Może i quiet luxury woli tenisa. Ale to golf jest hot
PARTNERZY SERWISU

Sport
Może i quiet luxury woli tenisa. Ale to golf jest hot
Ktoś kiedyś powiedział, że to gra, w której musisz nauczyć się odpuścić. Im bardziej się starasz, tym gorzej. Stawką jest honor, a największym rywalem bywa własne ego. I choć moda na golfa rozlewa się coraz szerzej, czas spędzany na wbijaniu piłki do dołka wielu wciąż kojarzy się z prestiżem. I słusznie.
Udostępnij
Autor zdjęcia: Getty Images, kolaż GQ Poland
Czas sam w sobie jest już luksusem. Bo kogo stać dziś na to, by zrobić kilkugodzinny spacer, sporadycznie przerywany zamachem? Sport, niegdyś uchodzący za „prezydencki” (bynajmniej nie przez wspomniane zamachy), coraz chętniej uprawiają dziś celebryci. Co nie znaczy, że co do zasady przestała to być rozrywka dla wybranych. Jaka epoka, takie elity.
W świecie, w którym niemal na równi z głosami wyborców liczą się lajki, postacie takie jak Barack Obama czy Donald Trump cieszą się mniejszym zainteresowaniem niż chociażby Justin Bieber. Byłego i obecnego prezydenta USA śledzi dziś na Instagramie po 40 mln osób, Biebera – 293 mln. Mimo dość wielu dzielących ich różnic, całą trójkę łączy przynajmniej jedno: słabość do golfa.
Sam Bieber już od jakiegoś czasu bywa przyłapywany z kijem golfowym w ręku. 31-latek mniej lub bardziej świadomie wyrasta na pierwszą twarz pop-golfa nowej ery, w której najważniejszą z zasad jest ich brak. I to nie tylko w odniesieniu do dress code’u. Muzyk wywołał w ostatnim czasie niemałe poruszenie, pojawiając się na słynnym 18-dołkowym polu mistrzowskim Madison Club w Kalifornii, ubrany w biały podkoszulek – czyli top z definicji pozbawiony rękawów (o kołnierzyku charakterystycznym dla koszulek polo nie wspominając). Przypomnijmy: mowa o jednym z najbardziej ekskluzywnych klubów w Ameryce. Członkostwo to wydatek rzędu pół miliona złotych, cena obejmuje m.in. pełny dostęp do prywatnego kina i odkrytego basenu.
Wideo z 31-latkiem w podkoszulku osiągnęło wielomilionowe zasięgi. Casualowy outfit wywołał niemałą konsternację u części komentujących – a także ożywioną dyskusję wokół tego, co dziś wypada, a co nie na najbardziej ekskluzywnych polach golfowych świata. „Haniebne”, „Nie mam problemu z brakiem dress code’u na publicznych polach golfowych, ale kluby powinny zachować prawo do egzekwowania choćby minimum zasad” – można było przeczytać w komentarzach.
Niepozorny obrazek w całości skłania też do postawienia sprawy nieco inaczej: kiedy przegapiliśmy moment, w którym golf znów stał się hot?
Może i quiet luxury woli grać w tenisa. Ale to golf rządzi światem. Z rękawem czy bez.
Golf on top
Gra w golfa dawno już odeszła od przestarzałego, pretensjonalnego sportu, z jakim była kojarzona przez dekady – jako rozrywka zarezerwowana wyłącznie dla białych, bogatych mężczyzn (i tylko mężczyzn, zgodnie z powszechnie krążącym żartem, jakoby nazwa sportu – golf – pochodziła od pierwszych liter Gentlemen Only, Ladies Forbidden). Jako dyscyplina sportowa był też długo narzędziem segregacji rasowej.
Choć dziś znacznie się zdemokratyzował, golf wciąż uchodzi za sport z wyższej półki, uprawiany raczej przez wpływowych i bogatych (choć już niekoniecznie białych, i nie tylko mężczyzn). A jeśli nie wpływowych i bogatych, to z pewnością do jednego i drugiego aspirujących.
Samo posiadanie członkostwa w elitarnym (znaczy drogim) klubie rzecz jasna nikogo nie czyni z automatu dobrym golfistą, jest jednak sporo znanych osób spoza świata polityki, które poważnie podchodzą do tego sportu – są wśród nich Michael Jordan, Justin Timberlake czy Jessica Alba. Samuel L. Jackson w kontraktach filmowych wymaga specjalnej klauzuli, zgodnie z którą, bez względu na obowiązki na planie, musi mieć możliwość rundy golfa co najmniej dwa razy w tygodniu.
Ekskluzywność, prestiż, biały but na idealnie przystrzyżonym trawniku, czas aktywnie spędzany w nieprzypadkowym gronie na świeżym powietrzu, choć nierzadko w oparach cygar – wszystko to sprawia, że gra w golfa wciąż uchodzi za sport kojarzony z luksusem.
Jeśli nie towarzyskim, to z pewnością już jako sama forma spędzania wolnego czasu. Niewielu może liczyć na podobne udogodnienia klauzulowe co Samuel L. Jackson, kilkugodzinna wyrwa w murze roboczogodzin graniczy w obecnych realiach z cudem. Nawet jeśli ktoś spędza czas aktywnie, o wiele łatwiej zorganizuje wypad na siłownię czy do klubu bokserskiego niż na pole golfowe. Mniejsza nawet o koszty, kultura golfa to luksus stwierdzenia: „Mogę, bo mam czas”.
Jeśli tylko ktoś może sobie dziś na taki gest pozwolić, z dużym prawdopodobieństwem jest to człowiek, który nie podziela trosk przeciętnego korporacyjnego trybika. Zgodnie z logiką świata dzielącego się na zabieganych oraz na tych, którzy nie są zabiegani, bo nie muszą.
Jak się okazuje, ta druga grupa jest uprzywilejowana nawet na Tinderze.
Golf, new sexy
Ciekawy eksperyment pod kątem atrakcyjności gry w golfa przeprowadził w 2018 roku GolfSupport.com – wyniki badania mówią same za siebie.
Fikcyjne profile mężczyzn, w których opisie pojawiła się wzmianka o golfie, mogły liczyć na niemal dwukrotnie wyższe zainteresowanie niż w przypadku, gdy tej wzmianki nie było (choćby nazwa profilu, wiek i zdjęcia pozostały bez zmian). Celem eksperymentu było sprawdzenie, czy deklaratywne uprawianie sportu może zwiększyć szanse powodzenia na match w popularnej aplikacji randkowej. Zaobserwowano znaczny wzrost „przesunięć w prawo” (o ponad 80 proc.!) w stosunku do profili osób, które nie deklarowały uprawiania jakiegokolwiek sportu. Na tle innych dyscyplin golf zajął chlubne trzecie miejsce, plasując się w topce najatrakcyjniejszych sportów – tuż za rugby i podnoszeniem ciężarów.
Wyniki innego eksperymentu („The association of golf participation with health and wellbeing: A comparative study”) z 2020 roku wykazały, że gra w golfa wiąże się nie tylko z wyższym poziomem zaufania społecznego – lecz także lepszym samopoczuciem (w porównaniu z ogółem populacji Wielkiej Brytanii). Przeprowadzone w 2025 roku wśród zarejestrowanych hiszpańskich golfistów badania poniekąd to potwierdziły: aż 73,5 proc. uczestników deklarowało, że gra w golfa poprawiła ich stan psychiczny, 77,2 proc. poleciłoby też grę w golfa jako sposób na polepszenie zdrowia psychicznego.
Polityka między dołkami
Mimo widocznych i szeroko zakrojonych zmian społecznych, w określonych kręgach golf wciąż pozostaje tym, czym był przez cały XX wiek – czyli nieodłącznym tłem dla kluczowych spotkań podejmowanych w świecie dyplomacji i międzynarodowej polityki.
To na polach golfowych prezydent Dwight Eisenhower konsultował większość decyzji, które wpływały później na kształt i kierunek zimnej wojny, a Bill Clinton tonował wewnątrzkrajowe spory, wykorzystując nieformalne spotkania golfowe jako okazję do budowania relacji ponadpartyjnych. Także dzisiaj wielka polityka lubi podpierać się kijem golfowym – Donald Trump od lat traktuje tę grę jako narzędzie dyplomacji. Jak obliczono, jeszcze za pierwszej kadencji spędził na polach golfowych łącznie ponad 300 dni. Golfa kocha ponoć bardziej od pieniędzy. W latach 70. i 80., rozwijając wówczas swoją markę jako nowojorski magnat nieruchomości, Trump regularnie nawiązywał kontakty biznesowe, właśnie grając w golfa. Jak przyznał w jednym z wywiadów, „na polu golfowym poznasz człowieka lepiej niż podczas dziesiątek spotkań biznesowych”. Kluby zaczął kupować już pod koniec lat 90. Do 2016 roku był właścicielem 17 pól golfowych rozsianych po świecie. Na jednym z nich – w Doral nieopodal Miami – odbędzie się przyszłoroczny szczyt grupy G20. Jeśli mimo to ktokolwiek miałby jeszcze wątpliwości co do rangi rozmów podejmowanych między jednym dołkiem a drugim, pozostaje ponownie zacytować Trumpa: „Golf to gra, w której liczy się decyzyjność, podobnie zresztą jak w biznesie i polityce”.
Golf to wciąż coś znacznie więcej niż ekskluzywny dodatek czy miłe oku nawykłemu do luksusów tło. Jego core pozostaje taki sam jak w przypadku polityki czy biznesu. Zarówno na twardym gruncie realiów, jak i aspiracji.
O tym, jak perspektywiczny jest to sport, doskonale zdawała sobie też sprawę wywodząca się z nizin społecznych amerykańskiego Pasa Rdzy babka J.D. Vance’a. „Choć Mamaw miała swój rozum, o obyczajach biznesowych bogaczy wiedziała niewiele, i tak też jej powiedziałem. – Morda w kubeł, siurku je***y – odcięła się. – Każdy wie, że bogaci lubią grać w golfa”. To ona opłaciła przyszłemu wiceprezydentowi USA pierwsze lekcje. Sukcesów na polu golfowym co prawda nie odnosił, ale – jak wiadomo – lekcje tak czy inaczej się opłaciły.
Więcej w tym temacie:
- STATUS QUO: Dwie minuty nienawiści. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
- Moda na ciało. Jak władza i pieniądze kreują kanony atrakcyjności
- STATUS QUO: Kto głośniej krzyknie. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
- Kub bilet, reszta się wyklepie. Janek Witczak o tym, jak naprawdę spełniać marzenia
- STATUS QUO: 39 sekund i 39 wet. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
- Magic: The Gathering – karty za miliony dla milionów
Krytyczka literacka, redaktorka, dziennikarka i eseistka. Specjalizuje się w prozie współczesnej i teorii kultury, zajmuje też fotografią, filozofią, sztuką i kinem. Od dekady w mediach. Przeprowadzała wywiady m.in. z Georgim Gospodinowem, Serhijem Żadanem, Jasmilą Žbanić, Hanną Krall, Cate Blanchett, Leszkiem Możdżerem i Jakubem Józefem Orlińskim. Jeśli akurat nie czyta, chodzi po lesie z psem (albo trawi przeczytane na rowerze). Propagatorka czarnej kawy i życia na pierwszym biegu.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Sport
W świecie Yamala i Olise nie zapominajmy o Sergio Ramosie
Hiszpania sięgnęła po mistrzostwo świata drugi raz w historii. Sergio Ramos doskonale zna słodki smak wygranej – 16 lat temu również wniósł wymarzony puchar.
Sport
Nie tylko Puchar i medale. Tak wyglądają pierwsze w historii mistrzowskie pierścienie FIFA
Początek nowej tradycji na mundialu? FIFA po raz pierwszy w historii wręczyła mistrzom świata mistrzowskie pierścienie. Podobny symbol triumfu mogą mieć również kibice.
Sport
Złoty cios w dogrywce! Hiszpania odzyskuje piłkarski tron
W finale rozegranym na New York New Jersey Stadium w East Rutherford Hiszpania pokonała Argentynę 1:0 po dogrywce. O losach spotkania przesądził Ferran Torres, który w 106. minucie wykorzystał składną akcję hiszpańskiego zespołu i pokonał Emiliano Martíneza. Dla „La Roja” to drugi tytuł mistrza świata w historii po triumfie w Republice Południowej Afryki w 2010 roku.
Sport
Najlepsze widowisko tego mundialu? Pięć momentów, które zapamiętamy z meczu Anglia – Francja
To miał być mecz, którego nikt nie chciał grać. Didier Deschamps otwarcie przyznawał, że jego piłkarze marzyli wyłącznie o finale. Thomas Tuchel mówił dokładnie to samo o Anglikach. Spotkanie o trzecie miejsce od lat budzi kontrowersje i często uchodzi za niepotrzebny dodatek do mundialu. Paradoks polega na tym, że właśnie ono okazało się najbardziej szalonym widowiskiem całego turnieju.
Sport
Ogień i woda. Luis De la Fuente i Lionel Scaloni walczą o zwycięstwo. Jaki czeka nas finał mundialu?
Jak wiele łączy dwóch selekcjonerów i dlaczego jeszcze bardziej magiczna jest relacja dwóch najlepszych piłkarzy Hiszpanii i Argentyny? Czy można się piękniej różnić, niż robią to finaliści tegorocznego mundialu? Przedstawiamy najciekawsze wątki niedzielnego meczu o mistrzostwo świata.
Sport
Djed Spence nie zagra w finale mundialu, ale i tak zapamiętamy go na długo
Chociaż prowadzili, finalnie ulegli niezłomnej Argentynie. Anglikom zostaje pocieszenie w postaci meczu o trzecie miejsce, ale jest piłkarz, który może być w pełni dumny po przegranym półfinale.
Sport
Mundialowy antygwiazdor. Mikel Oyarzabal to cichy zwycięzca turnieju
Nie wszyscy bohaterowie noszą peleryny. Kiedy oczy całego globu zwrócone były na Kyliana Mbappe, Leo Messiego czy Jude’a Bellinghama doskonałą robotę robił po cichu inny piłkarz.
Sport
Nikt nie ma tak unikatowej estetyki, jak Michael Olise
Francuski skrzydłowy momentalnie stał się jedną z gwiazd tegorocznego mundialu. Dostarczył nie tylko boiskowych popisów, ale także niespotykanego poziomu aury.