PARTNERZY SERWISU

Społeczeństwo
2026 rokiem analogowym?
Zamiast dzielić się wszystkim na Instagramie i wpadać w doomscrolling, będziemy słuchać winyli, chodzić do klubów czytelniczych i wywoływać zdjęcia? To nie prognozy, bo to, że wracamy do rzeczy, które nie potrzebują ekranu, widać już w naszych nawykach.
Udostępnij
Autor zdjęcia: Getty Images, GQ Poland
Moja koleżanka udostępniła ostatnio rolkę, w której damska ręka kartkowała gruby notatnik wyklejony m.in. zdjęciami, wycinkami z gazet, z odręcznymi notatkami. A podpis do tego krótkiego wideo brzmiał mniej więcej tak: „Nie pozwól, by Instagram był jedynym zbiorem twoich wspomnień”. Wzruszyło mnie to, bo jestem dzieckiem lat 90., miałam taki zeszyt w formacie A4, w twardej oprawie i tworzyłam w nim swój pierwszy magazyn (za każdym razem, kiedy o tym pomyślę boli mnie fakt, że nie wiem, co się z nim stało). I zwróciło moją uwagę, że takiego zalatującego nostalgią contentu w mediach społecznościowych jest znacznie więcej. Co więcej – w sieci aż huczy, że 2026 rok będzie rokiem analogowym. I nie chodzi tu o powrót do epoki sprzed internetu, bo to nierealne. Ale ten rok faktycznie może być rokiem bardziej świadomych decyzji, w których współczesna technologia nie ma ostatniego słowa. Bo nie musi.
Offline is the new luxury?
Z analiz przytaczanych przez „Financial Times” wynika, że szczyt popularności Facebooka, Instagrama czy TikToka przypadł na rok 2022, a w 2024 ludzie na świecie spędzali na tych platformach już o 10% mniej czasu niż dwa lata wcześniej. To może nie przewrót, ale wystarczająco wyraźny sygnał, że coś się przesuwa. Nie wylogujemy się z internetu, bo dla wielu z nas to narzędzie pracy, kontaktów i codziennych spraw, ale jednocześnie odczuwamy technologiczny przesyt – poczucie, że świat cyfrowy osiągnął masę krytyczną pod względem obecności w naszym życiu, a kolejne innowacje nie tyle cieszą, ile przytłaczają.
Internet przestał też ekscytować jak dawniej – zamiast spontaniczności i różnorodności oferuje dziś raczej monokulturę algorytmów i nadmiar treści o niskiej jakości, włączając w to mocno szkodliwy content generowany przez AI. Do tego dochodzi kryzys uwagi. Wszystko walczy o nasz czas i zainteresowanie, a my coraz częściej tęsknimy za tym, co nie próbuje nas kupić ani wciągnąć. A w tej tęsknocie wszystko, co analogowe, ma przewagę. I jest dziś luksusem nie dlatego, że jest drogie, ale przez to, co realnie nam daje.
Mniej ekranu, więcej papieru
Siłą napędową analogowego zwrotu jest więc nie tylko coraz większa potrzeba bycia offline, ale wspomniana już nostalgia i poszukiwanie autentyczności w „dawnych” nośnikach. Weźmy wspomniany notatnik. Rynek notesów, planerów i artykułów papierniczych odnotowuje znaczny wzrost zainteresowania, a firmy produkujące eleganckie papierowe kalendarze czy zeszyty (jak Moleskine czy Leuchtturm) raportują zwiększoną sprzedaż w segmencie młodych dorosłych, czyli osób między 18. a 35. rokiem życia. A to oznacza, że czujemy coraz większą potrzebę zapisywania swoich myśli czy w ogóle notowania czegokolwiek na papierze, a nie w telefonie. Poza tym eksperci od zdrowia psychicznego zdecydowanie polecają prowadzenie dziennika, który oczywiście nigdy nie zastąpi profesjonalnej psychoterapii, ale może pomóc w porządkowaniu emocji i myśli, obniżaniu napięcia, a także w zauważaniu schematów, które w biegu zwykle nam umykają.
Papier wraca do łask i widać to także w czytelnictwie. Paradoksalnie ten trend także przyspieszyły media społecznościowe: #booktok i #bookstagram zrobiły z czytania temat rozmów, poleceń i małych rytuałów. W ślad za tym rosną kluby czytelnicze – oddolne (zakładane przez znajomych), a także działające przy księgarniach i bibliotekach. Książka znów staje się pretekstem do spotkań offline. W wielu sondażach pokolenie Z deklaruje, że woli czytać na papierze niż na czytnikach: liczy się dotyk prawdziwej książki i to, że lektura nie dzieje się w tym samym urządzeniu, które służy do wszystkiego. I choć według badań „Scientific American” treści czytane na papierze łatwiej zapadają w pamięć niż te z ekranu – co tylko potwierdza intuicję, że analogowa lektura bardziej wciąga – swoje robi też popkultura. Dua Lipa ma własny klub książki i regularnie podsuwa tytuły, które potem żyją własnym życiem w sieci. Do tego rozmawia z autorami (m.in. z Olgą Tokarczuk), co tylko wzmacnia przekonanie, że czytanie książek i rozmawianie o nich jest totalnie cool.
Analogowy renesans
To jest sam mechanizm, który widać w innych analogowych powrotach, które dla wielu mogą być niezrozumiałe. Bo jak to możliwe, że przedstawiciele generacji Z sięgają po białe słuchawki z kablem, skoro na rynku są dostępne inne, lepszej jakości? Właśnie dlatego, że ten kabel przestał być wyłącznie technicznym detalem. Jak zauważa dziennikarz brytyjskiego „Vogue’a” Daniel Rodgers w rozmowie z „The Guardian”, przewodowe słuchawki stały się czymś więcej niż modowym akcentem i można było je dostrzec także wśród celebrytów, jak Lily-Rose Depp, Bella Hadid czy Paul Mescal. Jego zdaniem to prosty, analogowy sposób odcięcia się od bodźców i bycia w trybie „nie przeszkadzać” w realnym świecie. „Postęp technologiczny jest traktowany jako obowiązkowy, a retro gadżety dają możliwość wyłamania się” – dodaje Rodgers. Analogowe dodatki dają poczucie wyjątkowości i autentycznego stylu, pozwalają odciąć się od masowej cyfrowej uniformizacji.
Podobnie działa powrót muzyki na tradycyjnych nośnikach, przede wszystkim na winylu. To format, który wymusza inną relację z muzyką: wkładasz płytę, słuchasz albumu w całości, masz przedmiot, który istnieje poza subskrypcją i poza algorytmem. Widać to też w danych: w USA winyl odpowiadał w 2024 roku za niemal 3/4 przychodów z fizycznych formatów, a w Wielkiej Brytanii sprzedaż winyli sięgnęła 6,7 mln sztuk (najwięcej od trzech dekad). Poza tym zauważyłam pod koniec 2025 roku, że zmienia się nasze podejście do słuchania muzyki online. Spotify Wrapped zrobiło się tak powszechne, że zaczęło żyć jako mem – i właśnie dlatego część osób przestała je publikować. Trochę z przekory, trochę ze zmęczenia formatem, który wszyscy widzieli już tysiąc razy. A może też dlatego, że to, czego słuchamy, coraz częściej chcemy zostawić po prostu dla siebie.
Ten sam zwrot widać w fotografii. Wracają aparaty na kliszę i stare kompaktowe cyfrowe aparaty z lat 2000., bo robią zdjęcia mniej „idealne”, za to bardziej prawdziwe, którym często towarzyszy lekkie prześwietlenie, ziarnistość i przypadek. Według danych Camera & Imaging Products Association w pierwszej połowie 2025 na świecie wysłano około 1,05 mln aparatów z wbudowanym obiektywem (czyli kompaktów). A film też ma się na tyle dobrze, że Fujifilm ogłosił inwestycję 5 mld jenów w rozbudowę produkcji Instax, uruchamianą etapami od wiosny 2026. Od jakiegoś czasu coraz częściej słyszymy również o dumbphone’ach, czyli prostych aparatach z podstawowymi funkcjami (takimi jak połączenia i SMS-y), wybieranych po to, by ograniczyć czas spędzany na korzystaniu z aplikacji i scrollowaniu. Firma HMD mówi o 10% wzroście sprzedaży takich telefonów w 2024 roku, a Dumbwireless (sklep z dumbphone’ami) miał sprzedać ponad 70 tys. produktów w jednym miesiącu.
Must-have 2026? Bawełniana torba
Jednak najbardziej niepozornym i jednocześnie najpraktyczniejszym symbolem „analogowego 2026” może być… bawełniana torba. W sieci rozhulał się wiralowy trend „analog bag” (albo „anti-doomscrolling bag”), którego popularyzację przypisuje się Sierrze „Siece” Campbell na TikToku. Idea jest prosta: telefon zostaje „do rzeczy praktycznych” (takich jak mapy, płatności), a torba przejmuje rozrywkę – zwłaszcza w tych wszystkich momentach pomiędzy, kiedy najłatwiej bezwiednie odpalić scrollowanie. W środku lądują więc krzyżówki (czy inne sudoku), notes, książka, aparat Polaroid, akwarele, robótki ręczne – cokolwiek, co daje rękom i głowie zajęcie bez ekranu. To w gruncie rzeczy podmiana nawyku: zamiast „mam wolną minutę = telefon” robisz „mam wolną minutę = coś analogowego”. I to jest w tym najfajniejsze, bo to nie manifest przeciw technologii, tylko sposób, żeby używać jej bardziej z głową (i nie udawać, że sama siła woli zawsze wygra). W 2026 „must-have” nie musi więc być nowym gadżetem. Może być torbą, która przypomina, że nie wszystko musi przechodzić przez ekran – i że prywatne przyjemności wcale nie potrzebują publiczności.
Więcej w tym temacie:
- Kub bilet, reszta się wyklepie. Janek Witczak o tym, jak naprawdę spełniać marzenia
- Magic: The Gathering – karty za miliony dla milionów
- Technologia może być elementem stylu. Udowodniono to podczas „House of Moto Indigo”
- Droga do siebie. Czy kolarska zajawka to oznaka kryzysu wieku średniego?
- Kolarscy zajawkowicze o tym, jak rower uratował im życie
- Studio fotograficzne w kieszeni? Z realme to możliwe
Z dziennikarstwem związana od ponad dekady. Pracowała w redakcjach magazynów drukowanych i online, gdzie pisała m.in. o modzie, urodzie i kulturze. Ma również doświadczenie w content marketingu, które zdobywała przy projektach dla międzynarodowych marek. W tekstach najchętniej opowiada o ludziach – ich pasjach i doświadczeniach – a także o tym, jak żyć lepiej i bardziej świadomie. Uznaje książki tylko w wersji papierowej, rowerem najchętniej jeździ poza miastem i pije czarną kawę – bez cukru.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Społeczeństwo
STATUS QUO: Dwie minuty nienawiści. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
Tydzień zaczął się od ataku na dzieci w autobusie w Bielsku-Białej, a skończył na wiadomości, że Ukraina i Polska może jednak dadzą radę się dogadać Po drodze obserwowaliśmy kolejne oznaki kryzysu w PiS, które może rozpadać się na naszych oczach, i prezydenta, oraz prezydenta, który zawetował ustawę, mimo że sam obiecywał jej podpisanie w kampanii wyborczej.
Społeczeństwo
Moda na ciało. Jak władza i pieniądze kreują kanony atrakcyjności
Zaglądają właściwie do każdej dziedziny naszego życia codziennego. Od tysiącleci kształtują nasze gusta. Od dekad bezpośrednio wpływają na to, co króluje na wybiegach, okładkach magazynów, a także w mediach społecznościowych. W jaki sposób polityka i gospodarka dyktują to, co jest „hot”? I dlaczego trendom ulegają nie tylko kobiety?
Społeczeństwo
Miasta przez (anty)lokalną soczewkę. Czy polscy turyści wciąż idealizują zagranicę?
Lato sprzyja zakochiwaniu się miejscach, których nie trzeba codziennie doświadczać. Czy wciąż ulegamy urokowi zagranicznych adresów, widzianych przez filtr wakacyjnej beztroski? A może coraz częściej dostrzegamy, że gdzie indziej trawa nie zawsze jest bardziej zielona niż u nas?
Społeczeństwo
STATUS QUO: Kto głośniej krzyknie. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
Trump ingeruje w mundial. Trump ogłasza się celem zamachu. Trump znów bombarduje Iran. Trump zrywa handel z Hiszpanią. W tle - polska awantura pod pomnikiem, nowa rada przy prezydencie i pamięć o rocznicy zbrodni wołyńskiej.
Społeczeństwo
Męskość na lajkach. Jak algorytmy definiują współczesnych facetów?
Dlaczego media społecznościowe wzmacniają konkretny ideał mężczyzny? Dlaczego wielu w to wierzy i do tego dąży? Dlaczego to nie daje im szczęścia?
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Społeczeństwo
Nowe życie zaczyna się za drzwiami domu. Holiday Dream by Zień x Esti&Esta
Jeszcze kilka lat temu ogród czy taras traktowaliśmy przede wszystkim jako dodatek do domu. Miejsce, z którego korzystało się głównie latem, przy okazji rodzinnego grilla lub słonecznego weekendu. Ot miły dodatek do domu lub mieszkania. Dziś coraz częściej pełnią znacznie ważniejszą rolę. Stają się przestrzeniami codzienności - miejscami porannej kawy, spotkań z bliskimi, chwil odpoczynku po pracy czy momentów, które pozwalają na chwilę zwolnić tempo.
Społeczeństwo
Z warzywniaka do kampanii największych marek. Jak jedzenie sprzedaje nam modę?
To temat, który potrafi pobudzić nie tylko miłośników odkryć kulinarnych czy eksperymentów w kuchni. Jedzenie równie mocno zdaje się elektryzować branżę mody oraz wszystkich speców od sprzedaży. Czym jest i jak działa marketing sensoryczny?
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Społeczeństwo
Dobra taksówka to dziś coś więcej niż przejazd z punktu A do B
Jak zmienia się miejska mobilność?