PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Społeczeństwo

2026 to nowy 2016. Skąd wzięła się viralowa nostalgia za tym rokiem?

W obecnych czasach potrzebujemy niepoprawnego optymizmu. Błogiej beztroski, która zdefiniowała internetową projekcję o 2016 roku.

Udostępnij

1920x1080_2026_new_2016 (1)

Autor zdjęcia: materiały prasowe, kolaż GQ Poland

Lech_Podhalicz_GQ_RAMKA
08.01.2026

Nostalgia za 2016 to pewnego rodzaju fenomen. Mem, który zaistniał w społecznej świadomości kilka lat temu. Został ostatnio spotęgowany tiktokowym trendem, który postawił sprawę jasno: w 2026 roku przywracamy ducha niewinności. To unikatowe wydarzenie również za sprawą połączonego doświadczenia dla późnych milenialsów i wczesnych zetek. Sentyment za tym czasem stanowi antidotum dla wszechobecnej polaryzacji i przebodźcowania. Sprawił – przynajmniej na moment – że uwierzyliśmy w międzygeneracyjny zeitgeist, dzięki któremu na sercu robi się cieplej, a w głowie lżej. A jako że domknęła się 10-letnia pętla nostalgii, to rzeczy uważane niedawno za przypałowe przechodzą transformację w przedmioty pożądania.

Gdzie tkwi geneza nostalgii za 2016 rokiem i dlaczego jego status urósł do miana kultowego? W zasadzie czemu zatęskniliśmy do czasu, który obfitował również w negatywne wydarzenia jak w zasadzie wszystkie lata? To nie tak, że w 2016 roku cały świat zaprzestał konfliktów i odgonił kryzysy, a planeta Ziemia stała się wyśnioną utopią. Patrząc jednak z obecnej perspektywy, na pewno był to okres względnego spokoju. Pozbawiony globalnych tarć, geopolitycznych przetasowań, nadciągającej pandemii czy społecznych problemów wynikających z postępu technologii i sztucznej inteligencji. Ale to wtedy odbyło się też historyczne referendum za brexitem, a wybory prezydenckie w USA wygrał Donald Trump. To wtedy big techy zaczęły realnie wpływać na politykę i codzienne życie obywateli. Był to też rok dotknięty plagą odejść legendarnych postaci: Davida Bowiego, George’a Michaela, Prince’a, Muhammada Alego, Carrie Fisher czy Leonarda Cohena. Co zatem sprawiło, że w 2026 roku marzymy o powrocie do 2016 roku?

GettyImages-1222821306

Justin Bieber w 2016 roku Autor zdjęcia: Getty Images

Modowa kapsuła czasu

Zamiast szerokich spodni i mrocznego stylu opium królowały printy, skinny jeans i kolejne iteracje sneakersów, które wchodziły w szczyt popularności. Swój prime time przeżywał streetwear: marki Anti Social Social Club, Supreme, A Bathing Ape, Vlone, Kith czy A Fear of God. Wszyscy chcieli nosić poszarpane spodnie, co ewidentnie zaczęło wracać już w tamtym roku. Trendowały kurtki typu bomber, muzyczny merchandise, a loafersy świętowały początki wielkiego comebacku, którego jesteśmy naocznymi świadkami.

Jeśli chodzi o buty: kolejne iteracje Yeezy Boost oraz różnorodne odsłony Nike Air Jordan. W projektowaniu przebijał się mocno militarny klimat. Wszyscy chcieli nosić Vansy, a właściciel tej marki wypuszczał wiele unikatowych kolekcji: z J.Crew, Goshą Rubchinskiym czy Raised by Wolves. Do tego ikoniczne Balenciaga trainers i Rick Owens Geobasket oraz wszechobecne sneakersy z siatką czy sportowe buty za kostkę.

Co jeszcze? Panujący wszem wobec aksamit, wyszywane zdobienia na kurtkach, kolorowe koszule z nadrukami, millennial pink czy chokery. Moda w 2016 roku była w kompletnie innym miejscu niż teraz, ale jak widać, sporo pożądanych wówczas itemów zostało z nami do dzisiaj lub zyskało kolejne życie w odświeżonej odsłonie. W modzie nic nie ginie – wiadomo.

Popkulturowy urodzaj

Trend na tęsknotę za 2016 rokiem wynika z beztroskiego vibe’a, jaki miała popkultura. W każdym memie przewija się mobilna gra Pokémon Go, która zawładnęła wtedy społeczeństwem. Wszyscy zaczęli wychodzić na spacery wyłącznie po to, żeby złapać unikatowe okazy uroczych stworków. W szczycie popularności w grę potrafiło grać 230 milionów ludzi miesięcznie. Poza tym do gamingu wchodziły obecnie ultrapopularne gry battle royale, jak Overwatch czy Fortnite (2017). Na popularności zyskiwały niezależne cosy games, jak Stardew Valley, Overcooked! czy ABZÛ. To był początek przemiany.

Innym wielkim wydarzeniem w popkulturze była premiera serialu „Stranger Things”, który właśnie się zakończył. Szaleństwo na punkcie estetyki lat 80. oraz klimat wczesnych filmów Stevena Spielberga momentalnie zażarły, a zajawa przygodami dzieciaków z Hawkins przerodziła się w prawdziwą fascynację. Poza tym dekadę temu Donald Glover zachwycił kultową w pewnych kręgach „Atlantą”, a triumfy święciły „The Crown”, „Młody papież”, „Westworld” czy „Fleabag”. W kinach pełna dominacja Marvela oraz animacji „Zwierzogród” i „Gdzie jest Dory?”, poza tym oscarowe „La La Land”, „Moonlight” i „Toni Erdmann”. To był dobry czas.

Ostatnie albumy wielkich gwiazd

Przede wszystkim w 2016 roku, niedługo przed śmiercią, pożegnalne albumy wydały legendy: David Bowie z „Blackstar” i Leonard Cohen z „You Want It Darker”. Poza tym ostatnie do tej pory płyty wypuściły współczesne ikony, a więc Frank Ocean („Blonde”) i Rihanna („Anti”). O braku trzeciego albumu Oceana napisano już wszystko, a sam muzyk wzbił się na wyżyny enigmatyczności. Przez dekadę dostarczył zaledwie kilka snippetów, z rzadka wyświetlał się na IG stories oraz od niechcenia odhaczył występ na Coachelli w 2023 roku. Liczymy, że 2026 rok będzie tym, w którym artysta wreszcie wypuści – jeśli nie pełnoprawną płytę, to chociaż kilka singli. Podobnie rzecz wygląda z Rihanną, która jednak ma na swoim koncie solidne wymówki. Została matką trójki dzieci i rozwijała markę Fenty Beauty. W 2023 roku była też headlinerką podczas halftime show Super Bowl.

Ostatnie objawy normalności przejawiał Kanye West, a „The Life of Pablo” było absolutnym szczytem jego wizjonerskich umiejętności. Umówmy się, że później było albo przyzwoicie, albo słabo. Liczba genialnych pomysłów, zmieniająca się jak w kalejdoskopie koncepcja albumu (vide: liczne poprawki już po jego wypuszczeniu) oraz imponująca lista gości sprawiły, że „TLoP” błyskawicznie trafił do rapowego kanonu i wciąż brzmi mega świeżo. Przy płycie pracowali m.in. Kendrick Lamar, Rihanna, Madlib, The Weeknd czy Virgil Abloh, który był zarówno dyrektorem kreatywnym projektu, jak i jednym z liderów modowego ruchu ubiegłej dekady.

Poza tym 2016 rok obfitował w znakomite premiery: Beyoncé z „Lemonade”, jej siostra Solange z „A Seat at the Table”, Childish Gambino z „Awaken! My Love”, Radiohead z „A Moon Shaped Pool”, Anderson .Paak z „Malibu”, debiut Bladee „Eversince” czy udany powrót A Tribe Called Quest z „We Got It From Here… Thank You 4 Your Service”. Kilka zdań należy się też legendarnemu wydaniu plebiscytu XXL Freshman z pamiętnym cypherem w składzie Lil Uzi Vert, 21 Savage, Kodak Black, Denzel Curry, Lil Yachty czy Metro Boomin. W zasadzie wszyscy wymienieni zrobili gigantyczne kariery i są wymieniani wśród topowych rapowych artystów ostatniej dekady. Sam teledysk stał się filarem memów o tęsknocie za 2016 rokiem.

Pieski filtr, pieskie życie

W 2016 roku TikTok dopiero raczkował, a w Polsce wciąż dominował Snapchat na zmianę z Instagramem. To właśnie wtedy wprowadzono format IG stories, bez którego ciężko wyobrazić sobie współczesne social media. Wszystko opatrzone ciepłym, niewinnym filtrem Rio de Janeiro, który również powrócił niedawno na fali wspomnień. Jeśli mówimy o nostalgii za 2016, to koniecznie trzeba wspomnieć o internetowych zjawiskach. Jeszcze przed erą tiktokowych wirali, ale już mocno osadzonych w challenge’owym kontekście. Wystarczy wrzucić hasła „mannequin” czy „bottle flip challenge” albo „dabowanie”, które uskuteczniali wtedy wszyscy: od Hillary Clinton i Emmanuela Macrona, przez Lewisa Hamiltona, do rapowego tria Migos. Każdy bawił się fidget spinnerami, które bankowo powrócą niebawem w jakiejś formie.

To były początki krindżowego klimatu, jaki zdominował później media społecznościowe. Krindżowego, ale wolnego. Niewinnego i niebojącego się oceny. Celowo głupkowatego, bez sztywnego pozerstwa. Właśnie dlatego z perspektywy czasu wszystkie te dziwaczne zachowania mogą budzić dużą sympatię. Przecież snapchatowy filtr z pieskiem był absolutnym hitem. Kto nigdy nie skorzystał z tej uroczej opcji, niech pierwszy rzuci kamieniem. Stwierdzenie, że był to protoplasta tiktokowych filtrów postarzających/upiększających/zmieniających wizerunek, nie będzie przesadą.

To wszystko spowodowało, że nostalgia za 2016 rokiem połączyła tęskniące za nim pokolenia. Głównie milenialsów i zetki, bo właśnie oni w tym czasie wchodzili w niepokorne dwudziestolecie lub przeżywali nastoletnie uniesienia. Wspólne doświadczenie tego okresu to idealna sytuacja do jego romantyzowania. W uproszczeniu: próba pogoni za prostym szczęściem, którego obecnie brakuje, bo żyjemy w zdigitalizowanym społeczeństwie będącym na wiecznym dopaminowym głodzie i ulegającym brainrotowej narracji. Dlatego wszystkim jest potrzebna szczypta pozytywnego nastawienia, które niesie za sobą wspomnienie 2016 roku jako ostatniego bastionu beztroski.

Więcej w tym temacie:

Lech_Podhalicz_GQ_RAMKA

Dziennikarz popkulturowy GQ Poland z dekadą doświadczenia w branży. Charakteryzuje go wszechstronność – mimo że od lat kojarzony głównie z muzyką, tworzy także treści lifestyle’owe: o modzie, kinie, motoryzacji czy gamingu. Porusza tematykę związaną z męskością: od psychologii, przez zjawiska społeczne, po self-care.

Wcześniej przez wiele lat był związany z medium newonce, gdzie pełnił funkcję redaktora naczelnego. Obecnie współpracuje również z CLOUT Festival, gdzie odpowiada za komunikację. W przeszłości pisał dla m.in. Going., Noizz, 4the20s, „Aktivist” czy Electronic Beats. Uwielbia wszystko, co związane z Japonią. Jest fanem ambientu, relaksuje go gotowanie, a jego ulubionym napojem jest zielona herbata.

Czytaj więcej

250-lecie USA

STATUS QUO: 39 sekund i 39 wet. Podsumowanie ostatnich dni w polityce

Wenezuela wciąż liczy ofiary trzęsienia ziemi, a Warszawa – afery w jednym szpitalu. Nawrocki zawetował ustawę o prawach ucznia, Zełenski zapowiedział Panteon Narodowy, a Rosja szykuje test dla NATO. Na Status Quo zaprasza Oliwier Starczewski.

Donald Trump

STATUS QUO: Muł i upał. Podsumowanie ostatnich dni w polityce

W Londynie kolejny premier nie dokończył kadencji, w Gdańsku konferencja odbyła się bez głównych gości, a w kraju padają kolejne rekordy temperatury.

ARTYKUŁ PARTNERSKI Projekt bez nazwy (53)

Non omnis moriar – nie wszystek umrę. Rozmowa z Michałem Skotnickim, prezesem BBI Development SA

Redakcja GQ Poland mieści się w Centrum Praskim Koneser. Pokochaliśmy to miejsce. Ma wszystko: duszę, historię, unikatową architekturę, pasaże, restauracje, galerie. Ta przestrzeń to sztuka. Miejska. Postanowiliśmy poznać i przedstawić wam ludzi, którzy wybudowali Konesera, mają na koncie wiele innych projektów, a teraz zbudują Roma Tower. Kto ma tak wizjonerskie podejście do tworzenia tkanki miasta i pozostawiania po sobie architektonicznego śladu? Z Michałem Skotnickim, prezesem BBI Development SA, rozmawia Olivier Janiak.

Jak ojcowie łączą pracę zawodową z rodzicielstwem?

Tata w pracy czy w domu? Czy współcześni ojcowie mają wybór?

Pytanie o obecność ojców w życiu rodzinnym nie dotyczy wyłącznie indywidualnej woli. To, czy ktoś chce być zaangażowanym tatą, determinują warunki na rynku pracy i kulturowe oczekiwania względem płci. Jak radzą z nimi sobie współcześni mężczyźni? Zdecydowanie pytamy ich o to zbyt rzadko.

Urodziny Trumpa

STATUS QUO: Świat w klatce. Podsumowanie ostatnich dni w polityce.

Moje pokolenie dorastało słysząc, że polityka to poważna sprawa. W tym tygodniu oglądaliśmy walki w klatce na trawniku Białego Domu, nacjonalistów przyklejonych do krzyża w Berlinie i przywódców państw kłócących się o selfie. Na Status Quo zaprasza Oliwier Starczewski.

ARTYKUŁ PARTNERSKI GŁÓWNA1_DUALCOOL_AI_PREMIUM

Jedno urządzenie dające komfort cały rok

Jeszcze kilka lat temu klimatyzator był traktowany wyłącznie jako praktyczny dodatek do mieszkania, który chłodził pomieszczenia. Dziś coraz częściej staje się też elementem aranżacji wnętrza. Na dodatek nie tylko chłodzi, ale także ogrzewa mieszkanie.

Prezentacja polskich myśliwców w Łasku

STATUS QUO: Nowe myśliwce, stare spory. Podsumowanie ostatnich dni w polityce

Na Status Quo mijającego tygodnia zaprasza Oliwier Starczewski.

Wołodymyr Zełenski

STATUS QUO: Drony nad Petersburgiem i wybory nad Araksem. Podsumowanie ostatnich dni w polityce

Polska świętuje piętnaście tysięcy dzieci urodzonych dzięki in vitro, Ukraina świętuje pożar terminalu naftowego w Petersburgu, a Armenia jutro zdecyduje czy chce świętować z Europą czy z Moskwą.