Polak w „Stranger Things”. Jak doszło do tego collabu?
PARTNERZY SERWISU
Filmy i seriale
Polak w „Stranger Things”. Jak doszło do tego collabu?
Muzyka Julka Płoskiego trafiła na ścieżkę dźwiękową netfliksowego hitu „Stranger Things”. A jak powszechnie wiadomo, każdy sukces Polaka za granicą niezmiernie cieszy.
Udostępnij

Kadr z serialu „Stranger Things” Autor zdjęcia: materiały prasowe Netflix
Julek Płoski to jeden z najoryginalniejszych polskich muzyków. Tworzy muzykę niszową, osobną, ale osadzoną również w popie, którego jest wielkim fanem. Bardzo trudno skategoryzować ją gatunkowo, to dźwiękowy kolaż: elektronika, awangarda, z wpływami industrialu i klubowego czy bassowego brzmienia. Zdecydowanie łatwiej odpalić sobie któryś z albumów – „Give Up Channel”, „Human Sapiens” czy „Hotel *****” – niż gimnastykować się podczas próby werbalnego opisu.
Z Julkiem znamy się od początku jego kariery, czyli okolic 2018 roku. Wtedy wypuścił głośno komentowany w branży muzycznej album „Tesco”. Niedługo potem zaprosiłem go do autorskiej audycji „kolekcje” w newonce.radio, gdzie porozmawialiśmy o wielu (poza)muzycznych inspiracjach i natchnieniach Płoskiego. W opisie podcastu pisałem wtedy, że to sentymentalna wycieczka po małomiasteczkowych supermarketach, światowych festiwalach oraz dziwacznym azjatyckim kinie, czyli wszystkim, co buduje jego ja.
Kiedy pięć lat temu świat zachwycał się arcydziełem CD Projekt Red, „Cyberpunkiem 2077”, jednym z kluczowych elementów gry była ścieżka dźwiękowa. Oprócz oficjalnego soundtracku P.T. Adamczyka, na poszczególnych stacjach radiowych w grze wystąpiło kilku znakomitych reprezentantów polskiego undergroundu: Lutto Lento, Earth Trax, Hatti Vatii, Private Press czy właśnie Julek Płoski.
Kilka lat później artysta odhacza kolejny kluczowy milestone w karierze. Jego utwór „Car Boy” znalazł się w trzecim odcinku najnowszego sezonu „Stranger Things”. Jednego z największych przebojów streamingowej ery, którego piąta odsłona bije absolutne rekordy wyświetleń. Kompozycja Płoskiego pojawia się w scenie – jakżeby inaczej – z udziałem samochodu oraz kilku głównych bohaterów. Duża rzecz.
Płoski, z którego nadal schodzą emocje, odpowiedział mi na kilka pytań dotyczących bycia zaangażowanym przez Netfliksa, streamingowego giganta, do tak ważnego projektu. Od bycia zauważonym, przez niedowierzanie, po ogromną satysfakcję i radość.

Piąty sezon „Stranger Things” Autor zdjęcia: materiały prasowe Netflix
Jak się czujesz z tym, że Twój numer znalazł się w „Stranger Things”?
Dopiero przedwczoraj obejrzałem serial z moimi najbliższymi – przyjaciółmi, partnerką i siostrą. Szczerze mówiąc, nie spieszyłem się z tym, bo chciałem przeżyć tę chwilę z ważnymi dla mnie osobami. Więc duma i poczucie spełnienia przyszły dopiero teraz, to było megawzruszające. Przez te parę dni funkcjonowałem na dziwnej odklejce. Dochodził do mnie absurd tej sytuacji, ale chyba jeszcze nie fakt, że to wydarzenie, które rzeczywiście mi się przytrafiło.
Jak doszło do tego, że twój utwór znalazł się na soundtracku do 5. sezonu „Stranger Things”?
Początkowo myślałem, że to nudna historia. Napisała do mnie Nora Felder, która jest muzyczną supervisorką „Stranger Things”. Wiadomość pod tytułem „can we connect?” – wszystko z małych liter, żadnej stopki Netflix, nic. Pomyślałem, że to scam – jednak odpowiedziałem. Na co Nora odpisała, że chcą wykorzystać mój utwór w serialu „Stranger Things”, zapłacimy tyle i tyle, jesteś zainteresowany?
To była lakoniczna wiadomość, więc zapytałem, czy nie jest botem i czy możemy to zweryfikować. Zadałem jej parę kontrolujących pytań, bo brzmiało to scamersko, nie wyglądało profesjonalnie. Odpowiedziała sensownie, zbudowała zaufanie, a potem przeszliśmy do wstępnych dokumentów związanych z licencjonowaniem utworu. Po serii niepewności okazało się, że wpadła na „Car Boy” na Spotify, więc pomyślała, że się odezwie. To jest zupełne zrządzenie losu. Później było jeszcze sporo maili, z nieco dziwnie wyglądającymi dokumentami, ale finalnie dobiliśmy do brzegu. To jest niesamowite, ale myślałem, że tylko w Polsce mamy sytuacje typu „umowy na ślinę”.
Okazało się, że są mega zarobieni, że przepraszają – przez cały czas byli bardzo komunikatywni i przejrzyści. Aczkolwiek ciężkie było nieustanne trzymanie w napięciu, bo pod poszczególne sceny zostało zgłoszonych dużo więcej utworów. Pisali mi, żebym nie robił sobie nadziei, że trzymają kciuki, ale nie gwarantują, że numer znajdzie się finalnie w serialu. Dwa tygodnie przed emisją odcinka dostałem maila, że „Car Boy” trafił na oficjalny soundtrack. Niesamowite uczucie.

Piąty sezon „Stranger Things” Autor zdjęcia: materiały prasowe Netflix
Czy miałeś tutaj pełną swobodę twórczą? Nie musiałeś wprowadzać wielu poprawek, które diametralnie odbiegały od wizji?
Nie musiałem. Co więcej, nawet nie wysłałem finalnego eksportu utworu. Wydaje mi się, że to była jakaś empetrójka, którą pobrałem z Bandcampa. Cieszę się, że taki eksperymentalny i pojebany track odnalazł swoje miejsce w tym serialu, ale też w sercu ludzi z Netfliksa. Nie wiem, ile dokładnie lat mają osoby odpowiedzialne za dobór muzyki do „Stranger Things”. Nie chcę zabrzmieć ageistowsko, ale nie spodziewałbym się, że każdy po czterdziestce będzie od razu za pan brat z moją muzyką, która potrafi być wymagająca.
Kontakt z tymi osobami był świetny. Zrobiłem ten utwór w 100% po swojemu, bez żadnych zahamowań. I to przyniosło znakomity efekt. Obecnie moje solowe rzeczy są zaskakująco ciepło przyjmowane przez ludzi i to mega podnosi na duchu. Mam teraz ogromną motywację, żeby wydać kolejne trzy albumy, które czekają już na dysku. Są dość dziwne i ekscentryczne.
Mam wrażenie, że operuję bardzo hermetycznym systemem dźwięku i bardzo określoną stylistyką. Okazuje się jednak, że potrafi się to odnaleźć w mainstreamie. Zresztą wpływów mainstreamowych w mojej muzyce jest bardzo dużo. Kocham pop, a szczególnie ten najgorszy, kojarzony z niską jakością. Możliwe, że moja muzyka przesiąknęła i posiada w DNA część tkanki komercyjnego popu z lat 2010. Może dzięki temu staje się bardziej przystępna dla ludzi.
Czy chciałbyś częściej pojawiać się w soundtrackach filmowych/serialowych produkcji? Masz na to pomysł?
Chciałbym i cieszę się, że to zmierza w tę stronę. Najpierw zrobiłem utwory do „Cyberpunka 2077”, teraz to „Stranger Things”. Ostatnio tworzyłem muzykę do spektaklu Łukasza Twarkowskiego w Dailes Theatre na Łotwie. Działam z teatrem w Monachium, również z Teatrem Starym w Krakowie. Mam podpisaną NDA na kolejny projekt – też głośny, też komercyjny.
Czy chciałbym to częściej robić? Tak, ale bez przesady, bo szczerze mówiąc, nic mnie tak nie cieszy i nie spełnia, jak grzebanie w rzeczach dla siebie i robienie muzyki, która jest naprawdę po mojemu. Przy zewnętrznych projektach zawsze dochodzi kwestia kompromisów. Chociaż w kontekście „Stranger Things”, gdzie skorzystali z gotowego utworu z katalogu było łatwiej.
Nie chcę wyjść na maksymalnego egocentryka, że najlepsza muza to moja, bezkompromisowa muza. Po prostu w takim kontekście spełniam się emocjonalnie. Szczerze, nie spodziewałem się, że przyjdzie moment w życiu, w którym będę musiał odrzucać zlecenia. A tak wygląda perspektywa na najbliższe miesiące. Nie narzekam, ale nieco brakuje mi kontaktu z moim delikatnym emocjonalnym podbrzuszem.

Piąty sezon „Stranger Things” Autor zdjęcia: materiały prasowe Netflix
Czy taki sukces motywuje Cię do działania, nakręca do robienia muzy? Szczególnie, że robisz ambitną, niszową muzykę, a tutaj pojawiła się szansa zaistnienia w świadomości mainstreamowych słuchaczy.
Tym bardziej motywuje, bo okazało się, że moja niszowa muzyka rezonuje z ludźmi najmocniej. To możliwe, kiedy wkładam w to całego siebie bez obaw i oczekiwań. Za plecami często czuję oddech bycia ocenianym. Nie potrafię tego oddzielić od mojej twórczości. Upublicznienie, wystawienie się na widok na Instagramie, bycie widocznym stoi w konflikcie z tą częścią mnie, która boi się oceny i częścią mnie, która pragnie się maksymalnie wyrazić.
Cieszę się, że finalnie wygrywa część mnie, która chce być goła emocjonalnie i chce mówić otwarcie, że ta muzyka jest zrobiona w zgodzie ze mną. Dopiero od niedawna w pełni czuję moją muzykę, żyję z nią w zgodzie. W końcu nie nienawidzę moich tracków, jak to bywało przez większość mojego życia. Nie nienawidzę swojej twórczości, co może też wiązać się z tym, że nie nienawidzę siebie. Od jakiegoś czasu, co jest bardzo przyjemne. Bo w nienawiści do siebie tak zostałem wychowany, że tak sparafrazuję, ale koniec z tym.
Dużo brakuje mi do pełnej akceptacji, ale wraz z kolejnymi sukcesami, a niewątpliwie pojawienie się w „Stranger Things” takim jest, powoli zaczynam docierać się z samym sobą, Fajnie, że to jest zauważane. Na pewno minie jeszcze trochę czasu, zanim przyjmę do wiadomości, że to jest mój sukces, a nie sukces Julka Płoskiego, tego z internetu.
Wierzę, że to przyjdzie: na pewno z pomocą terapii, przyjaciół, rodziny to przyjdzie. Z pewnością duma, radość, miłość i wsparcie, które dostaję od najbliższych, to – wiem, że to może zabrzmieć jak frazes – jest autentycznie największa nagroda. Wiadomości, które dostałem od mojej siostry, są prawdopodobnie najpiękniejszą częścią tego procesu. I to całkiem dobra puenta. Może i rzewna, ale prawdziwa.
Więcej w tym temacie:
- Otsochodzi wraca z nowym albumem – są pierwsze single!
- Sentymentalny powrót do 2016 – Swae Lee urodzinową gwiazdą klubu Sen
- Skepta to kluczowy raper świata mody – jak do tego doszło?
- Nadchodzi era GTA VI – gra dekady jest już dostępna w preorderze
- Raperzy, aktorzy i sportowcy – gwiazdy na pokazie Louis Vuitton w Paryżu
- Fakemink ubiera się w Gucci. Artysta jest uosobieniem nowego kierunku marki
Dziennikarz popkulturowy GQ Poland z dekadą doświadczenia w branży. Charakteryzuje go wszechstronność – mimo że od lat kojarzony głównie z muzyką, tworzy także treści lifestyle’owe: o modzie, kinie, motoryzacji czy gamingu. Porusza tematykę związaną z męskością: od psychologii, przez zjawiska społeczne, po self-care.
Wcześniej przez wiele lat był związany z medium newonce, gdzie pełnił funkcję redaktora naczelnego. Obecnie współpracuje również z CLOUT Festival, gdzie odpowiada za komunikację. W przeszłości pisał dla m.in. Going., Noizz, 4the20s, „Aktivist” czy Electronic Beats. Uwielbia wszystko, co związane z Japonią. Jest fanem ambientu, relaksuje go gotowanie, a jego ulubionym napojem jest zielona herbata.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Filmy i seriale
Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota
Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.
Filmy i seriale
Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV
Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.
Filmy i seriale
„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]
Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.
Filmy i seriale
Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach
Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.
Filmy i seriale
Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent
Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.
Filmy i seriale
Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy
Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.
Filmy i seriale
Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video
Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.
Filmy i seriale
„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń
Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.