PARTNERZY SERWISU
Psychologia i relacje
Czy flirt to zdrada?
Czy flirt to niewinna gra, czy już krok w stronę zdrady? Granica bywa zaskakująco cienka – i rzadko jest taka sama dla obu stron związku. O tym, dlaczego decydujemy się na flirt, czego w nim szukamy i kiedy zaczyna być niebezpiecznie, rozmawiam z seksuolożką i psycholożką Patrycją Wonatowską.
Udostępnij

Getty Images Autor zdjęcia: Getty Images, kolaż GQ Poland
Flirt to jedno z tych pojęć, które wszyscy intuicyjnie rozumiemy, ale niewielu z nas potrafi jednoznacznie zdefiniować. Dla jednych jest naturalnym sposobem komunikacji i źródłem lekkości w relacjach, dla innych – sygnałem alarmowym i początkiem zdrady emocjonalnej. Kiedy jesteśmy singlami, sprawa wydaje się prosta. Schody zaczynają się wtedy, gdy wchodzimy w stałą relację, a granice nie zostają jasno nazwane.
W rozmowie Patrycja Wonatowska pokazuje, że flirt nie zawsze dotyczy erotyki, ale zawsze dotyka naszych potrzeb, uważności i odpowiedzialności za drugą osobę. Jak rozpoznać moment, w którym warto się zatrzymać? I dlaczego tak rzadko rozmawiamy o tym wcześniej, zamiast „gasić pożary”?
Czy flirtujemy instynktownie?
Dużo zależy od charakteru oraz indywidualnych potrzeb ludzi. Są osoby, które mają określony wzorzec wyniesiony z domu. Dla nich taki sposób komunikacji będzie znacznie bardziej naturalny, ponieważ obserwowały go w środowisku rodzinnym. Innym czynnikiem są cechy charakterologiczne i osobowościowe. Dla niektórych rozmowa z drugim człowiekiem, a nawet sam flirt czy pojawiający się podtekst, sprawiają, że kontakt staje się bardziej atrakcyjny i angażujący.
Myślę więc, że wszystko w dużej mierze zależy od tego, czego potrzebujemy w kontakcie i rozmowie z drugą osobą. Część ludzi będzie bardziej nastawiona na cel i konkret – będą komunikować się wprost i rzeczowo. Z kolei inni wybiorą sposób mniej bezpośredni, dla których sam proces rozmowy, podtrzymywanie napięcia i dynamiki będzie celem samym w sobie.
Utarło się, że flirt to sztuka. Czy to określenie ma sens?
Tak, bo komunikacja z drugim człowiekiem jest pewnego rodzaju sztuką. Umiejętność porozumiewania się, mówienia o swoich potrzebach, a nawet samo uświadomienie sobie, jakie one są, wymaga pewnej refleksji i uważności. Kiedy mówimy o takich „wyświechtanych” frazesach, często spotykam się z przekonaniem, że „przecież wszyscy flirtują”. Zatem skoro wszyscy to robią, to ja też powinienem, powinnam. Bez głębszego zastanowienia się nad tym, co mi to właściwie daje, dlaczego to robię i co chcę dzięki temu osiągnąć.
Czyli zatem flirt nie zawsze musi dotyczyć wyłącznie kontekstu seksualnego czy erotycznego?
Oczywiście. Można flirtować także z pewną ideą, konwencją czy sposobem bycia w relacji. Dlatego można powiedzieć, że flirt sam w sobie jest sztuką, bo dotyczy tego, czego chcemy doświadczać w rozmowie i kontakcie z drugim człowiekiem. Jest więc sztuką o tyle, o ile wiąże się ze świadomością siebie, znajomością własnych potrzeb oraz intencją tego, co chcemy wnieść do danej rozmowy i relacji.
Kiedy jesteśmy singlami lub singielkami, sytuacja wydaje się prostsza – flirtowanie przychodzi łatwiej i jest też społecznie bardziej akceptowalne. Pojawia się jednak pytanie: jak podchodzimy do flirtu, kiedy jesteśmy w związku?
Znowu wracamy do tematu komunikacji. Część osób będących w relacjach coraz częściej zaczyna o tym rozmawiać – o granicach, o tym, czym w ogóle jest flirt, jaka jest ich indywidualna definicja flirtu, czego by chcieli lub chciały w tym obszarze. Nadal jednak bardzo często poruszamy się w sferze domysłów i założeń. Mamy pewne oczekiwania – np. takie, że skoro wchodzę w związek, to druga osoba nie będzie flirtować z nikim innym. Dla mnie może to być oczywiste i domykające temat, podczas gdy dla drugiej strony wcale takie nie musi być. Może się zdarzyć, że druga osoba świadomie się z tym zgadza, ale to, co ja uznaję za flirt, dla niej flirtem już nie będzie.
Zaczynają się schody?
Tak. Gdy na jaw wychodzą rozmowy, wiadomości, gdy ktoś dowiaduje się z różnych źródeł, że coś jednak miało miejsce – pojawia się poczucie złamania umowy i porozumienia. Jednocześnie wciąż bardzo rzadko rozmawiamy o tym, gdzie konkretnie ta granica przebiega. Czy rozmowa o pogodzie z osobą z pracy to już flirt, czy jeszcze nie? A jeśli ktoś pisze do mnie po godzinie 22.00 i ja odpisuję – to flirt czy zwykła rozmowa? Bardzo trudno jest ustalić jednoznaczne zasady, które byłyby uniwersalne dla wszystkich.
Znów wracamy do rozmowy.
Jeśli jako osoba partnerska czuję, że coś zaczyna być dla mnie nie w porządku, że coś mnie niepokoi, to warto to nazwać i o tym porozmawiać. Nie wszystko od razu trzeba kategoryzować jako zdradę. Dużo zależy od tego, na ile druga osoba jest już w to zaangażowana emocjonalnie. Początkowe etapy bardzo często nie są jeszcze zdradą, choć z czasem zaczynamy coraz wyraźniej pewne rzeczy definiować i oceniać. To trochę jak z pytaniem, czy „serduszkowanie” czyjegoś posta jest flirtem albo czy wysłanie mema czy gifa już nim jest. To może być forma flirtu, może być elementem komunikacji, który da się odczytać „pomiędzy”, ale nie musi oznaczać zdrady. Granice są tu bardzo cienkie i często nie do końca jasno określone. Dlatego tym bardziej wymagają uważności, rozmowy i wspólnego ustalania znaczeń.
Czy to opowieść o brakach w stałej relacji?
Tak, zdecydowanie. Myślę też, że bardzo często ludzie flirtują po prostu po to, by czerpać przyjemność z rozmowy – doświadczyć ekscytacji, lekkości czy pewnej formy zabawy. Kiedy jednak jesteśmy w relacji, zwłaszcza takiej, która trwa już dłużej, bywa trudniej o ten element niedookreślenia. Znamy się coraz lepiej, wiemy o sobie dużo, a przez to trudniej wejść w przestrzeń tego, co „pomiędzy”, co nieoczywiste i nowe. W takiej sytuacji, jeśli pojawia się okazja do rozmowy z innym człowiekiem, która ma w sobie tę energię, lekkość czy napięcie, może to nas ożywiać i wprowadzać w inny stan. I nie musi to wcale oznaczać fantazjowania o tej konkretnej osobie. Czasem ta energia może zostać przeniesiona z powrotem do związku. To zresztą można uznać za najbardziej idealny scenariusz, kiedy energię, którą „nakarmimy się” w kontakcie z kimś innym, wykorzystujemy później w relacji z osobą partnerską, wzmacniając bliskość i jakość więzi.
Czyli spotkanie nowej osoby może otworzyć nasz związek na nowe obszary?
Może być tak, że flirt uruchamia i pobudza emocje, których w relacji zaczęło trochę brakować albo o których z czasem ludzie po prostu zapomnieli. Może aktywować chęć bliskości, czasem nawet bardzo konkretnej, jak potrzeba dotyku czy cielesności z osobą partnerską. Ale może też pobudzać coś bardziej subtelnego: samą zdolność do fantazjowania, do flirtowania już wewnątrz relacji, z własnym partnerem lub partnerką. W tym sensie flirt bywa czymś, co ożywia i wydobywa na powierzchnię to, co zostało gdzieś głęboko schowane, zaniedbane albo przykryte codziennością.
Gdy mówimy o zdradzie, większość z nas automatycznie myśli o fizycznym kontakcie partnera lub partnerki z inną osobą. A jak jest ze zdradą emocjonalną?
Flirt może być pięknym, ale też bardzo niebezpiecznym wstępem do zdrady emocjonalnej. Dzieje się tak np. wtedy, gdy zaczynam zauważać, że mój partner lub partnerka staje się coraz mniej dostępny emocjonalnie. Spędza więcej czasu z telefonem, coś przede mną ukrywa. Zaczynam się zastanawiać, co się właściwie dzieje.
Jeśli próbujemy o tym rozmawiać, a jednocześnie nie pojawia się gotowość do zmiany tej sytuacji albo jest wyraźna trudność w zakończeniu relacji z tą drugą osobą, wtedy rzeczywiście możemy mówić albo o zdradzie, albo o bardzo wyraźnym wstępie do jej emocjonalnej formy. W tym momencie kluczowe staje się pytanie: kto jest dla mnie priorytetem oraz na ile jestem szczery lub szczera wobec siebie i wobec partnera w tym, co tak naprawdę się dzieje.
Próbuję uchwycić ten moment, w którym osoba będąca w związku zaczyna flirtować z kimś innym – albo dostrzega, że ta druga osoba chce flirtować z nią czy z nim – i wchodzi w to trochę mimowolnie. Pojawia się pytanie: kiedy jest ten moment, w którym warto powiedzieć sobie „stop” i zastanowić się, co ja właściwie robię?
Dla mnie to jest ten moment, kiedy zaczynają pojawiać się myśli o tej osobie. Kiedy coraz częściej przychodzi mi do głowy, żeby się z nią skontaktować, kiedy łapię się na myślach typu: „Ciekawe, co u niej czy u niego słychać”. Kiedy ta ciekawość wobec innego człowieka zaczyna być silniejsza niż ciekawość wobec mojej osoby partnerskiej. To niewątpliwie jest już sygnał ostrzegawczy.
Ale myślę też, że tym, czego najbardziej nam w relacjach brakuje, jest świadomość własnych potrzeb. Często w ogóle nie zdajemy sobie sprawy z tego, czy flirt jest nam potrzebny i jak ważną rolę odgrywa w naszym życiu. Dopiero kiedy coś się wydarzy, zaczynamy „gasić pożary” albo się zastanawiać – o ile w ogóle jest na to przestrzeń. A często jej nie ma, bo jesteśmy tak pochłonięci tym, co się dzieje, i tymi emocjami, które to daje, że nie chcemy z tego rezygnować.
Dlatego myślę, że warto zatrzymać się wcześniej. Zadać sobie pytania: czy ja lubię flirtować? Co flirt wnosi do mojego życia? Gdzie są moje granice? O jakich tematach nigdy nie chcę rozmawiać z innymi osobami, żeby nie było to bolesne dla mojego partnera czy partnerki? I robić to z uważnością na drugiego człowieka. Bo jeśli mamy poczucie, że nasza relacja utknęła w rutynie, w codzienności, to wtedy prawdopodobieństwo, że wejdziemy w flirt bardzo gładko, bardzo szybko i bardzo głęboko, zdecydowanie się zwiększa.
Więcej w tym temacie:
- Czy Strava może okazać się nowym Tinderem?
- Libido na minusie. Kiedy brak ochoty na seks powinien niepokoić?
- „I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?
- Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing. Jak wpadliśmy w pułapkę bycia lepszą wersją siebie?
- Czytanie jest hot? Bardziej, niż myślisz, i mniej, niż twierdzą książkowe snoby
- Myślisz, że jesteś dobrym partnerem. Eksperci mają inne zdanie
Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.
Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.
Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Psychologia i relacje
Czy Strava może okazać się nowym Tinderem?
Internet i aplikacje coraz częściej zastępują bezpośredni kontakt między ludźmi – także ten pierwszy. Pandemia dodatkowo przyspieszyła ten trend, a jednocześnie wywołała boom na aktywność fizyczną – szczególnie outdoorową i grupową. Wraz z popularnością sportowych społeczności rośnie liczba użytkowników aplikacji takich jak Strava, które dla wielu stały się nową przestrzenią poznawania ludzi – niczym Tinder dla aktywnych.
Psychologia i relacje
Niewerbalny język miłości ojców. Dlaczego łatwiej umyć samochód, niż powiedzieć „kocham”?
Okazywanie uczuć i emocji nie musi być wyłącznie werbalne. – W przypadku ojców to, co najważniejsze, częściej bywa wyrażane za pomocą gestów – mówi nam psychoterapeuta Michał Pozdał.
Psychologia i relacje
„I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?
Skoro coraz bardziej kontestujemy monogamię, a prawo i obyczaje nie zmuszają nas do niej tak silnie, jak naszych przodków, to czemu wciąż wybieramy niewierność zamiast etycznej poliamorii?
Psychologia i relacje
Czy szczęścia naprawdę można się nauczyć? Pytamy Ewę Woydyłło
Nie nazwałabym szczęścia kompetencją, ale jak najbardziej zgadzam się z tym, że ponosimy odpowiedzialność za jego osiągnięcie – mówi nam dra Ewa Woydyłło.
Psychologia i relacje
Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing. Jak wpadliśmy w pułapkę bycia lepszą wersją siebie?
Kult nieustanne samodoskonalenia trwa. Po jednej stronie mamy pogoń za lepszym wyglądem i próbą zatrzymania biologicznego zegara. Po drugiej – friction-maxxing, który ma przywracać nam sprawczość. Gdzie szukać rozwiązań i – co ważniejsze – jak nie stracić w tym siebie?
Psychologia i relacje
Myślisz, że jesteś dobrym partnerem. Eksperci mają inne zdanie
Nie chodzi o wielkie gesty. Chodzi o to, czy naprawdę słuchasz, czy potrafisz odpuścić rację i czy wiesz, czego twój partner lub partnerka tak naprawdę potrzebuje – zanim sami ci o tym powiedzą.
Psychologia i relacje
Nie dorastamy, bo nas na to nie stać?
Wielu z nas wychowali zupełnie niedojrzali i niegotowi do roli opiekunów rodzice, ale słyszymy, że to my jesteśmy zdziecinniali. A co powiedzieć o apologetach i architektach systemu, w którym ciężka, uczciwa praca nie gwarantuje stabilności?
Psychologia i relacje
Matki i synowie: co naprawdę jest trudnego w wychowaniu chłopca? Marta Niedźwiecka odpowiada
Czy matka może wychować syna tak samo jak córkę? Czy bez męskiego wzorca chłopiec sobie poradzi? I dlaczego nawet najbardziej świadome matki nieświadomie ustawiają synów na uprzywilejowanej pozycji? W Dniu Matki rozmawiamy z Martą Niedźwiecką o tym, co naprawdę różni wychowanie chłopców od dziewczynek.