PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Muzyka

A$AP Rocky – hype odzyskany?

Po ośmiu latach muzycznej posuchy A$AP Rocky wrócił z czwartym studyjnym albumem. Wydane właśnie „Don’t Be Dumb” to jeden z najmocniej niepotrzebnie przedłużonych rolloutów we współczesnym rapie. Czy projekt sprostał wielkim oczekiwaniom?

Udostępnij

A$AP Rockyvert

A$AP Rocky Autor zdjęcia: materiały prasowe Sony Music

Lech_Podhalicz_GQ_RAMKA
20.01.2026

Niektórzy zdążyli zapomnieć, jak faktycznie brzmi Rocky. Większość miała już serdecznie dość rozciągniętego okresu promocyjnego oraz wielokrotnie przekładanej daty premiery „Don’t Be Dumb”. W najnowszym wywiadzie dla Popcast – muzycznego podcastu „The New York Times” – A$AP Rocky z charakterystycznym dla siebie spokojem, dystansem i życiową mądrością podkreślił, że jego nadrzędną rolą nadal jest bycie muzykiem. Oczywiście jest mężem i ojcem, trendsetterem, wizjonerem, a także aktorem. Jest człowiekiem renesansu, ale first and foremost fundamentem twórczości jest muzyka. Bez niej nie byłoby go w miejscu, w którym jest obecnie.

W międzyczasie nowojorczyk wypuszczał sporadyczne single, przy których ciężko było wyczuć, czy są jaskółkami zmiany wizerunku, czy pozostałościami z zakurzonych twardych dysków. Paradował podczas tygodni mody i brał udział w licznych kampaniach. Co w zasadzie najważniejsze – maksymalnie poświęcił się rodzinie, a sporą część 2025 roku zajęły mu przygotowania do narodzin trzeciego dziecka. Zresztą związek z Rihanną potwierdził oficjalnie pięć lat temu w wywiadzie z amerykańskim GQ. Fast forward i małżeństwo może się pochwalić licznym potomstwem, a Mayers regularnie podkreśla, jak ważna jest dla niego Rihanna: inspiruje go i wspiera, jest natchnieniem i najwspanialszą osobą, jaką kiedykolwiek poznał.

Wracając: to nie tak, że Rocky leżał na kanapie i odcinał kupony. Muzyka przestała być dla niego priorytetem. Tymczasowo. Po drodze wydarzyło się sporo turbulencji, które opóźniły premierę – zapowiadanego od dwóch lat – albumu. Ten ukazał się dopiero teraz, w styczniu 2026 roku. Jakich? Pandemia, kłopoty z prawem, poświęcenie rodzinie oraz niekontrolowane przecieki utworów. Czy finalnie jest to projekt zakończony sukcesem? Czy w przypadku „Don’t Be Dumb” sprawdziło się powiedzenie „Lepiej późno niż wcale”?

Oczekiwania względem czwartego longplaya były kosmiczne. A$AP Rocky to żyjąca legenda rapu. Jeden z najbardziej wpływowych artystów w swojej kategorii. Dorobek znacznie wykraczający poza muzykę. Rocky nie ma w dorobku słabego albumu, wyjątkowo odstającego od reszty. W zasadzie każdy z jego projektów wznosił się na niedostępny dla wielu poziom: artystyczny i kreatywny. Lider kolektywu A$AP Mob to współczesny wizjoner, który początkowo odmienił – do spółki z producentem Clams Casino – pojmowanie zadymionego, spowolnionego cloud rapu. Za sprawą kultowego mixtape’u „Live. Love. A$AP” oraz docenionych albumów „Long. Live. A$AP” i „At. Long. Last. A$AP” ukształtował zupełnie osobne trapowe brzmienie drugiej dekady XXI wieku.

Później nadeszła era eksperymentalnego „Testing”, który spotkał się z mieszanym odbiorem krytyki i fanów, zresztą sam nie byłem w gronie zachwyconych wizją, którą zaprezentował na trzeciej płycie. Maksymalistyczny, odważny, przebojowy, ale nierówny materiał. Nie można jednak mu odmówić: to właśnie ten album wylansował evergreena w postaci „Praise the Lord (Da Shine)” ze Skeptą, który ma ponad półtora miliarda odtworzeń w najpopularniejszym serwisie streamingowym. Otworzył Rocky’ego na zupełnie inne muzyczne rejony. Był gigantycznym sukcesem komercyjnym i mimo wszystko intrygującym brzmieniowo materiałem.

Niezręczna cisza

Wśród topowych mainstreamowych gwiazd jest tylko kilka nazwisk, które mogą „poszczycić się” równie długą przerwą co ta ośmioletnia Rocky’ego. Pretty Flacko stał w jednym rzędzie z – nomen omen własną partnerką – Rihanną i Frankiem Oceanem, którzy nie wydali pełnoprawnego albumu od dekady. Reprezentant Harlemu wreszcie wypisał się z tego zacnego grona. I poniekąd uniknął muzycznej banicji, bo wielu – nawet wielce oddanych – fanów i fanek prawie postawiło na nim krzyżyk. Rocky był bliski jednej z najgorszych artystycznych klątw: bycia nie tyle zapomnianym, ile niepotrzebnym. I to dotyczy jednego z największych wizjonerów współczesnego rapu.

Co gorsza, w 2019 został aresztowany w Szwecji za domniemany atak z użyciem broni, co mogło skończyć się dla niego sporymi problemami, ale finalnie ograniczyło się do dość skromnej kary finansowej. Większe problemy pojawiły trzy lata później, kiedy zatrzymano go za potencjalny udział w strzelaninie w Los Angeles, do której doszło w 2021 roku. Sam proces zakończył się dopiero w ubiegłym roku. Mayersowi groziło nawet 20 lat więzienia. Raper został uniewinniony i z powrotem mógł poświęcić się muzyce. Zresztą w tym samym roku pojawił się w Polsce w roli headlinera CLOUT Festival (zresztą właśnie ogłosił, że wróci do naszego kraju 13 września w ramach trasy) i regularnie podgrzewał atmosferę przed premierą „Don’t Be Dumb”. To miała być już naprawdę ostatnia prosta do wydania płyty.

Modny ojciec i perspektywiczny aktor

Wydawało się, że album ukaże się jeszcze w 2025 roku, ale po drodze Rocky musiał jeszcze odhaczyć premierę dwóch filmów ze swoim udziałem. Zaliczył naprawdę udane role w słabym „Highest 2 Lowest” Spike’a Lee, gdzie wystąpił u boku legendarnego Denzela Washingtona, oraz w „Kopnęłabym cię, gdybym mogła”, w którym dotrzymał kroku znakomitej Rose Byrne. Jeśli Rocky miałby się z powodzeniem rozwijać, to właśnie w przemyśle filmowym. Zapowiadał to w teledyskach, potwierdził na wielkim ekranie. Zdecydowanie bardziej niż na muzykę czekam na kolejne aktorskie popisy Flacko. Być może we współpracy z Timem Burtonem, którego muzyk jest wielkim fanem i którego zaangażował do pracy nad warstwą wizualną „Don’t Be Dumb”. Reżyser wystąpił również w najnowszym teledysku do „Whiskey/Black Demarco”.

Ale żeby nie było: przez te osiem lat A$AP Rocky miał co robić. Wspominałem o życiu rodzinnym. Muzyk rozwijał się też w kontekście mody, czyli nieodłącznym elemencie swojego wizerunku. Nie bójmy się tego słowa: najprzystojniejszy żyjący raper jest chodzącą definicją bycia cool. Rozwijał własną markę AWGE, rozwijał współprace ambasadorskie, brał udział w prestiżowych tygodniach mody. Poświęcił się kampaniom domów mody: Bottega Veneta, Gucci czy Prada. Do spółki z Pharrellem Williamsem czy Colmanem Domingo był odpowiedzialny za motyw przewodni Met Gali 2025: czarny dandyzm. Został również ambasadorem Chanel oraz dyrektorem kreatywny marki Ray-Ban. Pretty Flacko jest również blisko związany z Pumą i regularnie pojawia się w sportowym obuwiu niemieckiej marki – został dyrektorem kreatywnym linii F1.

GettyImages-2256323420

Autor zdjęcia: Getty Images

We wspomnianej wcześniej rozmowie z dziennikarzami „The New York Times” skrytykował otwarcie fast fashion. Umówmy się – z takim statusem i budżetem może sobie na to pozwolić, ale to wciąż mocny statement. A$AP Rocky zawsze starał się przekraczać granice męskiej, a w szczególności rapowej, mody. Podejmował odważne wybory, nie bał się stylizacji, które jeszcze za początków jego kariery były w tym środowisku dość kontrowersyjne. Był nie tylko ładnym chłopakiem śmiało eksperymentującym z outfitami. Od początków drugiej dekady XXI wieku i klimatu „Fashion Killa”, w ramach którego łączył streetwear z high fashion w rodzaju Ricka Owensa. Od Hood By Air i Pyrex Vision, przez flanelowe koszule i printy, po projekty Rafa Simonsa. Później nastała era rozwoju modowego gustu. „Babushka Boi”, wejście w haute couture i jeszcze ciekawsze eksperymenty mody ulicznej z luksusem. Obecnie Rocky ubiera się jeszcze bardziej elegancko, klasycznie, a także regularnie pojawia się w luźniejszych rzeczach i potrafi zrobić z totalnie basicowego looku coś zupełnie szalonego. Nieustannie starał się przełamywać stereotypy dotyczące męskiej czy hip-hopowej mody.

Styl Rocky’ego pociągnął za sobą masę naśladowców – Travisa Scotta, Lil Uziego Verta, Playboia Cartiego – ukonstytuował trendy, wyrażał go jako osobę, nie tylko rapera, lecz także człowieka o nieskazitelnym guście. Był blisko związany z legendą streetwearu Virgilem Ablohem, co też z pewnością go natchnęło. Flacko nadal to ma: nikt tak gustownie nie dobiera ubrań ani nie eksperymentuje z przeciwieństwami. Tu wszystko jest spójne i przemyślane. Ma wyczucie smaku, poczucie jakości i doskonale dobiera zarówno główne elementy stylizacji, jak i uzupełniające całość akcesoria. Widzisz Rocky’ego i chcesz tak wyglądać, chcesz mieć tak wymaksowaną aurę, chcesz wzbudzać określony vibe. W 2026 roku to może wydawać się oczywiste, ale jeszcze 15 lat temu wcale tak nie było. A stylistyczny rozwój Mayersa to temat na zupełnie osobny artykuł, bo jego modowy influence jest nieoceniony.
 

Wyczekane „Don’t Be Dumb”

Kiedy przez osiem lat wydajesz tylko sporadycznie mniej lub bardziej udane single, a między wierszami budujesz narrację, że kolejny album będzie dziełem kompletnym, opus magnum – możesz srogo się przejechać. Pretty Flacko musiał z jednej strony regularnie o sobie przypominać i budować napięcie. Z drugiej często pompował balonik, z którego notorycznie uchodziło powietrze. Single nie robiły takiego wrażenia, w brzmieniu nie było czuć innowacyjności i świeżości, z którymi przecież był kojarzony. Pojawiały się głosy, że Rocky się zestarzał: stał się wygodnym tatusiem bez kreatywnej iskry. Że nie interesuje go już tak muzyka, bo głową zawładnęły inne formy wyrażania siebie czy realizowania życiowej misji. W międzyczasie scena poszła do przodu i pojawiło się wielu ciekawych graczy – Mayers musiałby wybitnie się nagimnastykować, żeby zaprezentować coś unikatowego.

Czy się udało? Połowicznie. „Don’t Be Dumb” nie jest złym albumem. Czuć tu potężną energię Rocky’ego. Czuć autorski sound i próbę połączenia kilku muzycznych światów. Raper nadal eksperymentuje, ma otwarty umysł i nie kłania się trendom. Narracyjnie uderza w różne tony: refleksyjne, przewózkowe, uczuciowe. Ma pełną świadomość swojego statusu i wartości, co wielokrotnie wybrzmiewa na przestrzeni albumu. Na potrzeby wydawnictwa ukuł termin „ghetto ekspresjonizmu” będącego połączeniem fascynacji niemieckim ekspresjonizmem, Timem Burtonem (który występuje w roli art directora) i oczywiście kulturą czarnych, w tym horrorami ostatnich lat: „Uciekaj!” i „To my” Jordana Peele’a oraz jednym z oscarowych kandydatów – „Grzesznikami” Ryana Cooglera.

GettyImages-2256602371

Autor zdjęcia: Getty Images

Jednak nie jest to płyta w żaden sposób rewolucyjna. I szczerze powiedziawszy, po ośmiu latach oczekiwania od czasów wydania „Testing”, które jawi się jako ciekawsza płyta niż „Don’t Be Dumb”, słuchacze mają prawo czuć zawód. A$AP Rocky nie zaprezentował niczego odkrywczego. Inna sprawa, że na tym etapie kariery już nie musi. Ciężko o ultimate bangery, które zostaną z nami na kolejne lata jak „Praise the Lord”, „L$D”, „Peso” czy „Goldie”. Jest kilka numerów z potencjałem, jak bujająca „Playa”, potężne „Stole Ya Flow” ze strzałami w stronę niegdysiejszego przyjaciela Drake’a. Albo przyjemne „Stay Here 4 Life” z Brentem Faiyazem na feacie. Czy solidne „No Tresspasing” i refleksyjne „Don’t Be Dumb/Trip Baby”. Mam też wrażenie, że druga połowa materiału wytraca impet – momentami zlewa się w całość, niespecjalnie się wyróżnia, a drażniący quasipunkowy cosplay wyszedł Rocky’emu najsłabiej.

Obstawiam, że w 2026 roku wyjdzie sporo znakomitych i być może kilka przesuwających granicę wizjonerstwa płyt. W natłoku ciekawszych propozycji „Don’t Be Dumb” po prostu zginie w tłumie. Spoko płytka na styczniową posuchę i muzyczny rozruch, ale nic poza tym. Wydaje mi się, że obecnie znacznie lepiej ogląda się Rocky’ego: w kinie, na pokazach oraz podczas wywiadów, bo to nadal wyjątkowo inteligentny i kumaty koleś mający wiele do powiedzenia. Tęskniłem za Rockym, w ostatnich dniach słucham w zasadzie tylko tego albumu i na razie – wystarczy. Hejtować Rocky’ego nie zamierzam, ale wracać nie będę, oczekiwać kolejnej rewolucji również – głupi nie jestem.

Więcej w tym temacie:

Lech_Podhalicz_GQ_RAMKA

Dziennikarz popkulturowy GQ Poland z dekadą doświadczenia w branży. Charakteryzuje go wszechstronność – mimo że od lat kojarzony głównie z muzyką, tworzy także treści lifestyle’owe: o modzie, kinie, motoryzacji czy gamingu. Porusza tematykę związaną z męskością: od psychologii, przez zjawiska społeczne, po self-care.

Wcześniej przez wiele lat był związany z medium newonce, gdzie pełnił funkcję redaktora naczelnego. Obecnie współpracuje również z CLOUT Festival, gdzie odpowiada za komunikację. W przeszłości pisał dla m.in. Going., Noizz, 4the20s, „Aktivist” czy Electronic Beats. Uwielbia wszystko, co związane z Japonią. Jest fanem ambientu, relaksuje go gotowanie, a jego ulubionym napojem jest zielona herbata.

Czytaj więcej

Kasia Lins w sesji dla GQ Poland

Obywatelka K.L. powraca na scenę Męskiego Grania. Rozmowa z Kasią Lins

To jedyny festiwal, który podjął się promocji polskiej muzyki i sprawił, że jej słuchanie stało się modne. Męskie Granie pokazuje też transgresję miedzy płciami, pozwalając odkryć, że stereotypy rzadko odpowiadają rzeczywistości – mówi nam Kasia Lins.

ARTYKUŁ PARTNERSKI Vinyl Corner w PRM Concept Store

Vinyl Corner w PRM to coś więcej niż miejsce z płytami

Niektóre miejsca odwiedza się po to, by konkretnie coś tylko kupić, ale są też takie, do których wraca się również dla atmosfery. PRM należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii. Warszawski Concept Store od początku powstał z myślą o ludziach, którzy traktują modę jako element stylu życia, a nie sezonowy trend. To właśnie w tym miejscu równie ważne jak perfekcyjnie skrojona koszula czy limitowane sneakersy są sztuka, design i muzyka. To ta ostatnia odgrywa w przestrzeni PRM wyjątkową rolę.

Otsochodzi RIOTT

Otsochodzi wraca z nowym albumem – są pierwsze single!

Jeden z topowych rodzimych artystów zapowiedział płytę i opublikował dwa premierowe utwory z nadchodzącego materiału.

LeonKrzesniak

Leon Krześniak przez lata pisał hity dla innych. Dziś opowiada własną historię

Niektórzy muzycy od pierwszego dnia marzą o świetle reflektorów. Inni wolą zostać kilka kroków za sceną. Tam, gdzie rodzą się piosenki. Leon Krześniak przez lata należał do tej drugiej grupy. Dziś aranżuje Orkiestrę Męskie Granie i występuje z własnym materiałem.

SL_SWAE LEE-SD_020126_CAR-CRASH_01_0670

Sentymentalny powrót do 2016 – Swae Lee urodzinową gwiazdą klubu Sen

Do Warszawy przyjedzie jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów współczesnego rapu.

Lech Janerka

Lech Janerka kończy karierę w wielkim stylu

Bas zrobiony z półki na kwiaty, zespół rockowy założony z żoną grającą na wiolonczeli, walka z tremą – kariera Lecha Janerki od początku wymykała się prostym rockandrollowym kliszom. Dziś 74-letni artysta żegna się ze sceną na startującym 16 lipca festiwalu w Jarocinie i wraca pamięcią do czasów zespołu Klaus Mitffoch, pierwszych występów na żywo, Jarocina i tego, co przez lata dawało mu muzyczną krzepę.

Madonna

Czy nowy album Madonny był skazany na sukces?

Owszem, Instagram już roi się od prześmiewczych rolek, na których najbardziej oddani fani ogłaszają „Confessions II” arcydziełem po kilku sekundach odsłuchu. Trudniej zbyć jednak zgodny ton profesjonalnych recenzji. Nawet krytycy, którzy przez ostatnią dekadę z rosnącym sceptycyzmem przyglądali się kolejnym wcieleniom artystki, dostrzegli w tej płycie coś, czego od dawna u niej brakowało – spokój.

Smolik w sesji dla GQ Poland

Smolik: „Najlepsze wspomnienia mam z grania na żywo

– Wolę dwudziestu ludzi w małym klubie, którzy naprawdę słuchają, niż tysiąc takich co gadają w trakcie grania – mówi nam Andrzej Smolik, którego pytamy o Męskie Granie, plany na przyszłość i siłę niezależności w muzyce.