Czujesz się przegrywem, bo nic nie osiągnąłeś w 2025? Przestań porównywać się z innymi
PARTNERZY SERWISU
Psychologia i relacje
Czujesz się przegrywem, bo nic nie osiągnąłeś w 2025? Przestań porównywać się z innymi
Festiwal corocznych podsumowań zalewa media społecznościowe, a my – czy tego chcemy, czy nie – stajemy się widzami i sędziami. Także własnych, mniej spektakularnych życiorysów.
Udostępnij

Rok, który z zewnątrz wygląda na „stracony”, bywa w rzeczywistości rokiem odzyskiwania swojej sprawczości. Autor zdjęcia: Getty Images, kolaż GQ Poland
W czasie jednego z moich największych kryzysów psychicznych zwierzyłam się kumplowi, że mam nawrót depresji, niemoc twórczą i mobbing w pracy. Był zszokowany. „Przecież na Instagramie twoje życie to pasmo sukcesów!” – usłyszałam, choć żadna ze mnie influencerka. Nie sprzedawałam sukcesu. Wydawało mi się, że wszystko, co wrzucałam do sieci, to pojedyncze smugi światła ginącego w gąszczu mroku. Dla kogoś z zewnątrz ułożyły się jednak w spójną narrację o powodzeniu i stabilności, nijak nie oddając tego, co działo się naprawdę.
Ale jak miałoby być inaczej, skoro logika social mediów, której – nie oszukujmy się – ulegamy wszyscy – opiera się w pierwszej kolejności selektywnej estetyzacji albo wręcz reżyserowaniu głównie pozytywnych doświadczeń? Pokazujemy efekt, nie proces. Metę, nie zadyszkę. Moment triumfu, a nie miesiące zwątpienia, terapii, zwolnień lekarskich i rozmów, które kosztowały nas więcej niż publiczne oklaski i uściski dłoni.
Mój kolega uległ iluzji, którą sama podświadomie stworzyłam, a tu i teraz, w okołonoworocznym zalewie cudzej nadproduktywności jestem na dobrej drodze, by sama ulec magii smarfonowego ekranu.
Menadżerowie świata
Okazuje się, że większość ludzi publikujących w internecie to synowie i córki koleżanki twojej starej. 12 miesięcy wystarczyło im do tego, by zorganizować huczne wesele, zrobić bice na siłowni, napisać książkę, kupić mieszkanie, przebiec maraton i wziąć udział w dziesiątkach charytatywnych akcji, zdobywając liczne nagrody. Zapewne w tym wyliczeniu coś pominęłam, a i tak już czuję znajome napięcie, które może się skończyć prostym wyrokiem: „jestem przegrywem”. Znasz to? Też zastanawiasz się, co właściwie zrobiłeś przez ten rok poza przeżyciem?
Zanim odpowiesz, że nic, wyjdź z Instagrama i LinkedIna (naprawdę tu spędzasz czas po godzinach?) i przyjmij gratulacje, że dotrwałeś do końca 2025 roku. Podziękuj sobie za to i… urealnij sytuację. Mi w takich chwilach pomaga prosty mechanizm, który wyniosłam z terapii grupowej. Niestety ta lekcja jest wybitnie nieinstagramowa.
Chodzi o skalę potencji, której bieguny wyznaczają impotencja i omnipotencja. Na jednym końcu jest przekonanie, że nie mam żadnego wpływu, że wszystko mi się przydarza, że mogę tylko biernie znosić konsekwencje chodzących po mnie przypadków. Na drugim – mieści się złudzenie wszechmocy, która zakłada, że jeśli tylko się postaram, zaplanuję, dobrze poukładam cele i wcześnie wstanę, wypijając na śniadanie koktajl ze spiruliną i szpinakiem, to skontroluję rzeczywistość i wpłynę na każdy efekt swojego życia. Oba te miejsca są fikcją. I oba są psychicznie destrukcyjne.
Potencjalnie dobry rok. Zawsze
Social media karmią nas jednak omnipotencją: możesz wszystko, jeśli tylko wystarczająco się sprężysz. Jeśli nie wyszło to znaczy, że się nie postarałeś i przegrałeś. Terapia uczy czegoś odwrotnego: większość z nas funkcjonuje gdzieś pomiędzy, z realnym, ale ograniczonym wpływem. Są rzeczy, które możemy zmienić i takie, na które nie mamy żadnej kontroli, choć bardzo byśmy chcieli. To te momenty, w których przestajemy być produktywni, a więc i atrakcyjni dla systemu (technofeudalnego kapitalizmu), w którym żyjemy. Dlaczego? Bo nie konsumujemy i nie wytwarzamy dóbr, nie dodajemy treści w socialach albo ich nie oglądamy.
Psycholożka Marta Niedźwiecka powiedziała mi kiedyś, że w takim układzie prawdziwie rewolucyjny okazuje się smutek, którego przeżywanie wydaje nie na miejscu, a na pewno nie znajdzie się na wielkiej socialmediowej tablicy wyników, bo i czym tu się pochwalić? Płaczem w poduszkę? Dlatego właśnie urealnienie swojej potencji, przeżywanie całego wachlarza emocji, także tych trudnych, jest wyzwalające. Zdejmuje fałszywą winę, ale też odbiera wygodne alibi. Nie jesteś ani bezradną ofiarą losu, ani menedżerem wszechświata.
To dlatego rok, który z zewnątrz wygląda na „stracony”, bywa w rzeczywistości rokiem odzyskiwania swojej sprawczości. Uczenia się, gdzie kończy się cudza odpowiedzialność, a zaczyna moja. Gdzie mogę powiedzieć „nie”. Gdzie mogę poprosić o pomoc. Gdzie muszę przestać udawać, że dam radę sam. Nie musisz mi jednak wierzyć na słowo. Może przekona cię Ania Cyklińska, psychoterapeutka z poradni i Fundacji „Można Zwariować”, która mówi jasno, że za bardzo i stereotypowo „w podsumowaniach roku skupiamy się na zrealizowanych celach i sukcesach”.
– Jednak nie każdy rok musi być obfity w nowe osiągnięcia – czasami droga do nich prowadząca może trwać dłużej niż rok lub nie zazębiać się ze zmianą kalendarza z grudnia na styczeń. Jeśli już chcemy poddać mijający rok refleksji warto skupić się na tym, czego się w trakcie niego nauczyliśmy – jakie lekcje nam przyniósł, jakie umiejętności rozwinęliśmy, a jakie zasoby widzimy jako potencjał na kolejny rok – podkreśla specjalistka i dodaje:
– Zachęcam aby podejść do takiego zadania z łagodnością i wyrozumiałością. Surowość może wydawać się motywująca, jednak z badań nad emocjami wiemy, że zawstydzanie (również siebie samego) prowadzi do izolacji i nie buduje motywacji wewnętrznej. Zaakceptowanie swoich porażek i słabych stron jest natomiast niezbędnym elementem zmiany i sprzyja w stawianiu nowych celów.
Dołączam się do tej sugestii, nie pozdrawiam twojego wewnętrznego krytyka ani oceniających rodziców, którzy zawsze pytali, jakie oceny dostali inni. Chcesz być jak oni? No właśnie. Skończ z porównaniami. Podziękujesz sobie za 12 miesięcy.
Jest dziennikarką w GQ.pl, gdzie pisze o relacjach międzyludzkich w pracy i poza nią, wpływie nowych technologii i popkultury na codzienność, a także o pozytywnych wzorcach męskości i kobiecości, które wcale nie muszą się wykluczać i wzajemnie zwalczać. W mediach pracuje od 10 lat jako dziennikarka, redaktorka i podcasterka – najpierw w „Newsweeku Polska”, a później w „Krytyce Politycznej”, gdzie pisała głównie o prawach człowieka i zwierząt.
Jest autorką książki „Gównodziennikarstwo. Dlaczego w polskich mediach pracuje się tak źle?”. Jej pracę wyróżniono m.in. nominacją do Pióra Nadziei 2024 Amnesty International i Nagrody Dziennikarskiej im. Zygmunta Moszkowicza „Człowiek z pasją”. Jest laureatką konkursu Dziennikarze dla Klimatu i absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. W wolnym czasie tańczy dancehall, dźwiga sztangi i nałogowo rozwiązuje krzyżówki.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Psychologia i relacje
Nie pytaj, czy wracać do byłej. Zapytaj, co nowego możecie sobie dać
Ponad dwie dekady po rozstaniu Michał Wiśniewski i Mandaryna znów są razem. W międzyczasie każde z nich zdążyło przeżyć osobne życie, a w przypadku Wiśniewskiego także kolejne małżeństwa. Taka historia aż prosi się o romantyczną puentę o miłości, która przetrwała próbę czasu.
Psychologia i relacje
Czy Strava może okazać się nowym Tinderem?
Internet i aplikacje coraz częściej zastępują bezpośredni kontakt między ludźmi – także ten pierwszy. Pandemia dodatkowo przyspieszyła ten trend, a jednocześnie wywołała boom na aktywność fizyczną – szczególnie outdoorową i grupową. Wraz z popularnością sportowych społeczności rośnie liczba użytkowników aplikacji takich jak Strava, które dla wielu stały się nową przestrzenią poznawania ludzi – niczym Tinder dla aktywnych.
Psychologia i relacje
Niewerbalny język miłości ojców. Dlaczego łatwiej umyć samochód, niż powiedzieć „kocham”?
Okazywanie uczuć i emocji nie musi być wyłącznie werbalne. – W przypadku ojców to, co najważniejsze, częściej bywa wyrażane za pomocą gestów – mówi nam psychoterapeuta Michał Pozdał.
Psychologia i relacje
„I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?
Skoro coraz bardziej kontestujemy monogamię, a prawo i obyczaje nie zmuszają nas do niej tak silnie, jak naszych przodków, to czemu wciąż wybieramy niewierność zamiast etycznej poliamorii?
Psychologia i relacje
Czy szczęścia naprawdę można się nauczyć? Pytamy Ewę Woydyłło
Nie nazwałabym szczęścia kompetencją, ale jak najbardziej zgadzam się z tym, że ponosimy odpowiedzialność za jego osiągnięcie – mówi nam dra Ewa Woydyłło.
Psychologia i relacje
Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing. Jak wpadliśmy w pułapkę bycia lepszą wersją siebie?
Kult nieustanne samodoskonalenia trwa. Po jednej stronie mamy pogoń za lepszym wyglądem i próbą zatrzymania biologicznego zegara. Po drugiej – friction-maxxing, który ma przywracać nam sprawczość. Gdzie szukać rozwiązań i – co ważniejsze – jak nie stracić w tym siebie?
Psychologia i relacje
Myślisz, że jesteś dobrym partnerem. Eksperci mają inne zdanie
Nie chodzi o wielkie gesty. Chodzi o to, czy naprawdę słuchasz, czy potrafisz odpuścić rację i czy wiesz, czego twój partner lub partnerka tak naprawdę potrzebuje – zanim sami ci o tym powiedzą.
Psychologia i relacje
Nie dorastamy, bo nas na to nie stać?
Wielu z nas wychowali zupełnie niedojrzali i niegotowi do roli opiekunów rodzice, ale słyszymy, że to my jesteśmy zdziecinniali. A co powiedzieć o apologetach i architektach systemu, w którym ciężka, uczciwa praca nie gwarantuje stabilności?