PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Filmy i seriale

6 najlepszych filmów z 2016 roku

Od niemieckiej tragikomedii, przez polski hit o malarzu, po cudowny obraz braci Coenów. Oto najlepsze filmy 2016 roku.

Udostępnij

6 najlepszych filmów z 2016 roku

Autor zdjęcia: materiały prasowe, kolaż GQ Poland

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA
24.01.2026

Instagramowe trendy nie należą do najbardziej interesujących elementów naszej kultury. Powiedziałbym nawet, że leżą na samym jej dnie. Nie inaczej jest z popularnością tego ze stycznia Anno Domini 2026 – „Pokażmy, jak wyglądaliśmy w 2016 roku!”. Naprawdę brzmi bardzo zachęcająco… Tym bardziej, że gdy porównujemy swoje zdjęcia, odpowiedź może być tylko jedna: ZESTARZELIŚMY SIĘ. Czy dobrze, czy źle – nie mnie oceniać. 

Sprawdź: 2026 to nowy 2016. Skąd wzięła się viralowa nostalgia za tym rokiem?

Wiecie, co również starzeje się dobrze lub nie? Filmy. A te zawsze lepiej oglądać niż zdjęcia bardziej lub mniej obcych ludzi z social mediów. Dlatego proponuję wspomniany trend przełożyć na nasze domowe sale kinowe, platformy streamingowe i serwisy VOD, by przypomnieć ulubione filmy z 2016 roku. 

Poniżej podrzucam sześć najlepszych według mnie produkcji, którym niebawem stuknie dekada. 


Toni Erdmann, reż. Maren Ade

Prześmieszny komediodramat o relacji córki Ines i żenującego ją ojca – jajcarza Toniego, przed którym z rodzinnych Niemiec zwiała na korporacyjny kontrakt do Rumunii. Nie w to Toniemu graj! Mężczyzna wyrusza na poszukiwania kobiety. Gdy się spotykają, udaje kogoś innego, czym jeszcze bardziej doprowadza Ines do białej gorączki.

Słodko-gorzka opowieść Maren Ade pochłania bez reszty. Pamiętam, jak w 2016 roku dosłownie rżałem ze śmiechu w pełnej sali poznańskiego kina. Kiedy Toni w peruce na Gérarda Depardieu i ze sztucznymi zębami nachodzi córkę w robocie. Albo wraz z nią wprasza się na rodzinną imprezę obcej kobiety, przedstawiając Ines jako Whitney Schnuck i każe śpiewać „Greatest Love of All”. Występ jednocześnie memiczny i bijący na głowę oryginał Whitney Houston. Jednocześnie jednak to również długi i smutny film – o alienacji, zagubieniu we współczesnym świecie. Znajdziemy w nim też pochwałę rodziny, ale zdecydowanie nie jako happyendowa kropka nad i. Wreszcie też „Toni Erdmann” przedstawił światu wybitną aktorkę – Sandrę Hüller, filmową Ines. Możemy Maren Ade tylko dziękować!


Ostatnia rodzina, reż. Jan P. Matuszyński

Film opowiada o rodzinie Beksińskich, ale w swojej istocie jest historią o życiu przepełnionym absolutną intensywnością – zarówno emocjonalną, jak i artystyczną oraz egzystencjalną. Matuszyński nie kręci laurki ani biografii, która szuka sensacji i dramy. Zamiast tego zamyka widownię w ciasnej, dusznej przestrzeni mieszkania-pracowni i pozwala obserwować codzienność, w której miłość, lęk i samotność istnieją jednocześnie, bez hierarchii i prostych ocen. „Ostatnia rodzina” jest również mistrzowskim studium relacji rodzinnych: toksycznych, współzależnych, opartych na dławiącej miłości. Ojciec, matka i syn funkcjonują jak zamknięty układ, w którym każdy gest ma konsekwencje, a milczenie waży więcej niż słowa. Wreszcie otrzymujemy trzy mistrzowskie kreacje aktorskie: Dawida Ogrodnika, Aleksandry Koniecznej i Andrzeja Seweryna.


Ave, Cezar!, reż. Ethan i Joel Coenowie

Mam wrażenie, że do tego filmu o Hollywood lat 50. musiałem dorosnąć. Choć powszechnie jest uważany za „słabszy film braci Coenów”, oglądany po latach zaskakuje na wielu poziomach. George Clooney w roli rozkapryszonego gwiazdora, którego uprowadza banda nieopłacanych scenarzystów komunistów, daje jeden z najlepszych popisów aktorskich (co trudno powiedzieć np. o zeszłorocznym „Jayu Kellym”, w którym rola Clooneya jest niemal zwierciadlanym odbiciem tej z „Ave…”). Albo misternie oddane plany zdjęciowe, którymi – jako widownia zakochana w złotej erze fabryki snów – początkowo się zachwycamy (jak zresztą sami reżyserzy wychowani na klasyce kina), by zaraz, przez komiczne scenariuszowe rozwiązania, zobaczyć „prawdziwą twarz” machinacji, układów i nieczystych rozgrywek. Jak to u Coenów – pod hałdami głupotek i ironii, z plejadą znanych twarzy migających na ekranie (wybitne tańce hulańce Channinga Tatuma i sowiecka intryga!), zostajemy oczarowani nie tylko historią, lecz także ich oddaniem kinu w ogóle. Szkoda, że dzisiejsi Coenowie to już naprawdę nie to samo.


Moonlight, reż. Barry Jenkins

Laureat Oscara za najlepszy film na 89. gali rozdania nagród Akademii (pamiętacie bekę z pomylonymi kopertami i ogłoszeniem, że to marny „La La Land” wygrał?) opowiada historię Chirona – czarnoskórego geja z Miami – ukazaną na trzech etapach jego życia. „Moonlight” przeszedł do historii jako pierwszy obraz o tematyce LGBT+, który zdobył Oscara za najlepszy film, a wystąpiła w nim w całości czarnoskóra obsada. Ale to tylko jeden z elementów świadczących o wielkości obrazu Jenkinsa. 

Oczywiście „Moonlight” to przede wszystkim historia czarnoskórego geja w Ameryce, stykającego się z rasizmem i próbującego z nim dealować. Jednak siłą obrazu Jenkinsa jest również jego uniwersalność. Queerowe nastolatki z Hiszpanii, Niemiec czy Polski odnajdą się w opowieści o dorastaniu Chirona w mocno zmaskulinizowanym i patriarchalnym środowisku. Nieczęsto reżyserzy tak czule i z pietyzmem przyglądają się poszukującym odpowiedzi na fundamentalne pytanie: „Kim jestem?”. Ta droga poznawcza jest istotna dla każdego, to prawda. A dla osób LGBT+ jest po wielokroć trudniejsza, nierzadko dłuższa, a przede wszystkim – w Polsce nie zawsze kończy się happy endem.


Manchester by the Sea, reż. Kenneth Lonergan

To jednak wielka wizualna smuta, jednocześnie film, który można ponownie oglądać i oglądać. Opowieść o samotniku uwięzionym w depresji i nieustannym poczuciu winy (rewelacyjny Casey Affleck), który po serii miażdżących strat powolutku uczy się żyć na nowo. Kenneth Lonergan upycha w tym filmie tyle emocji, postaci i myśli, że wystarczyłoby przynajmniej na dwie produkcje. Jest tu dużo o nauce wybaczania – sobie i innym, a także o życiu po tragedii w bardzo małej, dość konserwatywnej społeczności. Może i „Manchester by the Sea” jest obrazem przygniatającym, ktoś powie – wyciskaczem łez, ale mam wrażenie, że sięga znacznie głębiej. Siła jest w bohaterach i bohaterkach (cudowna Michelle Williams w drugoplanowej roli!). Emocjonalnie powściągliwi, momentami wręcz zablokowani, trzymają całość w ryzach, nie pozwalając, by film wymknął się spod kontroli i rozbił o górę lodową fabularnych klisz.


Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie, reż. Gareth Edwards

Być może to przez moje uwielbienie „Andora”, serialowego prequelu „Łotra…”, a może fakt, że ów film był pierwszymi „Gwiezdnymi wojnami”, w które byłem w stanie emocjonalnie się zaangażować. Opowieść nie jest prowadzona z punktu widzenia (niemal) boskiego wybrańca, jedynego będącego w stanie przeciwstawić się Imperium. To historia o cenie, jaką płaci się za nadzieję. „Łotra…” interesują ludzie, których imion nie zapisuje się w legendach, bo nie dożywają momentu triumfu. Rebelia nie jest tu romantycznym ruchem oporu, lecz organizacją podejmującą desperackie, często moralnie wątpliwe decyzje. Świetny jest zwłaszcza Diego Luna – w drugoplanowej roli wspomnianego Andora, który kradnie show na tyle, że powróci w 2022 roku w swoim własnym serialem.

Więcej w tym temacie:

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA

Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.

Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.

Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.

Czytaj więcej

ARTYKUŁ PARTNERSKI KA518830_Peugeot_HighRes Light

Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota

Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.

"Katastrofa w duecie": Marcin Dorociński i Ryan Reynolds w jednym filmie

Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV

Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.

Matt Damon i Zendaya w filmie „Odyseja”

„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]

Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.

„Jedyna” zdobyła wiele nominacji do Emmy

Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent

Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.

Oto najlepsze seriale 2026 roku

Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy

Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.

„Projekt Hail Mary” to nowość na Amazon Prime Video

Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video

Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.

„Wielki Łuk” to film oparty na faktach

„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń

Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.