PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo
1920x1080_bibeloty

Społeczeństwo

Co mówią o nas rzeczy, którymi się otaczamy?

Zbieramy i otaczamy się nimi wszyscy, choć w różnym stopniu zafiksowania. – Podstawowa rada: nie gromadź rzeczy kiepskich. Jakby powiedział Franciszek Starowieyski: nie kupuj g*wna – podkreśla Kora Tea Kowalska, autorka książki książki „Patrz pod nogi. O zbieraniu rzeczy”. Jak przekonuje, panująca obecnie moda na tzw. minimalizm wcale nie jest opcją.

Udostępnij

Autor zdjęcia: Getty Images, kolaż GQ Poland

Bez nazwy
02.01.2026

Bibeloty, monstery, pamiątki z urlopów, zegarki i drogie okulary. Czasem zupełne śmieci. Od nostalgicznego drobiazgu po drogie gadżety: niektóre o tzw. wartości sentymentalnej, inne – kolekcjonerskiej. Bez względu na to, czy mowa o już pokaźnych zbiorach, czy paru przypadkowych egzemplarzach, otaczamy się nimi wszyscy. Rzeczy. Materia zdobyta, więc odhaczona.

Co tak naprawdę mówią o nas przedmioty, wśród których decydujemy się żyć na co dzień?

„Talerze, filiżanki, księgi, ciała i cała reszta – jeśli wszystko to jest zbyt małe, to nie z przypadku, lecz z przyrodzenia. Nie sposób pozbyć się dławiącego nas poczucia, że i największe ludzkie tęsknoty nigdy nie doczekają się zaspokojenia” – zwraca uwagę w swojej głośnej książce „Wszystko to zbyt małe” Becca Rothfeld. Eseje te, wbrew obecnej modzie napisane ku chwale nadmiaru (w Polsce ukazały się nakładem Wydawnictwa Filtry w przekładzie Piotra Siemiona) – zdają się trafiać w samo sedno jednej ze współczesnych schizofrenii. Autorka dość otwarcie sprzeciwia się obowiązującym trendom, według których kluczem do szczęścia miałby być minimalizm. Staje nie tylko w obronie zbieractwa, lecz także łakomstwa, ekstazy czy retorycznej przesady.

Co ciekawe, w krytyce samego minimalizmu jej głos wcale nie jest odosobniony. 

– Podchodzę do zjawiska forsowanego dziś jako „minimalizm” dość przewrotnie. Jako trend często okazuje się po prostu inną formą nadmiaru. Jest rodzajem wyboru, ale tylko dla tych, których na to stać. Współczesny minimalizm to często nie objaw prostoty, ale elitaryzmu – zwraca uwagę Kora Tea Kowalska, archeolożka i kulturoznawczyni, autorka m.in. książki „Patrz pod nogi. O zbieraniu rzeczy”.

Z jednej strony mamy więc nadmiar i napędzane przez social media szaleństwo katalogowania, z drugiej – podszywający się pod zaprzeczenie nadmiaru minimalizm.

By odkryć, co w tym wszystkim przedstawia jakąkolwiek wartość, warto postawić sobie fundamentalne pytanie. A najlepiej kilka.
 

Rzeczy mogą stać się kotwicą. Ale taką, która ciągnie na dno

– Zbieractwo i tendencja do gromadzenia są czymś bardzo ludzkim. To gesty wpisane w historię naszej cywilizacji, która jest przecież ukonstytuowana na zbiorach: archiwach, dziełach sztuki, tekstach, artefaktach. Bez nich nic byśmy nie pamiętali – podkreśla Kora Tea Kowalska.

Jak przekonuje, za wszelkiej maści zbieractwem skrywa się w gruncie rzeczy dość pierwotna chęć zrozumienia siebie i świata: poszukiwanie pewności co do tego, że przeszłość – za sprawą gromadzonych przedmiotów – istniała naprawdę.

– Jest też w tych gestach zarazem próba zgłębienia przyszłości. Wszystko to jest z sobą powiązane, a zbieranie samo w sobie ma pomóc nam lepiej zrozumieć nasze miejsce w świecie. Można na to spojrzeć z perspektywy socjologicznej: zbieramy i otaczamy się przedmiotami przede wszystkim po to, żeby ustanowić swoje miejsce w strukturze społecznej. Rzeczy, które gromadzimy, opowiadają o nas samych – i stają się naszą wizytówką. W tle są tu oczywiście kwestie klasowe. Psychoanalitycy zwracają uwagę na fakt, że zbieractwo może stanowić próbę przezwyciężenia pierwotnych lęków, w tym najsilniejszego, czyli lęku przed śmiercią. Gromadzenie miałoby umożliwić zakotwiczenie nas samych i naszej pamięci w przedmiotach, co z kolei – teoretycznie – miałoby przynieść ulgę. Choć sama nie nazwałabym tego ulgą. Wręcz przeciwnie: każdego, dla kogo to właśnie przedmioty stają się kotwicą, może czekać zguba. Bo taka kotwica może dość łatwo i szybko pociągnąć w dół. Do tego dochodzi jeszcze kwestia obsesji, która równie łatwo może przybrać chorobliwą formę – zauważa.

Obsesyjna kultura kolekcjonerstwa, znacznie wykraczająca poza zwykłą chęć posiadania, została dość szybko podchwycona przez social media. W świecie tym, w którym na każdym kroku trzeba podkreślać własną indywidualność – szeroko rozumiane kolekcjonerstwo staje się dziś jednym z kluczowych narzędzi pozwalających na wyrażenie gustu i podkreślenie swojego statusu. Bez względu na to, czy chodzi o jedną z 52 przeczytanych w roku książek, najnowszy model sneakersów, „co mam w torbie?” czy odhaczenie kolejnego egzotycznego kraju (zgodnie z innym wariantem w gruncie rzeczy tej samej filozofii, czyli „collect memories, not things”).

– Można zbierać wszystko, bo nie o kategorie rzeczy tu chodzi – zauważa Kowalska.

Jak podkreśla, głównym atutem zboczenia z drogi nadmiaru i chaosu, jaki zbieractwo generuje, jest wejście na ścieżkę świadomych wyborów.

– Rezygnacja z udziału w takim pędzie przyniesie nam spokój. Pozwoli odzyskać poczucie sprawczości: zapanować nad naszymi decyzjami i wyrobić nawyk stawiania fundamentalnych pytań: czy naprawdę tego potrzebuję? Czy oprócz przyjemności, czegoś się przy okazji nauczę? Jaką ma to dla mnie wartość? – wylicza. – Bo to chyba najważniejsze w relacjach, nie tylko z przedmiotami. By budować je świadomie – dodaje.


Pierwsza i ostatnia bitwa

Szeroko pojęty nadmiar jest dziś coraz większym problemem.

– Jest nim na Zachodzie, ale nie tylko tam. Bo to, co najpierw zaistnieje u nas jako nadmiar dóbr, w krajach Globalnego Południa szybko zamieni się w nadmiar śmieci. To potężny i bardzo złożony problem, napędzany przez spiralę pseudonowości: kup to, kup tamto. Dwie nowe kolekcje co tydzień. Często dochodzi do absurdów, bo nawet na poziomie mentalnym nie nadążamy przerabiać na bieżąco tego, żeby coś z tych nowości dla siebie wybrać. Nie wspominając już o tym, że często nie zdążymy się nimi nacieszyć, a czasem nawet rozpakować paczki – bo na horyzoncie majaczy już coś nowego. Ta spirala nie ma końca – podkreśla Tea Kowalska.

Dziś już nie wiadomo, co z tym nazbieranym zrobić. – Odwrotu nie ma. Masowa produkcja ruszyła w XIX wieku i właściwie jak mielibyśmy to teraz cofnąć? Można co najwyżej stawiać świadomy opór – dodaje.

Świadomość – czy też raczej jej brak – często okazuje się dla nas pierwszą i ostatnią bitwą na tej wojnie. Wolimy wciąż wierzyć, że tym, co nas na tę drogę popycha, nie jest wcale ślepy konsumpcjonizm, ale np. sentyment. (Choć rzadko kto potrafi dookreślić, co „wartość sentymentalna” w jego przypadku tak naprawdę skrywa).

Odpuszczenie zbieractwa jest trudne. Co jednak nie znaczy, że nie warto próbować.
 

Jakby powiedział Franciszek Starowieyski: nie kupuj g*wna

– Warto zacząć od zadawania sobie pytań. I to wielu, na każdym etapie – podpowiada autorka książki „Patrz pod nogi. O zbieraniu rzeczy”. 

– Jeśli tylko pojawi się taka myśl, warto zatrzymać się i zastanowić, po co i dlaczego chcę mieć to w swoim otoczeniu. Dlaczego akurat to ma być dla mnie cenne? Jeśli w grę nie wchodzi kolekcjonerstwo czysto inwestycyjne, tylko estetyczno-emocjonalne, warto wykonać ćwiczenia filozoficzne – i świadomie zastanowić się nad własną relacją z danym przedmiotem. Czy samo jego posiadanie może dać radość? Jeżeli nasz stosunek okaże się osobisty i będzie wynikał przede wszystkim z kontemplacji – owszem, taka relacja może być cenna. Trzeba jednak dbać, by umieć patrzeć na nią z dystansu i nie dać się zafiksowywać. Bo przedmioty powinny nie tylko dawać nam radość, lecz także rzucać nowe wyzwania. Posiadanie dla samego posiadania to gra, która może szybko obrócić się przeciwko nam – przekonuje Kowalska.

Od czego więc zacząć walkę z nadmiarem i już zdiagnozowanym zbieractwem?

– Podstawowa rada: nie gromadź rzeczy kiepskich. Jakby powiedział Franciszek Starowieyski: nie kupuj g*wna. Zamiast tego wybierz jedną, ale droższą. Ostatecznie lepiej mieć jedną rzecz, ale porządną, która rzeczywiście da nam radość przez kilka lat, niż kolekcję rzeczy przypadkowych, tanich – i takich, z którymi wcale nie chcemy się utożsamiać – mówi na koniec.

Parafrazując klasyka: jesteś tym, co zbierasz. Jeśli już – zbieraj mądrze.

Więcej w tym temacie:

Bez nazwy

Krytyczka literacka, redaktorka, dziennikarka i eseistka. Specjalizuje się w prozie współczesnej i teorii kultury, zajmuje też fotografią, filozofią, sztuką i kinem. Od dekady w mediach. Przeprowadzała wywiady m.in. z Georgim Gospodinowem, Serhijem Żadanem, Jasmilą Žbanić, Hanną Krall, Cate Blanchett, Leszkiem Możdżerem i Jakubem Józefem Orlińskim. Jeśli akurat nie czyta, chodzi po lesie z psem (albo trawi przeczytane na rowerze). Propagatorka czarnej kawy i życia na pierwszym biegu.

Czytaj więcej

GettyImages-2252015746

STATUS QUO: Dwie minuty nienawiści. Podsumowanie ostatnich dni w polityce

Tydzień zaczął się od ataku na dzieci w autobusie w Bielsku-Białej, a skończył na wiadomości, że Ukraina i Polska może jednak dadzą radę się dogadać Po drodze obserwowaliśmy kolejne oznaki kryzysu w PiS, które może rozpadać się na naszych oczach, i prezydenta, oraz prezydenta, który zawetował ustawę, mimo że sam obiecywał jej podpisanie w kampanii wyborczej.

Jak zmieniają się kanony piękna?

Moda na ciało. Jak władza i pieniądze kreują kanony atrakcyjności

Zaglądają właściwie do każdej dziedziny naszego życia codziennego. Od tysiącleci kształtują nasze gusta. Od dekad bezpośrednio wpływają na to, co króluje na wybiegach, okładkach magazynów, a także w mediach społecznościowych. W jaki sposób polityka i gospodarka dyktują to, co jest „hot”? I dlaczego trendom ulegają nie tylko kobiety?

Kraków czy Barcelona? Jak Polscy turyści postrzegają dziś podróże?

Miasta przez (anty)lokalną soczewkę. Czy polscy turyści wciąż idealizują zagranicę?

Lato sprzyja zakochiwaniu się miejscach, których nie trzeba codziennie doświadczać. Czy wciąż ulegamy urokowi zagranicznych adresów, widzianych przez filtr wakacyjnej beztroski? A może coraz częściej dostrzegamy, że gdzie indziej trawa nie zawsze jest bardziej zielona niż u nas?

GettyImages-2284881886

STATUS QUO: Kto głośniej krzyknie. Podsumowanie ostatnich dni w polityce

Trump ingeruje w mundial. Trump ogłasza się celem zamachu. Trump znów bombarduje Iran. Trump zrywa handel z Hiszpanią. W tle - polska awantura pod pomnikiem, nowa rada przy prezydencie i pamięć o rocznicy zbrodni wołyńskiej.

1920x1080_meskosc_na_lajkach

Męskość na lajkach. Jak algorytmy definiują współczesnych facetów?

Dlaczego media społecznościowe wzmacniają konkretny ideał mężczyzny? Dlaczego wielu w to wierzy i do tego dąży? Dlaczego to nie daje im szczęścia?

ARTYKUŁ PARTNERSKI grafika 1

Nowe życie zaczyna się za drzwiami domu. Holiday Dream by Zień x Esti&Esta

Jeszcze kilka lat temu ogród czy taras traktowaliśmy przede wszystkim jako dodatek do domu. Miejsce, z którego korzystało się głównie latem, przy okazji rodzinnego grilla lub słonecznego weekendu. Ot miły dodatek do domu lub mieszkania. Dziś coraz częściej pełnią znacznie ważniejszą rolę. Stają się przestrzeniami codzienności - miejscami porannej kawy, spotkań z bliskimi, chwil odpoczynku po pracy czy momentów, które pozwalają na chwilę zwolnić tempo.

1920x1080_marketing_sensoryczny (1)

Z warzywniaka do kampanii największych marek. Jak jedzenie sprzedaje nam modę?

To temat, który potrafi pobudzić nie tylko miłośników odkryć kulinarnych czy eksperymentów w kuchni. Jedzenie równie mocno zdaje się elektryzować branżę mody oraz wszystkich speców od sprzedaży. Czym jest i jak działa marketing sensoryczny?

ARTYKUŁ PARTNERSKI Projekt bez nazwy (91)

Dobra taksówka to dziś coś więcej niż przejazd z punktu A do B

Jak zmienia się miejska mobilność?