PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Sport

Czy Polska zagra na mundialu? Jak zareagujemy na brak awansu

Nigdy nie potrafiliśmy przekuć sukcesu na mundialu w coś trwałego. Po nieudanych eliminacjach zapowiadano głębokie reformy. Zazwyczaj kończyły się jedynie zmianą selekcjonera. Czy wiadomo, jaka przyszłość czeka reprezentację Polski po barażu ze Szwecją?

Udostępnij

Czy Polska reprezentacja zagra na mundialu?

Robert Lewandowski po strzeleniu gola w meczu Polska-Albania Autor zdjęcia: Getty Images/kolaż: Klaudia Adamek

Mundial wraca do Meksyku po czterdziestu latach. Nie tylko tam, bo mistrzostwa świata zostaną rozegrane także w Kanadzie i głównie w Stanach Zjednoczonych, lecz dla polskiej historii pierwszy z krajów-organizatorów ma największe znaczenie. Zwłaszcza, że po ewentualnym awansie to w meksykańskim Monterrey biało-czerwoni rozegrają pierwsze spotkanie fazy grupowej z Tunezją. To też w Meksyku – w Guadalajarze, niemal co do dnia 40 lat temu – narodziła się najsłynniejsza (i najbardziej sprawdzona) klątwa polskiego futbolu.

Gdy w 1986 roku Polska przegrała 0:4 z Brazylią w 1/8 finału MŚ, polski kibic mógł poczuć się, jakby walił się świat. Dysproporcja między trzecią drużyną poprzedniego mundialu a Canarinhos była przeogromna. Podobna, jak w ostatnim meczu fazy grupowej, gdy Gary Lineker hat-trickiem w pierwszej połowie rozbił zespół Antoniego Piechniczka. Polacy w czterech meczach strzelili jednego gola, nie zaprezentowali nic z dobrego wrażenia z poprzednich kilkunastu lat. Selekcjoner jeszcze przeżywał decyzję sędziego o rzucie karnym dla Brazylijczyków, ale i tak wiedział, co dla niego oznacza porażka – dymisję. „Odchodzi trener, odchodzi część piłkarzy, przychodzą młodzi”, rzucał nie bez żalu Piechniczek na gorąco w studiu TVP. „Jeżeli w następnych czterech edycjach osiągniemy podobny sukces, to będzie powód do satysfakcji dla piłkarzy, trenerów, działaczy i przede wszystkim kibiców”, rzekł za to siedzący obok Zbigniew Boniek.

Z czasem słowa piłkarza nabierały mocy. Z czasem i z kolejnymi eliminacjami bez awansu. Z napędzającą się aferą korupcyjną i degrengoladą polskiego futbolu w latach 90. Cztery edycje zajął reprezentacji powrót na mundial, choć ten w 2002 roku zakończył się na trzech meczach: otwarcia, o wszystko i o honor. Podobnie jak mistrzostwa w 2006 oraz 2018 roku. Dopiero cztery lata temu w Katarze Polacy przebrnęli do 1/8 finału, odpadając ostatecznie z Francją (1:3). Tak silna była to klątwa.

reprezentacja Polski w piłce nożnej baraże

Autor zdjęcia: Getty Images

Kadra jak tramwaj

Polsce oczywiście nie grozi podobna zapaść, jak ta z kilkunastu lat po słowach Bońka. Jednak wówczas kadra przystępowała do mundialu z innej pozycji, jako trzecia drużyna świata i to z całkiem niezłym pokoleniem piłkarzy. W FC Porto występował Józef Młynarczyk, w Romie Boniek, licznie reprezentowane drużyny Legii Warszawa, Górnika Zabrze i Widzewa Łódź skupiały klasowych zawodników, w tym Jana Urbana, a więc obecnego selekcjonera. Trudno tamte czasy porównywać do obecnych, ale o wielkiej dysproporcji na korzyść jednej lub drugiej ekipy nie ma mowy.

Wrażenie walącego się świata nie jest kibicowi polskiej kadry obce – zwłaszcza w kontekście walki o mundial. To też kopalnia złotych cytatów. „Życie jest jak tramwaj: jedyni wsiadają, drudzy wysiadają. Ja właśnie wysiadam”, powiedział Wojciech Łazarek, gdy przegrał z Anglią 0:3 w eliminacjach MŚ 1990 i prowadzona przez niego kadra w zasadzie żegnała się z szansami na awans. Przy kolejnym nieudanym podejściu do mundialu zrezygnował Andrzej Strejlau, w 1997 znów potykając się o Anglię (0:2) z pozycji selekcjonera wyleciał Piechniczek.

Jakby mało było kompromitacji, w 2009 roku  Leo Beenhakkera zwalniał w wywiadzie telewizyjnym prezes PZPN, Grzegorz Lato, gdy drużyna prowadzona przez Holendra przegrała w Mariborze ze Słowenią (0:3). To z transmisji tego meczu pochodzi jeden z najsłynniejszych monologów komentatora Dariusza Szpakowskiego. A gdy po nieudanym Euro 2012 przyszła kolej na Waldemara Fornalika, to i on nie przebrnął eliminacji i nie dostał kolejnej szansy: nic dziwnego, wygrał tylko z Mołdawią i San Marino. Na koniec po 0:2 na Wembley z Anglią (znowu oni!) do szatni miał wręcz wtargnąć Zbigniew Boniek i wygarniać piłkarzom, co myśli o ich postawie. Zresztą w trwających eliminacjach kiepski styl gry i zarządzania, obok porażki z Finlandią, był już przyczyną zwolnienia jednego selekcjonera – Michała Probierza. Także w cieniu skandalu wokół odebrania opaski kapitańskiej Robertowi Lewandowskiemu.

Koniec świata

Spokojnie, nie jesteśmy wyjątkiem. Po prostu widok świetnie bawiącego się mundialem piłkarskiego świata jest dla kibica nie do zniesienia. Gdy Polacy w słynnym meczu na Wembley zremisowali z Anglią i w ich miejsce awansowali na MŚ, to „The Sun” krzyczał z okładki o końcu świata. Co było tragedią kiedyś, jest i dziś. Przed tegorocznymi barażami włoska „La Gazzetta dello Sport” na okładkę dała zdjęcia kilkunastu dzieci, które urodziły się po czerwcu 2014 roku. To wtedy ostatni raz „Azzurri” zagrali na mundialu. Już całe pokolenie w kraju trzykrotnych mistrzów świata nie wie, czym jest to doświadczenie.

Francuzi o tym, że będą organizować mundial w 1998 roku dowiedzieli się sześć lat wcześniej. Wtedy byli niemal pewni tego, że zagrają również w edycji w 1994. Gdy jednak zdarzyła im się katastrofa w końcówce eliminacji, to naród dotknęła prawdziwa trauma. Kibice i media nie ufali nikomu. Nowy selekcjoner, Aime Jacquet, który poprowadził zespół do triumfu na rodzimej ziemi, w ciągu czterech lat zderzał się z niespotykaną wcześniej krytyką dziennikarzy. „Kwestionowano wszystkie jego decyzje, plany taktyczne. Szybko ta krytyka stała się nieprzyjemna i osobista”, mówił Robert Pires, pomocnik mistrzów z 1998. Gdy Holandia nie znalazła się wśród reprezentacji z miejscem w MŚ 2018, pisano o upadku kraju „Futbolu Totalnego”. „Straciliśmy naszą tożsamość”, mówił Martin Jol, jeden z tamtejszych trenerów.

W przypadku reprezentacji Polski czy całego krajowego futbolu aż takich obaw nie ma: nie można bowiem stracić czegoś, czego się nie ma. To odróżnia nasz kraj od potęg, że na zgliszczach kolejnej eliminacyjnej porażki władzom nie przychodziło do głowy czegoś budować. W przeciwieństwie do nacji, które nawet po kompromitacjach w samych turniejach przechodziły prawdziwe rewolucje. Niemcy tak zbudowali od podstaw całe swoje szkolenie, gdy w 1998 roku odpadli z Chorwacją (0:3) w ćwierćfinale. Podobnie jak Belgowie, którzy w stylu osiąganych w 1998 i 2002 roku wyników nie widzieli nadziei.

reprezentacja Polski w piłce nożnej baraże

Autor zdjęcia: Getty Images

Zmiana szyldu

Dotychczasowe decyzje Cezarego Kuleszy – w trakcie pięciu lat jego rządów zatrudniał już czterech selekcjonerów – sprawiają, że reprezentacja nie jest ani na końcu, ani na początku jakiejkolwiek drogi. Znajduje się w zawieszeniu, które trudno jednoznacznie zdefiniować. Przed finałem baraży ze Szwecją panuje optymizm, bo drużyna pod wodzą Jana Urbana jeszcze nie przegrała meczu, ale 64-latek nawet nie ukrywa, że wciąż się tej roli i sytuacji uczy. Dlatego powołuje głównie zawodników, którzy mają spore doświadczenie. Aż trzynastu zawodników ma przynajmniej trzydzieści występów w kadrze, siedmiu zagrało więcej niż pięćdziesiąt razy. Jednocześnie Urban nie chce ignorować młodego pokolenia, więc wprowadza nowych: od 17-letniego Oskara Pietuszewskiego, przez dwa lata starszego Filipa Rózgę, do niespełna 21-letniego Jana Ziółkowskiego. Nie stanowią oni o sile kadry, ale dają nadzieję na jutro: jeszcze tylko nie wiadomo jakie.

O zmianie szyldu i jechaniu dalej polski kibic już mógł usłyszeć, gdy seniorscy reprezentanci Polski oglądali, jak koledzy z drużyny olimpijskiej zdobywali srebro w igrzyskach w Barcelonie w 1992 roku. Mówił o tym Janusz Wójcik, który nawet w późniejszych latach został selekcjonerem, lecz przede wszystkim pamiętany jest jako piłkarski hochsztapler. Zresztą w tamtej dekadzie zmieniającego się krajobrazu politycznego i społecznego nie było mowy o budowaniu. Wyniki – awanse i mistrzostwa – nagminnie się wówczas kupowało.

Urban jest w trochę bardziej komfortowej sytuacji: w polskiej piłce jest coraz więcej pieniędzy, więc siłą rzeczy zwiększają się środki na szkolenie młodzieży. Jeszcze nie inwestuje się tyle, ile wymaga tego sytuacja: również w walucie czasu. Ekstraklasa jest zdecydowanie poniżej średniej europejskiej (12,3%) pod względem czasu gry wychowanków swoich klubów, a ten wynik (9,7%) byłby niższy, gdyby nie ekipy z Lubina (Zagłębie – 35,7%) i Poznania (Lech – 36,3%). To, że Urban i prowadzący kadrę do lat 21 Jerzy Brzęczek (siedem eliminacyjnych zwycięstw z rzędu, w tym 6:0 ze Szwecją i 2:1 z Włochami) osiągają od jesieni 2025 roku dobre wyniki i to z udziałem młodzieży jest efektem nielicznych działań, a nie sprawnego systemu.

reprezentacja Polski w piłce nożnej baraże

Autor zdjęcia: Getty Images

Faza przejściowa

Dlatego selekcjoner potrzebuje, trzymając się terminologii szkoleniowej, „fazy przejściowej”. W futbolu oznacza ona momenty, gdy zespół traci piłkę lub ją odzyskuje. Trwa ona krótko, ma wskazywać zamiary drużyny: szybkość z jaką przechodzi do ataku lub agresję z jaką zaczyna bronić. Niepowodzenie ze Szwecją niemal na pewno będzie wiązało się z natychmiastową defensywą Urbana: głównie dotyczącą własnej przyszłości w tej roli, pomysłu na kadrę oraz na jej najważniejszych i najbardziej doświadczonych piłkarzy. Niektórzy, jak Lewandowski, mogą zadecydować o tym zamiast selekcjonera. Tak samo przypieczętowanie awansu wcale nie powinno oznaczać totalnej ofensywy. Ofensywy rozumianej jako rewolucji kadrowej czy nawet stylistycznej – ale znów gwałtownej.

Trenerzy reprezentacji narodowych funkcjonują w coraz większym deficycie czasu, ich wpływ na kształt futbolu lub nawet krajową myśl szkoleniową także maleje. We wspomnianych przeklętych przez Bońka latach polska piłka nie była słaba przez brak gry w kolejnych mundialach. To był wyłącznie efekt lat patologii i zaniedbań. Jednocześnie gra w trzech ostatnich turniejach (2006, 2018 i 2022) też nie przynosiła nic dobrego. Każdy z trzech selekcjonerów tracił pracę, odchodził w narodowym stanie niezadowolenia (Paweł Janas, Adam Nawałka), a nawet w cieniu skandalu (Czesław Michniewicz). Dlatego tak trudno o wróżenie, co czeka polski futbol po meczu ze Szwecją. Nie jesteśmy piłkarskim krajem, który pokazywałby w przeszłości, że potrafi budować po klęsce, ani tym bardziej na sukcesie. Patrząc na ostatnie lata reprezentacji obecnie jeszcze istotniejsza może być po prostu szansa. Szansa na to, by ktoś kompetentny mógł z nią dłuższy czas konsekwentnie, z pomysłem popracować.

Jednocześnie mundiale dają prestiż, pieniądze i marzenia, mogą być cudownym przeżyciem jednoczącym społeczeństwo, całe pokolenia wokół jednej drużyny. A nie być na mundialu, to jak stracić lato. Albo całe lata.

Więcej w tym temacie:

zachodny-removebg-preview

Dziennikarz TVP Sport, wcześniej pracował w Sport.pl, Viaplay i PZPN. Był korespondentem na mistrzostwa świata i Europy, pracował na stadionach Premier League, bacznie przygląda się Ekstraklasie, a z pasją realizuje trenersko w niższych ligach. Autor dwóch książek o futbolu: „Polska myśl szkoleniowa” oraz „Jak (nie) grać w Europie”.

Czytaj więcej

Podsumowanie mundialu 2026

Zmiennicy, nowe rozdania i rozstania. Czy futbol obronił mundial?

Przed startem mistrzostw świata nie brakowało obaw o poziom, ingerencje polityczne i formę najlepszych drużyn. Jak było w praktyce? Podsumujmy mundial po finałowym meczu.

Sergio Ramos Hiszpania Argentyna

W świecie Yamala i Olise nie zapominajmy o Sergio Ramosie

Hiszpania sięgnęła po mistrzostwo świata drugi raz w historii. Sergio Ramos doskonale zna słodki smak wygranej – 16 lat temu również wniósł wymarzony puchar.

Mundial 2026: pierwszy w historii mistrzowski pierścień FIFA

Nie tylko Puchar i medale. Tak wyglądają pierwsze w historii mistrzowskie pierścienie FIFA

Początek nowej tradycji na mundialu? FIFA po raz pierwszy w historii wręczyła mistrzom świata mistrzowskie pierścienie. Podobny symbol triumfu mogą mieć również kibice.

Ferran Torres Argentyna Hiszpania

Złoty cios w dogrywce! Hiszpania odzyskuje piłkarski tron

W finale rozegranym na New York New Jersey Stadium w East Rutherford Hiszpania pokonała Argentynę 1:0 po dogrywce. O losach spotkania przesądził Ferran Torres, który w 106. minucie wykorzystał składną akcję hiszpańskiego zespołu i pokonał Emiliano Martíneza. Dla „La Roja” to drugi tytuł mistrza świata w historii po triumfie w Republice Południowej Afryki w 2010 roku.

Bukayo Saka podczas meczu Anglia-Francja na mundialu 2026

Najlepsze widowisko tego mundialu? Pięć momentów, które zapamiętamy z meczu Anglia – Francja

To miał być mecz, którego nikt nie chciał grać. Didier Deschamps otwarcie przyznawał, że jego piłkarze marzyli wyłącznie o finale. Thomas Tuchel mówił dokładnie to samo o Anglikach. Spotkanie o trzecie miejsce od lat budzi kontrowersje i często uchodzi za niepotrzebny dodatek do mundialu. Paradoks polega na tym, że właśnie ono okazało się najbardziej szalonym widowiskiem całego turnieju.

Lionel Scaloni i Luis De La Fuente podczas mundialu 2026

Ogień i woda. Luis De la Fuente i Lionel Scaloni walczą o zwycięstwo. Jaki czeka nas finał mundialu?

Jak wiele łączy dwóch selekcjonerów i dlaczego jeszcze bardziej magiczna jest relacja dwóch najlepszych piłkarzy Hiszpanii i Argentyny? Czy można się piękniej różnić, niż robią to finaliści tegorocznego mundialu? Przedstawiamy najciekawsze wątki niedzielnego meczu o mistrzostwo świata.

Djed Spence Anglia-Argentyna

Djed Spence nie zagra w finale mundialu, ale i tak zapamiętamy go na długo

Chociaż prowadzili, finalnie ulegli niezłomnej Argentynie. Anglikom zostaje pocieszenie w postaci meczu o trzecie miejsce, ale jest piłkarz, który może być w pełni dumny po przegranym półfinale.

Mikel Oyarzabal w meczu półfinałowym z Francją

Mundialowy antygwiazdor. Mikel Oyarzabal to cichy zwycięzca turnieju

Nie wszyscy bohaterowie noszą peleryny. Kiedy oczy całego globu zwrócone były na Kyliana Mbappe, Leo Messiego czy Jude’a Bellinghama doskonałą robotę robił po cichu inny piłkarz.