PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo
Kadry z ekranizacji książek  Jane Austen

Filmy i seriale

Jane Austen dla facetów. Dlaczego Darcy wciąż nas dotyczy

250 lat po narodzinach Jane Austen jej bohaterowie nadal są wśród nas – w garniturach, na Tinderze i na kozetkach terapeutycznych. O emocjonalnej dojrzałości, pieniądzach i męskich rolach, które wcale się tak bardzo nie zmieniły – opowiada Sylwia Chutnik.

Udostępnij

Autor zdjęcia: materiały prasowe, kolaż GQ Poland

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA
22.12.2025

Powieści Jane Austen mają dziś status kulturowych klasyków, ale ich żywotność nie wynika wyłącznie z nostalgii ani z udanych ekranizacji. To teksty, które wciąż prowokują pytania o władzę, pieniądze, emocje i role płciowe – także te męskie. W 250. rocznicę urodzin pisarki przyglądamy się jej twórczości bez sentymentalnego filtra: jako precyzyjnej analizie relacji społecznych, w których romantyczna miłość była rzadkim luksusem, a małżeństwo częściej strategią przetrwania niż spełnieniem. 

Pisarka Sylwia Chutnik czyta Austen warstwami – od ironii języka, przez typologię męskich postaw, po systemowe zmęczenie patriarchatem, ograniczającym nie tylko kobiety. To rozmowa o Darc’m, który musiał dojrzeć, o uwodzicielach, którzy zawsze wybierają siebie, i o tym, dlaczego XIX-wieczne dylematy brzmią dziś jak komentarz do współczesnych relacji, Tindera i terapii.

W tym roku obchodzimy 250-lecie urodzin Jane Austen. Jak to możliwe, że jej książki nadal są czytane?

Od momentu, kiedy zaczęłam o niej rozmawiać przy okazji jej urodzin, a także premiery dokumentu „Jane Austen: Narodziny geniuszu”, zauważyłam coś bardzo ciekawego: ta autorka nie tylko jest pamiętana, ale naprawdę czytana zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn. Przyznam ci się, że zadziwił mnie poziom miłości do Jane Austen w narodzie polskim.

Być może nie bez znaczenia są tu udane ekranizacje jej książek. Co więcej, sama autorka nie wpadła w pułapkę szuflady „powieści obyczajowej dla kobiet”. Jej twórczość również nie zestarzała się ani społecznie, ani politycznie. Można ją czytać warstwami.

Co to za warstwy?

Jeśli ktoś chce skupić się wyłącznie na wątkach miłosnych – poszukiwaniu męża czy żony, dramach między kobietami i mężczyznami – proszę bardzo. Ale równie łatwo dostrzec kolejne poziomy: społeczne, genderowe, polityczne. Mamy tam bardzo wyraźne tło historyczne, pokazujące specyfikę relacji międzyludzkich w czasach, w których Austen tworzyła. Jednocześnie jej książki są niebywale współczesne. Choćby uniwersalizm, który można by zamknąć w tytule „Rozważna i romantyczna”. Albo raczej w pytaniu: czy być rozważną, czy romantyczną? Czy być „delulu”, czy jednak podchodzić do świata pragmatycznie?

To są pytania, które nie dotyczą wyłącznie kobiet. 

Oczywiście. Mało tego, mamy tu też przecież kwestie pieniędzy, małżeństwa jako instytucji, a także niezależności – nie tylko ekonomicznej, ale i mentalnej, światopoglądowej. Sposobu, w jaki kobiety i mężczyźni funkcjonują w świecie, również w jego publicznych wymiarach.

Czy to świadczy o tym, że pewne archetypy się nie zmieniają?

Z jednej strony mechanizmy, napięcia, strategie są zaskakująco trwałe i niewiele zmieniły się przez lata. Z drugiej bardzo istotny jest – co jako pisarka chciałabym mocno podkreślić – język Jane Austen. Niesamowicie ironiczny, ma w sobie charakterystyczny brytyjski humor. Język niesie te historie. Autorka delikatnie kpi ze swoich bohaterek i bohaterów, ale też traktuje ich z empatią, czułością. 

Jane Austen była pisarką, która pokazała prawdę o swoim świecie. Kobiety miały mocno ograniczone role. Ale faceci chyba też musieli wpisać się w sztywne ramy obyczajowe?

Tak, możemy zastosować pewną typologię. Mamy oczywiście idealnego dżentelmena, czyli kandydata na męża. Co ważne, u Jane Austen on zawsze przechodzi przemianę. Klasyczny przykład to pan Darcy z „Dumy i uprzedzenia”. Na początku wyniosły, autorytarny, zdystansowany, potem staje się opanowany, lojalny, zdolny do autorefleksji.

Drugi typ to uwodziciel: czarujący, przystojny, elokwentny, ale z czasem okazuje się egoistą, kimś żyjącym na cudzy koszt albo po prostu wybierającym pieniądze zamiast miłości. Tu świetnie pasuje Wickham z „Dumy i uprzedzenia” czy Crawford z „Mansfield Park”.

Ktoś jeszcze?

Jest też konformista, karierowicz. Tu nie sposób nie wspomnieć pana Collinsa z „Dumy i uprzedzenia”, który jest pedantyczny, interesowny, wręcz groteskowy. Uwielbiam, jak Austen stosuje wobec niego subtelną, ale bezlitosną ironię. Wreszcie pojawia się figura, którą nazwałabym zaskakująco współczesną. Mężczyzna romantyczny, ale emocjonalnie dojrzały. Taki, o którym dziś powiedzielibyśmy, że „pewnie był na terapii”. Nie self-made man w sensie neoliberalnym, tylko ktoś, kto zawdzięcza swoją pozycję pracy i odpowiedzialności, a nie koneksjom. Kapitan Wentworth z „Perswazji” jest tu idealnym przykładem: dojrzały emocjonalnie, gotowy na relację, „ogarnięty koleś”.

Przy takich facetach kobiety nie muszą wybierać między byciem rozważną a romantyczną, prawda?

Dokładnie. W realiach Austen rozważność bardzo często oznaczała wyjście za mąż dla pieniędzy. Nie zaś po to, żeby mieć na przyjemności, tylko żeby w ogóle przetrwać. Kobiety nie miały własnych środków. Jeśli nie utrzymywał ich ojciec albo bracia, musiały znaleźć męża. Austen, która sama nie wyszła za mąż, po śmierci ojca znalazła się w trudnej sytuacji materialnej i była zdana na pomoc rodziny. Dopiero pod koniec życia zaczęła zarabiać na książkach. Choć nawet wtedy nie były to wielkie pieniądze.

Dlatego przy emocjonalnie dojrzałym mężczyźnie kobieta mogła sobie pozwolić na romantyzm. Facet był gotowy nie tylko na uczucie, lecz także na odpowiedzialność. Tyle że Austen pokazuje, jak było to rzadkie.

W „Micie Darcy’ego” Rachel Feder czytamy, że współczesny pan Darcy z „Dumy i uprzedzenia” to emocjonalny manipulant.

Pojawia się pytanie: na ile mężczyźni mogli sobie wtedy pozwolić? A na ile mogą sobie pozwolić teraz? W czasach Jane Austen mogli, bo mieli świadomość, że kobiety są od nich zależne, także ekonomicznie. Ta zależność była wpisana w system. Dziś mechanizm jest inny, ale logika bardzo podobna. Teraz to często argument „epidemii samotności” działa jak karta przetargowa. Jeśli kobieta się nie podporządkuje, to może nie znaleźć partnera. Zawsze więc pojawia się jakiś argument, który daje przyzwolenie na manipulację i nadużycia.

Oczywiście można pominąć kwestie stricte psychologiczne, bo bywa też tak, że ktoś po prostu taki jest. Jeśli tylko ma możliwość, to z niej korzysta. System jedynie dostarcza mu wygodnego uzasadnienia.

Przy okazji „Mitu…” o najpopularniejszym bohaterze Austen pisze się, że stosował gaslighting, negging, zabawę w ciepło-zimno… Czy takie współczesne kategorie w ogóle pasują?

W gruncie rzeczy to odwieczny problem krytyki literackiej i społecznej – na ile jesteśmy w stanie – i czy jest sens – przykładać współczesne miary do książek powstałych w zupełnie innych realiach?

Pamiętam jedną z rozmów poświęconych „Lalce” w dyskusyjnym klubie książki w warszawskim Nowym Teatrze. Młode dziewczyny powiedziały wprost: Wokulski to stalker, który groomingował Łęcką. Oczywiście można odpowiedzieć, że te współczesne kategorie nie przystają do Warszawy drugiej połowy XIX wieku. Jednocześnie jednak takie odczytania pokazywały Wokulskiego z zupełnie innej strony, niż byliśmy do tego przyzwyczajeni.

Dlatego te nowe kategorie są potrzebne. Mamy szansę sprawdzenia, co dane postawy oznaczałyby dzisiaj. Jeśli mówimy, że proza Jane Austen jest uniwersalna, że nadal się ją czyta i że wciąż coś nam mówi o relacjach międzyludzkich, to dlaczego nie mielibyśmy przykładać do niej również narzędzi współczesnej analizy? Choćby po to, żeby zobaczyć ciągłość ludzkich zachowań, powtarzalność mechanizmów i napięć.

Czy książki Austen mają wartość edukacyjną dla dzisiejszych facetów? 

Mam za sobą kilka takich rozmów wokół „Jane Austen: Narodziny geniuszu”. Reakcje mężczyzn są skrajne. Jedni mówią, że książki autorki „to babskie obyczajówki”. Inni przeciwnie – zachwycają się, bo znają filmy, pamiętają świetne role, konkretne sceny. Zapytałabym współczesnych mężczyzn, czy widzą w świecie stworzonym przez Jane Austen ten moment, w którym ona bardzo wyraźnie pokazuje, że patriarchat jest szkodliwy dla wszystkich. Nie tylko dla kobiet. Na ile oni widzą ten znój mężczyzny, który musi wnieść pieniądze, fortunę – czy to swoją, czy swojej rodziny? Przecież on też się męczy w tych rolach. Możemy to zobaczyć choćby na przykładzie pana Collinsa z „Dumy i uprzedzenia”. Jako duchowny musi znaleźć sobie żonę. Nawet nie wiemy, czy naprawdę tego chce, czy po prostu realizuje społeczny scenariusz. Collins też funkcjonuje w pewnym układzie, z którego trudno się wyłamać.

Jak przełożyć te sztywne układy na współczesność?

Dziś te struktury społeczne nie są tak szczelne, by wyjście poza nie oznaczało realne konsekwencje. Ale w czasach Austen każdy za to wyłamanie musiał zapłacić swoją cenę. W książkach Austen są momenty ogólnego zmęczenia – i bohaterek, i bohaterów – koniecznością odgrywania ról społecznych. Zwłaszcza w klasach wyższych. Być może to kwestia języka autorki, tej subtelnej ironii, a także czułości wobec postaci. Potrafiła ukazać zmęczenie systemem bez moralizowania. Dlatego jej powieści nadal tak oddziałują.

 

„Jane Austen: Narodziny geniuszu” można  oglądać w BBC Lifestyle i w BBC Player

Więcej w tym temacie:

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA

Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.

Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.

Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.

Czytaj więcej

ARTYKUŁ PARTNERSKI KA518830_Peugeot_HighRes Light

Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota

Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.

"Katastrofa w duecie": Marcin Dorociński i Ryan Reynolds w jednym filmie

Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV

Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.

Matt Damon i Zendaya w filmie „Odyseja”

„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]

Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.

„Jedyna” zdobyła wiele nominacji do Emmy

Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent

Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.

Oto najlepsze seriale 2026 roku

Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy

Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.

„Projekt Hail Mary” to nowość na Amazon Prime Video

Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video

Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.

„Wielki Łuk” to film oparty na faktach

„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń

Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.