PARTNERZY SERWISU
Praca i pieniądze
Kradniesz czas w pracy? To nie złodziejstwo
Robisz pranie, pracując zdalnie? Pozwalasz sobie na drzemki? A może spędzasz dużo czasu na lunchu lub przerwie na papierosa? Jeśli na któreś z tych pytań odpowiedziałeś: „tak”, to wcale nie musi oznaczać, że jesteś złym pracownikiem. Po prostu próbujesz przetrwać w systemie, który oczekuje nieustannej dyspozycyjności i produktywności.
Udostępnij

Dlatego tak łatwo wpędzić dziś ludzi w poczucie winy nawet wtedy, gdy robią sobie krótką przerwę albo nie poruszają myszką przez kilkanaście minut? Autor zdjęcia: Getty Images
„Time theft”, czyli „kradzież czasu”, to nowe ulubione straszydło korporacyjnego internetu. Chodzi o sytuacje, gdy pracownik w godzinach pracy – zdalnej lub nie – robi coś „nieproduktywnego”: rozmawia z kolegami z sąsiednich biurek, nastawia obiad, scrolluje telefon, wychodzi po zakupy albo po prostu odpoczywa. Według części pracodawców to nieuczciwość. Według niektórych menedżerów – wręcz moralne wykroczenie, czyli okradanie firmy. Jak jest naprawdę?
Praca jako wartość
Taka narracja opiera się na bardzo wygodnym dla kapitalizmu założeniu, że cały czas pracownika należy do pracodawcy, a także – że praca jest nobilitującym dostąpieniem łaski od dobrodzieja-przedsiębiorcy. Tymczasem to przede wszystkim relacja ekonomiczna. Człowiek sprzedaje wprawdzie swój czas i kompetencje, ale nie całego siebie. Robi to, by nie umrzeć z głodu, co w neoliberalnych opowieściach kształtowanych przez ludzi biznesu zwykle zostaje starannie wygładzone albo całkowicie pominięte.
Ukrywając materialny wymiar zatrudnienia, łatwiej przedstawiać konieczność zarabiania na życie jako samorealizację, pasję albo życiową misję. Dzięki temu można wmówić ludziom, że powinni być wdzięczni za możliwość pracy nawet wtedy, gdy są przemęczeni, słabo opłacani albo funkcjonują w permanentnym stresie. Taka narracja sprawia też, że każda próba postawienia granicy pracodawcy zaczyna wyglądać jak egoizm, brak lojalności albo roszczeniowość.
Pisze o tym między innymi Zofia Smełka-Leszczyńska w książce Cześć pracy. O kulturze zap***dolu. Autorka pokazuje, że język opisujący pracę bynajmniej nie jest neutralny. Słowa takie jak „elastyczność”, „zaangażowanie”, „kultura organizacyjna” czy „rodzinna atmosfera” zwykle maskują oczekiwanie coraz większej dyspozycyjności. Z kolei wyłamywanie się z tych wymagań przedstawiane jest w sposób wartościujący i kategoryzowany etycznie. W efekcie mamy do czynienia z przejęciem czasu, uwagi, emocji i poczucia tożsamości pracownika, który ma nie tylko wykonywać swoje obowiązki, ale też stale udowadniać odpowiednie nastawienie, entuzjazm i gotowość do poświęceń przez pełne osiem godzin, a często i znacznie dłużej.
Każde odejście od komputera zaczyna wyglądać więc wyglądać podejrzanie, a odpoczynek urasta do rangi występku. Co ciekawe, podobna logika rzadko działa w drugą stronę. Szef dzwoniący po godzinach albo oczekujący nadgodzin niemal nigdy nie jest oskarżany o „kradzież czasu” pracownika.
Dlatego tak łatwo wpędzić dziś ludzi w poczucie winy nawet wtedy, gdy robią sobie krótką przerwę albo nie poruszają myszką przez kilkanaście minut. Skoro praca funkcjonuje w zbiorowej wyobraźni jako moralny obowiązek i główne źródło sensu życia, wszystko, co nas od niej nawet na chwilę odciąga, zaczyna być traktowane jak coś niewłaściwego. Dlaczego jednak rozmawiamy o tym teraz?
Spuścizna pandemii
Z analiz YouGov Switzerland przeprowadzonych wśród pracowników zdalnych w Europie wynika, że aż 80 proc. osób wykonuje w czasie pracy również czynności niezwiązane bezpośrednio z obowiązkami zawodowymi. Z kolei badanie opublikowane w 2025 roku w czasopiśmie „Behavioral Sciences” wykazało, że praca zdalna i brak ciągłego nadzoru zwiększają liczbę prywatnych aktywności w ciągu dnia – od dłuższych przerw po wysyłanie prywatnych wiadomości.
W mediach społecznościowych natomiast królują trendy pokazujące „produktywną prokrastynację” i kulisy pracy zdalnej – od nagrywania porannych rutyn, przez szybkie wyjścia na siłownię w środku dnia, po relacje z zakupów czy gotowania między spotkaniami online. Coraz częściej pojawia się też zjawisko określane jako „task masking”, czyli sprawianie wrażenia ciągłej aktywności zawodowej mimo wykonywania prywatnych czynności.
Można oczywiście uznać, że mamy do czynienia z epidemią lenistwa, ale można też wyciągnąć znacznie bardziej oczywisty wniosek: ludzie nigdy nie byli w stanie pracować osiem godzin dziennie z pełnym skupieniem i maksymalną wydajnością. Organizm człowieka po prostu tak nie działa, a w przebodźcowującym świecie nasza zdolność koncentracji sukcesywnie spada. Problem polega więc na tym, że kultura pracy od dekad udaje, że można to ignorować, a pandemia, która zamknęła nas w domach i zmieniła zasady gry na rynku pracy, po prostu obnażyła fikcję wiecznej zajętości.
Każdy, kto kiedykolwiek pracował w biurze, wie bowiem, ile czasu „znika” na kawę, small talk, przerwy na papierosa, przeciągające się spotkania czy bezsensowne siedzenie przy komputerze po wykonaniu wszystkich zadań. Praca zdalna nie stworzyła więc „kradzieży czasu”. Po prostu odebrała pracodawcom możliwość ciągłego nadzorowania pracowników. I właśnie o kontrolę tutaj chodzi.
Dominujący model zatrudnienia został odziedziczony po epoce fabryk. Osiem godzin przy biurku ma być dowodem produktywności, nawet jeśli realna praca zajmuje trzy albo cztery. Liczy się nie efekt, lecz obecność. Dlatego tak wiele firm obsesyjnie monitoruje aktywność pracowników: ruch myszki, czas online, liczbę kliknięć czy aktywność na Slacku często wbrew logice i faktycznej efektywności. W 2023 roku głośno było o pracownicy ukaranej za „kradzież czasu” po zainstalowaniu na jej laptopie oprogramowania śledzącego, które wykazało, że nie spędza każdej minuty przy komputerze.
Im większa presja kontroli, tym większe zmęczenie i frustracja. A im większe zmęczenie, tym częściej ludzie próbują odzyskać choć odrobinę autonomii – nawet w drobnych gestach, takich jak dłuższa przerwa na lunch. Firmy same napędzają więc mechanizm, z którym później próbują walczyć.
Absurd dyskusji wokół „time theft” polega również na tym, że granice między pracą a życiem prywatnym już dawno przestały istnieć. Pracownicy odbierają maile wieczorami, odpisują po godzinach, są dostępni na komunikatorach podczas urlopów i stale „podnoszą kompetencje” we własnym zakresie. Coraz więcej osób doświadcza poczucia konieczności bycia nieustannie dostępnym dla firmy. Tego jednak – jak już wspomniałam wcześniej – niemal nikt nie nazywa „kradzieżą czasu” przez pracodawcę. Firmy bardzo chętnie korzystają z darmowej pracy wykonywanej po godzinach, ale jednocześnie moralizują wyszarpywanie kawałków czasu dla siebie w ciągu dnia.
Tymczasem psycholożka organizacji, Amanda Tobe zauważa w rozmowie z Fast Company, że krótkie przerwy i możliwość zajęcia się prywatnymi sprawami mogą ograniczać stres, zmniejszać zmęczenie psychiczne i poprawiać koncentrację. Inni badacze z kolei zwracają uwagę, że produktywność nie jest liniowa: człowiek nie działa jak maszyna ustawiona na stałą wydajność przez osiem godzin dziennie. Odzyskiwanie czasu często okazuje się po prostu próbą przetrwania w środowisku permanentnego przeciążenia.
Jeżeli pracownik wykonuje swoje obowiązki, dowozi wyniki i realizuje zadania, to dlaczego kilka minut przerwy miałoby być traktowane jak kradzież? Dlaczego korporacja może oczekiwać emocjonalnej i czasowej dyspozycyjności przez całą dobę, ale pracownik nie może wstawić prania między spotkaniami? Być może dlatego, że współczesny model pracy nadal opiera się na przekonaniu, że dobry pracownik powinien być stale widoczny, stale zajęty i stale zmęczony.
Zarobiony jak Polak
Kult zap***dolu zwłaszcza w Polsce wciąż mierzącej się z folwarcznymi przyzwyczajeniami ma się świetnie i coraz częściej prowadzi do wypalenia, które Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ujęła w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób jako „zjawisko zawodowe”. Nas Wisłą nie dość, że ponad 60 proc. osób doświadcza wypalenia, to jeszcze od lat należymy do najbardziej przepracowanych społeczeństw w Europie. Dane OECD regularnie pokazują, że Polki i Polacy pracują dłużej niż mieszkańcy większości krajów Zachodu, co wcale nie przekłada się proporcjonalnie na wyższy komfort życia ani większe poczucie bezpieczeństwa.
Do tego dochodzą fatalne warunki pracy obecne w wielu branżach: niskie płace, śmieciowe umowy, chroniczne niedobory kadrowe, mobbing, przeciążenie obowiązkami i ciągły lęk przed utratą zatrudnienia. Tu warto przypomnieć, że polscy rządzący długo wzbraniali się przed uchwaleniem ustawy o reformie Państwowej Inspekcji Pracy, a ostatecznie i tak okroili ją z wielu propracowniczych rozwiązań. W takich realiach „kradzież czasu” zwykle okazuje się kolejnym batem społecznym, a nie próbą realnego uporządkowania relacji na rynku pracy. Dlatego zamiast moralnej paniki wokół „złodziei czasu”, warto zapytać, dlaczego tak wielu ludzi próbuje zhakować system, który od dawna odbiera im znacznie więcej – zdrowie, energię, relacje i poczucie sensu życia.
Jest dziennikarką w GQ.pl, gdzie pisze o relacjach międzyludzkich w pracy i poza nią, wpływie nowych technologii i popkultury na codzienność, a także o pozytywnych wzorcach męskości i kobiecości, które wcale nie muszą się wykluczać i wzajemnie zwalczać. W mediach pracuje od 10 lat jako dziennikarka, redaktorka i podcasterka – najpierw w „Newsweeku Polska”, a później w „Krytyce Politycznej”, gdzie pisała głównie o prawach człowieka i zwierząt.
Jest autorką książki „Gównodziennikarstwo. Dlaczego w polskich mediach pracuje się tak źle?”. Jej pracę wyróżniono m.in. nominacją do Pióra Nadziei 2024 Amnesty International i Nagrody Dziennikarskiej im. Zygmunta Moszkowicza „Człowiek z pasją”. Jest laureatką konkursu Dziennikarze dla Klimatu i absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. W wolnym czasie tańczy dancehall, dźwiga sztangi i nałogowo rozwiązuje krzyżówki.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Praca i pieniądze
Co „jara" w biznesie Rafała Brzoskę?
Prowadzenie firmy porównuje do zawodów sportowych. – Biznes jest dopalaczem, który sprawia, że jesteś gotowy na duże poświęcenia, byle tylko osiągnąć cel – mówi Rafał Brzoska, przedsiębiorca, założyciel InPost, inwestor i mecenas startupów.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Praca i pieniądze
Sztuka prowadzenia biznesu
O spełnianiu marzeń w życiu zawodowym i prywatnym, o budowaniu biznesu z wielkim zaangażowaniem przy zachowaniu balansu porozmawialiśmy z Anną Kiełczewską-Włodarczyk, Senior Director w McDonald’s Polska odpowiadającą za obszar Franczyzy.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Praca i pieniądze
To nie jest męski biznes. Historia marki Sensum Mare
Zdarzyło im się to zdanie usłyszeć, ale każdego dnia udowadniają, że jest inaczej. Maciej Tęsiorowski i Łukasz Kołodziejek stworzyli jedną z najbardziej lubianych polskich marek beauty – Sensum Mare. Nam opowiadają, jak wygląda prowadzenie takiego biznesu i jak sami dbają o pielęgnację.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Praca i pieniądze
Rituals: W drodze do harmonii. Wywiad z Niki Schilling, Executive Director of Impact
Rituals przeznacza 10% zysków netto na działania wspierające dobrostan ludzi i kondycję planety, na nowo definiując sens luksusu w branży beauty. O tym, jak prowadzić biznes odpowiedzialny i dalekowzroczny, opowiada Niki Schilling, Executive Director of Impact.
Praca i pieniądze
Bańka AI. Pękła, pęka czy pęknie?
Czy gorączka wirtualnych tulipanów się kończy? Czy rynek AI przeżywa właśnie krach? W pewnym sensie tak – ale to nie jest najważniejsze.
Praca i pieniądze
Apple ma 50 lat. Oto pięć lekcji od Tima Cooka
Apple kończy 50 lat, a Tim Cook po 15 latach sterowania firmą ustępuje ze stanowiska, zostawiając po sobie technologiczne imperium warte biliony dolarów. Jakie decyzje i zasady pozwoliły Apple nie tylko przetrwać po erze Steve’a Jobsa? Oto pięć kluczowych lekcji, które definiują sukces jednej z najpotężniejszych firm świata.
Praca i pieniądze
Jaka będzie praca przyszłości? To obrazki rodem z „Black Mirror”
– „Nie podskakuj, nie przychodź po podwyżkę, nie zakładaj związku zawodowego…” – strach przed AI bywa narzędziem kontroli pracowników. Marek Szymaniak w książce „Młócka. Reportaże o pracy przyszłości" pokazuje, jak narracja o automatyzacji służy dziś przede wszystkim interesom biznesu.
Praca i pieniądze
Wspinaczka po niewłaściwej drabinie kariery. Co, jeśli na górze czeka wypalenie zawodowe?
To nie jest tylko historia o zmianie pracy. To moment, w którym coś przestaje się zgadzać, mimo że wszystko wygląda dobrze. Mateusz i Darek opowiadają, co dzieje się, gdy sukces przestaje wystarczać, a zamiast „więcej” zaczynasz szukać czegoś, co naprawdę jest twoje.