PARTNERZY SERWISU
Książki
Ulubione książki 2025
Co sprawia, że jedne rewolucje się udają, a inne – nie? Z jakimi emocjami mierzy się wchodzący w dorosłość chłopak? Kto powinien być kandydatem do szkockiego literackiego Nobla? Co spakować do ucieczkowego plecaka na wypadek wojny? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie w naszym literackim rankingu.
Udostępnij

Co czytaliśmy w mijającym roku? Autor zdjęcia: materiały prasowe, kolaż GQ Poland
Utyskiwania na to, że Polacy nie czytają książek, nijak ma się do oferty rynku wydawniczego, który pęka w szwach. Nadążanie za premierami bynajmniej więc do łatwych nie należy, dlatego wybraliśmy dla was te tytuły, które najbardziej zapadły nam w pamięć, a ich uniwersalny przekaz ma szansę zaintrygować każdego. Znajdziecie tu więc amerykańską i polską prozę, zbiory wywiadów i esejów, wznowienia klasyków, a także błyskotliwie i przystępnie napisane naukowe publikacje.
Nasz ranking, rzecz jasna, jest subiektywny, ale nie oderwany od ważnych literackich wydarzeń. Przeczytacie w nim więc o dorobku autorów docenionych m.in. Międzynarodową Nagrodą Bookera czy typowanymi do literackiego Nobla. Słowem: proponujemy wam 12 tegorocznych premier, które warto nadrobić w święta. Albo – kiedykolwiek. Kolejność zupełnie przypadkowa.

„Jak być jednym i drugim” – Ali Smith, wyd. W.A.B., tłum. Jerzy Kozłowski
Ponad 10 lat musieliśmy czekać na polskie tłumaczenie „Jak być jednym i drugim” Ali Smith. Powieść uznaje się za jedno z najważniejszych dzieł szkockiej mistrzyni literatury. To właśnie za nią otrzymała nagrody Women’s Prize for Fiction 2015 oraz Costa Novel of the Year, a także była nominowana do Nagrody Bookera. Samą Smith inny wielki pisarz, Sebastian Barry, nazwał „szkocką kandydatką do Nobla”. Mam nadzieję, że kiedyś to się stanie, bo każda książka autorki jest wielkim wydarzeniem. „Jak być jednym i drugim” to czysta literacka frajda. Na powieść składają się dwie historie, które można czytać w dowolnej kolejności (sprawdźcie, od której zaczyna się zakupiony przez was egzemplarz – na rynku funkcjonują różne wydania!). To opowieści pozornie z sobą niepowiązane: co bowiem może mieć wspólnego nastolatka żyjąca w latach 70. XX wieku z postacią odmalowaną na XV-wiecznym fresku przez Francesca del Cossę? Ali Smith splata je w formalnie figlarną, a zarazem narracyjnie spójną opowieść o dorastaniu, miłości i stracie, ale przede wszystkim o tym, że – cytując Pawła Jarodzkiego – „tylko sztuka cię nie oszuka”. – Maksymilian Lawera

„Tęcza grawitacji” – Thomas Pynchon, wyd. ArtRage, tłum. Robert Sudół
Polsce wznowienie „Tęczona” się po prostu należało. I to nie tylko na zaostrzenie apetytu przed tłumaczoną właśnie na polski najnowszą powieścią 88-letniego autora, który po 12 latach ciszy wraca z nową powieścią. Jesień 2026. Save the date! Kultowa „Tęcza grawitacji” Thomasa Pynchona ukazała się w 1973 roku. To powieść z gatunku tych, co to wyciągniesz z niej dokładnie tyle, ile z siebie poświęcisz (w trakcie lektury, i nie tylko). 900-stronicowa opowieść o koligacjach między nazistami i aliantami, rozgrywająca się w ostatnich miesiącach II wojny światowej, tuż na progu epoki zimnowojennej – przeszło pół wieku od premiery wciąż czyta nas bardziej niż my ją. Gdyby powstała w ostatnich miesiącach, wciąż uchodziłaby za jedną z najważniejszych książek ostatniego stulecia. „Tęczon” to fikcja, której realność rzuca wyzwanie rzeczywistości. Choć może lepiej, by tak pozostało. – Amelia Sarnowska

„To nie jest kraj dla wolnych ludzi. Sprawa polska w rewolucji haitańskiej” – Zbigniew Marcin Kowalewski, wyd. Instytut Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza, Książka i Prasa
„Jeśli macie w tym roku przeczytać tylko jedną książkę, niech będzie nią opowieść o jedynym udanym powstaniu antykolonialnym” – napisałam we wrześniu na swoim Instagramie. Miesiące mijały, pochłoniętych tytułów przybywało, a zdania co do świetności najnowszej książki wybitnego badacza ruchów rewolucyjnych, Zbigniewa Marcina Kowalewskiego, nie zmieniłam. Choć żadna ze mnie entuzjastka historycznej, opatrzonej licznymi przypisami literatury, w „To nie jest kraj dla wolnych ludzi…” nie przeszkadza mi ani to, że rzecz dotyczy wydarzeń sprzed 200 lat, ani liczne odniesienia do źródeł naukowych. Dlaczego? Książkę czyta się jak dobry thriller albo kryminał, w którym autor świetnie buduje napięcie i ciekawość, próbując odpowiedzieć na pytanie, do czego zbuntowanym przeciwko francuskim kolonizatorom haitańskim niewolnikom byli potrzebni Polacy. Co właściwie nasi krajanie robili na drugim końcu świata u boku napoleońskich wojsk? Przeczytajcie, a dowiecie się również tego, dlaczego każda rewolucja dosłownie i w przenośni nie jest czarno-biała i czemu tylko ta opisana przez Kowalewskiego była zwycięska. – Paulina Januszewska

„Młodości, w tobie uciech siła” – Denton Welch, wyd. Państwowy Instytut Wydawniczy, tłum. Marcin Szuster
Denton Welch, brytyjski pisarz i malarz, żył krótko – zaledwie 33 lata – ale pozostawił po sobie trzy powieści, dwa zbiory opowiadań, wiersze oraz dzienniki. „Młodości, w tobie uciech siła” to pierwsza książka autora przetłumaczona na język polski i ja od razu ustawiam się w kolejce po następną! Welch urodził się w 1915 roku w Szanghaju jako najmłodszy z rodzeństwa. Odróżniał się od braci wątłą budową i był cherlawy. W 1927 roku zmarła jego matka, a w 1935 roku, jadąc na rowerze, został potrącony przez samochód. Doznał wówczas poważnego urazu kręgosłupa, który doskwierał mu do końca życia. Zaczął pisać właśnie po tym wypadku. „Młodości, w tobie uciech siła” to druga powieść Welcha. Choć została napisana z perspektywy wszechwiedzącego narratora, ma jawnie autobiograficzny charakter. Opisuje wakacje 15-letniego Orvila Pyma, spędzane z ojcem i ze starszymi braćmi. Bohater o androgynicznej urodzie nie wpisuje się w kulturowe schematy „dorastania na prawdziwego mężczyznę” i – na szczęście – zbytnio się tym nie przejmuje. To opowieść o momencie, w którym na ramieniu czuje się już oddech dorosłości, a jednocześnie wciąż bez reszty oddaje się dziecięcej wyobraźni. Denton Welch bawi się konwencją powieści łotrzykowskiej, estetyzuje rzeczywistość jak w karnawale i zaprasza do wesołego tańca kostuchę. I wy bawcie się dobrze podczas lektury! – Maksymilian Lawera

„Idzie wojna? Spodziewaj się najlepszego, przygotuj się na najgorsze” – Agnieszka Lichnerowicz, wyd. Znak Literanova
Widmo wojny politycznie rozgrywano w mijającym roku na wiele sposobów i prawie wszystkie opierały się na wywoływaniu w obywatelach nadmiernego strachu lub (rzadziej, ale wciąż) błogiej, naiwnej wręcz i podejrzanej ignorancji. Jedno jest pewne: nie da się uciec od tego, że za naszą wschodnią granicą dzieje się koszmar, ale czy należy panikować albo tę wiedzę wypierać? Znana dziennikarka i reporterka wojenna Agnieszka Lichnerowicz wbrew tytułowi swojej książki nie próbuje w czytelniku wzbudzać lęku, ale zdanie po zdaniu skutecznie go rozbraja bez udawania, że zupełnie nie ma się czym martwić. Nie wiemy, co się wydarzy, ale – jak przekonuje autorka słowami specjalistów – możemy się na to przygotować w ramach własnych zasobów i możliwości. „Idzie wojna…” wieloma głosami osób eksperckich pokazuje, jak to robić na wielu płaszczyznach bez konieczności wstępowania od razu do wojska, choć i na ten temat nie brakuje tu refleksji. Tym jednak, co Ukrainie pozwala wciąż walczyć, są nie tylko zasoby militarne, lecz także obrona cywilna, odporna na wiele kryzysów, nie tylko ten okupacyjny i związany z konsekwencjami bombardowań. Szybko może się więc okazać, jak wiele możemy się nauczyć od wschodnich sąsiadów, gdy nagle w czasie upału lub powodzi zabraknie nam prądu czy wody. – Paulina Januszewska

Czy nadal istniejemy, jeśli odejdzie ostatni człowiek, który pamiętał nas jako dzieci? Georgi Gospodinow, czyli laureat Międzynarodowej Nagrody Bookera za powieść „Schron przeciwczasowy”, kontynuuje pochód po literackiego Nobla. „Ogrodnik i śmierć”, czyli swoiste studium żałoby, wbrew pozorom wcale nie jest opowieścią o przemijaniu. Bo też ogród, podobnie jak dobra literatura, nie wiedzą, co to przemijanie. „To nie jest książka o śmierci, ale o tęsknocie za życiem, które odchodzi”. I o szukaniu siebie na nowo w świecie, który właśnie stał się już na zawsze uboższy. W trakcie jednej z naszych rozmów Gospodinow podkreślił, że porażką współczesności jest brak pamięci o tym, przez co przeszliśmy. „Śmierć i ogrodnik” to zapis walki o taką właśnie pamięć. I jest to walka, którą – prędzej czy później – przyjdzie stoczyć każdemu z nas. – Amelia Sarnowska

„Małe cnoty” – Natalia Ginzburg, wyd. Filtry, tłum. Weronika Korzeniecka
Natalia Ginzburg – pionierka włoskiej literatury XX wieku – od dekady przeżywa renesans swojej twórczości zarówno w świecie anglosaskim, jak i w Polsce. Wcale mnie to nie dziwi, bo mało kto potrafił pisać o złożonych sprawach w tak przejrzysty sposób. Trafnie ujęła to Michiko Kakutani, wyrocznia amerykańskiej krytyki literackiej, pisząc, że Ginzburg nigdy nie podnosi głosu, nie szuka efektowności ani nie ocenia swoich postaci. Właśnie w takim tonie są utrzymane eseje z tomu „Małe cnoty”, w których autorka porusza tematy miłości, przyjaźni, powołania, pracy, wychowania dzieci czy potrzeby ciszy. Jonathan Safran Foer napisał, że „Małe cnoty” to najlepszy self-help, jaki przeczytał. I coś w tym jest. W trudnych czasach, w jakich przyszło nam żyć, dobrze myśli się literaturą. Choć eseje Ginzburg powstawały w latach 1944–1960, nie straciły nic ze swojej aktualności. Do ich lektury nie jest potrzebne filozoficzne przygotowanie – mądrość tych tekstów wypływa wprost z doświadczenia i postawy autorki. Czytanie „Małych cnót” jest jak udana sesja terapeutyczna, tylko bez gabinetowego żargonu i w cenie lunchu. – Maksymilian Lawera

„Null” – Szczepan Twardoch, wyd. Marginesy
Koń żołnierzem jest od niedawna. „Wszystko, w co dotąd wierzył i co kochał, umarło, zostawił więc za sobą zgliszcza dawnego życia w Polsce i wyjechał walczyć i szukać odkupienia – a może śmierci?”. Nadzieja? Tej dawno już nie ma. Być może nigdy nie było. Szczepan Twardoch – który w grudniu świętował 20-lecie pracy twórczej – wydał w tym roku być może jedną ze swoich najważniejszych książek. „Null” podbił już niemiecki rynek, zajmując drugie miejsce w rankingu „Der Spiegel” na najlepszą książkę roku wydaną w Niemczech. W Polsce, w której o toczącej się za granicą wojnie mało kto chce dziś pamiętać, a co dopiero czytać – „Null” najpewniej zostanie bardziej doceniony po latach, niż był tuż po premierze. Twardoch przypomina tu, że wojna to w gruncie rzeczy po prostu brutalny chaos. Świat odciętych punktów stałych. Co wcale nie oznacza, że przez to mniej rzeczywisty od tego, który sami tworzymy – a w który tak naprawdę jesteśmy wrzuceni przemocą. – Amelia Sarnowska

„Przepraszam za brzydkie pismo. Pamiętniki wiejskich kobiet” – Antonina Tosiek, wyd. Czarne
Odkrywanie ludowej historii Polski od dłuższego czasu pozostaje w czołówce zainteresowań autorów, a także czytelników, których spektakularne ruszenie do księgarń mogliśmy obserwować przy okazji wydania „Chłopek” Joanny Kuciel-Frydryszak. Książka Antoniny Tosiek wydaje się uzupełnieniem tego bestsellera i koniecznym oddaniem głosu osobom, których skupiona na elitach historia – choćby ta nauczana w szkołach i pisana przez wielkie „H” długo nie potrafiła dostrzec. W materiałach źródłowych przejrzanych przez autorkę w „Przepraszam za brzydkie pismo…” odnajdują się więc różnorodne życiorysy kobiet z XX-wiecznej wsi. Takich, w których wielu i wiele z nas może odkryć swoje przodkinie, znajdując brakujące elementy własnej tożsamości. – Paulina Januszewska

„To, co nieśli” – Tim O’Brien, wyd. Czarne, tłum. Tomasz S. Gałązka
Warto śledzić wszystko, co ukazuje się w serii Opowiadania Amerykańskie Wydawnictwa Czarne – nie ma w niej miejsca na przypadek, to starannie wyselekcjonowana literatura. W 2025 roku w serii wyszły trzy znakomite tomy: „Asortyment strapień” Lydii Davis, „Oto początek naszej historii” Tobiasa Wolffa oraz „To, co nieśli” Tima O’Briena. Na ten ostatni chciałbym zwrócić szczególną uwagę. Tima O’Briena nazywa się naczelnym kronikarzem wojny w Wietnamie – i rzeczywiście, to doświadczenie nie opuszcza żadnej z nowel pisarza urodzonego w 1946 roku w Minnesocie. „To, co nieśli” to misternie skonstruowany zbiór opowiadań, który wymyka się klasycznemu modelowi literatury wojennej, chociażby dlatego, że nie ma w nim miejsca na heroiczne narracje. Wojna u O’Briena nie uwzniośla. Jest za to dobrym punktem wyjścia do fikcji literackiej. „Mam czterdzieści trzy lata, wojna skończyła się pół życia temu, a jednak we wspomnieniach jest dzisiaj. A wspomnienia prowadzą czasem do opowieści (...). Opowieści są na wieczny czas, kiedy ze wspomnień już nic nie zostanie, kiedy do zapamiętania jest już tylko opowieść” – pisze O’Brien. „To, co nieśli można” czytać jako antywojenny manifest literacki, mając gdzieś z tyłu głowy to, co obecnie dzieje się w Ukrainie i w Gazie. – Maksymilian Lawera

„Wszystko to zbyt małe. Eseje ku chwale nadmiaru” – Becca Rothfeld, wyd. Filtry, tłum. Piotr Siemion
„Staram się jedynie wykazać, iż musimy zwrócić staranną uwagę na kwestię właściwych granic, jakie trzeba postawić dążeniu do powszechnej równości” – pisze Becca Rothfeld, amerykańska pisarka, rocznik 1991, która została buntowniczką z wyboru. I jest to bunt, o który nikt nie pytał, choć każdy potrzebował. Eseje, napisane ku pochwale nadmiaru (w świetnym tłumaczeniu Piotra Siemiona), trafiają w samo sedno współczesnej schizofrenii – ich autorka „sprzeciwia się współczesnym kodeksom postępowania, według których kluczem do szczęścia jest minimalizm”. I podnosi jakże ożywcze w tych czasach pytanie: co tak naprawdę sprawia, że nasze życie staje się uboższe (bo co do tego, że tak faktycznie jest, nie ma już raczej wątpliwości). Stawianie podobnych pytań jest dokładnie tym nadmiarem, na który powinniśmy dziś wszyscy sobie pozwolić. – Amelia Sarnowska

„Czy psychodeliki uratują Polskę?” – Maciej Lorenc, wyd. Krytyka Polityczna
Nie musicie śledzić najnowszych trendów w psychiatrii i farmakologii, by sięgnąć po książkę Macieja Lorenca. Wystarczy, że jakkolwiek interesuje was o zdrowie albo przynajmniej raz w życiu szukaliście sposobu na ukojenie cierpienia. „Czy psychodeliki uratują Polskę?” to kolejny po „Czy psychodeliki uratują świat?” zbiór wywiadów z ekspertami badającymi nie tylko zastosowanie tytułowych substancji w leczeniu PTSD, lekoopornej depresji czy uzależnień, lecz także ich wpływ na kulturę, życie społeczne, a nawet politykę. Z tej mozaiki doświadczeń wyłania się zupełnie innych obraz substancji psychoaktywnych niż te, które serwują nam paniki moralne wzniecane przez ideologów najróżniejszej maści. Wbrew pozorom rozmowy wnikliwie przeprowadzone przez Lorenca nie mają nic wspólnego z naiwnie afirmacyjnymi narracjami, które zdominowały media społecznościowe, pełne samozwańczych, psychodelicznych speców-entuzjastów. Nie liczcie też na hasła, że psylocybina to największe zło świata. Możecie spodziewać się za to rzeczowej, naukowej, ale przy tym niezwykle ciekawej dyskusji o tym, jak odpowiadać na powszechny kryzys zdrowia psychicznego. – Paulina Januszewska
Więcej w tym temacie:
- Czy Amerykanie to najwięksi dziwacy na świecie?
- Chorzy na Tokarczuk. Dlaczego afera wokół pisarki jest przesadzona?
- Książki, które zmieniły Jula Łyskawę
- Trzy książki, które zmieniły Łukasza Orbitowskiego
- Wszyscy powinniśmy czytać Chimamandę Ngozi Adichie (i być feministami)
- Poza „piękną śmiercią”. Nowe czytanie „Kamieni na szaniec”
Jest dziennikarką w GQ.pl, gdzie pisze o relacjach międzyludzkich w pracy i poza nią, wpływie nowych technologii i popkultury na codzienność, a także o pozytywnych wzorcach męskości i kobiecości, które wcale nie muszą się wykluczać i wzajemnie zwalczać. W mediach pracuje od 10 lat jako dziennikarka, redaktorka i podcasterka – najpierw w „Newsweeku Polska”, a później w „Krytyce Politycznej”, gdzie pisała głównie o prawach człowieka i zwierząt.
Jest autorką książki „Gównodziennikarstwo. Dlaczego w polskich mediach pracuje się tak źle?”. Jej pracę wyróżniono m.in. nominacją do Pióra Nadziei 2024 Amnesty International i Nagrody Dziennikarskiej im. Zygmunta Moszkowicza „Człowiek z pasją”. Jest laureatką konkursu Dziennikarze dla Klimatu i absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. W wolnym czasie tańczy dancehall, dźwiga sztangi i nałogowo rozwiązuje krzyżówki.
Promotor i czytelnik literatury, absolwent krytyki literackiej i tekstów kultury na Uniwersytecie Jagiellońskim. Publikował m.in. na popmoderna.pl i queer.pl. Pracował dla Ha!artu, Muzeum Narodowego w Warszawie i Wydawnictwa WAB. Obecnie jest związany z Wydawnictwem Filtry. Uczy się klasy od swojego kota i ostatnio ma zajawkę na pływanie.
Krytyczka literacka, redaktorka, dziennikarka i eseistka. Specjalizuje się w prozie współczesnej i teorii kultury, zajmuje też fotografią, filozofią, sztuką i kinem. Od dekady w mediach. Przeprowadzała wywiady m.in. z Georgim Gospodinowem, Serhijem Żadanem, Jasmilą Žbanić, Hanną Krall, Cate Blanchett, Leszkiem Możdżerem i Jakubem Józefem Orlińskim. Jeśli akurat nie czyta, chodzi po lesie z psem (albo trawi przeczytane na rowerze). Propagatorka czarnej kawy i życia na pierwszym biegu.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Książki
Ojcostwo na płonącej planecie. Rozmowa z Łukaszem Stankiem
Jak być ojcem w czasach kryzysu klimatycznego? – Trzeba zacząć od bycia człowiekiem – mówi nam Łukasz Stanek, działacz społeczny i autor książki „Dlaczego Ci to zrobiłem?”.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Książki
Czy SF jest nam potrzebne i dlaczego tak? Idealny prezent na Dzień Ojca
W codzienności nadmiaru trudno wybrać, po jaką lekturę sięgnąć, a częściej łatwiej zrezygnować z czytania na rzecz mniej wymagających rozrywek, dodatkowo od mężczyzn oczekuje się, że będą realizować się poprzez sport, który niestety z formy rozrywki, relaksu i pasji staje się czasem przesadnie angażującym eskapizmem od rzeczywistości. Nacisk na wymierny zysk ze spędzania czasu wolnego w sposób korzystny jest trudny do pogodzenia ze zwyczajną dobrą zabawą, a także zaspokajaniem wyższych potrzeb.
Książki
Moda zamknięta w książce. Serię „Historia kultowego domu mody” kocha każdy, dla kogo styl ma znaczenie
Są książki, które czyta się od deski do deski. Są też takie, które zostawia się na stoliku kawowym, by co jakiś czas wracać do ulubionych zdjęć, kolekcji i historii. Seria „Historia kultowego domu mody” wydawnictwa Arkady należy do obu kategorii jednocześnie.
Książki
Czytanie jest hot? Bardziej, niż myślisz, i mniej, niż twierdzą książkowe snoby
Czy gdyby mężczyźni czytali więcej książek, kobiety chętniej umawiałyby się z nimi na randki?
Książki
Czy Amerykanie to najwięksi dziwacy na świecie?
Co łatwiej kupić w amerykańskim markecie: karabin czy świeży, chrupiący chleb? Czemu mieszkańcy Florydy rzucają aligatorami w witryny sklepowe? I dlaczego populacja wielkości tej z Pensylwanii wierzy, że jaszczuroludzie rządzą światem? Na te i wiele innych pytań odpowiada amerykanistka i autorka książki „Dziwne Stany Ameryki”, Martyna F. Zachorska.
Książki
Chorzy na Tokarczuk. Dlaczego afera wokół pisarki jest przesadzona?
Przyglądając się burzy, jaką wywołują słowa Olgi Tokarczuk, można odnieść wrażenie, że pisarka regularnie wygłasza kontrowersyjne tezy.
Książki
Książki, które zmieniły Jula Łyskawę
„Myślę o literaturze jak o zagraconym mieszkaniu” – pisze Jul Łyskawa, autor nagradzanej powieści „Prawdziwa historia Jeffreya Watersa i jego ojców”. Poprosiliśmy go o listę książek, które zmieniły go na zawsze.
Książki
Mizoginia, która udawała wolność seksualną. Oto popkultura Y2K w pigułce
Przestańmy powtarzać, że historia kobiet nie dotyczy mężczyzn. Popkultura ostatnich dekad – od Y2K po erę platform cyfrowych – kształtowała nie tylko kobiecą tożsamość, lecz także męskie wyobrażenia o seksie, władzy i relacjach. Z jakim skutkiem? O tym opowiada nam Sophie Gilbert, dziennikarka i autorka książki „Girl on Girl. Jak popkultura zwróciła kobiety przeciw sobie”.