Jak „Stranger Things” rozpoczęło wielką popkulturową nostalgię?
PARTNERZY SERWISU
Filmy i seriale
Jak „Stranger Things” rozpoczęło wielką popkulturową nostalgię?
Chociaż w ostatnich dniach internet zdominowały memy o specyficznej mimice serialowej Jedenastki oraz powszechne narzekanie na spadek poziomu odcinków, nie można zaprzeczyć, że wpływ „Stranger Things” na współczesną popkulturę jest gigantyczny.
Udostępnij

Kadr z serialu „Stranger Things” Autor zdjęcia: materiały prasowe Netflix
O poziomie artystycznym można dyskutować, ale „Stranger Things” jest jednym z najważniejszych seriali ery streamingów. Wielkim wydarzeniem na wielu płaszczyznach: ogromnej oglądalności, zgrabnego marketingu, kreowania młodocianych gwiazd, kierowania wzroku całej branży w stronę Netfliksa. Piąty, ostatni sezon przygód dzieciaków – teraz już nastolatków – z Hawkins nadal przyciąga milionową widownię.
Nie tylko za sprawą emocjonujących wydarzeń, losów poszczególnych bohaterów i bohaterek, emocji związanych z próbami pokonania Vecny, głównego antagonisty serii. Formuła „Stranger Things” to doskonały przykład na popcornowy, niezobowiązujący binge-watch. Przystępna rozrywka bazująca na stuprocentowej, cukierkowej nostalgii. Na znanych patentach „gdzieś już to widziałem”, na rozpoznawalnych utworach, na dopracowanej do perfekcji scenografii. I gdzieś tam w tle chaotycznej próbie sensownego sklejenia fabuły, która na ostatniej prostej nie wykona niezręcznego fikołka.

„Stranger Things” Autor zdjęcia: materiały prasowe Netflix
Komfortowy klimat lat 80.
Long story short: początkowy sukces „Stranger Things” wziął się z perfekcyjnego odwzorowania estetyki lat 80. Albo inaczej – doskonałej wizji tego, jak wyglądałyby w idealnym wyobrażeniu. Lat kojarzących się – przynajmniej w amerykańskim, skomercjalizowanym wydaniu – z wyjątkowo utopijnym czasem. Romantycznej wizji pozbawionej faktycznych problemów: ekonomicznych czy politycznych. To nie dramat społeczny, tylko młodzieżowy serial dla wszystkich. Nie jest żadnym novum stwierdzenie, że twórcy serialu, bracia Dufferowie, wzorowali się na gigantach branży filmowej. Ejtisy to dominacja science fiction, kina akcji, przygodowego i śmiało wchodzącego w klimaty groteskowego horroru czy szokujących slasherów. Steven Spielberg, George Lucas, John Carpenter czy James Cameron – to tylko niektóre z nazwisk, którymi bezpośrednio się inspirowali. Wszystko zostało udekorowane muzyczną oprawą duetu Kyle Dixon i Michael Stein, którzy perfekcyjnie nawiązali w dźwiękach do synthowych soundtracków w stylu Johna Carpentera.
Cudowny eliksir licznych sentymentów sprawił, że miliony na nowo zachwyciły się analogowymi sprzętami audio, pierwszymi konsolami do gier czy BMX-ami. Kolekcjonerskie karcianki, zabawki-roboty, walkie-talkie i kasety VHS. Charakterystyczne dla lat 80. napoje czy słodycze: New Coke oraz słynne gofry Eggo, których sprzedaż wystrzeliła za sprawą serialu do góry. Albo przytulne wnętrza domów otulonych kocami, kolorowymi tapetami, boazerią i skórzanymi kanapami czy drewnianą kuchenną zabudową. Trzeba przyznać, że ejtisowy art direction „Stranger Things” okazał się strzałem w dziesiątkę i inwestycją na długie lata.

„Stranger Things” Autor zdjęcia: materiały prasowe Netflix
Fundamentem modowe inspiracje
Poza elektroniką czy przedmiotami codziennego użytku ekipa stojąca za klimatem „Stranger Things” wygrała odzwierciedleniem ówczesnych outfitów. Skoro budżet był w zasadzie nieograniczony, tworzenie stylizacji w serialu było swoistym placem zabaw dla dorosłych. Prawdopodobnie każdy kolekcjonerska rzecz lub unikatowy element garderoby znalazły się w licznych stylówkach bohaterów i bohaterek serialu. Nawet jeśli – podkreślam – celem było odegranie wyidealizowanego cosplayu lat 80., stworzenie perfekcyjnej wizji tego, jak ubierali się wtedy ludzie.
Czego tu nie ma: klasyczne dżinsy oraz charakterystyczne denimowe kurtki. Wszechobecne trampki, tenisówki, krótkie szorty oraz spodnie z wysokim stanem. Pstrokate koszule, sportowe longsleeve’y, kolorowe spódnice oraz wełniane kardigany. Kurtki bomberki i T-shirty z różnorodnymi printami. Do tego liczne akcesoria: paski z dużymi klamrami, sporych rozmiarów kolczyki, pierwsze elektroniczne zegarki i baseballowe czapki z daszkiem.
Od 2016 roku „Stranger Things” kompletnie spotęgowało nostalgię za latami 80. Szczególnie wizją tego, jak w ejtisowych produkcjach była przedstawiana nastoletnia młodzież, a niekoniecznie dokumentalnym przedstawieniem przekrojowej mody z tego okresu. To istotny czynnik w odniesieniu do całego sentymentalnego bagażu, jaki niesie za sobą hitowa produkcja braci Dufferów. Jest pewnego rodzaju projekcją, wspomnianym wcześniej romantycznym wycinkiem epoki, która oczywiście miała znacznie więcej do zaoferowania niż neony, Atari i fikuśne fryzury – nie tylko w jednoznacznie pozytywnej optyce.

„Stranger Things” Autor zdjęcia: materiały prasowe Netflix
Przepis na sukces
Efekt „Stranger Things” okazał się mieć kolosalny wpływ na branżę rozrywkową. Liczne produkcje oparte na nostalgicznym fan service za poszczególnymi dekadami. Był moment, w którym wiele z nich wyglądało jak muzeum lat 80. czy 90. Popularne stało się używanie określonych palet kolorów, oświetlenia lub analogowego looku. Jednym z przykładów jest film „To” na podstawie powieści Stephena Kinga, który miał premierę w 2017 roku i ogólnie odnosił się do podobnych zajawek co serial Dufferów. Twórcy nie unikali zresztą jawnej inspiracji „Stranger Things”. Fast forward do 2025 roku, gdzie „To: Witajcie w Derry” de facto odwzorowuje koncept przygód Jedenastki i spółki, tylko przenosi go do lat 60. ubiegłego wieku. Wszystko jest remakiem, wszystko jest kolejną iteracją czegoś, co już konsumowaliśmy.
W międzyczasie ejtisową nostalgię wyciskały rebooty kultowej serii „Pogromcy duchów”, a całkiem solidny thriller „Czarny telefon” w ciekawy sposób bazował na klimacie końcówki lat 70. Albo historyczne domknięcie klamry, które dokonało się, kiedy sam Steven Spielberg wjechał w „Ready Player One” na pełnym trybie retrofuturystycznej nostalgii za latami 80. Na Netfliksie można było obejrzeć „Cobra Kai” będący duchowym spadkobiercą kultowego „Karate Kid”. Albo „GLOW” opowiadający o żeńskim uniwersum wrestlingu, również osadzony w ejtisach. Genialnym przykładem był słynny odcinek „Czarnego lustra” – „San Junipero”, który ociekał podobnym do „Stranger Things” vibe’em, zresztą ukazał się w tym samym roku. Napakowane retro klimatem były dwie serie horrorów: „V/H/S” oraz „Ulica strachu”. W końcu, kinowe blockbustery: „Wonder Woman 1984” czy „Pogromcy duchów. Dziedzictwo” i poniekąd „Top Gun: Maverick”. A to zapewne tylko część przykładów rozpędzonego hypetrainu na budowanie filmów wokół nostalgicznych fundamentów – nie tylko za latami 80., lecz także najntisami, czy w ostatnim czasie również Y2K.

„Stranger Things” Autor zdjęcia: materiały prasowe Netflix
To nie tak, że twórcy „Stranger Things” wymyślili koło na nowo. Wzięli jednak sprawdzoną formułę i doprowadzili ją do konceptualnej perfekcji. A że poszedł za tym gigantyczny sukces komercyjny, rzesze fanów oraz trwający blisko dekadę hype, nie mogło się to skończyć inaczej niż licznym gronem naśladowców spragnionych powtórką niesamowitego sukcesu. Żyjemy w erze remiksowania popkultury do granic możliwości i należy się z tym pogodzić.
Jasne, że w wielu przypadkach usilne trzymanie się sentymentalnej otoczki stało się męczące. Sztuka dla sztuki, przerost formy nad treścią i wizualna wydmuszka. Nie da się jednak pominąć faktu, że „Stranger Things” odcisnęło ogromne piętno na branży rozrywkowej i sprawiło, że wielu wzdychało do klimatycznej stylistyki ejtisów. Albo przypomniało sobie uniwersalne przeboje, jak „Upside Down” Diany Ross, „Should I Stay or Should I Go” The Clash czy „Running Up That Hill” Kate Bush, które kompletnie rozbiło bank oraz przejęło TikToka i Instagrama na długie miesiące. Kto by się spodziewał, że niegroźny serial o dzieciakach walczących z tajemniczym złem dosłownie wywróci popkulturę do góry nogami.
Więcej w tym temacie:
- Otsochodzi wraca z nowym albumem – są pierwsze single!
- Sentymentalny powrót do 2016 – Swae Lee urodzinową gwiazdą klubu Sen
- Skepta to kluczowy raper świata mody – jak do tego doszło?
- Jest nowy zwiastun serialowej „Lalki”! Nadchodzi przewrotna odsłona klasyki
- Nadchodzi era GTA VI – gra dekady jest już dostępna w preorderze
- Raperzy, aktorzy i sportowcy – gwiazdy na pokazie Louis Vuitton w Paryżu
Dziennikarz popkulturowy GQ Poland z dekadą doświadczenia w branży. Charakteryzuje go wszechstronność – mimo że od lat kojarzony głównie z muzyką, tworzy także treści lifestyle’owe: o modzie, kinie, motoryzacji czy gamingu. Porusza tematykę związaną z męskością: od psychologii, przez zjawiska społeczne, po self-care.
Wcześniej przez wiele lat był związany z medium newonce, gdzie pełnił funkcję redaktora naczelnego. Obecnie współpracuje również z CLOUT Festival, gdzie odpowiada za komunikację. W przeszłości pisał dla m.in. Going., Noizz, 4the20s, „Aktivist” czy Electronic Beats. Uwielbia wszystko, co związane z Japonią. Jest fanem ambientu, relaksuje go gotowanie, a jego ulubionym napojem jest zielona herbata.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Filmy i seriale
Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota
Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.
Filmy i seriale
Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV
Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.
Filmy i seriale
„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]
Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.
Filmy i seriale
Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach
Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.
Filmy i seriale
Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent
Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.
Filmy i seriale
Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy
Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.
Filmy i seriale
Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video
Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.
Filmy i seriale
„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń
Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.