PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Psychologia i relacje

Zdiagnozować depresję: dlaczego mężczyznom przychodzi to z trudem

Facet nie płacze, bo tak go wychowano. Zamiast szukać pomocy, zaciska zęby i biegnie dalej. Aż pewnego dnia nie ma już siły wstać z łóżka. O tym, jak mit twardziela prowadzi do depresji, mówi psychoterapeutka dr Agata Stola.

Udostępnij

1920x1080_depresja-2

Autor zdjęcia: Getty Images, kolaż GQ Poland

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA
23.02.2026

Dlaczego mężczyźni tak często ignorują własne emocje? W rozmowie z dr Agatą Stolą przyglądamy się temu, jak wychowanie w duchu „nie płacz” i „bądź twardy” odcina facetów od uczuć, prowadząc do cichej, nierozpoznanej depresji.

Psychoterapeutka mówi o tym, jak społeczna presja męskości sprawia, że wielu facetów, zamiast szukać wsparcia, ucieka w pracę, sport albo używki. To, co wygląda jak siła, często okazuje się mechanizmem obronnym. Stąd droga do zdrowienia zaczyna się dopiero wtedy, kiedy kończy się milczenie.

Rozmawiamy też o tym, jak inaczej depresję przeżywają mężczyźni nieheteronormatywni, dlaczego farmakologia bez terapii nie jest dobrym rozwiązaniem, a także o tym, jak przedefiniować męskość tak, by nie zabijała – dosłownie.


Czy depresja ma płeć?

Psychoterapeutka dr Agata Stola: Wedle definicji klinicznej depresja nie jest zależna od płci. Mówiąc o niej, bierzmy pod uwagę trzy grupy czynników. Pierwsze to biologiczne, czyli np. zaburzenia neuroprzekaźników (regulacji serotoniny, dopaminy), predyspozycje genetyczne, choroby somatyczne. Drugie to psychologiczne, które obejmują cechy osobowości, strategie radzenia sobie ze stresem czy przeżyte traumy. Ostatnie, społeczne – to izolacja, brak wsparcia, dyskryminacja, trudne warunki życia. Czasami wystarczy jeden czynnik, czasami one wszystkie się nakładają. Dopiero tutaj zaczyna się indywidualność, bo stopień obniżenia nastroju, poczucia ogólnej słabość czy trudności emocjonalne są odbierane inaczej u różnych osób w zależności od aspektów społeczno-kulturowych, w których funkcjonujemy.

Jak jest u facetów?

Kluczowy jest brak umiejętności regulowania emocji. Wielu mężczyzn nie przetwarza swoich uczuć, często nawet nie potrafi ich nazwać. To konsekwencja procesu socjalizacji. Chłopcy od małego słyszą „nie płacz”, „bądź twardy”, „weź się w garść”. Uczą się, że emocje są oznaką słabości, że smutek to bezradność, że to domena kobiet.

W społeczeństwie utarło się przekonanie, że przeżywanie i doświadczenie depresji różni się u kobiet i mężczyzn. 

Społecznie i kulturowo kobiety są postrzegane jako bardziej emocjonalne, wrażliwe, skłonne do mówienia o swoich uczuciach. Taki sposób modelowania może działać jako pewien czynnik ochronny: kobiety szybciej zauważają spadki nastroju, wcześniej o nich mówią i częściej sięgają po pomoc lub inne sposoby radzenia sobie. W związkach heteroseksualnych to często one zauważają zmiany u partnerów i podejmują kroki.

U facetów proces autodiagnozy postępuje wolniej?

Tak. Kulturowo oczekuje się od nich siły, zaciskania zębów, nieokazywania słabości. W pierwszym momencie, kiedy pojawiają się czynniki ryzyka, jak spadek nastroju, utrata zainteresowania, trudności emocjonalne, przeciętny facet często je zignoruje i „zaciśnie zęby”. Wielu z mężczyzn mogłoby uniknąć pogorszenia choroby, gdyby wcześniej skorzystali z pomocy. W gabinecie widzę, że to często kobiety zauważają problem i umawiają partnera na wizytę, kiedy sam zainteresowany mówi: „Wszystko jest OK”, „Dam radę!”.

Jeśli facet faktycznie jakoś daje radę, musi odczuwać satysfakcję!

Zdecydowanie, choć robi sobie tym krzywdę. Myśli: „Jestem prawdziwym facetem, bo przetrwałem”. To droga donikąd. Część mężczyzn zgłasza prośbę o pomoc dopiero wtedy, gdy nie jest już w stanie normalnie funkcjonować i nie wstaje z łóżka. Nawet wtedy, zamiast pomyśleć o psychoterapii, facet często idzie do psychiatry i oczekuje silnych leków, które postawią go na nogi. Nie łączy trudności w wyregulowaniu się emocjonalnie z tym, jak został wychowany. Tymczasem terapeutyczna praca nad zrozumieniem mechanizmów funkcjonowania bywają kluczowe.

Jak dostrzec, że „coś jest nie tak”?

Pewne zachowania mężczyzn, które u kobiety mogłyby być odczytane jako symptomy depresji, są społecznie akceptowane jako „męskie”. Myślę tu o wycofaniu z relacji, niemówieniu o emocjach, trudność w rozluźnieniu się – to raczej stan okołodepresyjny niż „normalne” funkcjonowanie, choć dla wielu facetów tak wygląda codzienność.

Dlatego tak trudno szybko dostrzec symptomy. Z kolei niepokojącymi sygnałami będzie złość wywołana przez sytuacje, które dotychczas były neutralne. Po tych emocjach mogą pojawić się wyrzuty sumienia, smutek. Osoba przestaje kontrolować swoje wybuchy rozdrażnienia, nie omawia tego, co się wydarzyło, wreszcie wycofuje się, gdy ktoś pyta: „Dlaczego tak się zachowałeś?”. Bywa, że mężczyźni obniżają lęk i napięcie substancjami – alkoholem, narkotykami czy lekami na bazie benzodiazepin.

Widzimy też behawioralne sposoby regulacji, prawda?

Oczywiście, np. ucieczka w intensywną pracę, a także w sport. Mężczyźni wycieńczają się na siłowniach, biegają maratony. Może być to mechanizm unikowy, który dodatkowo otrzymuje walidację z zewnątrz – społecznie uznajemy intensywne uprawianie sportu jako zdrowe, godne pochwały. Wielu mężczyzn od wczesnej młodości stosuje masturbację jako sprawdzony sposób rozładowania napięcia.

Zmieniający się świat zachęca mężczyzn do dzielenia się swoimi emocjami. Czy nie jest miecz obosieczny? Faceci czują się z sobą gorzej?

Obserwuję takie reakcje podczas terapii. Mężczyźni, nawet ci otwarci na zmianę, mają w sobie zinternalizowany konflikt. Dotyczy on tego, kim facet chce być, jakim ojcem, partnerem. Chciałby odsłonić „miękki brzuszek”, rozmawiać o tym, co czuje, angażować się w życie swoich najbliższych. Jednocześnie ma wrażenie, że to oznacza utratę męskości. Wewnątrz słyszy ojca, dziadka, wujka, kolegi z klasy, którzy go wyśmiewają. Tak manifestuje się lęk przed utratą społecznie wpojonej tożsamości, który dla wielu mężczyzn jest bardzo trudny do udźwignięcia.

Gdy mówimy o mężczyznach, najczęściej domyślnie mamy na myśli cispłciowych i heteroseksualnych. Czy depresja gejów i biseksualnych facetów wygląda inaczej?

Wspólnym fundamentem jest socjalizacja. Od małego chłopców zachęca się, by nie okazywali słabości, nie płakali. Każdy mężczyzna dorasta z tym ciężarem niezależnie od tego, jaka później okaże się jego tożsamość czy orientacja. Tutaj podobieństwa się kończą. Mężczyzna heteroseksualny dostaje „tylko” ten pakiet, a nieheteroseksualny jeszcze dodatkowy ciężar dorzucony przez homofobiczną część naszego społeczeństwa.

Czyli?

Pojawia się lęk przed oceną i wyśmianiem, a także ciągłe napięcie, że osoba nie może być szczera ze swoimi bliskimi, nie może przedstawić im swojego partnera. Statystyki są brutalne – osoby queerowe znacznie częściej doświadczają odrzucenia ze strony rodziny. Konieczność życia w ukryciu generuje lęk, ataki paniki, tłumioną agresję i realnie wpływa na obniżenie nastroju.

Czy różnice płciowe mają znaczenie w przebiegu i leczeniu depresji?

Ważne jest podejście do farmakoterapii. Z mojego doświadczenia wynika, że mężczyzna sięgnie po leki jako „szybkie” rozwiązanie i oczywiście wtedy, gdy nie daje już rady. Jednocześnie biorąc tabletki, często pojawia się myśl: „Jestem słaby”, „Muszę to jak najszybciej skończyć”. Nie pomaga niechęć do terapii. Może też nie mieć osoby, która wyjaśni, że farmakologia ma za zadanie poprawić samopoczucie i umożliwić przepracowanie przyczyn depresji. Trudno oczekiwać trwałej poprawy.

Jaki jest idealny scenariusz?

Farmakologia stabilizuje stan na tyle, by pacjent mógł spotkać się z własnymi emocjami. Dopiero wtedy, gdy będzie potrafił funkcjonować bez leków, można je bezpiecznie odstawić. Nie ma tu pośpiechu. Taki model częściej obserwujemy u kobiet – farmakoterapia idzie w parze z terapią i innymi formami wsparcia. Im więcej zaangażowanych „aktorów” procesu leczenia, czyli terapeuty, rodziny, grupy wsparcia, tym często lepszy rezultat. Warto też pamiętać, że depresja ma różne oblicza. Nie wszystkim pomoże farmakologia i nie zawsze efekty pojawią się szybko. Często jednak depresja jest sygnałem: zatrzymuje nas i pokazuje, że pod spodem jest coś do przepracowania.

Nieleczona depresja może doprowadzić do samobójstwa. Statystki mówią, że mężczyźni prawie pięć razy częściej niż kobiety odbierają sobie życie. To duża dysproporcja…

Każdego dnia w naszym kraju życie odbiera sobie średnio 13 osób – aż 11 z nich to mężczyźni. Badacze wskazują, że różnica ta wynika z kombinacji czynników społecznych i psychologicznych: mężczyźni rzadziej szukają pomocy w kryzysie, częściej zmagają się z uzależnieniami, a jednocześnie funkcjonują pod silną presją ról płciowych, które utrudniają im okazywanie słabości czy bezradności. Wybierają też metody o wyższej śmiertelności, co sprawia, że ich próby samobójcze częściej kończą się zgonem. Kobiety z kolei częściej podejmują próby o charakterze sygnału alarmowego i częściej korzystają ze wsparcia psychologicznego. Nawet w tak skrajnych sytuacjach daje o sobie znać presja wejścia w normy kulturowe, czyli brak umiejętności poproszenia o pomoc.

Z perspektywy zdrowia publicznego oznacza to konieczność tworzenia programów profilaktyki samobójstw adresowanych szczególnie do mężczyzn – uwzględniających normy kulturowe męskości, wstyd oraz społeczne tabu wokół cierpienia psychicznego.

Jak zapobiegać?

W tym kontekście profilaktyka polega na zmianie perspektywy: prawdziwą oznaką męskości i siły jest umiejętność szukania wsparcia. Mężczyźni muszą także zwrócić uwagę na swoje emocje. Tłumienie ich stanowi poważny czynnik ryzyka, który skraca życie. Nie tylko w kontekście samobójstw, lecz także przez zwiększone ryzyko chorób somatycznych. Nieumiejętność radzenia sobie ze stresem i z emocjami podnosi ciśnienie i przyspiesza negatywne skutki zdrowotne, co często prowadzi do wcześniejszej śmierci. Kolejny istotny element to alkohol i inne substancje psychoaktywne, które są „męskim lekarstwem” na trudności emocjonalne. Zwiększają impulsywność, skłonności do (auto)agresji. Używki realnie szkodzą zdrowiu i życiu mężczyzn.

Jeśli czujesz się źle i potrzebujesz wsparcia, w Polsce działają bezpłatne, całodobowe linie pomocowe, takie jak 116 123 (dla dorosłych w kryzysie), 800 70 2222 (centrum wsparcia w kryzysie psychicznym), oraz 116 111 (dla dzieci i młodzieży), oferujące wsparcie psychologiczne, czat, a czasem także możliwość kontaktu online; w nagłych wypadkach zawsze dzwoń pod 112.

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA

Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.

Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.

Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.

Czytaj więcej

1920x1080_ex

Nie pytaj, czy wracać do byłej. Zapytaj, co nowego możecie sobie dać

Ponad dwie dekady po rozstaniu Michał Wiśniewski i Mandaryna znów są razem. W międzyczasie każde z nich zdążyło przeżyć osobne życie, a w przypadku Wiśniewskiego także kolejne małżeństwa. Taka historia aż prosi się o romantyczną puentę o miłości, która przetrwała próbę czasu.

Glue Running – popularna, dynamicznie rozwijająca się społeczność biegowa, która skupia biegaczy w kilku największych miastach Polski, w tym w Krakowie i Warszawie

Czy Strava może okazać się nowym Tinderem?

Internet i aplikacje coraz częściej zastępują bezpośredni kontakt między ludźmi – także ten pierwszy. Pandemia dodatkowo przyspieszyła ten trend, a jednocześnie wywołała boom na aktywność fizyczną – szczególnie outdoorową i grupową. Wraz z popularnością sportowych społeczności rośnie liczba użytkowników aplikacji takich jak Strava, które dla wielu stały się nową przestrzenią poznawania ludzi – niczym Tinder dla aktywnych.

Niewerbalny Język ojcowskiej miłości

Niewerbalny język miłości ojców. Dlaczego łatwiej umyć samochód, niż powiedzieć „kocham”?

Okazywanie uczuć i emocji nie musi być wyłącznie werbalne. – W przypadku ojców to, co najważniejsze, częściej bywa wyrażane za pomocą gestów – mówi nam psychoterapeuta Michał Pozdał.

Czemu zdradzamy?

„I że cię nie opuszczę... aż do kolejnych motyli w brzuchu”. Czemu zdradzamy?

Skoro coraz bardziej kontestujemy monogamię, a prawo i obyczaje nie zmuszają nas do niej tak silnie, jak naszych przodków, to czemu wciąż wybieramy niewierność zamiast etycznej poliamorii?

Ewa Woydyłło

Czy szczęścia naprawdę można się nauczyć? Pytamy Ewę Woydyłło

Nie nazwałabym szczęścia kompetencją, ale jak najbardziej zgadzam się z tym, że ponosimy odpowiedzialność za jego osiągnięcie – mówi nam dra Ewa Woydyłło.

Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing

Obsesja samodoskonalenia i friction-maxxing. Jak wpadliśmy w pułapkę bycia lepszą wersją siebie?

Kult nieustanne samodoskonalenia trwa. Po jednej stronie mamy pogoń za lepszym wyglądem i próbą zatrzymania biologicznego zegara. Po drugiej – friction-maxxing, który ma przywracać nam sprawczość. Gdzie szukać rozwiązań i – co ważniejsze – jak nie stracić w tym siebie?

Eksperci radzą, jak być dobrym partnerem

Myślisz, że jesteś dobrym partnerem. Eksperci mają inne zdanie

Nie chodzi o wielkie gesty. Chodzi o to, czy naprawdę słuchasz, czy potrafisz odpuścić rację i czy wiesz, czego twój partner lub partnerka tak naprawdę potrzebuje – zanim sami ci o tym powiedzą.

Dlaczego nie dorastamy?

Nie dorastamy, bo nas na to nie stać?

Wielu z nas wychowali zupełnie niedojrzali i niegotowi do roli opiekunów rodzice, ale słyszymy, że to my jesteśmy zdziecinniali. A co powiedzieć o apologetach i architektach systemu, w którym ciężka, uczciwa praca nie gwarantuje stabilności?