Nicolas Cage, Spider-Man i jeden z najoryginalniejszych seriali ostatnich lat – w czerni i bieli
PARTNERZY SERWISU
Filmy i seriale
Nicolas Cage, Spider-Man i jeden z najoryginalniejszych seriali ostatnich lat – w czerni i bieli
Nicolas Cage wciela się w Spider-Mana Noir – prywatnego detektywa z mroczną przeszłością, whisky w szklance i mocami nabytymi w obozie jenieckim. Serial Amazon Prime jest dostępny w dwóch wersjach: kolorowej i czarno-białej. Właśnie w tej drugiej Cage jest najlepszy.
Udostępnij

Nicolas Cage w uniwersum Spider-Mana Autor zdjęcia: materiały prasowe, Prime Video
Nie ma bardziej pojemnego medium kultury niż komiks. Mówi się, że papier wszystko przyjmie, ale to nieprawda. Najbardziej kuriozalne połączenia idei, nurtów i wpływów w formie literatury są skazane na tkwienie w niszy, niemal bez szans na zaistnienie w masowym obiegu, by nie wspomnieć już o uznaniu krytyki. Komiks jednak, zwłaszcza ten amerykański, to dla pulpowych historii i mariaży gatunków medium doskonałe.
Spider-Man w fedorze, czyli komiksowe medium nie zna granic
Weźmy takiego Spider-Mana. Peter Parker to młody mężczyzna, który w wyniku ugryzienia radioaktywnego pająka otrzymuje nadludzkie moce. A że z – cytując klasyka – „z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność”, zaczyna bronić słabszych i walczyć z przestępcami.
Tak było w latach 60., gdy Spider-Mana wymyślali Stan Lee i Steve Ditko. Ale że – jak wspomniano – komiks to medium pojemne, przez kolejne dekady Spider-Manowi dopisywano wiele wersji alternatywnych – jednych bardziej, innych mniej udanych. Odbiorca masowy, który lepiej niż z komiksem jest zaznajomiony z kinem, może kojarzyć część z nich z animowanego przeboju „Spider-Man Uniwersum”.
Tam (a zwłaszcza w części drugiej) pojawia się ich multum. Jest więc Spider-Ham o wyglądzie kreskówkowej świni, mangowa Peni Parker sterująca mechem-pająkiem, Spider-Man punkowy, taki z futurystycznej przyszłości itd., itp.
Na tym tle bardzo ciekawie prezentował się Spider-Man Noir, czarno-biała wersja bohatera ze świata stylizowanego na kino noir z USA lat 40. Głosu użyczył mu Nicolas Cage, co wyniosło to żartobliwe połączenie stylistyk na nowy meta poziom. Wiadomo przecież, że Cage to jeden z najbarwniejszych i osobliwych aktorów w Hollywood.

„Spider-Noir” można oglądać w wersji czarno-białej i kolorowej Autor zdjęcia: materiały prasowe, Prime Video
Nicolas Cage: 70 proc. Bogarta, 30 proc. Królika Bugsa, 110 proc. Cage’a
Bratanek Francisa Forda Coppoli to laureat Oscara za „Zostawić Las Vegas” i zdobywca 10 nominacji do Złotych Malin. Przy dyskusjach o tym, czy Cage jest dobrym, czy złym aktorem, przelano hektolitry alkoholu, pisano artykuły, rozprawy i prace doktorskie. Komediowy serial „Community” w jednym z odcinków śmiał się nawet, że tytułowa szkoła policealna poświęciła temu zagadnieniu cały przedmiot, a bohater chcący odpowiedzieć na to retoryczne pytanie postradał rozum po przedawkowaniu filmografii aktora.
Teraz pojawia się kolejna okazja do dywagacji, bo wrzucony na trzeci plan w animowanym filmie bohater dostał właśnie swój fabularny serial z Cage’em w roli głównej. I – by było zabawniej – „Spider-Noir” to bynajmniej nie komedia.
Czarno-biały eksperyment, który zmienia wszystko
A przynajmniej połowicznie. Twórcy bowiem postanowili pokazać go w dwóch wersjach: czarno-białej i kolorowej. I o ile w kolorze faktycznie serial ogląda się jak przygodową i pełną akcji wariację na temat Spider-Mana, tak w czerni i bieli, to najprawdziwszy kryminał noir.
Zalecam oglądanie go właśnie w tej opcji, choć niezwykle ciekawym eksperymentem jest zobaczenie choćby pierwszego odcinka dwa razy i poczucie, jak wiele zmienia dodanie lub odjęcie barw z obrazu. Ta sama historia, te same kadry i aktorskie decyzje nabierają nagle innego wymiaru, jakbyśmy w oglądanym materiale sami podprogowo przestawiali akcenty.
Showrunner Oren Uziel wyjaśnia w rozmowie z GQ Poland, że skoro jako twórcy mogli połączyć dwa tak różne gatunki jak superbohaterskie kino przygodowe i kryminał noir, to mogli równie dobrze przygotować dwie wersje – każdą z myślą o innym widzu.
– Dla fanów komiksów stworzyliśmy odsłonę inspirowaną noir: z ekspresjonistycznym światłem, mocnymi kontrastami i klimatem klasycznego kina gangsterskiego. Chcieliśmy pokazać coś nowego i może zachęcić ich do sięgnięcia po takie filmy jak „Trzeci człowiek”, czy „Podwójne ubezpieczenie”.
Z kolei miłośnicy noir mogą oglądać serial jak stary film z Bogartem, ale mają też do dyspozycji wersję pełną nasyconych kolorów i komiksowej energii. Być może dzięki temu odkryją, że kino komiksowe też potrafi być świetnym doświadczeniem – tłumaczy Uziel.
Showrunner wyjaśnia też, że pomysł na dwie wersje kolorystyczne narodził się jeszcze na etapie przygotowań.

– Dla wszystkich był to nietypowy projekt, ale pracowali z nami najlepsi specjaliści w branży, więc potraktowali to jako ciekawe wyzwanie. Przy czerni i bieli wszystko działa inaczej, choćby czerwona szminka, która na ekranie wygląda niemal jak czarna. Normalnie dobiera się więc paletę specjalnie pod taki obraz, ale tutaj musieliśmy znaleźć rozwiązania, które sprawdzą się jednocześnie w obu wersjach – mówi.
I tak, każdy dział – od kostiumów, przez scenografię, po operatorów kamer – musiał przetestować każdy element, który miał znaleźć się na ekranie: tkaniny, kolory farb, a nawet sztuczną whisky w szklance. Na planie korzystali z dwóch różnych ustawień obrazu, żeby sprawdzić, jak dana rzecz wygląda zarówno w czerni i bieli, jak i w kolorze.
Zdjęcia kręcono raz, postprodukcja trwała osiem miesięcy, bo oba warianty trzeba było dopracować klatka po klatce.
Czas poświęcony na tę pracę zdecydowanie widać na ekranie, choć mimo wszystko korzystniej wypada wersja czarno-biała. I – co ciekawe – to w niej lepiej wypada też sam Nicolas Cage.
Chandler w trykotach: skąd twórcy czerpali inspiracje
W tej wersji całe miasto na Spider-Mana mówi po prostu Spider. A raczej mówiło, bo przed wieloma miesiącami bohater nagle zaginął bez wieści. Wciąż aktywny jest jednak Ben Reilly (Cage), prywatny detektyw z dramatyczną przeszłością, który swoje tajemnicze moce nabył w obozie jenieckim w czasie wojny.
Skupiony na drobnych śledztwach i zapijaniu wspomnień o tragicznie zmarłej ukochanej, jak to w klasycznym kryminale, trafia nagle na enigmatyczną femme fatale, Cat Hardy (Li Jun Li), a za jej sprawą pakuje się też w niezłą kabałę. Intryga kręci się wokół innych osób z mocami, które nagle pojawiają się w mieście, i lokalnego gangstera Silvermane’a (Brendan Gleeson).
Ben Reilly kontra Silvermane – czy fabuła dotrzymuje kroku wizji?
Scenarzyści może nie popisali się podobną pomysłowością co twórcy odpowiedzialni za aspekt wizualny, ale fabuła spełnia swoje zadanie: jest angażująca, logiczna i ma mnóstwo odniesień do klasyków gatunku, z których kilka wymienił sam Uziel.
– Jeśli ktoś zna kino noir, to na pewno zauważy inspiracje „Damą z Szanghaju”. Jest też sporo z „Casablanki”, choć ta formalnie to nie do końca noir. Wspominałem już „Trzeciego człowieka” czy „Podwójne ubezpieczenie”, są też „W pogoni za cieniem” czy późniejsze rzeczy pokroju „Tajemnic Los Angeles” i „Ścieżki strachu”. No i oczywiście „Wielki sen” na podstawie Chandlera! – wylicza i przyznaje, że zabawa w żonglerkę cytatami z tych tytułów była poniekąd celem samym w sobie.
– Nie ukrywałem tych inspiracji. Lubię wyciągać pewne motywy z ich oryginalnego kontekstu i umieszczać je w czymś nowym, jeśli pasują do świata przedstawionego – tłumaczy.
A jak w tym wszystkim wypadł sam Cage? Zaskakująco dobrze. Widać, że i on sam sporo bawi się w cytowanie klasyków. Aktor w jednym z wywiadów żartował, że jego kreacja to 70 proc. Humphreya Bogarta zmieszanego z 30 proc. Królika Bugsa. Aktor dla inspiracji czerpał też z dorobku Jamesa Cagneya i Edwarda G. Robinsona.
By zawrzeć jeszcze więcej odniesień do klasyków, twórcy wpadli na pomysł, że detektyw Reilly jest kinomanem i często podgląda na ekranie filmowych amantów, by wykorzystywać ich manieryzmy, gdy akurat musi działać pod przykrywką.
W połączeniu Bogarta z Bugsem mamy więc 110 proc. Cage’a w Cage’u z wszelkimi jego wadami i zaletami. A przez to, że aktor miał do zabawy sporo przestrzeni, bo aż osiem odcinków, bywają tu sceny w pełni ilustrujące jego magnetyczną prezencję ekranową. Nawet jeśli przez większość czasu ma się wrażenie, że aktor stara się na 50 proc., to i tak trudno oderwać od niego wzrok. Uprzedzę też krytyków: to nie ten przypadek, co podczas oglądania wypadku samochodowego. Tu katastrofy bynajmniej nie ma. Jednak gdy tylko w kadrze pojawią się Brendan Gleeson lub Li Jun – aktorzy nie tyle „lepsi”, ile bardziej konwencjonalni – ma się wrażenie, że ogląda się już całkiem inny, nieco poważniejszy serial.
Superbohaterskie kino ma jeszcze potencjał – ale potrzebuje odwagi
„Spider-Noir” to zdecydowanie jedna z najciekawszych superbohaterskich produkcji ostatnich lat. Oryginalna, świeża i stworzona z miłością do klasyki kina – z jej wadami i zaletami. Bywa więc naiwna, czasem przewidywalna i przy całej swobodzie komiksowego oryginału nieco przez te konwencję dławiona. Zdecydowanie warta sprawdzenia, ale osobiście uważam, że lepiej sprawdziłaby się jako bardziej zwarty, czteroodcinkowy miniserial niż ośmiogodzinna fabuła.
Jest to zarazem żywy dowód na to, że komiksowe kino superbohaterskie nie wyczerpało jeszcze swojego potencjału, jednak zamiast wciąż męczyć nas historyjkami o ratowaniu świata, jego twórcy mogliby wysilić się na nieco nieskrępowanej kreatywności i podjąć kreatywne ryzyko. To, jak w powyższym przypadku nie zawsze się opłaci, ale przynajmniej przełoży się produkcję wartą zapamiętania.
Więcej w tym temacie:
- Cezary Pazura: „Komedie to w Polsce bilet w jedną stronę”
- Klaudia Kazimierska z nowym rekordem. Jak wyglądała jej droga do sukcesu?
- Królują w „Rodzie smoka”. Bethany Antonia i Phoebe Campbell o siostrzanej więzi
- Masza Wągrocka o lęku, odwadze i dorastaniu
- Robię to, żeby się nie bać. Igor Herbut o Męskim Graniu
- Mateusz Kmiecik i Kamil Szeptycki: dwóch rozrabiaków z „Morfeusza”
Wieloletni dziennikarz kulturalny „Gazety Wyborczej” specjalizujący się w świecie kina, telewizji i szeroko pojętej popkultury. Współpracuje m.in. z radiową Trójką, portalami GQ Poland, Filmweb i Sprawdzamto.pl. Współprowadzący podcastu „Odcinek po odcinku” Polskiego Radia.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Filmy i seriale
Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota
Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.
Filmy i seriale
Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV
Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.
Filmy i seriale
„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]
Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.
Filmy i seriale
Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach
Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.
Filmy i seriale
Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent
Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.
Filmy i seriale
Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy
Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.
Filmy i seriale
Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video
Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.
Filmy i seriale
„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń
Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.