PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo
Straszny film 6

Filmy i seriale

„Straszny film 6” nadchodzi. I trafia do świata, który w kinie się nie śmieje

Czy naprawdę poczucie humoru umarło, bo staliśmy się zbyt woke? I czy premiera szóstej części „Strasznego filmu” ma szansę wskrzesić komedię w kinie? Niekoniecznie.

Udostępnij

Szósta część „Strasznego filmu” trafi do polskich kin 12 czerwca Autor zdjęcia: materiały prasowe

19.03.2026

12 czerwca do kin wchodzi nowy „Straszny film”. W sieci dostępne są już zwiastuny szóstej części tej serii, która w latach 2000. była filmowym odpowiednikiem wrzucenia petardy do szkolnej toalety. Seks, rasowe stereotypy, osoby z niepełnosprawnościami, AIDS, katastrofy, morderstwa – wszystko mogło być paliwem dla gagów. Film parodiował horrory, ale tak naprawdę to, co akurat było w kulturze popularnej. Mokry sen nastolatka. Dlaczego na kolejną część musieliśmy czekać 13 lat?

Żeby odpowiedzieć na to pytanie, chciałbym rozprawić się z dwiema popularnymi tezami na temat komedii A.D. 2026. Większość swojej wiedzy w tej dziedzinie zdobyłem podczas rozmów z Mateuszem Płochą, czyli teoretykiem tego gatunku, który działa na co dzień w Klubie Komediowym w Warszawie.

Teza 1. W dzisiejszym świecie z niczego już nie wolno żartować!

To zdanie najczęściej pada podczas występów osób, które na narzekaniu, że nie można już z niczego żartować, zarabiają miliony dolarów (lub złotych). Sztandarowym przykładem jest tutaj Dave Chappelle, który użala się, że komicy są bojkotowani za byle co i nie można żartować z określonych grup, np. osób trans. Robi to w swoim wysokobudżetowym specjalu „The Closer”, na najpopularniejszej platformie streamingowej w historii planety.

Schemat żartów stand-uperów wyklętych jest prosty:

1. Komik (przeważnie chłop w średnim wieku) mówi, że nie można już żartować z X.

2. Po czym przez 20 minut mówi, jakie żarty o X mógłby opowiedzieć, ale ich nie opowie, bo zostanie zbojkotowany.

3. Specjal oglądają miliony widzów na całym świecie.

4. Komik nie zostaje scancelowany.

5. Komik powtarza ten schemat w kolejnym programie. 

Żeby być uczciwym trzeba napisać, że internet oczywiście potrafi być sądem kapturowym i zdarza się, że pojedynczy żart wyjęty z kontekstu uruchamia lawinę oburzenia. Tyle że zazwyczaj nie kończy się to śmiercią kariery komika, tylko kilkoma tygodniami dyskusji w mediach społecznościowych, co często świetnie sprzedaje bilety na kolejną trasę.

Zresztą historia komedii to w dużej mierze historia narzekania, że teraz już nic nie wolno powiedzieć. Głosili to komicy w latach 80., 90., a nawet wcześniej. Różnica polega tylko na tym, że dziś zamiast wyrażającego oburzenie listu do redakcji pojawia się wiralowy tweet. I co? I nic. Być może największym paradoksem współczesnej komedii jest to, że jednym z najpopularniejszych gatunków stand-upu stał się… stand-up o tym, że nie można robić stand-upu. 

Szczególnym przypadkiem jest tutaj Jerry Seinfeld, który narzeka, że nie występuje już na kampusach uniwersyteckich, bo brać studencka jest za bardzo poprawna politycznie. Moim zdaniem większym problemem może być tu status społeczny komika, którego największe przeboje polegały na humorze obserwacyjnym, czyli żarty typu „też tak macie, że…”, gdzie dostrzegał ciekawe rzeczy w zwykłym życiu. Trudno wczuwać się zetkom w przemyślenia starszego od nich o pół wieku miliardera: „Hej dzieciaki, też tak macie, że coraz gorzej znaleźć fajnego pilota helikoptera?”.

Teza 2. W dobie poprawności politycznej takie żarty już by nie przeszły!

To częsty komentarz pod scenami z genialnych „Jaj w tropikach”, gdzie Robert Downey Jr. wciela się w Kirka Lazarusa, zakochanego w sobie zdobywcę kilku Oscarów, metodycznego aktora, który ma być gwiazdą filmu o wojnie w Wietnamie. Kirk, by zagrać Afroamerykanina Lincolna Osirisa, przechodzi operację pigmentacji skóry (co wymogło na Downeyu noszenie blackface). Według komentariatu dzisiaj takie podejście byłoby niemożliwe. Dlaczego? Bo patrzą na sam efekt żartu, a nie biorą pod uwagę tego, co jest jego celem.

W „Jajach w tropikach” żart nie polega przecież na tym, że biały aktor udaje czarnego. Tylko na tym, że narcystyczny hollywoodzki artysta jest tak przekonany o własnym geniuszu, że uważa to za rozsądną decyzję artystyczną. Obiektem śmiechu nie jest więc mniejszość, tylko ego aktora i absurd przemysłu filmowego. To dość podstawowa zasada komedii: znaczenie żartu wynika nie tylko z tego, co jest powiedziane, lecz także z czego właściwie się śmiejemy.

A jaki był cel żartów w „Strasznych filmach”? To komedia reagująca natychmiast na popkulturę. I właśnie dlatego działała: widzowie rozpoznawali odniesienia i śmiali się z ich przesady. Problem polega więc chyba na czymś innym. Nie na tym, że takich żartów nie można już robić (bo kto niby miałby ich zabronić?), tylko na tym, że kino przestało być miejscem, gdzie ludzie ich szukają. W czasach pierwszych części „Strasznego filmu” absurdalne, szybkie, czasem bardzo głupie gagi były domeną komedii kinowej. Dzisiaj dokładnie taki sam rodzaj humoru żyje gdzie indziej: na TikToku, Instagramie, YouTubie czy w memach. Młody komik ze smartfonem zawsze będzie szybszy niż wolno mielące młyny Hollywood.

Premiera „Strasznego filmu” będzie śmiercią tezy o tym, że woke zabił komedię. Okaże się bowiem, że nawet najbardziej prymitywny, obrazoburczy humor z początku XXI wieku nie tylko nie umarł, ale właśnie dostał kolejny sequel. I moim zdaniem poradzi tam sobie słabo. Ostatnia „Naga broń” (która jest silniejszą marką) zarobiła trochę ponad 100 mln dolarów, co przy 50 mln budżetu nie jest niesamowitym osiągnięciem.

Powtórzę: kino przestało być domem komedii.

Co oglądać i przeczytać?

Ostatnio na VOD trafiły dwie różne komedie warte polecenia: parodia „Downtown Abbey” czyli „Wujowy dwór”. Zabawne śmierci, żarty z nich i wszystko, co kochamy. Druga rzecz to malutki film „Rozdzieleni” („Twinless”), którego fabuły wolałbym nie zdradzać (jest twist fabularny!). Polecam je wszystkim, którzy utyskują, że nie robi się już dobrych komedii.

Moim zdaniem komedia nigdy nie miała się lepiej. Po prostu wyprowadziła się z kina do internetu. A skoro zmieniło się miejsce, zmienił się też język żartu. I być może właśnie dlatego część komików woli opowiadać o tym, że niczego już nie wolno powiedzieć, zamiast wymyślać nowe żarty.

Zainteresowanych teorią komedii odsyłam do lektury książki „Słowo humoru” Olgi Drendy i podcastu „Bity” Antka Syrka-Dąbrowskiego.

Więcej w tym temacie:

Czytaj więcej

ARTYKUŁ PARTNERSKI KA518830_Peugeot_HighRes Light

Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota

Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.

"Katastrofa w duecie": Marcin Dorociński i Ryan Reynolds w jednym filmie

Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV

Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.

Matt Damon i Zendaya w filmie „Odyseja”

„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]

Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.

„Jedyna” zdobyła wiele nominacji do Emmy

Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent

Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.

Oto najlepsze seriale 2026 roku

Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy

Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.

„Projekt Hail Mary” to nowość na Amazon Prime Video

Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video

Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.

„Wielki Łuk” to film oparty na faktach

„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń

Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.