PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Sylwetki

Kiedyś oglądała „Kiepskich”, dziś bawi całą Amerykę. Veronika Slowikowska w „Saturday Night Live”

Lata mijają, a my wciąż uwielbiamy opowieści o rodakach robiących karierę za granicą. Jak w przypadku aktorki i komiczki Veroniki Slowikowskiej, Polki urodzonej w Kanadzie, która niedawno trafiła do obsady słynnego programu „Saturday Night Live”.

Udostępnij

Veronika Slowikowska

Veronika Slowikowska jest bohaterką trzeciego numeru magazynu GQ Poland Autor zdjęcia: Marie Tomanova/Stylizacja: Billie Rose Owen

Paulina_Januszewska
11.04.2026

– To jedno z moich najwcześniejszych wspomnień z dzieciństwa: oglądam „Świat według Kiepskich” na kasecie VHS, którą przyniósł mój tata – mówi Veronika. „Nasza ci ona” – myślę. Zaraz potem Slowikowska dodaje jednak: – Wyobrażałam sobie wtedy, że to aktorska wersja „Family Guya” (amerykańskiego serialu animowanego autorstwa Setha MacFarlane’a – przyp. red.) – i nie mam już wątpliwości, że wyobraźnia i doświadczenia mojej rozmówczyni są rozpięte po obu stronach Atlantyku. Między kanadyjskim Barrie, gdzie urodziła się i wychowała jako córka polskich imigrantów, oraz dolnośląską Świdnicą, gdzie dorastali jej rodzice.

Jeszcze zanim zdążę zapytać o polską kuchnię, Ika, jak nazywają ją czasem bliscy i znajomi, deklaruje: – Pierogi, gołąbki, tym się żywił mój mózg, gdy jeszcze rósł, to jego główne składniki!

Dziś, będąc trzydziestolatką, często zagląda do lokalu o filuternej nazwie Pierożek, znajdującego się na nowojorskim Greenpoincie. – Chcę powiedzieć to głośno i wyraźnie, musicie tam pójść, jeśli będziecie w okolicy! Sam widzisz, jednak jestem stuprocentową Polką.

Veronika Slowikowska

Veronika Slowikowska: „Pierogi, gołąbki, tym się żywił mój mózg, gdy jeszcze rósł, to jego główne składniki!” Autor zdjęcia: Marie Tomanova/Stylizacja: Billie Rose Owen

Nieco złośliwie zwracam uwagę, że mimo to rozmawiamy po angielsku. Tymczasem doszły mnie słuchy, że polszczyzna bynajmniej nie jest Veronice obca. – Oczywiście, że nie, przecież w domu mówiło się po polsku. Jestem po prostu trochę leniwa w tym temacie – przyznaje. – A może raczej wstydliwa? Krępuje mnie, że wyjdę na głupią, jeżeli nie będę mogła znaleźć odpowiedniego słowa po polsku. Moja siostra jest odważniejsza. W ogóle jestem najcichszą, najbardziej wycofaną osobą w rodzinie.

Trochę nie dowierzam, Ika zapewnia mnie, że nie należała do szkolnych gwiazd. Trzymała się na uboczu, w cieniu bardziej przebojowych i asertywnych koleżanek. – Trudno mi było zawsze zabrać publicznie głos, wypowiedzieć się na forum klasy. Raczej odgrywałam rolę sidekicka niż głównej bohaterki – wspomina.

Veronika zwalczała nieśmiałość jedynie wtedy, gdy w grę wchodził występ na scenie. W Barrie nie było ku temu wielu okazji, działał tu jednak amatorski teatr, do którego dołączyła w siódmej klasie podstawówki. Niestety, instruktorzy nie od razu poznali się na jej talentach: – Pamiętam, że nie chcieli mnie przyjąć do chóru. A chodziłam już wtedy na lekcje śpiewu i tańca, ale najwyraźniej to nie wystarczyło.

W tej sytuacji wielu rodziców pewnie przekonywałoby dziecko, że instruktorzy popełnili błąd i że na pewno zostanie gwiazdą. Nie w tym przypadku. – Mam kochających, ale… bezkompromisowych rodziców – mówi Veronika. – Wychowując nas, prowadzili politykę „zero bullshitu”. Nigdy nie zapewniali mnie, że jestem wyjątkowa, że coś mi się należy. Nie usłyszałam też od nich niczego w rodzaju: „Rzuć szkołę, zajmij się aktorstwem!”. Trudno zrobić na nich wrażenie, więc gdy już mi się udało, wiedziałam, że ich podziw jest zasłużony. I że ciężko na to zapracowałam.

Veronika Slowikowska

Veronika Slowikowska: „W dzieciństwie wyobrażałam sobie, że »Świat według kiepskich« to aktorska wersja »Family Guya«” Autor zdjęcia: Marie Tomanova/Stylizacja: Billie Rose Owen

Żeby zdobyć globalny (i rodzicielski) podziw, Veronika musiała w końcu wyjść na pierwszy plan. Przemiana zaczęła się w liceum. Trafiła do obsady kilku szkolnych przedstawień – w musicalu „Nędznicy” grała jedną z głównych postaci, Fantynę. A w inscenizacji „Niedźwiedzia” Czechowa nie tylko występowała, lecz także reżyserowała: – Poczułam, że mam naturalny dar przywódczy związany ze sceną. Wiem, jak rozwiązać daną sytuację, jak pokierować aktorem, nadać kształt całości. Zauważyłam też, że podchodzę do całej sprawy nieco poważniej niż moi rówieśnicy.

W ślad za rolami teatralnymi i nagrodami w lokalnych konkursach wokalnych przyszedł telefon od producentów kanadyjskiego serialu dla młodzieży „Degrassi: Nowe pokolenie”. – Byłam pewna, że dołączę do obsady na stałe i zacznie się moja ogólnokrajowa kariera – przyznaje. – Już się żegnałam z przyjaciółmi: „Koniec, kochani, wyjeżdżam, do zobaczenia!”. Oczywiście nic z tego nie wyszło, stanęło na jednym odcinku (śmiech). Nie przypominam sobie jednak, żeby mnie to podłamało. Pogodziłam się z tym, że zostanę aktorką musicalową i będę występować w Toronto. Trudno.

Północnoamerykańska tradycja teatralna nie koncentruje się tylko na musicalu, lecz także na sztukach komediowych. Zainteresowanie Iki komedią nie zaczęło się jednak od „Kiepskich”. – Rodzice wyjechali, nudziło mi się, w wypożyczalni filmów w Barrie wybrałam „Nacho Libre” z Jackiem Blackiem – wspomina. – Do tamtego momentu nie wiedziałam, jakie mam poczucie humoru. A ten film okazał się wręcz skrojony pode mnie.

W tym czasie znajomi zainteresowali ją komedią improwizowaną. Wspólnie założyli grupę, która w 2012 roku zaczęła grać biletowane występy. – To było coś znacznie bardziej formacyjnego niż występowanie w musicalach. Do tego doszło przygotowanie i rozklejanie plakatów, filmiki na YouTube, których nikt nie zobaczy, wspaniała zabawa (śmiech).

Wzięcie spraw we własne ręce miało istotną zaletę. – Zamiast zastanawiać się, czy ktoś cię zatrudni, po prostu działasz. Nie siedzisz bezczynnie, czekając na telefon – mówi. Między innymi dlatego po rozpoczęciu nauki w artystycznym Randolph College w Toronto nie rezygnowała z „impro”. Był jeszcze jeden powód. Tu znajduje się teatr komediowy The Second City, mekka kanadyjskich improwizatorów. Początkowo Ika pracowała tam jako kelnerka, jednak w 2015 roku, już po uzyskaniu dyplomu, zaczęła regularnie występować na scenie: – Ostatecznie pożegnałam się z musicalem i stałam się „dziewczyną od komedii”. Miałam szczęście, bo to były złote lata sceny komediowej w Toronto.

Wyłączając przerwy związane z COVID-19, Ika nieustannie występowała w teatrach i klubach jako standuperka i improwizatorka. Była członkinią grup o tak wdzięcznych nazwach jak Hilary Duff Fan Club i My Chemical Bromance. Pojawiała się też na deskach Bad Dog Theatre Company, gdzie wcześniej występowali Mike Myers i Colin Mochrie.

Veronika Slowikowska

Veronika Slowikowska: „Zawsze mam jakiś plan B – coś, co mnie motywuje, jakiś pomysł na skecz, scenariusz” Autor zdjęcia: Marie Tomanova/Stylizacja: Billie Rose Owen

– Komedia, szczególnie ta wykonywana na żywo, ma to do siebie, że musisz wykorzystać absolutnie każdą sceniczną umiejętność, którą do tej pory nabyłeś. To nie tylko aktorstwo, taniec, śpiew, improwizacja. A poza tym masz poczucie odpowiedzialności za widza: skoro zapłacił za bilet, to lepiej, żeby dobrze się bawił!

Veronika nie rezygnowała z „tradycyjnego” aktorstwa. Jednym z przełomów było dołączenie w 2019 roku do obsady serialu „Co robimy w ukryciu”, wampirycznego mockumentu produkowanego przez Taikę Waititiego. Veronika wcieliła się tu w rolę Shanice, łowczyni wampirów, ale i… nerdki: – To bardzo dobrze do mnie pasuje. Uważam się za geeka, nerda czy jak to tam nazwiemy.

Dla Iki było to pierwsze zetknięcie z tym, co nazywa „prawdziwym amerykańskim przemysłem filmowym”. – Przychodzę na próbę, a tam Matt Berry, człowiek, którego uwielbiałam od dawna. I on jest nagle moim kolegą z pracy, czytam z nim scenariusz, wspólnie improwizujemy! To nie była ogromna rola, ale to doświadczenie dało mi dużo pewności siebie. Miałam wtedy 23 lata i zdałam sobie sprawę, że jestem w stanie grać na profesjonalnym poziomie.

W tym przypadku „przełom” nie oznaczał wcale „wrót do wielkiej kariery”. Kolejne lata upłynęły Veronice na podróżach między Toronto a Los Angeles oraz na próbach zbliżenia się do „prawdziwego amerykańskiego przemysłu filmowego”, głównie przez uczestniczenie w castingach. Te jednak rzadko przynosiły spodziewany skutek. – Podchodziłam do tego z chłodną głową – wspomina. – Czyli: owszem, spróbuję, bo inaczej będę żałować, a jeśli się nie uda, to przecież się nie rozpadnę. Zawsze mam jakiś plan B – coś, co mnie motywuje, jakiś pomysł na skecz, scenariusz. Poza tym są też inne castingi.

Veronika Slowikowska

Veronika Slowikowska: „Uważam się za geeka, nerda czy jak to tam nazwiemy” Autor zdjęcia: Marie Tomanova/Stylizacja: Billie Rose Owen

Cierpliwość została nagrodzona – kolejne lata przyniosły Veronice główną rolę w kanadyjskim serialu „Homeschooled”. Prawdziwy przełom był jednak jeszcze przed nią. I tak, w tym przypadku będzie to już znaczyło tyle, co „wrota do wielkiej kariery”.

Zaczęło się całkiem romantycznie – gdy w 2021 roku Veronika wrzuciła na profil na Instagramie, jak sama twierdzi, „głupie wideo”. Odezwał się do niej w prywatnej wiadomości Kyle Chase, początkujący aktor i komik. – Ten film to nie był żaden wiral, nie wiem, jak on na to trafił. Pomyślałam: „O, mój Boże, najprzystojniejszy gość w Nowym Jorku się do mnie odezwał” (śmiech) – wspomina. 

Po roku nieregularnej korespondencji Kyle wraz z przyjacielem Michaelem Reese’em zaproponowali Veronice stworzenie czegoś wspólnie. Do pierwszego spotkania na żywo doszło w Nowym Jorku w 2022 roku. – Okazało się, że mamy masę wspólnych zainteresowań. Na przykład wszyscy kochamy niszowy sitcom „Nirvanna the Band the Show”. A co najważniejsze, dogadujemy się też na głębszym poziomie. Poza tym nie przerażało ich, że potrafię być dość natarczywa czy nadaktywna, gdy przychodzi do dzielenia się pomysłami na filmy i snucie planów. Oni mają podobnie – przyznaje.

Znajomość rozwijała się – w przypadku Veroniki i Kyle’a przerodziła się w stały związek, co długo było ukrywane przed opinią publiczną. Cała trójka zawiązała nieformalną spółkę kreatywną, we wrześniu 2023 roku Ika przeprowadziła się do Nowego Jorku. – Normalnie nie byłoby mnie stać na taką ekstrawagancję. Ale jako że udało mi się złapać kilka większych ról w Kanadzie i miałam wreszcie jakiekolwiek pieniądze, ten pomysł miał sens! – twierdzi. 

Padło na Greenpoint, gdzie mieszkali już Kyle i Michael. – Ktoś mógłby powiedzieć, że to zbieg okoliczności – Polka z Kanady trafiła akurat tutaj. Ja powiem raczej: los tak chciał. Nie ukrywam, że fakt posiadania polskich sąsiadów i wszechobecność języka sprawiają, że czuję się tu bardziej u siebie. I jeszcze jedno, to tutaj mieszkała Hannah Horvath z serialu „Dziewczyny”, który uwielbiam. Nie ma przypadków!

Veronika wspomina, że pierwsze wspólne wideo zostały nagrane w jeden dzień: – Była to m.in. rolka o dziewczynie, która bardzo chce, żeby ktoś włożył jej twarz w tort. Albo o łazience, w której ma się czaić zła wiedźma. Jakieś głupie rzeczy, które – jak nam się wydawało – będą śmieszyć głównie naszych znajomych.

Mylili się. Filmy momentalnie rozprzestrzeniły się po sieci, a grupa obserwatorów Veroniki na Instagramie zaczęła nieubłaganie rosnąć – z 10 tysięcy do dzisiejszego 1,1 miliona. – Nie wiem, kiedy to się wydarzyło – twierdzi Ika. – We wrześniu wrzucamy pierwszy filmik i zaczynamy postować codziennie to, co nam przyjdzie do głowy, a w grudniu pisze do nas Justin Bieber, w nagraniu udział bierze Joe Jonas. Szaleństwo!

Veronika Slowikowska

Veronika Slowikowska: „Dzięki »Saturday Night Live« również rozwijam się jako autorka, bo tak naprawdę każdy z aktorów jest tutaj jednocześnie scenarzystą, producentem i reżyserem, mamy dużo swobody.” Autor zdjęcia: Marie Tomanova/Stylizacja: Billie Rose Owen

Purnonsensowe, nieco krępujące scenki (tradycja „cringe comedy” odgrywa dla grupy ważną rolę), zazwyczaj z Veroniką w roli głównej, przykuły też uwagę producentów emitowanego od ponad 50 lat programu „Saturday Night Live”, będącego synonimem amerykańskiej telewizyjnej komedii oraz kuźnią takich branżowych talentów jak Bill Murray, Eddie Murphy, Adam Sandler czy Kristen Wiig. Veronika wzięła udział w kilkuetapowym przesłuchaniu. We wrześniu ubiegłego roku ogłoszono, że dołączy do obsady.

Jak to jest „wejść do własnego snu”? – Skecze kształtują się przez cały tydzień, aż do sobotniej premiery. Na początku masz „tylko” tekst, przez kilka dni szukamy rozwiązań, sprawdzamy, jak to wszystko działa w interakcji z innymi aktorami, wprowadzamy modyfikacje. To wszystko wymaga ogromnego skupienia, musisz być cały czas obecny i czujny. Aż wreszcie przychodzi tytułowa sobotnia noc i dostajesz nagrodę za swoją pracę. Tu nie ma żadnej ustawki i statystów, którzy reagują na tabliczkę z napisem „śmiech”. Publiczność w studiu naprawdę odpowiada na to, co robisz – podkreśla.

Po kilku tygodniach emisji nowego sezonu „Saturday Night Live” doczekaliśmy się wreszcie skeczu z Veronicą w roli głównej. U boku Finna Wolfharda ze „Stranger Things”wcieliła się w Guy’s Girl, czyli dziewczynę, która chce udowodnić kumplom partnera, że nadaje z nimi na tej samej fali. – Było dla mnie oczywiste, że muszę poczekać na swój moment. Czułam lekką presję ze strony fanów, którzy liczyli, że z miejsca przejmę program – przyznaje. – To tak nie działa, nie byłam na to zresztą gotowa. Najpierw musisz przestroić mózg: nie jesteś ani na scenie teatru, ani na planie filmowym. Grasz na żywo dla ogromnej publiczności, masz tylko jedną szansę i musisz ją jak najlepiej wykorzystać.

Choć Ika ma świadomość, że jej obecność w obsadzie programu nie jest przypadkiem, wciąż bywa zaskoczona reakcją widzów oraz innych komików: – Pamiętam, że gdy czytaliśmy wspomniany skecz po raz pierwszy, miałam naprawdę fatalny dzień. Po prostu: trzeba było jakoś to przeżyć i położyć się spać. Rzuciłam pierwszą kwestię i wszyscy wybuchnęli śmiechem. Ben (Marshall – komik z obsady „Saturday Night Live” – przyp. red.) powiedział wtedy: „Wyglądasz, jakbyś była w szoku, że nas to rozbawiło”. Po prostu nie zawsze wiadomo, czy sposób, w jaki podamy tekst, od razu „zażre”.

Odwrotnie było z jednym z komentatorów, który napisał pod fragmentem tego skeczu zamieszczonym w sieci, że Veronika za bardzo się stara. Powyższe zdanie szczególnie zapadło jej w pamięć, ale nie ze względu na ocenę jej umiejętności komediowych: – Przecież o to właśnie chodziło! W tej scenie opowiadamy o osobie, która za bardzo się stara, dosłownie! – podkreśla. – Początkowo zrobiło mi się przykro, ale w końcu stwierdziłam: jeżeli tego nie łapiesz, to nie łapiesz też mnie, masz prawo. Porażka, przesada czy zażenowanie to dla mnie istota komedii. Ba, komedia jest porażką!

Veronika Slowikowska

Veronika Slowikowska: „będąc częścią wielkiej produkcji, chciałabym przemycić moje wyobrażenie na temat komedii, moje poczucie humoru” Autor zdjęcia: Marie Tomanova/ Stylizacja: Billie Rose Owen

Veronika zapewnia przy tym, że nie doskwiera jej brak wolności twórczej związany z dotychczasową działalnością na Instagramie: – Dzięki „Saturday Night Live” również rozwijam się jako autorka, bo tak naprawdę każdy z aktorów jest tutaj jednocześnie scenarzystą, producentem i reżyserem, mamy dużo swobody. Na tym polega właśnie całe wyzwanie: będąc częścią wielkiej produkcji, chciałabym przemycić moje wyobrażenie na temat komedii, moje poczucie humoru.

Choć obecnie skupia się na programie, nie zapomina o fanach, którzy byli z nią wcześniej. – To byłoby niedorzeczne, przecież w dużej mierze dzięki nim trafiłam tu, gdzie trafiłam – przyznaje. Grupa kreatywna z Greenpointu nie planuje też w związku z sukcesem Veroniki zmieniać treści postowanych na Instagramie: – Jedyne, co ulega zmianie, to tryb pracy, niektóre rzeczy musimy przygotować na zapas, w tym momencie mamy gotowy materiał na osiem dni. Ale poza tym publikujemy regularnie, nie zważając na to, czy dane wideo chwyci.

Przyznaje przy tym, że podobnie jak większość z nas często „nienawidzi internetu” i stara się zwalczyć nawyk bezustannego scrollowania. – Cały czas upominam samą siebie, żeby nie zerkać ciągle na telefon, marzy mi się bycie przez jakiś czas offline i tym podobne. Nie chcę być jednak hipokrytką. Internet dał mi rozpoznawalność, środki na utrzymanie, a co za tym idzie – wolność.

A co z najbliższymi planami? – O tym nie mogę na razie mówić, bo obowiązują mnie umowy (śmiech). Coś się na pewno szykuje! – zapewnia. Nam pozostaje śledzić kanał youtube’owy „SNL” lub ewentualnie w bardzo wczesny niedzielny poranek włączyć stację NBC. – A, i idźcie koniecznie do Pierożka! – dodaje.

Tekst oryginalnie ukazał się w trzecim numerze GQ Poland.

Więcej w tym temacie:

Paulina_Januszewska

Jest dziennikarką w GQ.pl, gdzie pisze o relacjach międzyludzkich w pracy i poza nią, wpływie nowych technologii i popkultury na codzienność, a także o pozytywnych wzorcach męskości i kobiecości, które wcale nie muszą się wykluczać i wzajemnie zwalczać. W mediach pracuje od 10 lat jako dziennikarka, redaktorka i podcasterka – najpierw w „Newsweeku Polska”, a później w „Krytyce Politycznej”, gdzie pisała głównie o prawach człowieka i zwierząt.

Jest autorką książki „Gównodziennikarstwo. Dlaczego w polskich mediach pracuje się tak źle?”. Jej pracę wyróżniono m.in. nominacją do Pióra Nadziei 2024 Amnesty International i Nagrody Dziennikarskiej im. Zygmunta Moszkowicza „Człowiek z pasją”. Jest laureatką konkursu Dziennikarze dla Klimatu i absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. W wolnym czasie tańczy dancehall, dźwiga sztangi i nałogowo rozwiązuje krzyżówki.

Czytaj więcej

Borja Iglesias

Pośród mizoginów, klakierów Trumpa i konformistów bądź jak Borja Iglesias

„Takich sojuszników potrzebujemy” – chciałoby się rzec, obserwując, jak piłkarz zwycięskiej mundialowej drużyny, angażuje się w sprawy, wobec których większość jego kolegów przechodzi obojętnie. Ale może Borja Iglesias nie tyle jest bohaterem, ile po prostu zachowuje się po ludzku?

Artur Dela w sesji dla GQ Poland

Artur Dela: „Nie trzeba znać się na sztuce, żeby z nią żyć”

Na emigrację uciekł bez bagażu. Trzy miesiące po upadku komuny odwiedził Polskę, by wrócić dopiero 25 lat później z kapitałem i planem, żeby wydać pieniądze we własnym kraju. Zbudował kilka przedsiębiorstw i znaczącą kolekcję sztuki. W zasadzie z tej samej branży, bo sztuka też jest energią.

Cezary Pazura jest kultowym aktorem

Cezary Pazura: „Komedie to w Polsce bilet w jedną stronę”

Kultowy aktor, a teraz gospodarz „LOL: Kto się śmieje ostatni” w Prime Video, opowiada o 40 latach kariery, cenie komediowej popularności i rolach, na które wciąż czeka.

NIGO

Ojciec chrzestny streetwearu. Jak Nigo zdefiniował modę i hype

Sprowadzenie biografii Nigo do stanowiska dyrektora kreatywnego Kenzo to duże niedopowiedzenie. Kolekcjoner, pasjonat mody, hip-hopu i wszystkiego, co vintage, od ponad 30 lat wyznacza kierunek, w którym podąża streetwear, nieustannie szukając twórczej i życiowej równowagi.

Jeremy Sochan

Jeremy Sochan. Władca pierścienia

W wieku 23 lat Jeremy Sochan jako pierwszy Polak został mistrzem NBA. Na ten sukces NY Knicks czekali aż 53 lata, a Sochan występuje w ich barwach dopiero pierwszy sezon. Czy to początek wielkiej kariery polskiego koszykarza? – Ten chłopak miał wielkie marzenia, które teraz się spełniają – mówi w rozmowie z GQ Poland Magdalena Tronina, koszykarka, trenerka i przyjaciółka rodziny Sochanów.

Masza Wągrocka z „Matek pingwinów” o odwadze

Masza Wągrocka o lęku, odwadze i dorastaniu

„Matki pingwinów” przyniosły jej przełom, a „Znieczulenie” otwiera kolejny rozdział kariery. W rozmowie Masza Wągrocka opowiada o nierównym traktowaniu aktorek w branży, lęku, który przez lata napędzał jej życie, i momencie, w którym przestała bać się dorosłości.

Kylian Mbappé w sesji dla GQ

Najlepszy timing świata według Kyliana Mbappégo

Kapitan reprezentacji Francji Kylian Mbappe został najlepszym strzelcem w historii swojego kraju, strzelając 16 czerwca br. dwie bramki przeciwko Senegalowi na Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej 2026. Pobił tym samym rekord Oliviera Giroud, który zdobył 57 goli.

Hugh Jackman nie może uwolnić się od roli Wolverine'a

Hugh Jackman: od Wolverine’a do Robin Hooda. Jak został człowiekiem od zadań specjalnych?

Niegdyś wuefista, dziś jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Hollywood. I choć swoją popularność zawdzięcza marvelowskim blockbusterom, portfolio 58-letniego Hugh Jackmana oferuje znacznie więcej niż akcję skrojoną pod fanów komiksów i przeznaczoną wyłącznie na duży ekran.