EsDeeKid: kim jest mroczny sobowtór Timothée Chalameta
PARTNERZY SERWISU
Muzyka
EsDeeKid: kim jest mroczny sobowtór Timothée Chalameta
Enigmatyczny fenomen z Liverpoolu zyskał niedawno gigantyczną rozpoznawalność.
Udostępnij

EsDeeKid podczas CLOUT Festival 2025 Autor zdjęcia: Lech Podhalicz
EsDeeKid zasłużył na nią nie tylko za sprawą niedawnej współpracy z gwiazdą Hollywood Timothée Chalametem. Zamaskowany artysta zbudował magnetyzujący wizerunek dzięki świeżości: brzmienia, flow, stylówy. I godnej podziwu autentyczności.
Proper scouser
Brytyjski raper zwrócił uwagę branży na długo przed – do niedawna jeszcze abstrakcyjnym – remiksem utworu „4 Raws” z gwiazdą filmu „Wielki Marty”. Jednak dopiero teraz przekroczył Rubikon komercyjnej popularności. A jeszcze niedawno rzucał mocarne linijki o trudnej przeszłości. I'm a scumbag, I was raised in Liverpool slums, lad /I was broke, no joke, but I spun back. W niecały rok przeszedł drogę z głębokiego undergroundu do regularnego mainstreamu. Nie musiał przy tym podpisywać cyrografów, sprzedawać wizerunku czy rezygnować z oryginalnych wizji. Wystarczyło, że przez dotychczasową drogę był sobą: ukrywającym się za balaclavą Brytolem z zalanych deszczem ulic industrialnego Liverpoolu. Autentyczność doprowadziła go do wyprzedanych koncertów, do setek milionów odtworzeń na streamingach i w końcu do wspólnego utworu z Chalametem.
Kiedy EsDeeKid został ogłoszony w kwietniu na tegorocznym CLOUT Festival pisałem o nim: „Enigmatyczny talenciak z Liverpoolu jest kolejną wschodząca postacią na brytyjskiej scenie. Śmiało można go postawić obok takich ksyw, jak Fimiguerrero, YT czy fakemink. EsDeeKid łączy świeże jerkowe brzmienie z grime’ową surowością. Sukces takich singli, jak »LV Sandals«, »Phantom« czy »Bally« i »Palaces«, powoduje, że za moment będzie o nim zdecydowanie głośniej”.
I faktycznie tak się stało, wspomniane viralowe single wykręcały grube wyniki na TikToku. Z kolei utwór „Bally” został zauważony przez Pitchforka. To przełożyło się na odtworzenia na platformach streamingowych i zainteresowanie festiwali. Występ w Polsce był dla niego jednym z pierwszych w karierze przed tak dużą publicznością. EsDeeKid wraz ze swoim hypemanem, Rico Ace’em, dowiózł energetyczny show. Chociaż momentami brakowało mu tchu podczas intensywnej nawijki, nadrabiał charyzmatycznym vibe’em.
Nie ma limitu
EsDeeKid stał się z perspektywicznego rapera jedną z najgłośniej komentowanych ksyw w muzycznym uniwersum. Hype, który urósł w zatrważającym tempie, jest zadziwiający. Do pewnego momentu wykładnia rosła dość proporcjonalnie: kolejne single robiły coraz większe wyniki. Wyprzedane koncerty podczas europejskiej trasy. Oddana społeczność wkręcona w ferment, jaki wytworzył się w Wielkiej Brytanii.
Proper scouser zaczął wreszcie trafiać do szerszej świadomości. Zgarniać coraz większy szacunek muzycznej branży. Przełomowym momentem było wydanie debiutanckiego mixtape’u „Rebel”, który potwierdził wysoką jakość znaną z singli. Sprawił, że rapera zauważyły już nie tylko niszowe fanpage’e, lecz także mainstreamowe media. Pozytywne, chociaż pozbawione zachwytów recenzje na Pitchforku czy od popularnego krytyka Anthony’ego Fantano aka The Needle Drop. Płyta zdecydowanie lepiej zarezonowała wśród publiczności, co przełożyło się na szalone wyniki słuchalności.
Kosmiczne liczby
Pod koniec kwietnia EsDeeKid miał ponad 500 tysięcy miesięcznych słuchaczy/-ek na Spotify i milionowe wyniki najpopularniejszych tracków. Obecnie? Liczba fanów i fanek wynosi prawie 15 milionów, a stan odtworzeń utworu „Phantom” przekroczy zaraz 130 milionów. Ten numer notuje ponad 1 mln odsłuchów dziennie, co jest gigantycznym wynikiem. Cały 20-minutowy album ma pół miliarda wyświetleń, co jest nieprawdopodobnym rezultatem jak na zawodnika tego kalibru. To są rzadko spotykane wyniki wśród nowych twarzy, a co dopiero z tak nieprzystępnym brzmieniem jak to Liverpoolczyka. Dla porównania, najbardziej rozpoznawalni brytyjscy raperzy – Skepta i Dave – mają zaledwie 2–3 mln więcej słuchaczy od niedawnego debiutanta. Huge.
Jak brzmi EsDeeKid? Surowo, penersko, ofensywnie. Przytłaczające, ciężkie basy tworzące masywną ścianę dźwięku. Momentami ciężka do rozszyfrowania nawijka w lokalnym, charczącym akcencie scouse, który posiada skandynawskie naleciałości. Przy tym wszystkim to muzyka hipnotyzująca melodiami i powtarzalnym rytmem. Nie ma sensu doszukiwanie się awangardy: jerk EsDeeKida to nieskomplikowana muzyka. Jednak w prostocie tkwi magnetyzm. Wystarczy odpalić sobie „Cali Man” czy wiralowe „LV Sandals” i „Phantom”, żeby zrozumieć, o jakim poziomie wkręty jest mowa. Można porównywać Liverpoolczyka do innych przełomowych artystów: Fimiguerrero czy YT, ale zupełnie szczerze – każdy z nich ma tak oryginalną stylówę, że nie ma to większego sensu. Jedynie dla wytłumaczenia laikowi, z czym je się brytyjski jerk, bo brudny, hustlerski EsDeeKid to osobliwy przypadek.

EsDeeKid podczas CLOUT Festival 2025 Autor zdjęcia: Lech Podhalicz
It’s not even his final form
Żeby tego było mało, w listopadzie padły strzały znikąd: teoria spiskowa, że EsDeeKid to doppelgänger Timothée Chalameta. Głównie za sprawą wizualnych podobieństw, a dokładniej na podstawie… oczu. W końcu EsDeeKid chroni swoją tożsamość i nie ujawnia żadnych szczegółów. Występuje w kominiarce, nie odkrywa daty urodzenia czy innych danych osobowych. To wystarczyło, żeby internet zaczął spekulować: te oczy należą do Chalameta, a EsDeeKid bankowo jest jego alter ego. Przeciwieństwem ułożonego, grzecznego i hiperpopularnego złotego dziecka Hollywood. Raperem o mrocznym wizerunku, nawijającym o ulicznym handlu specyfikami i wyrwaniu się z brytyjskich osiedli.
Teorie spiskowe zostały zdementowane w dość bezpośredni sposób. Dokonało się pozornie niemożliwe, czyli współpraca z Chalametem w alternatywnej wersji „4 Raws”, który wykręcił w ciągu doby 115 milionów wyświetleń na różnych platformach. I stał się symboliczną klamrą dokonań rapera w 2025 roku. Dla nowojorskiego aktora z kolei niesamowite domknięcie wiralowej historii i wyjście na wprost oczekiwaniom ludzi, co również nie jest zbyt częstą praktyką. Jednocześnie absurdalny finisz promocji filmu „Wielki Marty”. Dla EsDeeKida to nieustający sen, który wciąż trwa – największy z możliwych side questów odhaczony. And it’s not even his final form.
Więcej w tym temacie:
- Otsochodzi wraca z nowym albumem – są pierwsze single!
- Sentymentalny powrót do 2016 – Swae Lee urodzinową gwiazdą klubu Sen
- Szpaku z nowym dissem na raka. Raper dołączył do Bedoesa 2115 i Cancer Fighters
- OKI wjechał z drugą częścią „REKLAMACJI’47”: wśród gości Ewa Farna
- W jakim outficie koncertuje Taco Hemingway? Stylista Konrad Sławiński o kreacjach rapera z †††OUR
- JIMEK i historia polskiego hip-hopu. Jak powstaje rap z orkiestrą?
Dziennikarz popkulturowy GQ Poland z dekadą doświadczenia w branży. Charakteryzuje go wszechstronność – mimo że od lat kojarzony głównie z muzyką, tworzy także treści lifestyle’owe: o modzie, kinie, motoryzacji czy gamingu. Porusza tematykę związaną z męskością: od psychologii, przez zjawiska społeczne, po self-care.
Wcześniej przez wiele lat był związany z medium newonce, gdzie pełnił funkcję redaktora naczelnego. Obecnie współpracuje również z CLOUT Festival, gdzie odpowiada za komunikację. W przeszłości pisał dla m.in. Going., Noizz, 4the20s, „Aktivist” czy Electronic Beats. Uwielbia wszystko, co związane z Japonią. Jest fanem ambientu, relaksuje go gotowanie, a jego ulubionym napojem jest zielona herbata.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Muzyka
Obywatelka K.L. powraca na scenę Męskiego Grania. Rozmowa z Kasią Lins
To jedyny festiwal, który podjął się promocji polskiej muzyki i sprawił, że jej słuchanie stało się modne. Męskie Granie pokazuje też transgresję miedzy płciami, pozwalając odkryć, że stereotypy rzadko odpowiadają rzeczywistości – mówi nam Kasia Lins.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Muzyka
Vinyl Corner w PRM to coś więcej niż miejsce z płytami
Niektóre miejsca odwiedza się po to, by konkretnie coś tylko kupić, ale są też takie, do których wraca się również dla atmosfery. PRM należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii. Warszawski Concept Store od początku powstał z myślą o ludziach, którzy traktują modę jako element stylu życia, a nie sezonowy trend. To właśnie w tym miejscu równie ważne jak perfekcyjnie skrojona koszula czy limitowane sneakersy są sztuka, design i muzyka. To ta ostatnia odgrywa w przestrzeni PRM wyjątkową rolę.
Muzyka
Otsochodzi wraca z nowym albumem – są pierwsze single!
Jeden z topowych rodzimych artystów zapowiedział płytę i opublikował dwa premierowe utwory z nadchodzącego materiału.
Muzyka
Leon Krześniak przez lata pisał hity dla innych. Dziś opowiada własną historię
Niektórzy muzycy od pierwszego dnia marzą o świetle reflektorów. Inni wolą zostać kilka kroków za sceną. Tam, gdzie rodzą się piosenki. Leon Krześniak przez lata należał do tej drugiej grupy. Dziś aranżuje Orkiestrę Męskie Granie i występuje z własnym materiałem.
Muzyka
Sentymentalny powrót do 2016 – Swae Lee urodzinową gwiazdą klubu Sen
Do Warszawy przyjedzie jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów współczesnego rapu.
Muzyka
Lech Janerka kończy karierę w wielkim stylu
Bas zrobiony z półki na kwiaty, zespół rockowy założony z żoną grającą na wiolonczeli, walka z tremą – kariera Lecha Janerki od początku wymykała się prostym rockandrollowym kliszom. Dziś 74-letni artysta żegna się ze sceną na startującym 16 lipca festiwalu w Jarocinie i wraca pamięcią do czasów zespołu Klaus Mitffoch, pierwszych występów na żywo, Jarocina i tego, co przez lata dawało mu muzyczną krzepę.
Muzyka
Czy nowy album Madonny był skazany na sukces?
Owszem, Instagram już roi się od prześmiewczych rolek, na których najbardziej oddani fani ogłaszają „Confessions II” arcydziełem po kilku sekundach odsłuchu. Trudniej zbyć jednak zgodny ton profesjonalnych recenzji. Nawet krytycy, którzy przez ostatnią dekadę z rosnącym sceptycyzmem przyglądali się kolejnym wcieleniom artystki, dostrzegli w tej płycie coś, czego od dawna u niej brakowało – spokój.
Muzyka
Smolik: „Najlepsze wspomnienia mam z grania na żywo
– Wolę dwudziestu ludzi w małym klubie, którzy naprawdę słuchają, niż tysiąc takich co gadają w trakcie grania – mówi nam Andrzej Smolik, którego pytamy o Męskie Granie, plany na przyszłość i siłę niezależności w muzyce.