Wyjątkowi jak wszyscy dookoła. Czy nadmiar treści i algorytmy pozbawiły nas gustu?
PARTNERZY SERWISU
Społeczeństwo
Wyjątkowi jak wszyscy dookoła. Czy nadmiar treści i algorytmy pozbawiły nas gustu?
W teorii chcemy być oryginalni i niepowtarzalni. W praktyce coraz częściej nosimy i lubimy to samo. Trudno się dziwić – w cyfrowym świecie gust i styl coraz rzadziej są efektem własnych poszukiwań, a znacznie częściej kształtowane są przez algorytmy. O tym, jak do tego doszło i co możemy z tym zrobić, rozmawiamy z badaczką trendów Mają Musznicką-Janiec.
Udostępnij

Autor zdjęcia: kolaż Klaudia Adamek
Pozornie mamy życie jak w Madrycie, jesteśmy w pełni zaopiekowani. Streamingi pod sam nos podsuwają nam filmy, seriale i playlisty z muzyką, które mogą się nam spodobać. Media społecznościowe niestrudzenie serwują nowe inspiracje: jak się ubrać, urządzić mieszkanie, co zjeść, jaki sport uprawiać i jak „dobrze” spędzać wolny czas. Idylliczny obrazek zakłóca jednak pewne „ale” – umoszczeni w wygodnych bańkach wykreowanych przez algorytmy często nieświadomie rezygnujemy z własnych odkryć i poszukiwań. Takim trafem nasz gust i styl – których wedle słownikowych definicji nadrzędną cechą jest subiektywność – przestają być naprawdę nasze.
Czy dziś wiemy, co naprawdę lubimy? Czy w zalewie treści da się odnaleźć własny gust i smak? O tym opowiada nam Maja Musznicka-Janiec, trendwatcherka, badaczka trendów i założycielka studia TRENDIFY.lab.
Pod koniec 2025 roku w swoim poście na Instagramie napisałaś: „Kultura cyfrowa pozbawiła nas własnego gustu, unikalnego poczucia smaku i chęci odkrywania”. Co to zdanie o nas mówi?
Odsuwamy się od świata ciekawości, poszukiwań i dociekliwości, a zwracamy się w stronę prostych i szybkich odpowiedzi. Oczywiście nie dzieje się to bez przyczyny – w ostatnich latach nasza rzeczywistość ewoluowała. Zmienił się także sposób, w jaki konsumujemy treści. Ważną rolę odgrywa tu sztuczna inteligencja, za której sprawą z impetem wkroczyliśmy do świata serwującego nam informacje na tacy. Widać to w zjawisku tzw. zero-click internetu – nie musimy wchodzić w linki, bo odpowiedź na zadane pytanie pojawia się od razu, generowana przez AI. To wygodne, ale często bazuje na uproszczeniach. My sami zaś coraz rzadziej weryfikujemy fakty. W efekcie poszukiwanie – zarówno jakościowych treści, jak i własnego gustu – będzie coraz trudniejsze.
Technologia nas rozleniwiła?
Zdecydowanie, bo pokazuje nam bardzo wygodną perspektywę, usypia naszą czujność. Widzimy to, co nas interesuje, co jest dla nas ciekawe i atrakcyjne. Nie musimy się specjalnie wysilać, bo algorytm i tak zawsze zaproponuje nam coś nowego.
Algorytmy dużo o nas wiedzą?
Sporo na ten temat mówi raport agencji Archrival, przygotowany dla Vogue Business. Dowiadujemy się z niego, że 28 proc. genzetów i aż 41 proc. milenialsów zgadza się z twierdzeniem: „Mój algorytm zna mnie lepiej niż ja sam siebie”. Oprócz tego 50 proc. osób z generacji Z i 57 proc. milenialsów przyznaje, że algorytm zna ich gusta i zainteresowania lepiej niż rodzice. To jednak nie koniec – 49% zetek i aż 62% milenialsów ufa, że algorytmy dostarczają im treści i produkty, których chcą.
Jak to ma się do rzeczywistości?
Raczej nijak, bo – po pierwsze – algorytmy pokazują nam to, co się klika, czyli to, na czym zarabiają platformy, a po drugie, „widzą nas” dość płasko, wyłącznie przez pryzmat zachowań w sieci, a nie jako holistyczną całość. Kluczowe jest jednak to, jak my sami reagujemy na to, co nam podsuwają.
Mam poczucie, że nadal skupiamy się na podrzucanych inspiracjach, uznając je za wyznaczniki stylu. Przestaliśmy ufać intuicji i swoim wyborom?
Faktycznie tak bywa – nawet gdy pojawiają się nowe odkrycia lub pomysły, nie wdrażamy ich ani się nimi nie dzielimy z obawy przed oceną i brakiem akceptacji. Nie oszukujmy się, społeczna akceptacja daje nam poczucie bezpieczeństwa, którego w niepewnych czasach potrzebujemy. Dlatego chętniej wybieramy to, co sprawdzone i powszechnie uznane za „cool”, niż zdajemy się na własne poszukiwania. Jednak takie działanie ma konsekwencje – w rozpędzonej kulturze cyfrowej, w której mikrotrend goni mikrotrend, dochodzi do tego, co nazywam „tiktokizacją gustów” – estetyka zostaje spłaszczona i ujednolicona, a przestrzeń na różnorodność mocno się zawęża.
Pamiętam, że swego czasu na Instagramie było popularne wyzwanie: „Pokaż mi swoją pierwszą stronę Pinteresta". Masa osób, w tym ja, widziało dokładnie te same piny…
Właśnie obrazujesz to, o czym mówię. Nagle zdajesz sobie sprawę, że jesteś kolejną wyjątkową osobą, tworzącą bardzo wyjątkowy mainstream.
Czy dziś wiemy, co naprawdę nam się podoba?
Przewrotnie powiem, że tak. Choć możemy o tym zapomnieć w permanentnym przebodźcowaniu i lawinie inspiracji. Poszukiwanie własnego gustu – i nie mam tu na myśli wyłącznie gustu estetycznego, ale znacznie szersze spektrum wyborów i wrażliwości – wymaga czasu, zaangażowania i wyjścia poza bańkę algorytmu. Bywa to niewygodne, bo trzeba się zatrzymać i posłuchać siebie, a dziś rzadko mamy ku temu okazję.
Zamiast tego „idziemy” w kompulsywne konsumowanie treści.
Dokładnie. Dlatego myślę, że w kontekście zalewu informacjami i inspiracjami kluczowe jest pojęcie critical ignorance (krytycznego ignorowania), które ukuł amerykański psycholog Sam Wineburg. Krytyczne myślenie oczywiście nadal jest ważne, ale dziś chodzi o coś więcej – o świadomy wybór tego, co ignorujemy, oraz tego, w co inwestujemy swoją bardzo ograniczoną uwagę. To kompetencja przyszłości.
W kontekście unifikacji gustów coraz częściej mówi się o tastemakerach – osobach, które mają pełnić funkcję kuratorów stylu. Czym różnią się od influencerów z mediów społecznościowych?
Z jednej strony jesteśmy zmęczeni kulturą twórców, którzy mówią nam, jak mamy żyć. Z drugiej – w natłoku treści i niekończącej się pętli inspiracji coraz bardziej potrzebujemy osób, będących dla nas filtrami, buforami. Rolą tastemakerów jest więc selekcja – wskazywanie, na co warto zwrócić uwagę i przede wszystkim: dlaczego dana rzecz czy temat na tę uwagę zasługuje.
„Dlaczego” jest dziś kluczowe?
Zdecydowanie. W czasie kryzysu zaufania – do treści, mediów i instytucji – potrzebujemy osób, którym możemy ufać. Takich, które powołują się na kontekst i rzetelne źródła. Tastemakerzy nie muszą mieć dużych zasięgów – to mogą być mali twórcy, a także osoby, które po prostu dzielą się swoją selekcją i perspektywą: właściciele concept store’ów, kawiarni, dziennikarze czy autorzy newsletterów.
Co może nam pomóc w odnajdywaniu własnego gustu?
Lubię porównywać gust do mięśnia. Jeżeli go nie ćwiczymy, nie będzie się rozwijał. Jeśli oddamy ten wysiłek algorytmom, szybko zacznie zanikać. Kluczowe jest wyjście poza to, co jest nam podsuwane. Takie działanie bywa niewygodne, bo konfrontuje nas z czymś nieoczywistym, często nieznanym. Jednak tylko w ten sposób możemy wyjść poza bańkę algorytmu i odzyskać poczucie, że to my dokonujemy wyborów. Dla mnie jedną z takich praktyk jest czytanie drukowanych magazynów od deski do deski, także tekstów, które nie dotyczą bezpośrednio moich zainteresowań, dzięki którym zawsze dowiaduję się czegoś ciekawego. Podobnie działa sięganie po podcasty czy treści nieoczywistego dla nas wyboru. Szczególnie polecam rozmowy i budowanie relacji offline – szczera ciekawość drugiego człowieka pozwala spojrzeć na świat z innej perspektywy.
Więcej w tym temacie:
- Nosić czy nie nosić? Letni spór o skarpetki
- Erling Haaland: pięć luksusowych marek, których ambasadorem mógłby zostać norweski król futbolu
- Ekskluzywnie: Stylistka trasy Bad Bunny’ego o modowych kulisach koncertów
- Bad Bunny i The Odder Side – jak doszło do współpracy? Rozmawiamy z właścicielkami
- Moje ulubione sneakersy na lato? Będę nosił je również jesienią
- Jak wyglądać na wyższego niż w rzeczywistości? Poradnik dla short kings
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Społeczeństwo
STATUS QUO: Dwie minuty nienawiści. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
Tydzień zaczął się od ataku na dzieci w autobusie w Bielsku-Białej, a skończył na wiadomości, że Ukraina i Polska może jednak dadzą radę się dogadać Po drodze obserwowaliśmy kolejne oznaki kryzysu w PiS, które może rozpadać się na naszych oczach, i prezydenta, oraz prezydenta, który zawetował ustawę, mimo że sam obiecywał jej podpisanie w kampanii wyborczej.
Społeczeństwo
Moda na ciało. Jak władza i pieniądze kreują kanony atrakcyjności
Zaglądają właściwie do każdej dziedziny naszego życia codziennego. Od tysiącleci kształtują nasze gusta. Od dekad bezpośrednio wpływają na to, co króluje na wybiegach, okładkach magazynów, a także w mediach społecznościowych. W jaki sposób polityka i gospodarka dyktują to, co jest „hot”? I dlaczego trendom ulegają nie tylko kobiety?
Społeczeństwo
Miasta przez (anty)lokalną soczewkę. Czy polscy turyści wciąż idealizują zagranicę?
Lato sprzyja zakochiwaniu się miejscach, których nie trzeba codziennie doświadczać. Czy wciąż ulegamy urokowi zagranicznych adresów, widzianych przez filtr wakacyjnej beztroski? A może coraz częściej dostrzegamy, że gdzie indziej trawa nie zawsze jest bardziej zielona niż u nas?
Społeczeństwo
STATUS QUO: Kto głośniej krzyknie. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
Trump ingeruje w mundial. Trump ogłasza się celem zamachu. Trump znów bombarduje Iran. Trump zrywa handel z Hiszpanią. W tle - polska awantura pod pomnikiem, nowa rada przy prezydencie i pamięć o rocznicy zbrodni wołyńskiej.
Społeczeństwo
Męskość na lajkach. Jak algorytmy definiują współczesnych facetów?
Dlaczego media społecznościowe wzmacniają konkretny ideał mężczyzny? Dlaczego wielu w to wierzy i do tego dąży? Dlaczego to nie daje im szczęścia?
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Społeczeństwo
Nowe życie zaczyna się za drzwiami domu. Holiday Dream by Zień x Esti&Esta
Jeszcze kilka lat temu ogród czy taras traktowaliśmy przede wszystkim jako dodatek do domu. Miejsce, z którego korzystało się głównie latem, przy okazji rodzinnego grilla lub słonecznego weekendu. Ot miły dodatek do domu lub mieszkania. Dziś coraz częściej pełnią znacznie ważniejszą rolę. Stają się przestrzeniami codzienności - miejscami porannej kawy, spotkań z bliskimi, chwil odpoczynku po pracy czy momentów, które pozwalają na chwilę zwolnić tempo.
Społeczeństwo
Z warzywniaka do kampanii największych marek. Jak jedzenie sprzedaje nam modę?
To temat, który potrafi pobudzić nie tylko miłośników odkryć kulinarnych czy eksperymentów w kuchni. Jedzenie równie mocno zdaje się elektryzować branżę mody oraz wszystkich speców od sprzedaży. Czym jest i jak działa marketing sensoryczny?
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Społeczeństwo
Dobra taksówka to dziś coś więcej niż przejazd z punktu A do B
Jak zmienia się miejska mobilność?