Non omnis moriar – nie wszystek umrę. Rozmowa z Michałem Skotnickim, prezesem BBI Development SA
PARTNERZY SERWISU
Społeczeństwo
ARTYKUŁ PARTNERSKINon omnis moriar – nie wszystek umrę. Rozmowa z Michałem Skotnickim, prezesem BBI Development SA
Redakcja GQ Poland mieści się w Centrum Praskim Koneser. Pokochaliśmy to miejsce. Ma wszystko: duszę, historię, unikatową architekturę, pasaże, restauracje, galerie. Ta przestrzeń to sztuka. Miejska. Postanowiliśmy poznać i przedstawić wam ludzi, którzy wybudowali Konesera, mają na koncie wiele innych projektów, a teraz zbudują Roma Tower. Kto ma tak wizjonerskie podejście do tworzenia tkanki miasta i pozostawiania po sobie architektonicznego śladu? Z Michałem Skotnickim, prezesem BBI Development SA, rozmawia Olivier Janiak.
Udostępnij

Michał Skotnicki w Koneserze Autor zdjęcia: materiały reklamowe/ fot. Zbyszek Szymańczyk, Piotr Ostrowski
Z którego projektu jesteś najbardziej dumny?
Mam nadzieję, że wszystkie nasze realizacje są niezwykłe: Plac Unii, Centrum Praskie Koneser, Centrum Marszałkowska – Sezam, Złota 44, Rezydencja Foksal, Villa Bogoria. Weźmy np. Centrum Marszałkowska, pierwszy w Polsce budynek połączony bezpośrednio z dwoma liniami metra. Minęło osiem lat, a to wciąż jedyny biurowiec w kraju, którego okna są automatycznie otwierane. Ale najprzyjemniej czuję się tu, gdzie się spotykamy, czyli w Koneserze.
My też, ale co jest dla was unikatowe w tym projekcie?
Kupiliśmy Konesera w 2007 roku ze świadomością, że jest długofalową inwestycją. To miasto w mieście, ma wyjątkowy klimat. To była największa wytwórnia wódek w Królestwie Kongresowym, powstała pod koniec XIX wieku. Teraz w starannie zrewitalizowanych budynkach mieszczą się lofty, nowoczesny pasaż handlowy, genialne restauracje, instytucje kultury, centra konferencyjne i wystawiennicze, hotel Moxy Warsaw Praga by Marriott na ponad 140 pokoi oraz nasze dwie perełki: pierwsze na świecie Muzeum Polskiej Wódki i Google Campus for Startups, jeden z pionierskich na całym globie.

Michał Skotnicki, prezes BBI Development SA Autor zdjęcia: materiały prasowe
Tworzycie swoje projekty wiele lat. Jaki rodzaj pasji, determinacji trzeba mieć, żeby wchodzić w tak wymagające i ryzykowne przedsięwzięcia?
W przypadku Konesera było potrzebne kilkadziesiąt pozwoleń na budowę, obwarowanych rygorystycznymi wymaganiami konserwatora zabytków. Ocalenie tego miejsca wydawało się niemożliwe. Ale dokonaliśmy tego jako BBI Development, łącząc siły z Liebrecht & wooD, z którym zresztą stworzyliśmy też Plac Unii i będziemy wznosić Roma Tower. Pasja jest tu niezbędna, ale by realizować ważne przedsięwzięcia, trzeba mieć poczucie odpowiedzialności, szacunek do historii i zespół, który podziela te wartości.
Co masz na myśli?
Weźmy np. nasz inny projekt – Plac Unii, zrealizowany wspólnie z Liebrecht & wooD. Przed wojną prezydent Stefan Starzyński rozpisał konkurs na najwyższy budynek w Polsce. Wygrał go Bohdan Pniewski. Prace ruszyły w 1939 roku, a potem... wiemy, co było dalej. Wróciliśmy do tego pomysłu i po dziesięcioleciach stworzyliśmy obiekt będący wrotami Śródmieścia w osi ulicy Puławskiej. Jego głównym projektantem był prof. Stefan Kuryłowicz, a współtwórcą – wybitny architekt Jacek Świderski. Teraz Jacek Świderski kieruje zespołem wchodzącej w skład grupy BBI Development pracowni Juvenes-Projekt, odpowiedzialnym za kształt inwestycji Roma Tower, którą w pełni zaprezentujemy już jesienią 2026 roku.
Za każdym waszym projektem stoi taka historyczna głębia?
Tak. To wyraz szacunku do miejsc. Kupiliśmy teren po Kinie Skarpa i zadaliśmy sobie pytanie, jak wyglądałaby Warszawa, gdyby nie doszło do ostatniej wojny. W jakim stylu budowałoby się w Śródmieściu? Byłoby to art déco lat 40. I w takim stylu jest utrzymana Rezydencja Foksal, mimo upływu lat wciąż najprawdopodobniej najbardziej luksusowy w swojej kategorii budynek w Warszawie.
Co dla ciebie znaczy luksus?
Obiekt perfekcyjnie zaprojektowany, zbudowany z doskonałych materiałów. W najlepszej lokalizacji. Wspomniana Rezydencja Foksal ma basen, saunę mokrą i suchą, siłownię, kort do squasha, indywidualne piwnice do starzenia win. Kontynuatorką tego projektu jest będąca już na ukończeniu Villa Bogoria. Powstaje w sąsiedztwie Ogrodu Krasińskich. I też jest to hołd dla art déco. Będzie tam tylko około 36 mieszkań o średniej wielkości aż 160 mkw. Niewielu sąsiadów i najwyższej jakości udogodnienia, których tu znajdziemy jeszcze więcej. Do dyspozycji mieszkańców oprócz basenu, saun, siłowni czy piwniczki do starzenia win będzie też salonik masażu oraz cold plunge. Innym przykładem naszej luksusowej inwestycji jest Złota 44, również posiadająca unikatowe części wspólne. Takie budynki powstają raz na 10 lat.
Zastanawiam się, czy ludzie mają dziś czas, by z tych wszystkich atrakcji korzystać?
Apartamentowce z basenami są na polskim rynku rzadkością, a my stworzyliśmy aż dwa z nich: Rezydencję Foksal i Złotą 44. Znamy więc odpowiedź na to pytanie. Brzmi ona: „tak”. Jeżeli wszystkie te przestrzenie są perfekcyjnie przygotowane, mieszkańcy chętnie z nich korzystają.
Na popyt nie narzekacie.
W ostatnich latach popyt w segmencie nieruchomości luksusowych jest tak duży, że podaż nie nadąża. Przy Złotej 44 mierzyliśmy się z zadaniem o zupełnie innej skali niż Rezydencja Foksal. To przecież najwyższy obiekt mieszkalny w UE. Ma piękny basen, siłownię, jacuzzi. Kiedy wracamy do takiego apartamentu, mamy wszystko wokół siebie. Każdego dnia zyskujemy godzinę czy dwie, a to dla zajętych ludzi olbrzymia różnica.

Strefa wellness w Villi Bogoria z 20-metrowym basenem, jacuzzi, saunami, łaźnią parową i basenem schładzającym Autor zdjęcia: materiały prasowe
Budynki, które tworzycie, zmieniają charakter miasta, wpływają na kolejne pokolenia. To dla ciebie biznes czy też rodzaj misji?
To nie jest tylko biznes. Razem z Rafałem Szczepańskim i Krzysztofem Tyszkiewiczem, moimi wspólnikami, ludźmi, od których nauczyłem się rynku nieruchomości, chcemy zostawić po sobie coś trwałego i pięknego. Poświęcamy wiele lat, by nasze projekty były dopięte na ostatni guzik, by były unikatowe. Podpisujemy się pod nimi.
To nie są łatwe wyzwania, trochę „per aspera ad astra”, czyli przez trudy do gwiazd. Jak wygląda wasza codzienność?
Chociaż to my, deweloperzy, wypracowujemy kilkanaście procent polskiego PKB, dziś buduje się narrację zniechęcającą do nas. A nasza branża jest niezwykle wymagająca – stworzenie jednej inwestycji to czas niekiedy liczony w dekadach. W tak długim horyzoncie nie sposób uniknąć kryzysów. A to upadek Lehman Brothers, a to wojna czy pandemia.

Villa Bogoria jest położona na rogu ulic Długiej i Stare Nalewki, w sąsiedztwie Ogrodu Krasińskich w Warszawie Autor zdjęcia: materiały prasowe
To jednak musi być pasja. Opowiedz jeszcze o projekcie, który rozpala wyobraźnię. O Roma Tower.
Roma Tower, drapacz chmur w samym sercu Warszawy – u zbiegu ulic Emilii Plater i Nowogrodzkiej. Już od kilkudziesięciu lat urbaniści planowali tzw. Ścianę Zachodnią. Jej elementem jest Centrum LIM, a budynki od zawsze miały być wysokie. Potrzeba było jednak ponad 15 lat, by uzyskać wszystkie pozwolenia. Ale dzięki determinacji BBI Development i Liebrecht & wooD powstanie absolutnie unikatowa inwestycja. 170 metrów wysokości i fenomenalne części wspólne: kompleks fitness z basenem, saunami, jacuzzi. Będą również pomieszczenia do spotkań biznesowych, oranżeria na 27. piętrze ze wspaniałym widokiem na stolicę, dwie sale kinowe, symulator golfa, cigar room czy przedszkole. Każdy apartament oprócz doskonałej ekspozycji będzie mieć też własną loggię. Części wspólne zostaną z kolei wykończone przez słynną włoską Pininfarinę – jedną z najważniejszych firm w świecie designu. Nie ma, nie było ani długo nie będzie kolejnego takiego projektu. Z inwestycji Roma Tower Warszawa będzie dumna.
Społeczeństwo
STATUS QUO: 39 sekund i 39 wet. Podsumowanie ostatnich dni w polityce.
Trendy i zjawiska
Artystyczny manifest Dolce&Gabbana. Czy moda naprawdę może być sztuką?
Filmy i seriale
„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń
Sport
Koniec pięknej przygody – Cabo Verde pożegnało mundial w wielkim stylu
Czytaj więcej
Społeczeństwo
STATUS QUO: 39 sekund i 39 wet. Podsumowanie ostatnich dni w polityce.
Wenezuela wciąż liczy ofiary trzęsienia ziemi, a Warszawa – afery w jednym szpitalu. Nawrocki zawetował ustawę o prawach ucznia, Zełenski zapowiedział Panteon Narodowy, a Rosja szykuje test dla NATO. Na Status Quo zaprasza Oliwier Starczewski.
Społeczeństwo
STATUS QUO: Muł i upał. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
W Londynie kolejny premier nie dokończył kadencji, w Gdańsku konferencja odbyła się bez głównych gości, a w kraju padają kolejne rekordy temperatury.
Społeczeństwo
Tata w pracy czy w domu? Czy współcześni ojcowie mają wybór?
Pytanie o obecność ojców w życiu rodzinnym nie dotyczy wyłącznie indywidualnej woli. To, czy ktoś chce być zaangażowanym tatą, determinują warunki na rynku pracy i kulturowe oczekiwania względem płci. Jak radzą z nimi sobie współcześni mężczyźni? Zdecydowanie pytamy ich o to zbyt rzadko.
Społeczeństwo
STATUS QUO: Świat w klatce. Podsumowanie ostatnich dni w polityce.
Moje pokolenie dorastało słysząc, że polityka to poważna sprawa. W tym tygodniu oglądaliśmy walki w klatce na trawniku Białego Domu, nacjonalistów przyklejonych do krzyża w Berlinie i przywódców państw kłócących się o selfie. Na Status Quo zaprasza Oliwier Starczewski.
Społeczeństwo
STATUS QUO: Nowe myśliwce, stare spory. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
Na Status Quo mijającego tygodnia zaprasza Oliwier Starczewski.
Społeczeństwo
STATUS QUO: Drony nad Petersburgiem i wybory nad Araksem. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
Polska świętuje piętnaście tysięcy dzieci urodzonych dzięki in vitro, Ukraina świętuje pożar terminalu naftowego w Petersburgu, a Armenia jutro zdecyduje czy chce świętować z Europą czy z Moskwą.
Społeczeństwo
STATUS QUO: Tydzień jałowych sporów. Podsumowanie ostatnich dni w polityce
Na Status Quo mijającego tygodnia zaprasza Oliwier Starczewski.
Społeczeństwo
Z czego (nie) wypada się śmiać? Polskie poczucie humoru przez współczesną soczewkę
Dystans i humor potrafią zupełnie odmienić to, jak widzą nas inni. Mogą stać się też remedium (choćby tymczasowym) na codzienne bolączki i osłodzić nam rzeczywistość, ale czy chętnie korzystamy z ich siły? Czy jako Polacy potrafimy śmiać się z siebie, a żart traktować jako społeczny komentarz?