Pragnienie wolności. „Wegetarianka” w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie
PARTNERZY SERWISU
Sztuka i design
Pragnienie wolności. „Wegetarianka” w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie
Co się dzieje, gdy człowiek postanawia zniknąć – wyrzec się ciała, języka i samego siebie – a wycofanie ze świata staje się możliwą formą odwagi? Właśnie wokół tych pytań osnuta jest adaptacja „Wegetarianki”, której grudniową premierę w Teatrze im. Juliusza Słowackiego reżyseruje Paweł Miśkiewicz, opierając spektakl na prozie noblistki Han Kang.
Udostępnij

„Wegetarianka” w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie Autor zdjęcia: Joanna Siwiec
Co się dzieje, gdy człowiek postanawia zniknąć, wyrzec się ciała, języka, samego siebie? Czy decyzja o wycofaniu się ze świata może być formą odwagi?
Wokół tych pytań koncentruje się adaptacja „Wegetarianki”, której premiera jest zaplanowana na początek grudnia w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Spektakl w reżyserii Pawła Miśkiewicza jest oparty na książce koreańskiej pisarki, laureatki Nagrody Nobla Han Kang. To historia o przekraczaniu granic – o pragnieniu uwolnienia się od schematów, cudzych oczekiwań i o odwadze, której miarą jest wierność samemu sobie.
Pewnego dnia Yong-hye (w tej roli aktorki krakowskiego teatru: Dominika Bednarczyk, Alina Szczegielniak oraz gościnnie tancerka Agata Jędrzejczak), kobieta „bez zarzutu wypełniająca zadania przeciętnej żony”, zaskakuje swoich bliskich decyzją, która wywraca ich świat. Odmawia wszystkiego: jedzenia mięsa, noszenia bielizny, udziału w codziennym życiu. Pragnie stać się drzewem, trwać nieruchomo, bez pożądania, poza granicami płci i gatunku. To działanie przybiera formę protestu: cichego, ale radykalnego.
Najważniejsza w „Wegetariance“ jest odmowa wypowiedziana ciałem. Decyzja Yong-hye o zaprzestaniu jedzenia mięsa rozsadza rodzinny porządek. – Ta opresja zaczyna się już w dzieciństwie. Konieczność udziału w pewnych rytuałach, wypracowanych przez poprzednie pokolenia, wymusza uczestnictwo w systemie. Odmowa jedzenia mięsa, którego spożywanie szczególnie w Korei jest tak mocno nacechowane kulturowo, inicjuje próbę wyłamania się z tego porządku – opowiada reżyser Paweł Miśkiewicz.
Pozornie kameralna i skupiona na rodzinnych relacjach opowieść w oczach twórców i twórczyń spektaklu rozrasta się do wymiaru uniwersalnej metafory walki o tożsamość i wolność. Razem z milczącą bohaterką stawia pytania o granice międzyludzkiej komunikacji, o sens wspólnoty oraz głębię ludzkich więzi. Akt odrzucenia pożywienia przestaje być tylko decyzją o wyrzeczeniu się mięsa – przybiera wymiar symbolicznego sprzeciwu wobec relacji opartych na konsumpcji i kontroli. Yong-hye, odmawiając jedzenia, odmawia zatem nie tylko samego pokarmu, lecz także bycia „zjadaną” – przez bliskich i przez system, w którym toczy się ich życie.
Decyzja Yong-hye wstrząsa najbliższymi. Wspomina o tym Marcin Kalisz, który wciela się w męża bohaterki. Komentuje: – Jedną z pierwszych kwestii, którą wypowiada moja postać w spektaklu jest: „Wszystko w normie… a Yong-hye przestałą jeść mięso”. Jego słowa podkreślają niecodzienność wydarzenia. Jest dziwne, zaskakujące, tylko pozornie niewinne, bo z czasem urasta do rangi trzęsienia ziemi.
Motyw wycofania się ze świata, podjęcia próby „wypisania się” z narzuconych ról i relacji, jest jednym z tych, które szczególnie poruszają Krzysztofa Zarzeckiego, wcielającego się w postać szwagra Yong-hye. W bezgłosie bohaterki aktor dostrzega nie tylko bunt wobec hałaśliwej codzienności, lecz także głęboko ludzkie pragnienie wolności – tęsknotę za możliwością zniknięcia na własnych warunkach choćby na chwilę, by odzyskać prawo do siebie i własnych wyborów.

Wegetarianka” w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie Autor zdjęcia: Joanna Siwiec, Bartek Barczyk
Bohater Zarzeckiego jest artystą sztuk wizualnych, który swoimi wytworami, jak zauważa sam aktor, „gwałci” Yong-hye. Nawet jeżeli kieruje się szlachetnymi pobudkami i potrzebą miłości, koniec końców jego działanie jest destrukcyjne. Wykorzystuje uległość tytułowej wegetarianki, co nie oznacza, że i ona jest zupełnie bezwolna w tej intensywnej grze między nimi.
Co ciekawe, Krzysztof Zarzecki przyznaje, że, gdyby miał możliwość zagrania innej postaci z książki, najchętniej wcieliłby się właśnie w Yong-hye. Jej intensywne i bezkompromisowe poszukiwanie wolności czy „dezercja z życia”, dotykają go najmocniej. Podobnie myśli Tomasz Wysocki, który w „Wegetariance” gra ojca.
Decyzja Yong-hye o zaprzestaniu jedzenia mięsa rozsadza rodzinny porządek i uruchamia mechanizmy społecznego dyscyplinowania. To wisceralny bunt. Cielesny. Zarzecki w rozmowie przywołuje zdanie z adaptacji, które zwróciło jego największą uwagę: „Będziesz musiała się kilka razy porządnie wyszorować”. Z kolei w pamięci Wysockiego zapadł rozkazy jego bohatera kierowane do córki: „Jedz… to, to i to… Dlaczego nie jesz?!”.
Zdania przywołane przez aktorów są symbolicznie oddają brutalność świata powieści przeniesionego na deski teatru. Sam scenariusz rodził się na bieżąco – w trakcie prób. Współpraca reżysera z dramaturżką Joanną Bednarczyk, choreografką Anną Obszańską oraz malarzem Krzysztofem Mężykiem pozwala na poszukiwanie nowych form wyrazu, które oddają rozpad języka i narastające milczenie bohaterki. Twórcy nie rekonstruują wiernie literackiej fabuły, lecz rozplatają ją, przepisując na język ruchu, obrazu i dźwięku.
– Nie szukam tu klasycznego realizmu – mówi Zarzecki. – Moim zdaniem nie ma do końca znaczenia, czy ta opowieść dzieje się w Korei Południowej, czy zupełnie gdzie indziej. Skupiam się raczej na metaforach niż kontekstach kulturowych.
Podobnie uważa Marcin Kalisz, grający męża tytułowej bohaterki. – Chcemy raczej opowiedzieć, że ta historia mogłaby się wydarzyć wszędzie, choć nie jestem pewien czy każdemu z nas – mówi. Dla niego spotkanie z prozą koreańskiej pisarki przypomina zetknięcie z przypowieścią. – Postacie Han Kang wydają się jednowymiarowe, niemal symboliczne, ale to jest właśnie ciekawe pod kątem pracy nad tym materiałem na scenie i przygotowywaniem spektaklu.
Miśkiewicz konsekwentnie unika łatwego moralizowania. Nie szuka winnych, nie stawia diagnoz. Przeciwnie – wprowadza widza w przestrzeń, w której można na chwilę zawiesić ocenę. Spektakl podejmuje tematy zarazem uniwersalne i głęboko współczesne: potrzebę autonomii, odrzucenie systemu oraz poszukiwanie sensu poza antropocentrycznym światem. W epoce bezustannego komunikowania się i niekończącej się autoekspresji przypomina, że milczenie może być najczystszą formą oporu.
Najbliższe spektakle „Wegetarianki” w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie już w styczniu.

Wegetarianka” w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie Autor zdjęcia: Joanna Siwiec, Bartek Barczyk

Joanna Siwiec, Bartek Barczyk
1/4
„Wegetarianka” w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie

Joanna Siwiec, Bartek Barczyk
2/4
„Wegetarianka” w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie

Joanna Siwiec, Bartek Barczyk
3/4
„Wegetarianka” w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie

Joanna Siwiec, Bartek Barczyk
4/4
„Wegetarianka” w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie
Więcej w tym temacie:
- Żałoba po świecie, który jeszcze istnieje. O spektaklu Tiago Rodriguesa
- Teatr Słowackiego odzyskuje blask. Zakończyła się wielka modernizacja krakowskiej perły
- Czy Amerykanie to najwięksi dziwacy na świecie?
- Chorzy na Tokarczuk. Dlaczego afera wokół pisarki jest przesadzona?
- Tak wyglądała sesja tancerzy Teatru Wielkiego Opery Narodowej w GQ Poland!
- Magia w ruchu. Tancerze Teatru Wielkiego Opery Narodowej w obiektywie GQ Poland
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Sztuka i design
Niebezpieczne związki sztuki i mody
Powiązania między modą a sztuką od zawsze przywodziły na myśl płomienny romans. Znajdziemy tu momenty fascynacji i odrzucenia, gesty zawłaszczenia, próby dominacji i okresy demonstracyjnego dystansu.
Sztuka i design
Historyczny przełom dla polskiej sztuki. Wilhelm Sasnal laureatem Rubenspreis
Nagroda Rubensa to jedno z najbardziej prestiżowych europejskich wyróżnień dla artystów sztuk wizualnych. Przyznawana jest za całokształt twórczości wybitnym malarzom i malarkom, których dorobek wniósł istotny wkład w rozwój współczesnej sztuki. W gronie jej laureatów znaleźli się dotąd m.in. Francis Bacon i Lucian Freud.
Sztuka i design
Podróże ze sztuką. Nieoczywisty przewodnik po galeriach
Najciekawsze dzieła znajdują się nie tylko w wielkich muzeach i topowych galeriach europejskich stolic. Czasem warto zboczyć z głównej trasy – skręcić z autostrady w stronę prowansalskiej winnicy, zjechać do rybackiej wioski na Costa Brava albo ruszyć leśną ścieżką w Dolomitach.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Sztuka i design
STARS. FANGOR. SYLWESTROWICZ. - wystawa, której nie powinni przegapić miłośnicy sztuki i designu
Projekt „STARS. FANGOR. SYLWESTROWICZ.” pokazuje jednego z najwybitniejszych polskich artystów XX wieku jako człowieka zafascynowanego kosmosem, nauką i tym, co pozostaje poza granicami ludzkiej percepcji.
Sztuka i design
Żałoba po świecie, który jeszcze istnieje. O spektaklu Tiago Rodriguesa
Na tegorocznej edycji festiwalu Malta najgłośniej mówiło się o 24-godzinnym eksperymencie teatralnym „The Second Woman” z udziałem Magdaleny Cieleckiej. Jednak mój zachwyt wzbudził znacznie mniej spektakularny logistycznie, ale nad wyraz bogaty w treść i emocje mimo swojej kameralnej, 1,5 godzinnej formuły spektakl Tiago Rodriguesa pt. „Dystans”.
Sztuka i design
6 wystaw, dla których warto zaplanować wakacyjny city break w Polsce
Gorąco? To może połączmy przyjemne z pożytecznym i pooglądajmy w chłodzie galerii ciekawe wystawy? Lato to też dobry moment, by połączyć weekendowy wyjazd z dawką sztuki, architektury i designu. W lipcu galerie i instytucje kultury w całej Polsce zapraszają na wystawy, które nie tylko zachwycają estetyką, ale także opowiadają o współczesności, pamięci miejsc i przyszłości naszych miast. Oto kilka ekspozycji, które szczególnie warto wpisać na wakacyjną listę.
Sztuka i design
Historia pewnego designu i fortepianu. Rozmowa z Robertem Majkutem
Robert Majkut stworzył polski język designu, zanim to słowo weszło do słowników. Autor słynnego fortepianu Whaletone opowiada, skąd czerpie inspiracje i dlaczego najlepiej mu się pracuje wśród drzew.
Sztuka i design
Więcej niż muzyka. Jak widać festiwale?
Przelotne miłości, koncertowe uniesienia czy po prostu dobry czas spędzony z przyjaciółmi. Podczas kilku dni festiwalu można nazbierać wspomnień i zainspirować się na cały rok. Zwłaszcza gdy z muzyką współgra warstwa wizualna.