300 złotych za kurtkę z second-handu, czyli problem z modą z drugiej ręki w Polsce
PARTNERZY SERWISU
Trendy i zjawiska
300 złotych za kurtkę z second-handu, czyli problem z modą z drugiej ręki w Polsce
Jak to się stało, że używane ubrania mają dziś wyższe ceny od tych w popularnych sieciówkach? Wiele wyjaśnia fakt, że już nie tylko starsze panie, lecz także głównie licealiści i studenci czekają nawet o siódmej rano w kolejce po (już nie tak) tanią odzież.
Udostępnij

Trzymajcie się blisko swoich ulubionych „lumpeksów” i zawsze targujcie się na Vinted Autor zdjęcia: Getty Images/kolaż Klaudia Adamek
Ciężko nie zauważyć – przynajmniej każdemu urodzonemu na przełomie lat 90. i 2000. – że w ostatnich latach bardzo pozmieniało się to, gdzie i jak pozyskujemy nowe części garderoby. Raptem kilka lat temu kupowanie w kultowych „lumpach” było obciachem, dzisiaj to już wręcz obowiązek dla każdego, komu choć trochę zależy na podążaniu za aktualnymi modowymi trendami. Nie może nas zatem dziwić, że wraz z rosnącym popytem na ubrania używane rośnie także liczba sposobów, na których co podstępniejsi sprzedawcy będą starali się więcej zarobić.
Gentryfikacja lumpeksów – jak vintage znowu stał się cool?
W 2016 roku szerokim echem po mediach odbiła się informacja o kolejce, w której od rana stali klienci stołecznego Warsaw Sneaker Store w oczekiwaniu na drop nowych butów Yeezy od dyktującego wtedy młodzieży modowe trendy Kanyego Westa. Rodzący się w tamtym okresie powoli i w niemałych bólach streetwear miał zupełnie inny charakter niż to, z czym mamy do czynienia obecnie. Początkowymi etapami rozwoju tego stylu kierowały wielkie logotypy, słynne nazwiska, krzykliwe kolory i wysokie ceny, które jednak z czasem miały ustąpić miejsca czemuś całkowicie odwrotnemu.
Jeszcze 10 lat temu, w świecie zdominowanym przez marki takie jak Thrasher, Supreme czy Anti Social Social Club – oferujące poczucie wyjątkowości przez drogie, rozpoznawalne ubrania – nie było miejsca na wyblakłe dżinsy, oversize’owe swetry czy proste, materiałowe kurtki. Wkrótce jednak miało się to zmienić. Powiedzenie, że historia lubi się powtarzać, odnosi się bowiem do mody równie trafnie jak do wydarzeń politycznych.
Spojrzenie na to, czym jest streetwear, zaczęło ewoluować w okolicach 2020 roku, kiedy to na skutek pandemii subtelny minimalizm zaczął triumfować nad agresywnymi i często prymitywnymi designami. Skoro w zamknięciu nie było się przed kim pokazać, powróciliśmy do ubierania się wygodnie, a sumy rzędu kilku tysięcy złotych za bluzę lub buty ponownie wzbudzały w nas co najwyżej politowanie. Ludzie zaczęli spoglądać z fascynacją na modę lat 90. i to właśnie w tę stronę wyruszył streetwear, pokazując w końcu, że stare wcale nie znaczy brzydkie. Od tego momentu praktycznie do dzisiaj przeżywamy prawdziwy renesans stylu, który bardzo dobrze pamiętają nasi rodzice czy starsze rodzeństwo i który opierał się na szerokich spodniach, prostych T-shirtach, oversize’owych swetrach, bluzach bez kaptura oraz butach, jak Adidas Samba czy New Balance 530.
Tutaj właśnie na scenę wkraczają miejsca, w których podobne przedmioty najłatwiej można dostać. Poza starszymi krewnymi odstępującymi nam swoje stare ubrania w geście dobrej woli zaczęliśmy szukać innych źródeł odzieży vintage, czyli przeciwieństwa szybkiej mody, czegoś ponadczasowego, a jednocześnie utożsamianego z minioną epoką. Właśnie dlatego z czasem coraz to większą popularnością zaczęły cieszyć się sklepy z odzieżą z drugiej ręki, zatem miejsca wręcz idealne do znalezienia przedmiotów starszych, tanich, a przede wszystkim wyjątkowych.
Zaczarowany świat resellu
Prędko narastająca popularność stylowej, używanej odzieży naturalnie musiała spowodować wzrost cen w wielu second-handach największych miast Polski. Paradoksalnie jednak sam ten fakt jednak nie jest przyczyną obecnej sytuacji na rynku. Największej winy należy dopatrywać się w bardzo popularnym od jakiegoś czasu mechanizmie resellu, czyli odsprzedawania posiadanych, a zarazem wyjątkowych przedmiotów w internecie.
Powiecie pewnie, że nic w tym złego, i jest to prawda pod warunkiem, że wystawiane na stronach typu Vinted używane ubrania nie są wyceniane wielokrotnie drożej niż przy pierwotnym zakupie. Dla wyjątkowo przedsiębiorczej osoby nie jest trudny do wyobrażenia scenariusz, w którym znajduje w lokalnym second-handzie ładną i unikatową koszulkę za 10 zł, a pół godziny później wystawia ją w internecie za pięć razy więcej. Niestety, to już już standard na podobnych platformach. Po wpisaniu w wyszukiwarce na Vinted frazy „vintage”, wyświetlane ceny oscylują w granicach od 20 do ponad 300 złotych (a w niektórych przypadkach nawet więcej) w zależności od rodzaju przedmiotu (skórzana kurtka zawsze wyprzedzi T-shirt). Niemal w każdym wypadku jest to cena znacznie wyższa od takiej, z którą normalnie utożsamialibyśmy modę z drugiego obiegu.
Nie powinien zatem dziwić widok coraz popularniejszy w polskich miastach kolejek złożonych głównie z młodzieży, ustawiających się wczesnym rankiem przed miejscowymi „lumpeksami”, co bardzo wielu niezorientowanych w trendach może przyprawić o zdziwienie. Zbyt często niestety przedmioty kupione po takim koczowaniu nie trafią do szafy, a na internetową aukcję, przynosząc w skali miesiąca niemałe zyski. W ramach ciekawostki warto nadmienić, że podobna praktyka, lecz związana z biletami na wydarzenia publiczne jest w świetle polskiego prawa nielegalna, o czym stanowi art. 133. Kodeksu wykroczeń.
Czy więc rozwiązaniem na zbyt drogie kurtki skórzane jest delegalizacja Vinted i spisywanie przez policję ludzi stojących w kolejce do second-handu? Oczywiście, że nie. Jest popyt, więc jest i podaż, a jak ktoś bardzo chce, to i tak będzie w stanie znaleźć wyjątkowe ubrania w korzystnej cenie. Problemem jest tu właśnie wygoda, która sprawia, że jesteśmy w stanie zapłacić za starą, używaną koszulkę tyle, co za nowość z sieciówki tylko dlatego, że sami nie musieliśmy poświęcać wielu godzin na przeszukiwanie koszy z ubraniami. Zarówno w internecie, jak i w popularnych ostatnio, stylizowanych vintage stores w naszych miastach nie płacimy już tylko za sam przedmiot, ale raczej za całą jego otoczkę – od czasu wymaganego na jego znalezienie aż po skalę popularności trendu, w jaki obecnie się wpisuje.
Tsunami ze wschodu
Myślenie oparte na wygodzie bywa jednak zgubne szczególnie w dobie absurdalnie tanich i fatalnych jakościowo produktów z Chin, które wręcz zalały polski rynek internetowej mody wtórnej. Od unikatowych koszulek piłkarskich aż po designerskie buty i płaszcze – podrabiane jest wszystko, co tylko cieszy się choć minimalną popularnością. W teorii taka sytuacja powinna obniżyć ceny trendujących ubrań, gdyż osoby niekoniecznie interesujące się autentycznością swojej odzieży po prostu sięgną po tańsze zamienniki z dalekiej Azji. Rzeczywistość jest jednak brutalna, ponieważ coraz częściej właśnie podróbki są wystawiane na sprzedaż przez część nieuczciwych użytkowników.
Wynika to najpewniej z faktu, iż nierzadko przestajemy odczuwać potrzebę, by dany przedmiot naprawdę był vintage tak długo, jak sprawia jedynie takie wrażenie. Tym samym wpadamy w pułapkę, której długofalowym skutkiem będzie jednoczesny wzrost cen oraz spadek jakości ubrań, które w ten lub inny sposób korespondują z estetyką lat 80., 90. czy Y2K. Moda na sięganie do tych epok wciąż trwa, ale wiele takich ubrań jest trudno dostępnych dla przeciętnego klienta. Z powodów logistycznych trafiają one najpierw na aukcje, gdzie są sprzedawane po znacznie zawyżonych cenach
Dziurę na rynku zasypują zazwyczaj korzystniejsze cenowo niż jakościowo chińskie podróbki, które zaburzają całkowicie pierwotny sens całego stylu. Czy w najbliższym czasie czeka nas zwrot na rynku mody z drugiej ręki w Polsce? Ciężko tu o optymizm, rada na dzisiaj jest taka: trzymajcie się blisko swoich ulubionych „lumpeksów” i zawsze targujcie się na Vinted.
Więcej w tym temacie:
- 6 najlepszych sklepów vintage na świecie, w których odświeżysz swoją garderobę
- Denim, vintage i potrzeba wyrazu. Moda tego lata na Primavera Sound
- Jak kupować w lumpeksach? Marki i triki dla poszukiwaczy retroperełek
- Stare ciuchy chcą żyć. I mają rację
- Tak, trendy się powtarzają. Naukowcy policzyli, co ile lat
- Co mówią o nas rzeczy, którymi się otaczamy?
Absolwent dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Pisze głównie o szeroko rozumianej sztuce, trendach, lifestyle’u i z grubsza wszystkim, co interesuje innych przedstawicieli pokolenia Z. Zwolennik spontanicznych podróży, amerykańskiego rapu i włoskiej kuchni. Prywatnie od najmłodszych lat pasjonat historii, architektury i sportu, co stara się pielęgnować w wolnym czasie.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Trendy i zjawiska
Mężczyzna romantyczny – Dries van Noten stawia na lekkość i kolory
Dyrektor kreatywny marki, Julian Klausner, idzie w stronę pięknej kolorystyki, męskiej ulotności i poetyckiego wręcz piękna.
Trendy i zjawiska
„The Bear” zmienił modę męską. Dlaczego wszyscy chcą dziś wyglądać jak Carmy?
Miał być serialem o gastronomii, a stał się jednym z najważniejszych modowych fenomenów ostatnich lat. Białe T-shirty, surowy denim i estetyka „chefcore” sprawiły, że Jeremy Allen White nieświadomie stworzył nowy wzorzec męskiego stylu.
Trendy i zjawiska
Jak z kiczu zrobić sztukę? Moschino opanowało ją do perfekcji
Prowokacja, satyra, teatralność – Moschino piękno definiuje inaczej. Mimo upływających lat i zmieniających się dyrektorów kreatywnych, ubrania wciąż traktuje jak płótno, na którym powstaje nie tylko sztuka, lecz także mocny społeczny komentarz.
Trendy i zjawiska
J’adore rave. Dior tańczy po swojemu
Rave nie umarł. Wciąż żyje. Do takich wniosków możemy dojść przyglądając się bliżej kolekcji Jonathana Andersona dla Diora. Odświeżony tweed, metalik i podarty denim to przepis na look, który równie dobrze co na imprezę, sprawdzi się co codziennych zadań.
Trendy i zjawiska
Plaża w centrum Paryża. Dlaczego wszyscy mówią o pokazie Louis Vuitton
Wakacyjny pokaz Louis Vuitton zapamiętamy na długie lata. Pharrell Williams wspiął się na wyżyny kreatywności i dostarczył jedną z ciekawszych kolekcji za swojej kadencji.
Trendy i zjawiska
Kryształy Swarovskiego na dresie Relab. Tak pik pik połączył streetwear z luksusem
Co się stanie, gdy pik pik zaprosi do jednego projektu markę Relab i Swarovskiego? Powstanie limitowany set, którego nie da się nie zauważyć.
Trendy i zjawiska
Saint Laurent podkręca temperaturę w Paryżu
Anthony Vaccarello po raz kolejny połączył klasyczną elegancję Saint Laurent z bardziej prowokacyjnym podejściem do męskiej garderoby, grając między wyrafinowanym tailoringiem a zmysłowością i swobodą. Tym samym pokazał współczesnego mężczyznę jako figurę pewną siebie.
Trendy i zjawiska
Skinny fasony i dziwaczne okulary. Czym Prada zachwyciła w Mediolanie?
Pochwała niedoskonałości. Włoski dom mody zaprezentował najnowszą męską kolekcję – czy to najciekawsza Prada od lat?