STATUS QUO: darmowe pieniądze i wojenne przepychanki. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
PARTNERZY SERWISU
Społeczeństwo
STATUS QUO: darmowe pieniądze i wojenne przepychanki. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
Miniony tydzień przyniósł Europie bombę - dosłownie. Macron stanął przed okrętem podwodnym i zaproponował kontynentowi parasol nuklearny, z francuskim palcem na przycisku.
Udostępnij

Donald Trump oddający hołd amerykańskim żołnierzom poległym w Iranie Autor zdjęcia: Getty Images
Trump ogłosił wojnę handlową z Hiszpanią za odmowę udostępnienia baz do ataku na Iran, przy okazji przypominając, że suwerenność sojuszników to dla niego raczej sugestia. W Polsce prezydent Nawrocki i prezes Glapiński ogłosili „Polski SAFE 0%” – program darmowych pieniędzy. Węgry skonfiskowały ukraińskie złoto i gotówkę, bo rurociąg sam się przecież nie naprawi. Na deser tygodnia Jarosław Kaczyński zwołał konwencję w Krakowie i namaścił Przemysława Czarnka na przyszłego premiera. Na Status Quo mijającego tygodnia zaprasza Oliwier Starczewski.
Poniedziałek
Gość z bombą
Emmanuel Macron stanął przed okrętem podwodnym w Breście i ogłosił największą zmianę w francuskiej doktrynie nuklearnej od dekad. Francja rozbuduje arsenał i po raz pierwszy dopuści możliwość stacjonowania uzbrojonych nuklearnie myśliwców Rafale na terytorium europejskich sojuszników. Polska znalazła się na liście ośmiu zainteresowanych krajów, Donald Tusk potwierdził to pisząc ,,Polska prowadzi rozmowy z Francją i grupą najbliższych europejskich sojuszników w sprawie zaawansowanego programu odstraszania nuklearnego. Zbroimy się z przyjaciółmi, aby wrogowie nie ośmielili się nas zaatakować.”
Choć propozycja Macrona wydaje się jedyną realną szansą aby w najbliższych latach w Polsce pojawiła się broń atomowa trzeba podkreślić jedną kluczową kwestię. Decyzja o użyciu francuskiej broni rozlokowanej na terenie naszego kraju pozostałaby wyłącznie w rękach Paryża. Możemy gościć bombę, ale nie mamy nic do powiedzenia w sprawie tego, kiedy i czy w ogóle zostanie użyta.
I tu pojawia się stale powracający argument: „a może jednak american nuclear sharing?". Polska wielokrotnie wyrażała zainteresowanie – i wielokrotnie dostała odmowę. Rzecznik Departamentu Stanu wyjaśnił wprost: USA nie planuje rozmieszczać broni nuklearnej na terytorium żadnego kraju, który wstąpił do NATO po 1997 roku. Nuclear sharing z USA to marchewka, za którą od lat biegamy w kółko. Zdaje się jednak, że niektórzy politycy im szerzej uśmiechają się do Ameryki tym mocniej czują zapach tego horyzontu.
Zostaje więc Francja z palcem na przycisku.

Autor zdjęcia: Getty Images
Wtorek
Lojalność vs suwerenność
Trump spotkał się w Gabinecie Owalnym z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem i przy okazji ogłosił wojnę handlową z Hiszpanią. Powodem jest odmowa udostępnienia wspólnie użytkowanych baz wojskowych do ataku na Iran. Trump nie krył oburzenia: „Spain has been terrible. We could use their base if we want. We could just fly in and use it. Nobody's going to tell us not to use it". Dodał, że polecił sekretarzowi skarbu Scottowi Bessentowi zerwać wszelkie stosunki handlowe z Madrytem. Wypowiadanie kuriozalnych słów, to w wykonaniu Trumpa, chleb powszedni. Trzeba się jednak zastanowić czy deklarowanie przez „amerykańskiego pana”, że może w razie chęci używać dowolnie terytorium jego suwerennych sojuszników to dalej absurd czy już doktryna.
Hiszpania odpowiedziała spokojnie, że ma narzędzia by zneutralizować skutki ewentualnego embarga – i słusznie, bo Trump zapomniał o jednym szczególe: Hiszpania jest członkiem Unii Europejskiej, która negocjuje handel zbiorowo. Groźba odcięcia Madrytu od handlu z USA to groźba odcięcia się od całej Unii. Nie pierwszy raz prezydent USA zapomniał, że Europa to nie zbiór osobnych tarcz strzelniczych. Jest to świetny przykład na to jak globalne mocarstwa obchodziłyby się z nami, krajami Europy, gdybyśmy nie byli członkami Unii.
Przy okazji Trump zaatakował też Wielką Brytanię, która zgodziła się użyczyć baz wyłącznie do celów obronnych. „This is not Winston Churchill that we're dealing with" – powiedział o Starmerze – premierze Wielkiej Brytanii. Churchill też zresztą atakował Iran bez mandatu ONZ, więc porównanie jest celniejsze niż Trump myślał.
Środa i czwartek
SAFE czy SAFE
W Polsce w te dwa dni mówiło się tylko o jednym: nowa propozycja prezydenta w sprawie SAFE. I trzeba przyznać – Nawrocki wykonał ruch, którego nikt się nie spodziewał.
Przypomnijmy sytuację wyjściową. Prezydent miał na biurku ustawę i dwa wyjścia, oba złe. Weto – wkurza większość Polaków, którzy są za programem. Podpis – wkurza własny elektorat nastraszony przez PiS. Każdy zakładał, że trzeciego wyjścia nie ma. Nawrocki znalazł je w środę.
Na konferencji prasowej obok prezydenta stanął Adam Glapiński. Prezes NBP i głowa państwa ogłosili wspólnie „Polski SAFE 0%" – 180 miliardów złotych na rozbudowę przemysłu zbrojeniowego, całkowicie za darmo. Sama nazwa brzmi jak hasło z reklamy pożyczki chwilówkowej, ale marketing to nie przypadek – chodzi o wmówienie wyborcom, że realna pożyczka unijna jest droga, a to co proponuje prezydent, nie kosztuje nic.
Skąd wziąć te pieniądze? Konkretów nie przedstawiono. Wiemy jedynie, że mechanizm opiera się na zyskach NBP. Zgodnie z prawem, gdy bank centralny notuje zysk, musi przekazać 95% tej kwoty do budżetu państwa – z tych środków rząd miałby sfinansować armię w ramach programu „Polski SAFE 0%”. Drobnym problemem jest fakt, że NBP od kilku lat zysków nie notuje. W 2023 roku strata wyniosła 20,8 mld zł, w 2024 roku ok. 13,3 mld zł, a prognozy na 2025 rok mówią o stracie rzędu 30 mld zł. Co więcej, sam prezes Glapiński pisał do rządu o ujemnych wynikach w kolejnych latach, a skumulowana strata banku zbliża się do 100 mld zł.
Prezes NBP zapewnia, że nie planuje trwałej wyprzedaży polskich rezerw, mimo że cały mechanizm opiera się na wzroście cen złota, którego mamy ok. 550 ton. Bez realnego zysku operacyjnego zostają zatem dwie drogi. Pierwsza to operacja sprzedaży i natychmiastowego odkupu złota – pozwoliłoby to księgowo „zrealizować” zysk z różnicy cen, zachowując kruszec w skarbcu. Druga to tzw. rewaluacja, czyli zmiana prawa pozwalająca uznać papierowy wzrost wartości złota za zysk do wypłaty.
W obu przypadkach efekt jest identyczny: wykreowanie miliardów złotych i dopisanie ich do budżetu bez realnego wpływu gotówki z zewnątrz. Ekonomiści nazywają to ukrytą kreacją pustego pieniądza, niosącą ze sobą ryzyko wzrostu inflacji. „Darmowe pieniądze” z programu Nawrockiego i Glapińskiego to zatem pieniądze zwyczajnie dodrukowane, za które wszyscy zapłacimy w cenach w sklepach.
Koalicja rządząca nie odpowiedziała jednym głosem. Kosiniak-Kamysz stwierdził, że pieniędzy nigdy za wiele i chętnie przyjmie środki od Glapińskiego – ale jako uzupełnienie SAFE, nie alternatywę. Lewica uznała, że skoro te ,,darmowe pieniądze”, lepiej przeznaczyć na ochronę zdrowia. Tusk odpowiedział, że nie ma czasu na kombinowanie i przypomniał Glapińskiemu jego własne listy w, których pisał ,,nie można wykluczyć strat NBP w kolejnych latach”.
Nawrocki uniknął pułapki. W ramach odwrócenia uwagi od weta, które zapewne złoży, zaproponował coś, co wygląda jak trzecia droga, a w rzeczywistości jest rezygnacją z realnej i taniej pożyczki na rzecz zysków, które aktualnie nie istnieją. Oglądając ten spektakl, można zadać sobie pytanie: czy jest jakaś granica, gdzie kończy się walka polityczna, a zaczyna współpraca na rzecz dobra państwa?

Autor zdjęcia: Getty Images
Piątek
Zakładnicy
Viktor Orbán od tygodni blokuje pomoc dla Ukrainy, powołując się na rurociąg. W tym tygodniu postanowił pójść o krok dalej.
Węgierskie służby zatrzymały na stacji benzynowej przy autostradzie M5 dwa opancerzone pojazdy ukraińskiego banku państwowego Oszczadbank. W środku: 40 milionów dolarów, 35 milionów euro i 9 kilogramów złota. Budapeszt wszczął śledztwo w sprawie prania brudnych pieniędzy i powiązań z „ukraińską mafią wojenną". Ukraina odpowiedziała bez owijania w bawełnę – minister Sybiha nazwał to „państwowym bandytyzmem" i „braniem zakładników", twierdząc, że transport był w pełni legalny. Kijów wydał oficjalne ostrzeżenie dla obywateli przed podróżowaniem na Węgry. Siedmiu zatrzymanych wydalono. Pieniądze i złoto zostają w Budapeszcie do czasu zakończenia śledztwa.
Orbán ma wybory za miesiąc i narrację do utrzymania: on kontra Bruksela, on kontra Kijów, on jako jedyny obrońca węgierskich interesów. Za ,,blokadę” rurociągu Przyjaźń zniszczonego przez Rosję karze Ukrainę blokowaniem europejskiej pożyczki i konfiskatą złota. Oczekuje od państwa w stanie wojny, że gdy uderzają kolejne drony i rakiety, najważniejszym priorytetem będzie naprawa rurociągu, na którym zarabia ich oprawca – sprzedając swoje towary do państwa blokującego wszelką pomoc.
Sobota
Namaszczenie maszynisty
Konwencja Prawa i Sprawiedliwości odbyła się w świętym miejscu. To właśnie na tej krakowskiej sali ogłoszono 11 lat temu kandydaturę Andrzeja Dudy, a rok temu Karola Nawrockiego. Tym razem Kaczyński namaszcza nie prezydenta, a premiera. Premiera Przemysława Czarnka.
Sam zainteresowany od razu zaznaczył, że kierownikiem pociągu jest i będzie prezes on ma być tylko maszynistą. Trudno o bardziej szczere podsumowanie tego, czym jest ta kandydatura.
Co oznacza ten wybór? PiS skręca w prawo. Na prawicy wyrosły dwie silne partie, które swoją bezkompromisowością zbijają kapitał na autentyczności. Po co głosować na partię, która nie lubi Unii, jak można głosować na takie, które jej nienawidzą? Po co komu partia, która nie lubi osób homoseksualnych skoro do wyboru są takie co chcą ich batożyć. Czarnek ma nadać PiS-owi rumieńców w tej konkurencji. Na konwencji ani chwili nie zwlekał. Projekt ustawy o statusie osoby najbliższej, zgłoszony przez PSL, nazwał „projektem małżeństw homoseksualnych", po czym ze śmiechem zapytał kolegów z „pseudokonserwatywnej partii": skoro to nie małżeństwo, to czemu nie pięciu chłopów? „Nowy model rodziny: czterech pancernych i psiecko" - grzmiał kandydat na premiera. Sala biła brawo. Były minister edukacji, który w przeszłości był sądownie karany za homofobiczne wypowiedzi, najwyraźniej uznał, że to był jego najlepszy materiał na debiut w nowej roli.
Kandydaci wskazani w tym miejscu przez prezesa mieli ze sobą jedną cechę wspólną: nie byli szerzej znani, nie zdążyli się opatrzyć i zbudować silnego elektoratu negatywnego. W przypadku Czarnka jest dokładnie odwrotnie. Celem nie jest więc przyciągnięcie nowego elektoratu - były minister edukacji ma betonować twardych wyborców i być do zaakceptowania przez przyszłych koalicjantów z obu Konfederacji.
Kaczyński świadomie rezygnuje z centrum i wybiera mobilizację. Braun zaciera rączki i czeka na koalicję. Do wyborów zostało dwadzieścia miesięcy.
Więcej w tym temacie:
- STATUS QUO: Dwie minuty nienawiści. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
- Moda na ciało. Jak władza i pieniądze kreują kanony atrakcyjności
- STATUS QUO: Kto głośniej krzyknie. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
- STATUS QUO: 39 sekund i 39 wet. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
- STATUS QUO: Muł i upał. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
- Między Pokoleniami: Aleksandra Dulkiewicz o śmierci, władzy i butach od taty Igi Świątek
Publicysta i dziennikarz młodego pokolenia, związany z GQ Poland. W swoich mediach społecznościowych komentuje politykę z perspektywy generacji, która odziedziczy skutki dzisiejszych decyzji. Autor podcastu Między Pokoleniami – rozmów, w których doświadczenie i wpływ spotykają się z pytaniami o przyszłość. Wierzy, że perspektywa młodych ludzi w debacie publicznej jest niezbędna.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Społeczeństwo
STATUS QUO: Dwie minuty nienawiści. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
Tydzień zaczął się od ataku na dzieci w autobusie w Bielsku-Białej, a skończył na wiadomości, że Ukraina i Polska może jednak dadzą radę się dogadać Po drodze obserwowaliśmy kolejne oznaki kryzysu w PiS, które może rozpadać się na naszych oczach, i prezydenta, oraz prezydenta, który zawetował ustawę, mimo że sam obiecywał jej podpisanie w kampanii wyborczej.
Społeczeństwo
Moda na ciało. Jak władza i pieniądze kreują kanony atrakcyjności
Zaglądają właściwie do każdej dziedziny naszego życia codziennego. Od tysiącleci kształtują nasze gusta. Od dekad bezpośrednio wpływają na to, co króluje na wybiegach, okładkach magazynów, a także w mediach społecznościowych. W jaki sposób polityka i gospodarka dyktują to, co jest „hot”? I dlaczego trendom ulegają nie tylko kobiety?
Społeczeństwo
Miasta przez (anty)lokalną soczewkę. Czy polscy turyści wciąż idealizują zagranicę?
Lato sprzyja zakochiwaniu się miejscach, których nie trzeba codziennie doświadczać. Czy wciąż ulegamy urokowi zagranicznych adresów, widzianych przez filtr wakacyjnej beztroski? A może coraz częściej dostrzegamy, że gdzie indziej trawa nie zawsze jest bardziej zielona niż u nas?
Społeczeństwo
STATUS QUO: Kto głośniej krzyknie. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
Trump ingeruje w mundial. Trump ogłasza się celem zamachu. Trump znów bombarduje Iran. Trump zrywa handel z Hiszpanią. W tle - polska awantura pod pomnikiem, nowa rada przy prezydencie i pamięć o rocznicy zbrodni wołyńskiej.
Społeczeństwo
Męskość na lajkach. Jak algorytmy definiują współczesnych facetów?
Dlaczego media społecznościowe wzmacniają konkretny ideał mężczyzny? Dlaczego wielu w to wierzy i do tego dąży? Dlaczego to nie daje im szczęścia?
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Społeczeństwo
Nowe życie zaczyna się za drzwiami domu. Holiday Dream by Zień x Esti&Esta
Jeszcze kilka lat temu ogród czy taras traktowaliśmy przede wszystkim jako dodatek do domu. Miejsce, z którego korzystało się głównie latem, przy okazji rodzinnego grilla lub słonecznego weekendu. Ot miły dodatek do domu lub mieszkania. Dziś coraz częściej pełnią znacznie ważniejszą rolę. Stają się przestrzeniami codzienności - miejscami porannej kawy, spotkań z bliskimi, chwil odpoczynku po pracy czy momentów, które pozwalają na chwilę zwolnić tempo.
Społeczeństwo
Z warzywniaka do kampanii największych marek. Jak jedzenie sprzedaje nam modę?
To temat, który potrafi pobudzić nie tylko miłośników odkryć kulinarnych czy eksperymentów w kuchni. Jedzenie równie mocno zdaje się elektryzować branżę mody oraz wszystkich speców od sprzedaży. Czym jest i jak działa marketing sensoryczny?
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Społeczeństwo
Dobra taksówka to dziś coś więcej niż przejazd z punktu A do B
Jak zmienia się miejska mobilność?