PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Praca i pieniądze

Pogrzebanie self-made mana. „Bez wyjścia” to najtrafniejsza opowieść o pracy w dobie AI

Koreański thriller Parka Chan-wooka to nie tylko makabryczna satyra, lecz także brutalna diagnoza rynku pracy. O tym, dlaczego indywidualizm może nas pogrzebać szybciej niż sztuczna inteligencja, rozmawiamy z dr. Bartłomiejem Brachem.

Udostępnij

Pogrzebanie self-made mana. „Bez wyjścia” to najtrafniejsza opowieść o pracy w dobie AI

Kadr z filmu „Bez wyjścia” Autor zdjęcia: materiały prasowe, Gutek Film

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA
19.03.2026

Film „Bez wyjścia” Parka Chan-wooka zaczyna się jak czarna komedia o człowieku, któremu świat nagle usuwa się spod nóg. Man-su, doświadczony specjalista po czterdziestce, traci pracę, ale nie dlatego, że zawiódł, tylko stał się zbędny. Padł ofiarą automatyzacji. Początkowo jeszcze wierzy, że to tylko chwilowy kryzys, że wystarczy się postarać, wysłać kolejne CV, znaleźć sposób. Szybko okazuje się jednak, że reguły gry się zmieniły. Nie chodzi już o kompetencje, tylko o przetrwanie. Dlatego postanawia zabić swoich potencjalnych konkurentów. 

Film, który na początku bawi groteską i absurdem, z każdą kolejną sceną coraz mocniej skręca w stronę niepokoju. Bo historia Man-su to nie tylko satyra na korporacje czy technologię, ale opowieść o świecie, w którym pracy może po prostu zabraknąć, a jednostkowy wysiłek przestaje wystarczać. W tej rzeczywistości rywalizacja przestaje być metaforą, a zaczyna przypominać grę o sumie zerowej: żeby ktoś wygrał, ktoś inny musi odpaść. 

Razem z doktorem nauk o zarządzaniu Bartłomiejem Brachem sprawdzamy, na ile ta wizja jest dziś realna. Czy sztuczna inteligencja rzeczywiście zabiera nam pracę, czy raczej obnaża słabości systemu, w którym funkcjonujemy? I co się stanie, jeśli dalej będziemy wierzyć, że każdy musi poradzić sobie sam.

Pogrzebanie self-made mana. „Bez wyjścia” to najtrafniejsza opowieść o pracy w dobie AI

Kadr z filmu „Bez wyjścia” Autor zdjęcia: materiały prasowe, Gutek Film

W Polsce bezrobocie rośnie już ósmy miesiąc z rzędu. Niepokojąca wizja. Zatem utrata pracy przez głównego bohatera „Bez wyjścia”, który jest wykwalifikowany pracownikiem grubo po czterdziestce, nie można między bajki włożyć. Zatem jaki jest dzisiejszy rynek pracy?
Wszyscy boimy się bezrobocia, które miałoby zostać wywołane przez AI. Jeśli spojrzymy na dane, o których mówisz, to nie automatyzacja pracy odpowiada dziś za wzrost bezrobocia. Po pierwsze, to kwestia zmian w rejestrowaniu bezrobotnych – dziś jest łatwiejsza niż kiedykolwiek, więc też więcej dotychczas niezarejestrowanych osób się na nią decyduje. Po drugie, jeśli bezrobocie faktycznie rośnie, to raczej mamy do czynienia z niewielkimi korektami zatrudnienia – głównie w dużych spółkach państwowych. Więc na razie w Polsce problem nie polega na tym, że AI i automatyzacja zabiera nam pracę, tylko raczej na tym, że w części firm mamy do czynienia z przerostem zatrudnienia.

Czyli korekta na poziomie dopasowania podaży i popytu? 
Tak. Na razie problem dotyczy głównie osób zatrudnionych w przedsiębiorstwach państwowych. Widać jednak, że może to się powoli zacząć zmieniać. Pojawiają się już pierwsze sygnały, np. z Krakowa, że zatrudnienie jest redukowane, a nawet są zamykane całe centra usług wspólnych międzynarodowych korporacji. W pierwszym kwartale 2025 roku 10 firm w Krakowie zgłosiło zamiar zwolnienia łącznie 1877 pracowników, co niemal dorównywało bilansowi z całego 2024 roku. Tam pracę tracą „białe kołnierzyki” – księgowi, kadrowi, HR-owcy, czasem programiści. Dlaczego? Praca w Polsce jest coraz droższa. Dlatego też coraz bardziej atrakcyjna staje się obietnica przeniesienia jej na południe Europy, np. do Rumunii. Heineken planuje zwolnienia 500–700 osób w krakowskim centrum, przenosząc zadania do nowego centrum w Indiach. Inne firmy w sytuacji coraz droższej pracy decydują się na próbę automatyzacji. Nie szuka się taniego pracownika, ale prowadzi do eliminacji ludzi z procesu lub nadzorowania pracy agentów AI przez pracowników centrali. Oznacza to, że choć dziś widzimy zwolnienia i restrukturyzacje w spółkach państwowych, za chwilę mogą dojść do tego decyzje międzynarodowych korporacji dotyczące centrów usług wspólnych.

Jakie zawody są zagrożone?
Jeśli chodzi o tę „kolejkę do automatyzacji”, to ona rzeczywiście jest bardzo długa – wiele zawodów jest wystawionych na wpływ AI, ale jednocześnie długa jest też droga, żeby takie zagrożenie automatyzacją się zmaterializowało. Niedawno pojawił się raport Anthropic, firmy odpowiedzialnej za model Claude, który bada ekspozycję na automatyzację, czyli ile aktywności w poszczególnych zawodach da się już dziś zautomatyzować, a ile faktycznie jest automatyzowane w firmach. Wnioski z tego badania są paradoksalne. Z jednej strony dowiadujemy się, że pracownicy wykonujący 49 proc. zawodów korzystają z AI w co najmniej jednej czwartej swoich zadań. Przodują w tym oczywiście programiści, a na drugim miejscu są osoby piszące teksty – szeroko rozumiane media, PR, komunikacja czy reklama. Zagrożenie więc faktycznie istnieje. Skoro korzystają i AI potrafi przejąć od nich te zadania, to jest ryzyko, że ich praca zaraz albo radykalnie się zmieni, albo jej nie będzie. 

Z drugiej jednak strony realne oddziaływanie AI na zatrudnienie jest znacząco mniejsze. Okazuje się, że firmy wdrożyły i wykorzystują tylko niewielką część tego, co już dziś modele LLM, takie jak Claude, Gemini czy ChatGPT, potrafią. Bo rozwój technologii to tylko jedna składowa zmiany i wbrew pozorom wcale niedecydująca. Znacznie ważniejsze są firmy i ludzie. Przedsiębiorstwa mają swoją inercję oraz interesy, które utrzymują status quo. Do tego dochodzą koszty i skala zmian. Firmy zwykle takich transformacji się boją, odkładają je w czasie albo rozbijają na mniejsze kroki. Rzeczywistość stawia znacznie większy opór niż sama technologia.

Rzeczywistość, czyli protestujący ludzie?
Pojawiają się pierwsze reakcje obronne. Nie wiem, czy pamiętasz, jak w 2023 roku, jeszcze na początku rozwoju dużych modeli językowych, zastrajkowała amerykańska gildia scenarzystów?  Po 148 dniach strajku udało im się wynegocjować układ zbiorowy (układ zbiorowy pracy jest porozumieniem zawieranym między pracodawcą lub wieloma pracodawcami a reprezentacją związkową pracowników - przyp. red.), który będzie obowiązywać do 1 maja 2026 roku. Scenarzyści postawili więc jasną granicę tego, na ile AI może wpływać na ich fach. Przykład ten pokazuje, że nawet jeśli automatyzacja jest możliwa, to wcale nie jest pewne, czy zostanie w pełni wdrożona. Może zostać zatrzymana przez prawo, instytucje albo zwyczajnie przez opór samych przedsiębiorstw.

Kto się może obawiać sztucznej inteligencji?

Pierwsi zostaną „wyeliminowani” ci, którzy działają w pojedynkę. Widać to już na przykładzie rynku amerykańskiego. Jednymi z pierwszych „zawodów”, które w praktyce straciły rację bytu jest praca dorywcza na internetowych platformach, gdzie osoby za niewielką stawkę wykonują proste zadania. Tłumaczą proste teksty, wymyślają proste rozwiązania. 

„Bez wyjścia” pokazuje, że indywidualnie można sobie poradzić, tylko że jest to nieskończenie trudne. Jeśli w najbliższej przyszłości w wyniku automatyzacji rynek pracy zacznie się kurczyć, to zdobycie zatrudnienia stanie się dla pojedynczej osoby praktycznie niemożliwe. Wysiłek jednostki może coś dać, ale będzie wymagał wręcz nadludzkiego zaangażowania albo robienia rzeczy, których dziś nawet nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. W filmie jest to oczywiście pokazane w formie metafory. Man-su zabija osobę, która ma pracę i kontrkandydatów, którzy mogą stanąć z nim w szranki w procesie rekrutacji. 

Ale przywoływany wcześniej przykład gildii scenarzystów pokazuje, że możliwy jest zupełnie inny scenariusz, kiedy działamy razem. Kiedy mówimy: „my” – jako przedstawiciele zawodu. 

Pogrzebanie self-made mana. „Bez wyjścia” to najtrafniejsza opowieść o pracy w dobie AI

Kadr z filmu „Bez wyjścia” Autor zdjęcia: materiały prasowe, Gutek Film

My dziennikarze, my nauczyciele, my scenarzyści...
Kiedy jako grupa zawodowa domagamy się określonych regulacji i jesteśmy gotowi ich przestrzegać, wtedy droga do automatyzacji przestaje być tak prosta. Jeśli jest się częścią większej struktury, to twoje zastąpienie wcale nie będzie ani szybkie, ani łatwe.

Gildia scenarzystów w Stanach mówiła jednym głosem: przestajemy pracować, dopóki nie wynegocjujemy układu zbiorowego. To było realną kartą przetargową. Jeśli jest tak jak u nas – że związki teoretycznie istnieją, ale nikt nie chce się wychylać, bo każdy boi się utraty pracy – proces zwalniania – niezależnie, czy z powody automatyzacji, czy nie – nie niesie żadnego istotnego kosztu. 

Jeśli nie będziemy walczyć o siebie nawzajem czeka nas scenariusz jak w „Bez wyjścia” – część ludzi, w tym wypadku pracowników przemysłu papierniczego – po prostu wypadnie z rynku pracy. Trafi na margines, na świadczenia. Ktoś inny może tę pracę jeszcze przez chwilę utrzymać, ale dopóki jest sam, to jego sytuacja jest niestabilna. Man-su, bohater filmu, też „wygrywa” zatrudnienie – nadzoruje pracę maszyn, które przejęły zadania wcześniej wykonywane przez ludzi. Jednak jest to wygrana tylko na chwilę, bo w momencie, gdy system zaczyna działać w pełni autonomicznie, jego obecność przestanie być potrzebna. Dostaje pracę, ale wie, że zaraz ją straci.

O czym dla ciebie jest ten film?
O pułapce, w której dziś żyjemy. Funkcjonujemy w przekonaniu, że jesteśmy niezależnymi jednostkami, takimi neoliberalnymi „kowalami własnego losu”. Każdy odpowiada sam za siebie. Jeśli tracisz pracę albo coś ci nie wychodzi, to masz się przekwalifikować, nauczyć nowych rzeczy, możesz się przeprowadzić, cokolwiek, byle sobie poradzić. Tyle że ten sposób myślenia w przyszłości się nie sprawdzi. „Bez wyjścia” pokazuje, że tak długo jak działamy sami, przegramy wszyscy: i ci, którzy wypadli z systemu, i ci, którzy na chwilę „wygrali”.

W „Bez wyjścia” uderza brak szefów. Są menedżerowie średniego szczebla, których zadaniem jest optymalizacja funkcjonowania firmy. Jak się buntować, jak nie ma przeciwko komu?
Najważniejsza rzecz to rozpoznanie wspólnego interesu. Nie tak jak Man-su, który myśli, że uczestniczy w grze o sumie zerowej. Traktuje szukanie pracy jak rywalizację – musi wyeliminować innych kandydatów, którzy mają trochę lepsze albo podobne CV, żeby zwiększyć swoje szanse. Tylko jedna osoba może wygrać, reszta przegrywa. Tymczasem w rzeczywistości wcale nie musi tak wyglądać. Jeśli rozpoznamy wspólny interes, nagle znajdujemy się w zupełnie innym położeniu. Niektóre grupy zawodowe, tak jak scenarzyści, już to potrafią. W „Bez wyjścia” Son Yejin, żona Man-Su, mówi do niego: „Nawet kartkę papieru łatwiej podnieść razem”. To bardzo trafny cytat, bo mówi o działaniu wspólnotowym. Tymczasem bohater odrzuca jej słowa. Jak to mężczyzna, musi być silny i sam stanowić o sobie.

Czy w ogóle jest możliwe przerwanie tego zaklętego neoliberalnego kręgu?
Mam złe wieści. Ostatnie 30 lat nauczyło nas, że walka o swoje to skuteczna strategia. Bo dopóki Polska rosła, rosło zatrudnienie, pojawiały się nowe branże i firmy odnoszące sukces, i rzeczywiście taki model działania miał sens. Strategia indywidualna działała w warunkach wzrostu. Co jednak, jeśli wchodzimy w okres, w którym sytuacja się odwróci? Pracy będzie mniej, nie więcej. Wówczas te indywidualne strategie przestaną być skuteczne. Skażemy się na los Man-su – na walkę o resztki zatrudnienia i niepewną przyszłość. Ten film to lekcja szczególnie ważna dla Polaków. Nie mamy silnego „genu wspólnotowego”. Jeśli spojrzymy na kraje Europy Zachodniej, tam myślenie w kategoriach interesu grupowego, przynależność związkowa, działanie jako wspólnota są znacznie silniejsze. My przez lata patrzyliśmy na to podejście z wyższością. Uważaliśmy je za anachroniczne, nieprzystające do nowoczesnej gospodarki. Źródłem sukcesu była przecież elastyczność. Tymczasem może okazać się, że ta elastyczność będzie gwoździem do naszej trumny. 

W filmie bohater jest grubo po czterdziestce. Czy wiek przy zwolnieniach ma duże znaczenie?
Wydaje mi się, że reżyser celowo wybrał bohatera nie za młodego i nie przed emeryturą, jako przedstawiciela pokolenia milenialsów, które najbardziej wierzyło w sens indywidualnego wysiłku, rozwój i budowania kariery. Utrata pracy dla tego pokolenia jest najbardziej dojmująca. Ale zagrożeni dziś są nie tylko milenialsi. W Stanach coraz wyraźniej widać, że jako pierwsi wypadają pracownicy na niższych szczeblach, juniorzy, osoby z mniejszym doświadczeniem. Przywoływany raport Anthropic potwierdza to wprost: w zawodach o wysokiej ekspozycji na AI tempo zatrudniania młodych pracowników (22–25 lat) spadło o blisko 14 proc. Z kolei osoby bardziej doświadczone, osadzone w strukturach, budujące wartość na relacjach i wiedzy kontekstowej, są znacznie trudniejsze do zastąpienia.

Więcej w tym temacie:

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA

Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.

Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.

Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.

Czytaj więcej

ARTYKUŁ PARTNERSKI rozkoszny

Rozkoszny stawia na smart home

Michał Korkosz, czyli Rozkoszny, od lat kojarzy się z dopracowanymi przepisami i kulinarną kreatywnością. Teraz po raz pierwszy został twarzą marki z kategorii smart home.

55268417005_4f5c34ba37_k

Co „jara" w biznesie Rafała Brzoskę?

Prowadzenie firmy porównuje do zawodów sportowych. – Biznes jest dopalaczem, który sprawia, że jesteś gotowy na duże poświęcenia, byle tylko osiągnąć cel – mówi Rafał Brzoska, przedsiębiorca, założyciel InPost, inwestor i mecenas startupów.

ARTYKUŁ PARTNERSKI 1920x1080_mcdonald

Sztuka prowadzenia biznesu

O spełnianiu marzeń w życiu zawodowym i prywatnym, o budowaniu biznesu z wielkim zaangażowaniem przy zachowaniu balansu porozmawialiśmy z Anną Kiełczewską-Włodarczyk, Senior Director w McDonald’s Polska odpowiadającą za obszar Franczyzy.

ARTYKUŁ PARTNERSKI Maciej i Łukasz (2)

To nie jest męski biznes. Historia marki Sensum Mare

Zdarzyło im się to zdanie usłyszeć, ale każdego dnia udowadniają, że jest inaczej. Maciej Tęsiorowski i Łukasz Kołodziejek stworzyli jedną z najbardziej lubianych polskich marek beauty – Sensum Mare. Nam opowiadają, jak wygląda prowadzenie takiego biznesu i jak sami dbają o pielęgnację.

Kradzież czasu pracy

Kradniesz czas w pracy? To nie złodziejstwo

Robisz pranie, pracując zdalnie? Pozwalasz sobie na drzemki? A może spędzasz dużo czasu na lunchu lub przerwie na papierosa? Jeśli na któreś z tych pytań odpowiedziałeś: „tak”, to wcale nie musi oznaczać, że jesteś złym pracownikiem. Po prostu próbujesz przetrwać w systemie, który oczekuje nieustannej dyspozycyjności i produktywności.

ARTYKUŁ PARTNERSKI arhuaco-rogelio-walking-nature-JPG

Rituals: W drodze do harmonii. Wywiad z Niki Schilling, Executive Director of Impact

Rituals przeznacza 10% zysków netto na działania wspierające dobrostan ludzi i kondycję planety, na nowo definiując sens luksusu w branży beauty. O tym, jak prowadzić biznes odpowiedzialny i dalekowzroczny, opowiada Niki Schilling, Executive Director of Impact.

Czym jest bańka AI?

Bańka AI. Pękła, pęka czy pęknie?

Czy gorączka wirtualnych tulipanów się kończy? Czy rynek AI przeżywa właśnie krach? W pewnym sensie tak – ale to nie jest najważniejsze. 

Apple obchodzi 50 lat. Jaką firmę zostawia Tim Cook?

Apple ma 50 lat. Oto pięć lekcji od Tima Cooka

Apple kończy 50 lat, a Tim Cook po 15 latach sterowania firmą ustępuje ze stanowiska, zostawiając po sobie technologiczne imperium warte biliony dolarów. Jakie decyzje i zasady pozwoliły Apple nie tylko przetrwać po erze Steve’a Jobsa? Oto pięć kluczowych lekcji, które definiują sukces jednej z najpotężniejszych firm świata.