PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Książki

Chorzy na Tokarczuk. Dlaczego afera wokół pisarki jest przesadzona?

Przyglądając się burzy, jaką wywołują słowa Olgi Tokarczuk, można odnieść wrażenie, że pisarka regularnie wygłasza kontrowersyjne tezy.

Udostępnij

Olga Tokarczuk AI sztuczna inteligencja

Olga Tokarczuk Autor zdjęcia: Getty Images

Zofia Krawiec_AKozak_0321 v1
20.05.2026

Tymczasem podczas tegorocznego poznańskiego Impactu, w rozmowie ze Sławomirem Sierakowskim, przyznała ona jedynie, że choć nie należy do entuzjastek zmian, jakie sztuczna inteligencja wprowadza do pisania, sama testuje to narzędzie. I czasami bywa pod wrażeniem tego, jak ono działa, niemniej uważa, że nie zastąpi ono pracy człowieka, wielkich psiarzy – jednak znakiem czasu jest to, że dziś ludzie nie czytają długich książek. Znakiem czasu jest sztuczna inteligencja. Przy pracy nad najnowszą książka szuka z pomocą AI nazw muzyków, których mogliby słuchać jej bohaterowie.

W internetowym obiegu, szczególnym powodzeniem cieszy się wycięty z kontekstu fragment, w którym Tokarczuk zwraca się do sztucznej inteligencji słowami „kochana, jak mogłybyśmy to pięknie rozwinąć? – łatwo przekształcić je w karykaturę: obraz głupawej cioci, nieświadomej, że do maszyny nie gada się jak do koleżanki. Kto odmówiłby sobie żartu z noblistki, skoro można przy tym poprawić zasięgi, zdobyć lajki i podreperować swoje samopoczucie?

Wielkie oszustwo Tokarczuk

Mimo, że Tokarczuk powiedziała, że dopiero teraz testuje narzędzie jakim jest AI, nie robiła tego przy żadnej wcześniejszej książce, to w sieci nie brakuje samozwańczych ekspertów literackich, sugerujących, że należy podważyć jej dotychczasowy dorobek, a może nawet odebrać nagrodę Nobla. Być może pokutuje tutaj wyobrażenie, że osoba pisząca jest oldschoolowa, siedzi samotnie w swoim gabinecie w otoczeniu pajęczyn, masuje skronie i stuka w klawiaturę (najpewniej) maszyny do pisania. Jednak pisanie nie wydarza się w próżni. Powstaje w dialogu innymi tekstami, z redaktorami, krytykami, pojawią się też rady i sugestie osób zaprzyjaźnionych, a także język epoki i jego narzędzia. Kiedy w 2010 roku (zanim istniał chat gpt) Michele Houellebecq w podziękowaniach „Mapy i terytorium” umieścił „Wikipedię” , przyznając, że z jej pomocą napisał tę książkę, nie dostał linczu, ale Nagrodę Goncourtów.

Można odnieść wrażenie, że grunt pod dzisiejsze oskarżenia przygotowała afera sprzed kilku miesięcy dotycząca Karoliny Opolskiej i jej książki „Teoria spisku, czyli prawdziwa historia świata”. Czytelnicy zaczęli wskazywać, że część przypisów (mimo zaprzeczeń autorki i wydawnictwa) wygląda na wygenerowaną przez AI i prowadzi do nieistniejących źródeł bibliograficznych. Do tego rosnąca ilość utworów muzycznych generowanych przez AI wycofana naprędce przez Spotify, po oskarżeniach o podszywanie się pod prawdziwych odbiorców. Wszystko to tworzy atmosferę, w której samo korzystanie ze sztucznej inteligencji zaczyna być automatycznie utożsamiane z oszustwem. Jednak, gdy czytam internetowe komentarze, to trudno mi uwierzyć, że rzeczywiście powstają one z troski o przyszłość polskiej literatury. Ciężko oprzeć się wrażeniu, że część tych reakcji wynika nie tylko z lęku wobec nowych technologii, lecz także z nie do końca przepracowanego pytania o to, dlaczego to właśnie Tokarczuk stała się jedną z najważniejszych postaci współczesnej polskiej literatury. I do tego jeszcze dostała Nobla.

Etyka i krytyka

Interesujące wydaje się jednak to, jak wybiórczo podchodzimy do podobnych technologii w zależności od obszaru, którego dotyczą. Na ten aspekt zwrócił uwagę influencer @doktor_z_tiktoka, przywołując przykład wykorzystania sztucznej inteligencji do przewidywania struktury białek, technologii uznawanej za jeden z największych przełomów współczesnej medycyny. W tym przypadku AI nie wywołuje moralnej paniki ani lęku o „autentyczność” procesu badawczego. Trudno wyobrazić sobie protesty w rodzaju: „nie chcemy lepszych leków, wolimy, żeby naukowcy nie używali AI” mówi influencer. Być może więc problem nie dotyczy wyłącznie samej technologii, lecz także szczególnego statusu, jaki nadal przypisujemy twórczości artystycznej, jako ostatniej przestrzeni, którą chcielibyśmy zachować wolną od współpracy z maszyną. Tylko, że jest to mit już dawno nie ma zastosowania – mit samotnego, autonomicznego twórcy, istniejącego poza technologią, wpływem innych ludzi i narzędziami swojej epoki. Ten mit rozpadł się na długo przed pojawieniem się AI.

Co z kwestią etyki? Przecież Tokarczuk od lat buduje swój publiczny wizerunek osoby wrażliwej na społeczne nierówności i mechanizmy wyzysku, tymczasem sztuczna inteligencja rozwija się w dużej mierze dzięki nieodpłatnemu wykorzystywaniu pracy twórców. Wśród tekstów, obrazów i danych, na których trenowane są modele AI, znajdują się również dzieła artystów, którzy nigdy nie wyrazili na to zgody, być może także samej Tokarczuk. Moje zresztą również. To jeden z najpoważniejszych argumentów przeciwko AI i trudno go zbyć wzruszeniem ramion. Oczywiście krytyka sztucznej inteligencji jest zasadna. Za jej rozwojem stoją korporacje budujące władzę i zysk na zasobach cudzej pracy twórczej. Jednak przerzucanie systemowego problemu działania technologicznych gigantów na barki jednej pisarki korzystającej z narzędzia dostępnego dziś właściwie każdemu wydaje się wygodnym uproszczeniem. W tym kontekście może raczej warto zastanowić się, czy możliwe jest stworzenie modeli zbliżonych do Wikipedii, gdzie wiedza tworzona jest jako dobro wspólne, na którym nikt nie zarabia. W gruncie rzeczy chodzi więc o szerszy problem. Jak sprawić, by wiedza, która w dużej mierze jest efektem zbiorowego wysiłku, nie była całkowicie podporządkowana logice rynku i marketingu, w której kontrola i zysk trafiają do wąskiej grupy podmiotów?

Niezmiennie powraca też utyskiwanie, że dziś już nic nie można krytykować, bo zaraz zostanie to nazwane hejtem. Uspokajam, różnice widać gołym okiem. Krytyka służy poprawie dzieła, namysłowi, rzuca nową perspektywę, nie wyrywa wypowiedzi z kontekstu i nie lekceważy niuansów. Hejt działa odwrotnie – upraszcza, przekształca w karykaturę. Widać to w fakcie, że Tokarczuk w tej samej wypowiedzi mówi zarówno o możliwościach sztucznej inteligencji, jak sceptycyzmie wobec niej i o własnym lęku wobec zaniku świata literatury tworzonej miesiącami w samotności.

Sympatyczny ekscentryk kontra wiedźma

Wydaje się, że temat podwójnych standardów mamy już przerobiony i ileż razy, do znudzenia można przerabiać w kółko to samo? I dopatrywać się wszędzie podwójnych  standardów? A jednocześnie trudno nie zauważyć rażącej różnicy z jaką spirala nienawiści rozkręca się wobec kobiet a mężczyzn. Dajmy na to – kiedy Slavoj Žižek wyznaje, że nienawidzi swoich studentów, nie znosi kontaktu z nimi, a póżniej dorzuca, że po prostu nienawidzi ludzi – to buduje to jego wizerunek ekscentryka, tego typu teksty są jego znakiem rozpoznawczym a nawet powodem, dla którego cieszy się sympatią. Wyobraźcie sobie kobietę, która mówi coś takiego. Kiedy polska Noblista zwraca się do AI „kochana” to ludziom otwiera się nóż w kieszeni, a w oczach rozpala się płomień. Tokarczuk grillują media, a także influencerzy dla zasięgów, kliknięć i lajków. Szkoda, że nikt nie przeczytał w tej samej rozmowie, jak radzi sobie z hejtem i że kiedyś musiała brać leki przeciwlękowe w reakcji na to, co działo się w internecie wokół jej osoby. 

Znamienne jest również to, jak łatwo nawet jej deklaracji, że nowa książka będzie prawdopodobnie ostatnią, przypisuje się demonstracyjny czy wręcz pogardliwy gest wobec odbiorców, jakby miała mówić „mam was gdzieś”. I stosunkowo niewiele jest refleksji, co rzeczywiście może stać za taką decyzją pisarki, która wciąż znajduje się w wieku uznawanym w literaturze za twórczo dojrzały, a nie schyłkowy. Trudno nie zgodzić się z tym, co Dorota Masłowska powiedziała w wywiadzie z Łukaszem Łacheckim opublikowanym na łamach Krytyki Politycznej (pod wiele mówiącym tytułem: „Duży talent u kobiety ściąga na nią rytualną przemoc”). I wygląda na to, że ten rytuał co kilka lat musi się odbyć na Tokarczuk. Jednoczenie się pod sztandarem wspólnie przeżywanej emocji może być wspaniałe, tylko dlaczego tak często musi to przypominać chęć spalenia kobiety na wirtualnym stosie?

Więcej w tym temacie:

Zofia Krawiec_AKozak_0321 v1

Dziennika kulturalna, krytyczka i kuratorka sztuki. Autorka książek „Miłosny performans” i „Szepczące w ciemnościach. Jesteśmy wnuczkami czarownic, których nie zdołaliście spalić”.

Czytaj więcej

Piotr Chomczyński

Kiedy kryminolog pisze kryminały. Rozmowa Piotrem Chomczyńskim

– Na każdym miejscu zbrodni zostaje ślad psychologiczny sprawcy – mówi kryminolog oraz autor reportaży i powieści kryminalnych, prof. Piotr Chomczyński, z którym rozmwiamy o tajemnicach ludzkiej natury, mechanizmach zła, świecie karteli narkotykowych i o tym, dlaczego rzeczywistość często okazuje się bardziej mroczna niż fikcja.

Ojcostwo w czasach kryzysu klimatycznego

Ojcostwo na płonącej planecie. Rozmowa z Łukaszem Stankiem

Jak być ojcem w czasach kryzysu klimatycznego? – Trzeba zacząć od bycia człowiekiem – mówi nam Łukasz Stanek, działacz społeczny i autor książki „Dlaczego Ci to zrobiłem?”.

ARTYKUŁ PARTNERSKI IMG_2203

Czy SF jest nam potrzebne i dlaczego tak? Idealny prezent na Dzień Ojca

W codzienności nadmiaru trudno wybrać, po jaką lekturę sięgnąć, a częściej łatwiej zrezygnować z czytania na rzecz mniej wymagających rozrywek, dodatkowo od mężczyzn oczekuje się, że będą realizować się poprzez sport, który niestety z formy rozrywki, relaksu i pasji staje się czasem przesadnie angażującym eskapizmem od rzeczywistości. Nacisk na wymierny zysk ze spędzania czasu wolnego w sposób korzystny jest trudny do pogodzenia ze zwyczajną dobrą zabawą, a także zaspokajaniem wyższych potrzeb.

Seria książek ARKADY Domy mody

Moda zamknięta w książce. Serię „Historia kultowego domu mody” kocha każdy, dla kogo styl ma znaczenie

Są książki, które czyta się od deski do deski. Są też takie, które zostawia się na stoliku kawowym, by co jakiś czas wracać do ulubionych zdjęć, kolekcji i historii. Seria „Historia kultowego domu mody” wydawnictwa Arkady należy do obu kategorii jednocześnie.

Czy czytanie jest sexy?

Czytanie jest hot? Bardziej, niż myślisz, i mniej, niż twierdzą książkowe snoby

Czy gdyby mężczyźni czytali więcej książek, kobiety chętniej umawiałyby się z nimi na randki?

Czy Amerykanie to najwięksi dziwacy na świecie?

Czy Amerykanie to najwięksi dziwacy na świecie?

Co łatwiej kupić w amerykańskim markecie: karabin czy świeży, chrupiący chleb? Czemu mieszkańcy Florydy rzucają aligatorami w witryny sklepowe? I dlaczego populacja wielkości tej z Pensylwanii wierzy, że jaszczuroludzie rządzą światem? Na te i wiele innych pytań odpowiada amerykanistka i autorka książki „Dziwne Stany Ameryki”, Martyna F. Zachorska.

Jul Łyskawa o książkach, które go zmieniły

Książki, które zmieniły Jula Łyskawę

„Myślę o literaturze jak o zagraconym mieszkaniu” – pisze Jul Łyskawa, autor nagradzanej powieści „Prawdziwa historia Jeffreya Watersa i jego ojców”. Poprosiliśmy go o listę książek, które zmieniły go na zawsze.

Mizognia w popkulturze Y2K

Mizoginia, która udawała wolność seksualną. Oto popkultura Y2K w pigułce

Przestańmy powtarzać, że historia kobiet nie dotyczy mężczyzn. Popkultura ostatnich dekad – od Y2K po erę platform cyfrowych – kształtowała nie tylko kobiecą tożsamość, lecz także męskie wyobrażenia o seksie, władzy i relacjach. Z jakim skutkiem? O tym opowiada nam Sophie Gilbert, dziennikarka i autorka książki „Girl on Girl. Jak popkultura zwróciła kobiety przeciw sobie”.