PARTNERZY SERWISU
Sylwetki
Maciej Musiał: Filmowy projekt życia
To było dawno, W studenckich czasach. Pół nocy pisał esej o sztuce filmowej Kieślowskiego. Podsumował go zdaniem, że świat potrzebuje wrażliwości Polskiego reżysera i może warto z jego twórczości stworzyć silnik współczesnych filmów. Rano dotarło do niego, że naprawdę trzeba to zrobić. Wydawał się kosmiczną fantasmagorią, ale nie był to pierwszy w jego życiu projekt o światowym zasięgu. Minęło siedem lat intensywnej pracy i niedawno skończyły się zdjęcia do filmu „Parallel Tales”. To opowieść inspirowana Kieślowskim, czerpiąca z jego twórczości. Dlatego dla GQ Poland Maciej Musiał wystąpił w sesji inspirowanej dziesięciorgiem przykazań.
Udostępnij

Autor zdjęcia: Aleksandra Modrzejewska-Mitan
Czym dla ciebie jest Dekalog?
– Kontrkulturą, bo sprzeciwia się dominującej narracji o nieograniczonej wolności. Kontrkultura zwykle polega na odrzuceniu zasad. Tymczasem dziś bardziej buntownicze wydaje mi się ich przyjęcie. W świecie, który mówi: „Możesz wszystko”, Dekalog przypomina, że nasze wybory mogą kogoś dotknąć. Skrzywdzić. Jednocześnie w epoce relatywizmu stanowi punkt stały, a to – o dziwo – może być nawet formą wewnętrznej wolności. Nie odbiera jej, nadaje kierunek. Ale żeby było jasne, sam często go łamię.
Maciej Musiał dorastał na oczach całej Polski. Miał dziesięć lat, kiedy pojawił się w spektaklu „Oskar” w Teatrze Telewizji, trzynaście, gdy zamieszkał pod jednym dachem z ojcem Mateuszem, szesnaście, przeprowadzając się do „Rodzinki.pl”. Kiedy spotykasz kogoś każdego dnia jako widz, łatwo możesz przegapić decydujący moment i nie zrozumieć, że chodzi o coś więcej niż instagramowe zasięgi liczone w milionach odsłon. Może dlatego jako pierwszy jego prawdziwą wartość dostrzegł amerykański „Forbes”?
Nie będziesz miał bogów cudzych
Maciej Musiał wymyślił z Joshuą Longiem swój pierwszy poważny filmowy projekt „1983” w mieszkaniu na warszawskiej Pradze. To było jego pierwsze samodzielne lokum wynajęte od Oliviera Janiaka. Longa spotkał w barze na Karowej w czasie imprezy z okazji swoich 19. urodzin. Wyrecytował z pamięci monolog z „Wilka z Wall Street”, a potem wymyślili serial, który postanowił w Los Angeles sprzedać menedżerom z Netfliksa. Zewsząd słyszał, że to mrzonki, platforma nie realizowała wtedy jeszcze europejskich projektów, ale on mając, 19 lat poleciał do Ameryki i po prostu przekonał ich, żeby nakręcili „1983”. Jako producent zatrudnił do tego Agnieszkę Holland, Olgę Chajdas, Agnieszkę Smoczyńską i Kasię Adamik. Wtedy „Forbes” wpisał 24-letniego wówczas polskiego aktora i producenta na prestiżową listę „30 Under 30 Europe”. Musiał trafił na nią razem z Danielem Radcliffe’em, który zagrał Harry’ego Pottera, i Tomem Hollandem, który właśnie zaliczył rolę młodego Spidermana.
Eksperci z „Forbesa” dostrzegli w Maćku Musiale coś, czego my w Polsce jeszcze nie potrafiliśmy zobaczyć.

Maciej Musiał w polo Dries Van Noten/vitkac.pl na sesji dla magazynu GQ Poland; stylizacja Dagmara Łojek Autor zdjęcia: Aleksandra Modrzejewska-Mitan
Musiał od dawna nie jest chłopcem z „Rodzinki.pl” ani nie jest już Kajetanem z „1983”. Od czasu tych ról przeszedł na ekranie długą drogę: zginął honorową śmiercią na planie „Wiedźmina”, odnalazł na oceanie opuszczonego Prometeusza z twórcami serialu „Dark”, pokazał swoje mroczne oblicze w „Klangorze”. Zagrał główną rolę w „Ślebodzie”.
Gdyby powiedzieć, że chodzi tylko o aktorstwo, znowu moglibyśmy coś przegapić. Choćby rozmowę z Jensem Stoltenbergiem w Kwaterze Głównej NATO, kiedy Musiał został ambasadorem akcji Protect the Future. Albo jego spotkania z powstańcami Warszawy. Albo międzypokoleniowe potańcówki, do których zainspirował go dziadek, żołnierz AK, kapitan Marian Markiewicz. Na te imprezy przychodzi po kilka tysięcy osób.
Swoją studencką pracę o Kieślowskim zakończył konkluzją, że trzeba światu przywrócić pamięć o geniuszu twórcy „Trzech kolorów”.
– W 1994 roku Krzysztof Kieślowski był absolutnym faworytem do Złotej Palmy w Cannes za film „Trzy kolory. Czerwony”, jednak niespodziewanie przegrał z młodym, nieznanym nikomu Amerykaninem. „Pulp Fiction” Quentina Tarantino zgarnął wtedy wszystkie możliwe nagrody filmowe. Pokonał Kieślowskiego w Cannes i na Oscarach. To dobry film. Ale czym był naprawdę? Lustrem popkultury – twierdzi Maciej Musiał. – W naiwnym, być może zbytnio rozpoetyzowanym świecie lat 90. „Pulp Fiction” rzeczywiście było zupełnie nowe, punkowe, było buntem. Cynicznym, sarkastycznym, bardzo cool, z wysoko uniesioną gardą, bardzo dalekie od czułego idealizmu. Świat stał się dokładnie tym, co ten film zapowiadał. Dziś to właśnie czułe, humanistyczne Kieślowskiego is the new punk. Radykalna czułość. Kino inspirowane jego twórczością może mieć wielką siłę.
– Dlaczego uznałeś, że przywrócenie Kieślowskiego popkulturze to jest właśnie twoje zadanie?
– Bo czułem, że to wyjdzie. Kupiłem prawa do konkretnego dzieła Kieślowskiego i rozpocząłem proces jego współczesnej reinterpretacji. To było siedem lat temu. Przez ten czas angażowaliśmy kolejnych reżyserów, powstawały scenariusze, nakręciliśmy już dwa filmy, które są w postprodukcji. Dzisiaj przygotowujemy się do premiery filmu „Parallel Tales”. To dzieło irańskiego reżysera, zdobywcy dwóch Oscarów, Asghara Farhadiego. Zdjęcia się zakończyły, kończy się proces montażu, z premierą celujemy na Festiwal Filmowy w Cannes. Grają Catherine Deneuve, Isabelle Huppert i Vincent Cassel. Na tym nie koniec, ale o całym projekcie opowiemy w maju.
– Wciąż nie powiedziałeś, dlaczego doszedłeś do wniosku, że trzeba to zrobić?
– Bo czas Quentina musi się skończyć.
Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego
– Jak to się stało, że dotarłeś do Farhadiego?
– Zanim dotarłem do Farhadiego, musiałem dotrzeć do kogoś bardziej nieuchwytnego. Do scenarzysty filmów Kieślowskiego – pana Krzysztofa Piesiewicza. Naprawdę wielkiego człowieka.
– Zatem jak do niego dotarłeś?
– Dostałem jego numer telefonu od Marty Hryniak, córki Kieślowskiego. Zacząłem do niego wydzwaniać z prośbą o spotkanie. W końcu podczas którejś z kolejnych rozmów powiedział mi, że możemy się zobaczyć, ale potem mam się odczepić. Czekaj, puszczę ci to.
Maciej wertuje notatki głosowe w smartfonie. Włącza tę z lutego 2020 roku: „Piękny, wakacyjny dzień, randka z dziewczyną. Letnie kino w Starej Prochowni, niedaleko mieszka Krzysztof Piesiewicz. Wypiliśmy piwo i opuściłem swoją randkę. Poszedłem pod dom pana Krzysztofa. Nagle poczułem paraliżujący strach i tam, przed drzwiami, klęknąłem, żeby się pomodlić. Zadzwoniłem. Ktoś przekręcił klucz. Otworzył Piesiewicz. Świdrował mnie wzrokiem.
– Czego pan chce?
– Byliśmy umówieni…
Nie był w dobrym humorze, ale chyba bijący ode mnie strach sprawił, że postanowił mnie jednak wpuścić…”.

Maciej Musiał w koszuli Dolce & Gabbana, krawacie Balenciaga, spodniach Burberry/Avalonia Vintage i butach Kazar; stylizacja Dagmara Łojek Autor zdjęcia: Aleksandra Modrzejewska-Mitan
Pamiętaj, abyś dzień święty święcił
W domu Piesiewicza wszystkie rolety antywłamaniowe były zasunięte, jakby mecenas nie wpuszczał do środka zewnętrznego świata.
W czasach PRL należał do najodważniejszych prawników opozycji. Był oskarżycielem w procesie zabójców Popiełuszki, doprowadził do ich skazania. Chwilę później nieznani sprawcy zamordowali mu matkę. Pani Aniela była skrępowana w identyczny sposób jak ksiądz Jerzy. Mecenas Piesiewicz bronił płk. Ryszarda Kuklińskiego w procesie o zdradę stanu. W wolnej Polsce był senatorem. Wprowadzał nas do Unii Europejskiej. Doradzał prezydentom. Mandat senatora złożył w związku z prowokacją. Został uniewinniony z zarzutów przez sąd, ale media, które chętnie pisały o oskarżeniu, ten fakt jakoś przegapiły. Kto chciał wyrządzić Piesiewiczowi taką krzywdę? Maciej wierzy, że sprawy Kuklińskiego i skazania zabójców Popiełuszki nie zapomniała mu Rosja. Zresztą obaj synowie pułkownika Kuklińskiego zginęli w odstępie kilku miesięcy. Jednego fala zmyła z pokładu, drugiego rozjechała terenówka. Kierowcy nigdy nie odnaleziono.
Duet Piesiewicz – Kieślowski stworzył scenariusze do 17 filmów. Za „Trzy kolory. Czerwony” Piesiewicz był nominowany do Oscara.
Stanęli teraz Krzysztof Piesiewicz i Maciej Musiał w półmroku salonu willi na Żoliborzu.
– Siadaj…
Musiał rozejrzał się szybko. Książki. Trochę obrazów. Kilka popielniczek w różnych miejscach. Niektóre pełne.
– Z czym przychodzisz? – zapytał, a Maciej powiedział mu o marzeniach, o poczuciu obowiązku, zagubieniu, potrzebie kierunku. Mecenas milczał długo, ale w końcu się otworzył. Zaczął opowiadać o tym, w którą stronę potoczył się świat, a Musiał w sposobie, w jaki dokonywał syntez i mówił o detalach, usłyszał głos znany z filmów Kieślowskiego. Usłyszał wtedy po raz pierwszy o humanistycznej filozofii Emmanuela Lévinasa, wykład Piesiewicza o potrzebie akceptowania słabości, o tym, że nie należy się z tym chować za ironią, za sarkazmem. Wreszcie o tajemnicy. Kiedy Piesiewicz i Kieślowski pisali pierwszy scenariusz do „Dekalogu”, nie było internetu, a oni przewidzieli rzeczywistość, w której człowiek będzie wierzył sztucznej inteligencji bardziej niż sobie, bardziej nawet niż Bogu.

Ojciec Macieja Musiała w garniturze Maison Margiela/vitkac.com, koszuli Loewe/vitkac.com i butach Kazar; Maciej Musiał w koszuli Alexander McQueen/vitkac.com, spodniach Loewe/vitkac.com i butach Kazar; stylizacje Dagmara Łojek Autor zdjęcia: Aleksandra Modrzejewska-Mitan
Podczas tamtej rozmowy Musiał nabrał przekonania, że silnik twórczości Kieślowskiego, ten unikatowy sposób patrzenia na świat, wcale nie przepadł. I że z pomocą Krzysztofa Piesiewicza można to przywrócić.
– A więc uważasz, że ten projekt trzeba zrobić jeszcze raz? – mecenas zapalił papierosa. – To niemożliwe.
– Dlaczego?
– Prawa są sprzedane. Musiałby wydarzyć się cud.
Maciek w Parku Żeromskiego odszukał dziewczynę. Pili piwo i gadali o gwiazdach.
– No a cud?
– Wydarzył się – uśmiecha się Musiał. – Właściciel opcji na prawa spóźnił się z wpłatą, umowa pozwalała, żeby w takim wypadku Krzysztof Piesiewicz je odzyskał. Zadzwonił do mnie, a ja je odkupiłem. Wydałem wtedy wszystko, co miałem.
Czcij ojca swego i matkę
Zapytany o ojca milczy chwilę.
– Kiedy moi rodzice się kłócili, musiałem być między nimi negocjatorem. Potem, gdy się rozstawali, wybierać strony. Dziś absolutnie ich nie oceniam. Mam wobec obojga wdzięczność. Kiedy miałem 18 lat, przeczytałem mądre zdanie: „Nie możesz wymagać od kogoś, kto nie ma rąk, żeby cię przytulił, bo ktoś mu je kiedyś zabrał”. Zapamiętałem to na zawsze.
– Dużo zawdzięczasz mamie?
– Zakodowała mi wiarę, że nie ma rzeczy niemożliwych, i pewność, że mogę naprawdę dużo.
– A ojcu?
– Tata jest bardzo wrażliwy, dobry. Nigdy nie wstydził się okazywania własnych emocji.
Wielki wpływ na Macieja Musiała wywarł też dziadek, żołnierz wileńskiej AK. Marian Markiewicz wyzwalał Wilno, a w bitwie pod Surkontami wyprowadził z sowieckiego okrążenia rannych oficerów nieprzebytym szlakiem przez bagna. Dostał od swoich Krzyż Walecznych, a od komunistów piętnaście lat. Odsiedział osiem. Mimo że już nie żyje, rodzina wciąż walczy w sądach o uniewinnienie.
– Wiesz, mój dziadek każdemu, kogo spotkał, dziękował za służbę. Tak mówił: „Dziękuję panu za służbę”.
– Ale komu tak mówił?
– Kierowcy autobusu, pielęgniarce, pani w sklepie. Wszystkim. Miał taką koncepcję, że wszyscy służymy jakiejś sprawie, społeczności, Polsce. Zaszczepił mi to w głowie.

Maciej Musiał w polo Dries Van Noten i spodniach Acne Studios; stylizacja Dagmara Łojek Autor zdjęcia: Aleksandra Modrzejewska-Mitan
Nie zabijaj
– Pamiętasz pierwszy raz z filmami Kieślowskiego?
– Wychowawczyni w liceum puściła nam jego dokumenty: „Gadające głowy” i „Z punktu widzenia nocnego portiera”. Zrobiło to wrażenie na wszystkich. Byliśmy w szoku, że można tak uważnie przyglądać się człowiekowi.
– Jak przekonać najważniejszych ludzi w Hollywood, żeby chcieli zrobić z tobą interes?
– Przede wszystkim mieć dobry produkt. A potem mieć prawdziwą wiarę w sukces. Tylko kiedy sam płoniesz, potrafisz zapalić innych ludzi. Niestety, możesz się przy tym poparzyć. To nie jest bezpieczne.
Plan był taki, że Maciej dotrze do wszystkich najważniejszych producenckich firm świata, ale nagle Anonymous Content (głównym udziałowcem jest Emerson Collective – fundusz Steve’a Jobsa), które ma już na koncie kilka Oscarów, samo złożyło propozycję nie do odrzucenia.
– Ktoś bez mojej wiedzy przesłał im moją prezentację. Powiedzieli, że chcą, żebyśmy zrobili to wspólnie, ale jeśli nie zgodzę się w tamtej chwili, to nie będzie powrotu.
– Co zrobiłeś?
– Zgodziłem się.
Od tamtego dnia Piesiewicz i Musiał szukali odpowiedniego reżysera. Farhadi pasował idealnie przez bliskość stylu opowiadania. Jednocześnie Irańczyk potrafił zrozumieć Kieślowskiego na poziomie niedostępnym dla filmowców, którzy nigdy nie żyli w systemie totalitarnym.
– Zależało nam, żeby to był Farhadi – mówi Maciej. – Kieślowski ludzi nie oceniał. Tylko obserwował i czule opowiadał o naszym zaplątaniu w życie: nikt nie jest z góry ani dobry, ani zły. Możemy być i tacy, i tacy. Czasami podejmujemy dobre decyzje, a czasami złe. Dokładnie tak samo patrzy Farhadi, takie są jego filmy „Klient” czy „Rozstanie”. To bardzo humanistyczne podejście.
Napisali do niego list, zeskanowali i wysłali PDF pocztą elektroniczną. Farhadi odpisał następnego dnia.

Maciej Musiał w koszuli Dolce & Gabbana/vitkac.com i spodniach Balenciaga/vitkac.com; stylizacja Dagmara Łojek Autor zdjęcia: Aleksandra Modrzejewska-Mitan
Nie cudzołóż
– Lubię to zdjęcie. Uważam, że powinno się znaleźć na okładce. Nie sądzisz? – oglądamy sesję Maćka do GQ Poland na ekranie smartfona w trakcie naszej rozmowy w lobby Sheratona w Warszawie.
Dookoła faceci na delegacjach i dziewczyny z ich pracy. Oni piją zmrożoną wódkę. Kobiety prosecco.
Zima już chyba nie wróci.
Nie kradnij
– Nie chciałeś zagrać w tym filmie? Z taką obsadą: Cassel, Deneuve, Huppert, Niney…
– Nie, no co ty. Znajomi mnie pytali: „Dlaczego nie próbujesz tam zagrać?”, ale próba wciśnięcia się tam w charakterze aktora byłaby kompletnie déclassé.

Maciej Musiał w garniturze Dsquared2/vitkac.com, koszuli Alexander McQueen/vitkac.com, zegarku i pierścieniu Bvlgari i okularach BELLER; stylizacja Dagmara Łojek Autor zdjęcia: Aleksandra Modrzejewska-Mitan
Nie mów fałszywego świadectwa
– Ale właściwie dlaczego uklęknąłeś pod domem Piesiewicza? Nikt tak dzisiaj nie robi.
– Słuchaj, zostałem wychowany w tradycji chrześcijańskiej, to część mojej tożsamości, więc czasem proszę o pomoc. Chociaż pewnie dziś rzadziej niż kiedyś.
– W dzieciństwie?
W dzieciństwie jeździłem na obozy chrześcijańskie, na które nie mogliśmy brać z sobą więcej niż 50 złotych kieszonkowego na całe dwa tygodnie, żeby dzieci z biedniejszych domów nie czuły się gorsze, żebyśmy wszyscy byli równi. I powiem ci, że to były najfajniejsze obozy, na jakich byłem. Do dzisiaj z tego czerpię. Niezależnie od tego, czy jesteś bogaty, czy biedny, z jakiej jesteś religii czy kultury, dno oka masz takie samo.
– Co to znaczy?
– No wiesz, każde zakochane ludzkie oko na świecie wygląda tak samo, kiedy spojrzysz w nie, to widzisz to samo spojrzenie. Każde zrozpaczone oko wygląda tak samo. Każde szczęśliwe. I mówię to jako człowiek wierzący w siłę tożsamości narodowej. Ale wierzę, że naprawdę tak jest. Emmanuel Lévinas pisze, że etyka zaczyna się w momencie spotkania oko w oko z drugim człowiekiem. Jeśli tylko naprawdę dostrzeżesz drugą osobę i spojrzysz w jej twarz bez strachu, to cała twoja perspektywa na świat się zmienia. Nie musisz znać jego języka…
– Wystarczy, że go zauważasz.
– Ja często nie żyję zgodnie z Dekalogiem przecież, ale jest mi potrzebny jako punkt odniesienia i próba konfrontacji. To bywa trudne, ale bywa też, że przynosi ulgę, że nie musisz sobie sam ze wszystkim radzić. Przejeżdżasz kolejne zjazdy, ale jeśli masz GPS, to on cały czas przelicza drogę i wciąż masz szansę dojechać do celu.
Nie pożądaj żony bliźniego swego
– Które przykazanie jest najważniejsze?
– „Nie pożądaj żony bliźniego swego”.
– Nie pytamy, które jest najtrudniejsze, tylko najważniejsze.
– A… to pierwsze.
– Biblia mówi, że przykazanie miłości.
– No tak, jedenaste. Przykazanie miłości.

Maciej Musiał w kurtce vintage i koszuli Alexander McQueen/vitkac.com; stylizacja Dagmara Łojek Autor zdjęcia: Aleksandra Modrzejewska-Mitan
Ani żadnej rzeczy, która jego jest
– Pokażę ci coś – znowu sięga po smartfona i otwiera zdjęcia z naszej sesji. Powiększa to z samochodem.
– Naprawdę mam świadomość, jak wiele dostałem od życia. I naprawdę mam potrzebę, żeby się za to odwdzięczyć. Wczoraj moja dziewczyna zapytała, kiedy jestem tak najbardziej, najbardziej szczęśliwy. I powiedziałem jej, że na potańcówce o 23.00, tuż przed zakończeniem, kiedy wszyscy tańczą, wiedzą, że za chwilę koniec, tulą się na parkiecie.
Maciej Musiał zorganizował już ponad 30 potańcówek. Przychodzi na nie nawet po 10 tysięcy ludzi. To wyszło od opowieści jego dziadka o przedwojennej Warszawie. W czasach młodości grał w wileńskiej orkiestrze mandolinistów i kiedyś przyjechał z nią tutaj. Opowiadał, że na każdej ulicy stała orkiestra, a co druga ulica tańczyła. Pierwszą potańcówkę Maciej zorganizował w Królikarni, a potem w dużych plenerach, w ogrodach Zamku Królewskiego w Warszawie, na Małym Rynku w Krakowie czy w Wilnie.
Może z filmami Kieślowskiego jest podobnie? Może to też sposób na to, żeby się odwdzięczyć? Nie wiem.
Zdjęcia Aleksandra Modrzejewska-Mitan/TK MGMT
Koncepcja sesji Anna Grunwald
Stylizacje Dagmara Łojek
Grooming Marta Taszek-Klimek
Scenografia Ania Witko
Asystenci fotografki Mateusz Skraba, Szymon Olas, Ola Grzywacz
Asystentka stylistki Magdalena Ząbek
Asystenci scenografki Aleksandra Gara, Grzegorz Polański
Produkcja Mila Zbińkowska
Pisarz i podróżnik, autor ośmiu powieści i kilku innych książek reporterskich oraz podróżniczych. Pół życia zmarnotrawił na włóczęgę po świecie, utrzymując się z pisania reportaży do kobiecych magazynów albo m.in. prowadzenia ludzi po górach. Był redaktorem magazynów „Malemen” i „Elle Man”. Obszary zainteresowania – podróże, lifestyle, ludzie, rock i heavy metal.
Ma dar słuchania ze zrozumieniem.
Był w stu kilkudziesięciu krajach i jest bywalcem praskiego klubu bokserskiego Fenix. W dniu premiery GQ Poland świętuje premierę swojej najnowszej książki „Włóczęga z Archipelagu. Filipiny”.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Sylwetki
Ojciec chrzestny streetwearu. Jak Nigo zdefiniował modę i hype
Sprowadzenie biografii Nigo do stanowiska dyrektora kreatywnego Kenzo to duże niedopowiedzenie. Kolekcjoner, pasjonat mody, hip-hopu i wszystkiego, co vintage, od ponad 30 lat wyznacza kierunek, w którym podąża streetwear, nieustannie szukając twórczej i życiowej równowagi.
Sylwetki
Jeremy Sochan. Władca pierścienia
W wieku 23 lat Jeremy Sochan jako pierwszy Polak został mistrzem NBA. Na ten sukces NY Knicks czekali aż 53 lata, a Sochan występuje w ich barwach dopiero pierwszy sezon. Czy to początek wielkiej kariery polskiego koszykarza? – Ten chłopak miał wielkie marzenia, które teraz się spełniają – mówi w rozmowie z GQ Poland Magdalena Tronina, koszykarka, trenerka i przyjaciółka rodziny Sochanów.
Sylwetki
Masza Wągrocka o lęku, odwadze i dorastaniu
„Matki pingwinów” przyniosły jej przełom, a „Znieczulenie” otwiera kolejny rozdział kariery. W rozmowie Masza Wągrocka opowiada o nierównym traktowaniu aktorek w branży, lęku, który przez lata napędzał jej życie, i momencie, w którym przestała bać się dorosłości.
Sylwetki
Najlepszy timing świata według Kyliana Mbappégo
Kapitan reprezentacji Francji Kylian Mbappe został najlepszym strzelcem w historii swojego kraju, strzelając 16 czerwca br. dwie bramki przeciwko Senegalowi na Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej 2026. Pobił tym samym rekord Oliviera Giroud, który zdobył 57 goli.
Sylwetki
Hugh Jackman: od Wolverine’a do Robin Hooda. Jak został człowiekiem od zadań specjalnych?
Niegdyś wuefista, dziś jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Hollywood. I choć swoją popularność zawdzięcza marvelowskim blockbusterom, portfolio 58-letniego Hugh Jackmana oferuje znacznie więcej niż akcję skrojoną pod fanów komiksów i przeznaczoną wyłącznie na duży ekran.
Sylwetki
Jeff Koons – geniusz czy król kiczu?
Od dekad budzi skrajne emocje. Dla jednych jest symbolem upadku sztuki, dla innych twórcą, który najlepiej uchwycił logikę współczesnej kultury wizualnej. W maju jako gość konferencji Impact’26 w Poznaniu przypomniał, że w jego przypadku granice sztuki nie istnieją. W końcu wysłał własne rzeźby na Księżyc.
Sylwetki
Mateusz Kmiecik i Kamil Szeptycki: dwóch rozrabiaków z „Morfeusza”
Serial „Morfeusz” przyniósł Kamilowi Szeptyckiemu pierwszą główną rolę, a Mateuszowi Kmiecikowi kolejnego twardziela. Jednak najciekawsze wydarzyło się poza kadrem – obaj odkryli, że mają ze sobą więcej wspólnego, niż przypuszczali.
Sylwetki
Ignacy Liss. Duma i uprzedzenie
W konkursie głównym jednego z najważniejszych serialowych festiwali świata – Séries Mania – Grand Prix zdobył „Proud”, najnowsza polska produkcja HBO Max. Statuetkę dla najlepszego aktora odebrał odtwórca głównej roli – Ignacy Liss. Nagle, w ciągu jednego dnia, zrobiło się o nim głośno.
