Nasze ins & outs 2025: co żegnamy, a co zabieramy w nowy rok?
PARTNERZY SERWISU
Trendy i zjawiska
Nasze ins & outs 2025: co żegnamy, a co zabieramy w nowy rok?
Noworoczne postanowienia kończą jak wysokobiałkowy kefir po terminie – szybko i bez żalu. Dlatego zamiast obiecywać sobie nierealne nowe „ja”, robimy porządek w trendach i sprawdzamy, co naprawdę warto zabrać z sobą w 2026 rok.
Udostępnij

Robimy porządek w trendach. Autor zdjęcia: Getty Images
Mniej spiny, mniej mody na siłę, więcej sensu, przyjemności i stylu, który faktycznie nam służy. Oto ins & outs 2025 – lista rzeczy, z którymi nasza redakcja wchodzi w nowy rok na własnych zasadach.
IN: Layering (warstwowe stylizacje)
W warstwowych stylizacjach funkcjonalność spotyka kreatywność. Layering podpatrzyliśmy już w 2025 roku na ulicach Tokio czy Kopenhagi. Chętnie go zapożyczyliśmy i zabieramy w przyszłość, bo doskonale wpisuje się w modowy eklektyzm. To jeden z tych (nie lubię tego słowa, ale niech będzie) trendów, który warto obserwować i doskonalić. Inspiracje czerpane z japońskiej awangardy, zgodnie z którą różne długości i faktury tworzą rzeźbiarskie sylwetki, łączą się tu z duńską estetyką minimalizmu, w której komfort romansuje z praktycznością i neutralnymi kolorami. Koszula, sweter i oversize’owa kurtka, koszula na top albo golf pod sukienką, a na nią kurtka. Efekt? Stylizacje, które są jednocześnie wyrafinowane i codzienne, dopasowane do pogody oraz dają pełną kontrolę nad proporcjami i detalami. – Piotr Kowalski
OUT: Baggy everything
To nie tak, że teraz będziemy szydzić z baggy jeans tak, jak szydzono ze skinny jeans (których nieśmiały powrót już widać). Problem w tym, że styl baggy, choć wygodny, stał się już tak powszechny, że aż nudny. Oversizowa hoodie, białe sneakersy tej jednej marki i nie szerokie, ale workowate spodnie? Ziewam, next. To zestaw kopiuj-wklej, który w 2025 opanował ulice i dzięki któremu (albo raczej przez który) każdy wyglądał niemal identycznie, gubiąc swoją indywidualność gdzieś w tłumie. Oczywiście nikt nie musi gonić za indywidualnością na siłę i każdy może ubierać się, jak chce – nie trzeba do tego przekonywać. Jednak moda, czy też po prostu ubrania, są narzędziem nieograniczonych możliwości, które szkoda byłoby marnować na monotonne odtwarzanie jednego schematu. Dlatego w 2026 roku będziemy częściej skłaniać się ku świadomej i kreatywnej garderobie, zamiast nosić uniformy. – Piotr Kowalski
IN: Anti-fast fashion
Maksymalizm budowany modą vintage zamiast beżowych nówek udających cichy luksus, coraz radykalniejsze społeczne i polityczne protesty przeciwko Shein i Temu, a wreszcie – wejście w życie nowych, obowiązkowych regulacji, które zmuszą producentów odzieży do zwiększenia transparentności i zmniejszenia greenwashingu. Tego wszystkiego możecie spodziewać się w 2026 roku, który dla przemysłu modowego będzie nie lada wyzwaniem pod względem produkcyjnej odpowiedzialności, bo – jak widzieliśmy w ostatnich miesiącach – coraz silniej domagają się tego konsumenci. Oczywiście droga do zrównoważonej produkcji wydaje się bardziej niż daleka, a byłaby rozsądniejsza, gdybyśmy korzystali wyłącznie z wykorzystanych już i np. zalegających na chilijskiej pustyni Atakama ton ubrań. Jednak już w 2025 roku było widać przebłyski zmian oraz niechęć do mikrotrendów i chińskiej nadprodukcji śmieciowej mody, co jak najbardziej ma szansę rozwinąć się w przyszłości. – Paulina Januszewska
OUT: Labubu
„To był trudny rok, ale przynajmniej nie kupiłam Labubu” – to ukradzione z Instagrama zdanie najtrafniej podsumowuje mijające 12 miesięcy, w których ta paskudna maskotka zawładnęła naszymi – już i tak zgniłymi od AI – umysłami. Daruję sobie tyrady stetryczałego babola narzekającego na trendy pochłaniające młodzież, a także nostalgiczne wspominki o Furbych (również oskarżanych niegdyś o satanizm). Problem z szałem na dyndające przy torebkach i plecakach pluszowe stwory nie tkwi bowiem w samym ich nadejściu, lecz w absurdalnym rozciągnięciu tej obecności. I choć całkowicie rozumiem, że odpowiedzią na nadmiar obrazów bywa estetyka nic nieznaczącej, absurdalnej brzydoty – jako synonim najgorszego, doskonale wpisującego się w cały brainrotowy nurt złego, czuję przesyt i autentyczne przerażenie na myśl, że w przyszłym roku o Labubu powstanie film w reżyserii Paula Kinga. Jeśli macie déjà vu jak z hojnie nagradzanego w 2025 roku serialu „Studio”, w którym hollywoodzki producent zamierza nakręcić blockbuster o Kool-Aid, to nie jesteście sami. Jest nas więcej. Błagam, wymyślmy już coś nowego – nawet o niebo… albo o piekło gorszego niż Labubu. – Paulina Januszewska
IN: Świadome dbanie o ciało i umysł
W 2025 roku znacząco poszerzyła się świadomość, że szaleńczy tryb życia nie prowadzi do niczego dobrego. Przepracowanie, funkcjonowanie w wiecznym biegu, nieustanny stres oraz przypadkowe posiłki. I brak regularnej aktywności fizycznej. Jeśli 2025 był czasem dojrzewania do decyzji o zmianie, to 2026 powinien być czasem zbalansowanego działania. Nie da się całkowicie wyeliminować stresujących sytuacji. Nie zawsze będzie możliwość zrobienia pięciu treningów tygodniowo. Nie zawsze trafi się pełnowartościowy posiłek. I to jest okej. Dominacja świadomego podejścia do holistycznego dbania o organizm będzie oznaczać ogromny sukces. Progres oparty na małych krokach, systematyczności i konsekwencji. Nieodmawianiu sobie kuszącej drożdżówki, niewrzucaniu sobie na głowę wyrzutów sumienia po odpuszczonym treningu. Kluczowe staje się skupienie na regeneracji: odpowiedniej ilości snu, nieprzeciążonym układzie nerwowym, zbilansowanej diecie oraz regularnym ruchu. Nie trzeba mieć sylwetki Cristiano Ronaldo. Trzeba za to znaleźć własne tempo, postawić przed sobą realistyczne oczekiwania i konsekwentnie je realizować. I pamiętać, że droga sama w sobie jest już celem. Jakkolwiek banalnie by to brzmiało: it is what it is. – Lech Podchalicz
OUT: Proteinowe wszystko
Znowu daliśmy się nabrać. Kiedyś omamiły nas produkty wegańskie, light albo bez dodatkowego cukru. Teraz – zmanipulowani jak owieczki – ruszyliśmy po wszystko, co proteinowe. Wszystkie te marketingowe hasła łączy jeden wspólny mianownik: skrajnie przetworzona żywność. Żeby nie było: oczywiście, że wegańskie może być zdrowe, a jakościowe białko jest nam niezbędne. Niestety, kapitalistyczna machina ruszyła, a producenci poczuli się jak właściciele budek z kebabem po wynalezieniu Polaka. Proteinowe to, proteinowe tamto: batony, serki, parówki, słone przekąski i owocowe jogurty. We wszystkim przekroczona norma ilości cukru, syropu fruktozowego, emulgatorów, pustych kalorii oraz alarmująco wysoki stopień przetworzenia żywności. Czyli taki, który prowadzi do wielu chorób, a w konsekwencji może nawet powodować nowotwory. Jeśli masz duże zapotrzebowanie na białko w diecie, korzystaj ze zdrowych źródeł. Włączaj do diety ryby, mięso, tofu, rośliny strączkowe, różnorodny nabiał, jajka, migdały i wiele innych pysznych możliwości. W 2026 trend na niezdrowe białko zestarzeje się jak zajawa na Labubu. – Lech Podchalicz
IN: Josh O’Connor
To nie tak, że Josh O’Connor nie był popularny już wcześniej. Wybił się na roli młodego i seksownego księcia Karola w serialu „The Crown” (och tak, nagle wszyscy chcieliśmy flirtować z monarchią), by utrwalić swój kultowy status w „Challengers” (tak, każdy chciał maczać churrosy w jego pocie). Niewątpliwie też 2025 rok należał do niego. Zabłysnął jako nieudolny złodziej sztuki w wyśmienitym „Mózgu przedsięwzięcia”, był rozdzierającym serca kowbojem w „Od nowa” i kochankiem Paula Mescala w queerbaitingowej „Pamięci dźwięku”. Wreszcie jako hot priest kradł sceny samemu Danielowi Craigowi w kolejnej części „Na noże”. Z tym bagażem sukcesu O’Connor wchodzi w 2026 roku. Przed nim murowany hit – „Disclosure Day” samego Stevena Spielberga. Podobno to film o tym, co reżysera kręci najbardziej, czyli daddy issues i UFO. Choć trailer wygląda jak wygenerowany przez AI, możemy być pewni, że dla Josha to gem, set i mecz! – Jakub Wojtaszczyk
OUT: „The Bear”
Nie, depresja, oczy wiecznie zbitego psa oraz reklama gatek Calvina Kleina nie są wystarczającym uzasadnieniem, by nadal kręcić „The Bear” i udawać, że jego scenariusz ma coś wspólnego z koherentnością. Każdy odcinek najpopularniejszego serialu o zgnębionym szefie kuchni – w wykonaniu jadącego na autopilocie Jeremy’ego Allena White’a – przypomina „Dzień świstaka” w listopadowej Polsce. Smutek goni smutek. I jakby tego było mało – zamiast porządnego jedzenia każą nam jeść kleksy kuchni fusion, które obok apatyczności nawet nie stały. Skończmy budować fabułę wokół smutnych białych heterochłopów i nie romantyzujmy ich arbitralnych wyborów życiowych. – Jakub Wojtaszczyk
IN: Niebieganie maratonów
Nawet jeśli wszyscy wokół wydają się przygotowywać do kolejnego biegu lub zanim ty zdążysz wypić poranną kawę, wrzucają już screena z aplikacji Strava – ty nie musisz tego robić. Nie każdy musi lubić biegać, a już na pewno nie każdy musi przebiec w życiu maraton, zwłaszcza jeśli do tej pory raczej nie było się sportowym typem. Jeśli czujesz presję otoczenia, zamień ją na codzienną chęć dbania o siebie. Tak po prostu, dla zdrowia. Jak wykazały prowadzone przez 25 lat badania Uniwersytetu Harvarda – wystarczy już regularne, codzienne 15 minut umiarkowanego ruchu (może to być nawet szybki spacer!), by zmniejszyć ryzyko występowania chorób układu krążenia, cukrzycy typu 2, zaburzeń poznawczych czy zapobiec przedwczesnej śmierci. Więc zanim zupełnie zrezygnujesz z podjęcia aktywności, bo zniechęcają cię rezultaty (nikt od razu nie przebiega trasy maratonu), to zacznij od małych kroków. Tylko tyle albo – aż tyle. – Ismena Dąbrowska
OUT: Bycie online 24/7
Wraz z nowym rokiem pora zrobić nie tylko porządek wokół siebie, lecz także w głowie i telefonie. Zamiast bezmyślnie scrollować, lepiej poczytać książkę lub pójść na spacer (patrz wyżej) albo zwyczajnie dać sobie odpocząć bez niepotrzebnej stymulacji i popatrzeć przez okno. Żyjemy w czasach przeładowanych informacjami, zdarzeniami, premierami, newsami. Zawsze coś nas będzie omijać, więc nie warto katować się FOMO. Warto za to usunąć z obserwowanych wszystkie profile, które nam nie służą – powodują kompleksy, zabierają czas, psują nam energię albo dotyczą relacji niewartych utrzymywania. Opcja dla odważnych: ustawienie limitu korzystania z aplikacji na telefonie lub całkowite ich usunięcie. – Ismena Dąbrowska
Jest dziennikarką w GQ.pl, gdzie pisze o relacjach międzyludzkich w pracy i poza nią, wpływie nowych technologii i popkultury na codzienność, a także o pozytywnych wzorcach męskości i kobiecości, które wcale nie muszą się wykluczać i wzajemnie zwalczać. W mediach pracuje od 10 lat jako dziennikarka, redaktorka i podcasterka – najpierw w „Newsweeku Polska”, a później w „Krytyce Politycznej”, gdzie pisała głównie o prawach człowieka i zwierząt.
Jest autorką książki „Gównodziennikarstwo. Dlaczego w polskich mediach pracuje się tak źle?”. Jej pracę wyróżniono m.in. nominacją do Pióra Nadziei 2024 Amnesty International i Nagrody Dziennikarskiej im. Zygmunta Moszkowicza „Człowiek z pasją”. Jest laureatką konkursu Dziennikarze dla Klimatu i absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego. W wolnym czasie tańczy dancehall, dźwiga sztangi i nałogowo rozwiązuje krzyżówki.
Dziennikarka i digital managerka z ponad 12-letnim doświadczeniem, obecnie digital director GQ Poland. Wcześniej była związana z m.in. harpersbazaar.pl, który wprowadziła na polski rynek, oraz z glamour.pl, w którym stworzyła strategię relaunchu serwisu i którym kierowała z sukcesem przez prawie cztery lata. W ostatnim czasie mieszkała w Nowym Jorku, gdzie działała jako freelancerka. Przygotowywała m.in. strategie dla serwisów internetowych oraz publikowała w takich magazynach jak „Vogue Polska” czy „Glamour Poland”.
Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.
Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.
Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.
Dziennikarz popkulturowy GQ Poland z dekadą doświadczenia w branży. Charakteryzuje go wszechstronność – mimo że od lat kojarzony głównie z muzyką, tworzy także treści lifestyle’owe: o modzie, kinie, motoryzacji czy gamingu. Porusza tematykę związaną z męskością: od psychologii, przez zjawiska społeczne, po self-care.
Wcześniej przez wiele lat był związany z medium newonce, gdzie pełnił funkcję redaktora naczelnego. Obecnie współpracuje również z CLOUT Festival, gdzie odpowiada za komunikację. W przeszłości pisał dla m.in. Going., Noizz, 4the20s, „Aktivist” czy Electronic Beats. Uwielbia wszystko, co związane z Japonią. Jest fanem ambientu, relaksuje go gotowanie, a jego ulubionym napojem jest zielona herbata.
Dziennikarz serwisu internetowego GQ.pl i papierowego GQ Poland. Wcześniej tworzył treści i content beauty w Glamour.pl jako redaktor online działu urody. Dziś w GQ Poland odpowiada za tematykę self-care w pełnym wymiarze – od pielęgnacji i kosmetyków (ma słabość do koreańskich), przez perfumy, po trendy i zjawiska, przybliżając czytelnikom i czytelniczkom nowoczesne podejście do troszczenia się o siebie. Po godzinach najchętniej znika ze swoim psem Heniem lub gra w tenisa. Jego comfort movie to „Nigdy w życiu” (podobno zawsze chciał być jak Judyta), a jako wierny od dziecka Potterhead wraca do filmów o Harrym Potterze kilka razy w roku – i dalej marzy o istnieniu magii.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Trendy i zjawiska
Nosić czy nie nosić? Letni spór o skarpetki
Jeszcze kilka lat temu odpowiedź wydawała się oczywista: lato oznacza kostkę na wierzchu. Dziś moda przestała być tak jednoznaczna. Jedni nadal nie wyobrażają sobie mokasynów ze skarpetkami, inni świadomie eksponują skarpetki – tenisowe, w kolorowe prążki czy w nieoczekiwanych kolorach. Paradoksalnie największym trendem tego sezonu nie jest ani noszenie skarpet, ani ich brak – tylko świadomy wybór.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Trendy i zjawiska
Footballcore okiem Zalando. Latem 2026 koszulka piłkarska wyszła poza stadiony
Nie trzeba znać składu Realu Madryt, pamiętać, kto zdobył Złotą Piłkę ani zarywać nocy na finał Ligi Mistrzów, żeby nosić piłkarską koszulkę. Latem 2026 trafiła ona do szaf osób, które z futbolem nie mają wiele wspólnego. Zalando przygląda się temu, jak jeden z najbardziej charakterystycznych elementów stadionowej garderoby na dobre zadomowił się na ulicach europejskich miast.
Trendy i zjawiska
Marki, które wygrały mundial, choć nie grały na boisku
Obecność w rozmowie o mundialu nie musi już wynikać z logotypu na stadionie. Równie skutecznie można ją zbudować poprzez kulturę, modę i media społecznościowe.
Trendy i zjawiska
Unisex to przyszłość? Nawet Bad Bunny wie, że płeć w modzie jest umowna
Uniwersalna lub neutralna płciowo moda to żadna rewolucyjna pieśń przyszłości. Nie trzeba tworzyć specjalnej niebinarnej kolekcji, by ubrania przestały należeć do konkretnej kategorii. Cicha praktyka codzienności pokazuje, że mężczyźni od lat kupują w damskich działach, kobiety wybierają fasony z metką „for men” i – uwaga – nikt przy kasie tego nie sprawdza.
Trendy i zjawiska
Erling Haaland: pięć luksusowych marek, których ambasadorem mógłby zostać norweski król futbolu
Erling Haaland od dawna udowadnia, że moda jest dla niego czymś więcej niż dodatkiem do kariery piłkarskiej. Po debiucie na pokazie Dolce & Gabbana Alta Sartoria zastanawiam się, które luksusowe domy mody najlepiej pasowałyby do jego odważnego stylu. Oto pięć marek, z którymi norweski napastnik mógłby stworzyć wyjątkowy modowy duet.
Trendy i zjawiska
Ekskluzywnie: Stylistka trasy Bad Bunny’ego o modowych kulisach koncertów
Zastanawialiście się, jak wygląda stylizowanie artystów podczas światowej trasy Bad Bunny’ego? Mamy odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania.
Trendy i zjawiska
Bad Bunny i The Odder Side – jak doszło do współpracy? Rozmawiamy z właścicielkami
Cała Polska żyje wtorkowym koncertem Bad Bunny’ego. Portorykański artysta dał wybitne show na PGE Narodowym – nie brakowało rodzimych akcentów.
Trendy i zjawiska
Bad Bunny założył szorty polskiej marki. Błyskawiczny sold out w sklepie!
Jak się okazuje, Bad Bunny wyprzedaje nie tylko stadiony, lecz także szorty polskiej marki, w których wystąpił na koncercie w Warszawie.