywność dająca poczucie wolności
- Amatorskie kolarstwo. Wyjątkowa sesja zdjęciowa na Teneryfie w obiektywie GQ Poland
- Droga do siebie. Czy kolarska zajawka to oznaka kryzysu wieku średniego?
- Czesław Lang: „Sprzęt jest ważny, ale decyduje to, co masz w nogach, sercu i głowie”
- Milimetry w służbie watów. Przewodnik po bikefittingu
- Najlepsze trasy rowerowe w Polsce i na świecie
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Sport
Mundial wielkich gwiazd i zaskakujących outsiderów – wnioski po pierwszej kolejce
Czy można stać się gwiazdą turnieju i wywodzić z obozu dla uchodźców? Czy to wyłącznie domena wielkich, by zachwycać? Jak mniejsze kraje radzą sobie po rozszerzeniu mundialu do 48 drużyn? Kto najbardziej rozczarował? Podsumowujemy najważniejsze wydarzenia pierwszej rundy fazy grupowej.
Sport
Miał łączyć, obnażył podziały. Mundial w ogniu sporów
Historia wielokrotnie pokazała, że żadne wielkie wydarzenie sportowe nie obywa się bez kontrowersji, lecz staje się elementem politycznej gry. Tegoroczny mundial nie jest wyjątkiem. Turniej już od pierwszych dni stał się areną sporów dotyczących polityki, praw człowieka, bezpieczeństwa i samego sposobu zarządzania światową piłką przez FIFA.
Sport
Genialny Leo Messi wyrównał wielki mundialowy rekord
Przed mistrzostwami w Ameryce Północnej dużo mówiło się, że wreszcie padnie wieloletni bramkowy rekord. Podkreślał to nawet jego autor, który wskazał Leo Messiego jako godnego następcę.
Sport
Oficjalnie: Maja Chwalińska z dziką kartą na Wimbledon 2026
Maja Chwalińska wystąpi w głównej drabince Wimbledonu 2026. Organizatorzy najbardziej prestiżowego turnieju tenisowego świata przyznali Polce dziką kartę, dzięki której nie będzie musiała przebijać się przez kwalifikacje.
Sport
Futbol nowej ery. Jak sztuczna inteligencja przejmuje mundial
Gianni Infantino, Donald Trump i wielu innych będzie chciało przypisać sobie wpływ na ten mundial. Być może jednak po raz pierwszy w historii mistrzostw świata najwięcej do powiedzenia będą miały nie wielkie nazwiska, lecz nowe technologie.
Sport
Le Mans po polsku
W najważniejszym wyścigu świata startowało dotąd czterech Polaków. Zwyciężyli dwaj: raz Kubica i trzy razy Śmiechowski.
Sport
Polacy triumfują na 24 Hours of Le Mans. Co trzeba wiedzieć o Inter Europol Competition?
Załoga Roberta Kubicy zakończyła rywalizację w klasie Hypercar na 7. miejscu po świetnym awansie z 17. pozycji startowej. Jeszcze większy sukces odniosła ekipa Inter Europol Competition z Jakubem Śmichowskim na czele, która zdominowała klasę LMP2, zajmując dwa pierwsze miejsca i zapisując się już po raz trzeci w historii wyścigu.
Sport
Karta wreszcie się odwróciła. Knicks mistrzami NBA
53 lata. Tyle trwało oczekiwanie kibiców New York Knicks na kolejne mistrzostwo NBA i wreszcie dobiegło końca. Drużyna z Madison Square Garden pokonała San Antonio Spurs 94:90 w piątym meczu finałów i przypieczętowała triumf w całej serii wynikiem 4:1.