Nominowana do Emmy Karolina Wydra z serialu „Pluribus”
PARTNERZY SERWISU
Filmy i seriale
Nominowana do Emmy Karolina Wydra z serialu „Pluribus”
W „Jedynej” (ang. „Pluribus”) nie jest bohaterką pierwszoplanową, a jednak to jej postać przyciąga wzrok od pierwszej sceny. W nowym serialu Vince’a Gilligana, twórcy „Breaking Bad”, aktorka pokazuje, że siła telewizji tkwi w detalach, uśmiechu i subtelnym mistrzostwie aktorskim.
Udostępnij

Karolina Wydra w serialu „Jedyna”, do obejrzenia na Apple TV Autor zdjęcia: materiały prasowe
Na pierwszy rzut oka „Jedyną” („Pluribus”), nowy serial Apple TV+, można by pomylić z kolejnym ambitnym serialem, ukrywającym pod metaforą najazdu kosmitów opowieść o znojach dzisiejszego świata. Na szczęście tym razem to nie taka historia. Vince Gilligan – twórca, który z nauczyciela chemii zrobił kochanego przez miliony złoczyńcę pierwszej maści w „Breaking Bad”, a z podrzędnego prawnika ikonę moralnego rozkładu w „Zadzwoń do Saula” – buduje unikatową utopię. Ludzie, przez kosmiczny wirus włączeni do sieci Innych, są tu emocjonalnie stabilni i całkowicie szczęśliwi. Muszą jednak zapłacić za to cenę – utratę indywidualności.
W tej dopracowanej do przesady harmonijnej rzeczywistości pojawia się grana przez Karolinę Wydrę Zosia. Jest jednocześnie pilotką, chirurżką i szefową kuchni z topowej knajpy z gwiazdką Michelin. Taką „moc” dają Inni.
Co prawda serial orbituje wokół Carol, granej przez Rheę Seehorn, jednak niewątpliwie to Karolina Wydra jest breaking star wybitnej produkcji Gilligana. Przyciąga wzrok od pierwszych chwil, kiedy wsiada do samolotu i nim kołuje (aktorka robi to naprawdę!), by po chwili wzbić się w powietrze. Lub później, gdy pojawia się u Carol w śnieżnobiałym, wełnianym swetrze, wyglądając jak zmartwychwstały Jezus Chrystus. Czy w innych scenach, w których spełnia każdą zachciankę malkontenckiej Carol.
Wydra urodziła się w 1981 roku w Opolu, ale już jako dziecko wraz z rodzicami i bratem wyemigrowała do USA. W wieku 16 lat rozpoczęła karierę modelki, później zaczęła flirtować także z aktorstwem. W kolejnych produkcjach (też tych doskonale znanych, jak „Dr House”, „Justified: Bez przebaczenia” i mojej ulubionej „Czystej krwi”) udowodniła swój talent. Polka w Hollywood, ale bez hollywoodzkiego nadęcia. Rozpoznawalna, a jednocześnie zadziwiająco skromna. Telewizyjnie 2025 rok niewątpliwie należy do niej.
Czytając scenariusz, od razu wiedziałaś, że „Jedyna” będzie taką petardą?
Nie! Podczas przesłuchania czytałam wybrane sceny z trzeciego odcinka, więc nie miałam pojęcia, jak wielki i barwny świat stworzył Vince. Dopiero gdy już otrzymałam rolę, a wraz z nią cały scenariusz, mogłam wskoczyć w „Jedyną” i poznać Zosię, moją bohaterkę. Miałam wrażenie, że biorę udział w niesamowitej produkcji, jakiej nigdy wcześniej nie było w telewizji. Ale kiedy kręcisz serial czy film, tak naprawdę nie wiesz, jaki będzie efekt końcowy. Wcześniej byłam fanką Gilliagna, uwielbiałam „Breaking Bad” i „Zadzwoń do Saula”. Miałam nadzieję, że „Jedyna” okaże się podobnym sukcesem. Na szczęście pierwsze reakcje są podobne do twoich. Petarda! (śmiech)
Vince Gilligan lubi budować seriale wokół jednego aktora, aktorki. W „Breaking Bad” był to Bryan Cranston, w „Zadzwoń do Saula” Bob Odenkirk. „Jedyna” kręci się wokół Rhei Seehorn. Ale reżyser ma też dar obsadzania fantastycznych, często mniej znanych osób w rolach drugoplanowych. Twoja Zosia jest tego najlepszym przykładem. Jak tworzyłaś swoją postać?
Zosia to osoba wyjątkowa, bo jako jedna z Innych, jest całym światem. Jednocześnie jest pilotką samolotu, potrafi przeprowadzić operację na otwartym sercu i przyrządzić wyrafinowany posiłek. Przygotowując się do roli, dużo czytałam o bardzo inteligentnych ludziach, o tym, jak się zachowują i jak przechodzą przez życie. Serialowi Inni nie są kosmitami ani robotami, tylko normalnymi ludźmi, którzy posiedli wszelkie umiejętności. Są też spełnieni i szczęśliwi. Chciałam być najbliżej tych dwóch stanów, jak to tylko możliwe. Dlatego medytowałam, by w pełni się zrelaksować. Dzięki temu inaczej patrzyłam na problemy. Istotne było też wejście w emocje matki, która kocha swoje dziecko. Pozwala mu na błędy, bo wie, że niebawem wszystko będzie dobrze, dziecko wszystkiego się nauczy. Zosia tak traktuje Carol. Wie, że gdy tylko ta otrzyma wirusa z kosmosu, będzie w pełni szczęśliwa. Do tego czasu moja bohaterka musi uzbroić się w cierpliwość. Przygotowując się do roli, wyobrażam sobie, jakie sny ma moja postać. Korzystałam z tekstów Carla Junga, który pisał o sile podświadomości, o tym, że sny to rozmowa między świadomością a nieświadomością, odzwierciedlająca proces rozwoju osobowości.
Jakie sny śniła Zosia?
Tego nie mogę ci zdradzić, bo to bardzo osobiste historie (śmiech). Było w nich dużo spokoju i miłości. Zosia jest zen.
Twoja bohaterka jak pozostali Inni bardzo dużo się uśmiecha. Czy ćwiczyłaś mimikę przed lustrem? Granica między uśmiechem miłym a kriperskim jest bardzo cienka…
Nie, ale wiem, co masz na myśli. Wszystko, co grałam, wychodziło z tego, jak się czułam. Pierwsze parę dni na planie traktowałam jako okres przygotowawczy. Byłam zdenerwowana. Postanowiłam wykorzystać ten stan. Zosia i Inni czują emocje, ale nie mają nerwów. Więc na początku było to dla mnie trudne, bo musiałam nauczyć się inaczej oddychać, by cały czas mieć rozluźnione ciało. Uśmiech pojawił się właśnie wtedy, gdy byłam w stanie pełnego zrelaksowania.
Lubię myśleć o świecie „Jedynej” jak o utopii, która może bardzo łatwo wymknąć się spod kontroli. Ale na papierze wszyscy są równi – płeć i rasa są drugorzędne. Jak ty go odbierasz?
Z jednej strony patrzę na ten świat i myślę: „Wow, jaka to wspaniała rzeczywistość!”. Tak jak mówisz, nikt nie patrzy tu przez pryzmat gender, orientacji, koloru skóry. Nie ma żadnych różnic ani przeszkód. Każdy jest równy, każdy żyje w harmonii, wszyscy się kochają, szanują i w pełni akceptują. Nie ma przestępczości, nie ma uprzedzeń. Niesamowite byłoby naprawdę pożyć w takim świecie. Ale ceną za ten raj jest brak indywidualności. Ludzie zostali zmuszeni do wyzbycia się jej, by móc stać się częścią jednego bytu pełnego miłości. Dla mnie moja osobowość jest bardzo ważna. Dlatego nie oddałabym jej bez walki.
Więcej w tym temacie:
- Cezary Pazura: „Komedie to w Polsce bilet w jedną stronę”
- Klaudia Kazimierska z nowym rekordem. Jak wyglądała jej droga do sukcesu?
- Królują w „Rodzie smoka”. Bethany Antonia i Phoebe Campbell o siostrzanej więzi
- Masza Wągrocka o lęku, odwadze i dorastaniu
- Robię to, żeby się nie bać. Igor Herbut o Męskim Graniu
- Mateusz Kmiecik i Kamil Szeptycki: dwóch rozrabiaków z „Morfeusza”
Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.
Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.
Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Filmy i seriale
Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota
Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.
Filmy i seriale
Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV
Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.
Filmy i seriale
„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]
Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.
Filmy i seriale
Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach
Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.
Filmy i seriale
Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent
Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.
Filmy i seriale
Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy
Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.
Filmy i seriale
Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video
Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.
Filmy i seriale
„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń
Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.