PARTNERZY SERWISU
Sylwetki
Nie marnować ani chwili. Ewangelia Dre$$code
Nie zaczynali jako marka, nie planowali imperium. Chcieli działać razem, robić swoje i nie marnować ani chwili. Dziś Dre$$code to jedno z najbardziej wpływowych internetowych uniwersów w Polsce: kolektyw twórców, który łączy rozrywkę z przedsiębiorczością, emocje z algorytmami, a wspólnotę z biznesem wartym miliony. Ich świat jest mieszanką reality show, start-upu, domówki i wrażliwości pokolenia, które w jednym zdaniu potrafi wspomnieć o pieniądzach, zdrowiu psychicznym i czułości. To nie jest historia o influencerach. To opowieść o tym, jak tworzy się nowy kod kulturowy – klik po kliku.
Udostępnij

Autor zdjęcia: Michal Pudelka, stylizacje Karla Gruszecka
Wpisuję adres w aplikację. Jestem pewna, że nawigacja poprowadzi mnie do luksusowego warszawskiego osiedla lub na prestiżową ulicę w Śródmieściu. W końcu Mikołaj „Bagi” Bagiński to zwycięzca ostatniej edycji „Tańca z gwiazdami” w Polsacie, a także młody milioner na liście „30 przed 30” magazynu „Forbes”, z udziałami w blisko 20 firmach, który rozkręcał biznesy jako nastolatek, a jako 20-latek miał już Dropsy – popularną aplikację sprzedażową, zajmującą się streetwearem.
Od trzech lat współtworzy Dre$$code – kolektyw twórców oraz twórczyń internetowych: muzyków, didżejów, stylistów, przedsiębiorców zajmujących się rozrywką, modą i stylem życia. Poznacie ich po kolorze pomarańczowym i wzorku w panterkę. To nie jest po prostu kolejna grupa dwudziestoparolatków, popularna wśród rówieśników, ale masowy społeczny fenomen, z własnym językiem, kodem wizualnym, i – jak to się mówi o grach komputerowych – lore, czyli światem. To ekscytujące popkulturowe zjawisko, jakiego w Polsce jeszcze nie było.
Ekipa tworzy treści w social mediach, organizuje imprezy i koncerty, prowadzi marki odzieżowe, ma podcasty, vlogi, a na swój kanał na YouTube wrzuca filmiki zwane daily – rodzaj audiowizualnego dziennika z działania grupy, nagrywki robione według różnorakich kreatywnych konceptów, w rozmaitych scenografiach.
Świat Dre$$code jest wszędzie, gdy tylko otworzysz internet. Tak odbierają to młodzi fani, którzy w ekipie widzą codziennych towarzyszy, a w ich poczynaniach podrasowaną wersję własnej codzienności. Trochę reality show, trochę livestream, trochę kabaret, trochę pokaz mody. A przede wszystkim – internetowe miejsce spotkań. Dre$$code tworzy wspólnotę.
Choć sam rdzeń grupy to ośmioro twórców, dochodzą jeszcze osoby spoza kadru i goście – fotografowie, współpracownicy, „friends and family”, ekipa operatorska, dźwiękowcy, pracownicy firmy. Ekipa łączy młodsze pokolenie z przedsiębiorcami starszych generacji, nie odtrąca „dziadersów”. To nie jest spontaniczny biznes influencerski, to zakrojona na lata strategia. Wyjątkowe studium przypadku dla biznesu, branży mody i marketingu. Dre$$code daje zatrudnienie siedmiu tuzinom ludzi. To konglomerat z wielomilionowymi przychodami. Nie ma jeszcze raportu obrotów za 2025 rok, ale można z wysokim prawdopodobieństwem założyć, że rosły, a na koniec 2024 firma warta była ponad 4,5 miliona złotych. Nie trzeba zapisywać się do fanklubu Dre$$code, ale warto poznać ten temat.
Jadę się więc doedukować. Milenialka, lat 40. Adres wpisany, oczekiwania wysokie. Spodziewałam się wizyty w pałacu, tymczasem jadę na warszawskie blokowisko, jakie pamiętam z dzieciństwa. Wieżowce z wielkiej płyty, przemalowane na pastelowo z tęsknoty za barwniejszą rzeczywistością, przycupnięty u ich podnóża warzywniak, rozłożyste podwórko z boiskiem i piaskownicą. Wjeżdżam windą na wysokie piętro. Naciskam dzwonek i uśmiecham się do różowej wycieraczki, która informuje mnie, że „można wejść, jeśli jest się miłą i fajną osobą”. Mikołaj otwiera, w dresie, ze zmierzwionymi włosami, poprawia okulary na nosie. Czuję się, jakbym przyszła do kumpla.
– Jeśli cię wpuszczę i przejdziesz po tej wycieraczce, staniesz się miłą i fajną osobą, chcąc nie chcąc. Innych przy Dre$$code być nie może.
No to wchodzę.
***
Na koncie Dre$$code.crew na Instagramie to prawie 500 tysięcy obserwujących. Na TikToku jeszcze więcej i 50 milionów polubień. Na YouTube około 400 tysięcy subskrybentów. Sam Mikołaj Bagiński (@bginsky) ma prawie milion followersów na Instagramie i na TikToku, inni członkowie ekipy gonią go z zasięgami, jednocześnie pracując na całą grupę. To potężny zasób.
Maciek Sekulski – to obok Bagiego drugi współzałożyciel grupy. Znany jako Miü (skrót od Maciek i Ubrania, nieprzypadkowo kojarzący się z marką Miu Miu), zajmuje się rozwojem linii odzieżowych Dre$$code oraz dba o tożsamość wizualną projektów, ma też własną markę ciuchów – Ubrania – którą stworzył, zainspirowany Demną Gvasalią i jego Vetements. Jest didżejem, rapuje, tworzy teledyski. Poznali się z Mikołajem jeszcze jako nastolatki, kiedy zajmowali się odsprzedawaniem limitowanych edycji butów (głównie sneakersów) i ubrań streetwearowych. Okazało się, że mają wiele wspólnych tematów i marzeń.
Latem 2021 roku wystartowali w Newonce z podcastem o modzie, popkulturze i muzyce. Program nazwali Dre$$code. Dodatkowo w 2024 roku Maciek – wraz z Erykiem Moczką z Dre$$code oraz Bedoesem – wydał singel „Napalone fanki”, który uzyskał status platynowej płyty. W 2025 wydał trzy single: „miü miü”, „Dopóki się nie znüdzisz” z gościnnym udziałem Zalii oraz „Mmmaybach” z raperem Donguralesko. Numer z Zalią ma 34 miliony odsłuchań na YT.
Miłosz Kulesza – moda jest dla niego najważniejsza. To dzięki zainteresowaniu kolekcjonerskimi ubraniami i butami poznali się z Bagim. Mieszkał we Włoszech oraz w Londynie i odkąd pamięta, miał zajawkę na stylizowanie. Rozwija markę Bláire, a ubrania traktuje jako nośnik kultury i tożsamości. Jego filmy w socialach to jeden z pierwszych w Polsce przykładów, jak opowiadać młodym mężczyznom o stylu w sposób, którego nie będą odbierać jako umniejszający ich męskiemu genderowi.

Miłosz: całość Dior Summer ’26 kolekcja męska, pierścionki i nausznica Apart. Gabi: całość Dior Spring–Summer ’26 kolekcja damska, nausznica Apart; stylizacje: Karla Gruszecka Autor zdjęcia: Michal Pudelka
Miłosz pokazuje, że można interesować się wyglądem, ubraniami, zdrowiem i nie być ani niemęskim, ani powierzchownym, ani próżnym. Jak radzi w jednym ze swoich wideo: „Nie goń za trendami, tylko dowiedz się, kim jesteś. Im bardziej się starasz, tym gorzej wyglądasz”. W Dre$$code działa wspólnie ze swoją dziewczyną Gabrysią Bednarz – ona też zajmuje się influencingiem w obszarze mody, jest stylistką i kolekcjonerką wszystkiego, co vintage. Niedawno do ekipy trafiła również jej siostra Marcelina.
Wspomniany już Eryk Moczko do grupy trafił jako raper z rozpędzającą się karierą. Zyskał rozgłos w 2019 roku po wydaniu debiutanckiego albumu „Nowy Vibe”. W 2024 roku został wyróżniony tytułem jako jeden z Młodych Wilków według portalu Popkiller. Współtworzy projekty muzyczne grupy i również – podobnie jak Miłosz – działa razem z partnerką, Karoliną Mrozicką.
Karolina w internecie jest obecna od ośmiu lat (chociaż ma dopiero 26) i była jedną z pierwszych polskich tiktokerek avant le mot. Do Dre$$code i w związek weszła jako dojrzała influencerka. Teraz najbardziej zależy jej na budowaniu vlogowej społeczności na YT – szczerym pokazywaniu tego, jak z Erykiem urządzają dom i żyją na co dzień. Chce też kontynuować internetowe tradycje dawnych idolek – szafiarek, jak Jessica Mercedes czy Maffashion.
Inez Lis – to jej kariera ostatnio najbardziej przyspieszyła wśród dziewczyn z Dre$$code. Razem z Bagim prowadzą popularny kanał testów jedzeniowych znany jako „Koleżanka zapłaci”, ma też vloga, właśnie zaczęła nagrywać podcast. Kiedy zaczynała w ekipie, w mediach społecznościowych miała zaledwie kilka tysięcy followersów i ciężko pracowała w realu – w gastronomii jako kelnerka. W ciągu kilku lat nauczyła się nie tylko zaufania do kamery, ale przede wszystkim tego, że chce opowiadać zarówno o tym, jakich kosmetyków używać (jest ambasadorką YSL Beauty, L’Oréal Professionnel i Tous), jak i o własnych niełatwych doświadczeniach – o zdrowiu psychicznym, byciu dziewczyną w internecie, presji sukcesu.
Podobne tematy są ważne również dla Mileny Takuskiej – to najświeższa osoba w „głównym składzie” i podobnie jak Inez chciałaby, żeby na kanałach Dre$$code było dużo o miłości do siebie i dobrostanie. Śmieje się, że swoje rady ćwiczy na najtrudniejszej odbiorczyni, ukochanej babci, góralce, która nie wierzy w to nowomodne „rozczulanie się” nad sobą.
Chociaż nie buduje osobnej marki osobistej w internecie, lecz marzy o zawodzie terapeutki i własnym gabinecie, kolektyw tworzy także Matylda Bagińska, siostra Bagiego. W grupie i na nagraniach pojawiła się po wzruszającym występie w „rodzinnym” odcinku „Tańca z gwiazdami”, w którym edukowała o tym, jak wygląda sytuacja osób z zespołem Downa w Polsce. Jej sytuacja. Dla niej ekipa to przede wszystkim przyszywana rodzina, która akceptuje jej wyjątkowość i traktuje po prostu jako Matyldę. Najważniejsze dla niej jest, żeby Dre$$code był też platformą edukacyjną – żeby promował zdobywanie wiedzy o inności i szerzył empatię.

Bagi: Płaszcz Vetements/ prm.com; stylizacja Karla Gruszecka Autor zdjęcia: Michal Pudelka
– Chcesz herbaty? – rzuca Bagi z kuchni, kiedy rozglądam się po jego mieszkaniu. Panuje w nim porządek, jest schludnie i czysto, na wierzchu niewiele przedmiotów. Pod stołem w salonie leży kilka książek, dostrzegam poradniki: „Atomowe nawyki” Jamesa Cleare’a oraz bestseller „Pozwól im” autorstwa coachki Mel Robbins. Dużą część pokoju wypełnia kanapa, na którą patrzy wielki plazmowy ekran. Na łóżku w sypialni ładnie złożona pidżama. Mam wrażenie, jakbym rozglądała się po hotelu, a nie po domu. Gdzie bałagan?
Mikołaj tłumaczy, że wychodzi stąd rano i wraca spać. Był plan, że odpocznie w czasie grudniowych świąt, ale dostał propozycję zatańczenia z Magdą Tarnowską podczas sylwestra w Polsacie, no i nie potrafił odmówić. Mikołaj nie odpuszcza żadnej okazji, żeby postawić przed sobą wyzwanie. Jakby ujął to swoimi słowami – „ciśnie się”. Tłumaczy, że taki był od dzieciaka. Zawsze ruchliwy, zawsze na podjarce, pierwszy do wymyślania, organizowania czegoś nowego. Wyrastał w domu, gdzie wierzy się w ciężką pracę i dorabianie się tą drogą. Mikołaj, choć tak tego nie nazwie, wychował się w kulturze zapierdolu, jak określa tę filozofię pracy dr Zofia Leszczyńska w książce „Cześć pracy” o polskim kapitalizmie.
Jeszcze do niedawna, kiedy ktoś mówił, że potrzebuje w życiu balansu między wysiłkiem zawodowym a odpoczynkiem, Mikołaj uważał go za „śmierdzącego lenia”, który przesypia życie. Od niedawna uczy się zatrzymywania, ale jego temperament nie pozwala mu usiąść i się ponudzić. Zbyt wiele jest ciekawych rzeczy do zrobienia. Zauważył, że najwięcej uczy się w działaniu – tworząc aplikacje, podcasty, poznając ludzi, tworząc nowe projekty i zespoły. Nic Mikołaja nie denerwuje bardziej niż marnowanie potencjału – i potrafi się wkurzyć, kiedy ktoś nie robi tego, co on uważa, że byłoby lepsze.
Obserwuję go w czasie nagrań daily i rolek na social media. Dre$$code wynajmuje wielkie studio w loftach na Pradze. Całymi dniami trwają plany zdjęciowe. Bagi jest tu jednocześnie reżyserem, psychologiem i strategiem. Tutaj przypilnuje, żeby ktoś wyciszony mógł się odezwać, tu zmobilizuje do skupienia, tu wytłumaczy zadanie dla zespołu, żeby zaraz wyskoczyć z żartem czy się powygłupiać. Luz jest tylko pozorny, tu się pracuje. Mikołaj przez cały czas jest stuprocentowo obecny i uważny. Trzyma kontrolę.
Zamieszanie ogarnia z nim Kamila Cesarska. Ona zza kulis. Jest odpowiedzialna na plany, koncepty, za rozwój formatów, układanie długoterminowych planów. Śmieje się, że ona to mama, a Bagi to tata zespołu. Naradzają się, dokąd powinni zmierzać, jakie okazje do interakcji tworzyć grupie, zastanawiają się, co może się oglądać, a co należy prowadzić jako dłuższą opowieść na miesiące. To, co odbywa się w Dre$$code, można widzieć jako eksperymentalne badanie logiki wspólnoty.
Kamila, z wykształcenia psycholożka, musi rozumieć wewnętrzną dynamikę grupy, wesprzeć, kiedy trzeba, docisnąć, jeśli potrzeba, tu kogoś wypuścić na urlop, tu włożyć kogoś nowego, żeby „zamieszać w garze”. Do Kamili i Bagiego pozostali przychodzą, by poradzić się w kwestii budowania wizerunku, a także po pochwałę lub zwierzyć się z wątpliwości. Oboje podkreślają, że ważne, by napięcia rozmasowywać na bieżąco, niczego nie zamiatać pod dywan. W grupie, która spędza z sobą więcej czasu niż z rodziną, łatwo o konflikty czy nieporozumienia. Nie da się uniknąć zmęczenia, irytacji. Bagi nie pamięta, ile to już razy mediował między zwaśnionymi stronami.
– Odbiorcy mają tendencję – wyjaśnia mi nad herbatą – żeby nasze relacje idealizować jako wielką przyjaźń albo też przeciwnie – chcą nas widzieć jako marketingowy konstrukt. I to są dwie nieprawdy.

Maciek: marynarka Hugo, kołnierz i rękawy Pajonk Studio, spodnie Ader Error/prm.com; Miłosz: spodnie Dior, top i pasek Bláire, płaszcz Sunflower/Parki Warszawa; Eryk: czapka Ruslan Baginskiy, płaszcz Sportmax/prm.com, golf Tommy Hilfiger/answear.com; Bagi: kurtka Studio Nicholson/vitkac.com, golf Hugo, spodnie Studio Nicholson/Parki Warszawa; Gabi: koszula Pajonk Studio, szorty Muuv, rajstopy Calzedonia; Inez: kurtka Alaïa/vitkac.com, pas Pajonk Studio, legginsy H&M Studio; Milena: kurtka Marcell Pustul, spodnie MMC, czapka Marta Ruta Hats; Karolina: koszula i szorty Mariusz Przybylski, rajstopy Calzedonia; stylizacje Karla Gruszecka Autor zdjęcia: Michal Pudelka
Dre$$code nie jest pierwszym pomysłem na połączenie twórców internetowych w jeden team – wcześniej była choćby Ekipa Friza, twórcy słynnych lodów Ekipy – ale Dre$$code to już, jak mówi Kamila, uniwersum. Start-up rozrywkowy, gdzie można znaleźć: muzykę, modę, komentarz, historie osobiste, kuchnię, komedię, porady. Są płyty, teledyski, kolekcje ubrań, biżuterii, są współprace reklamowe, cały przekrój merchu. Ważną rolę odgrywa pion influencer marketingu, który zajmuje się współpracą z zespołem, monetyzacją, planowaniem kalendarzy dla wszystkich i każdego z osobna. Koordynacja jest kluczowa. Tego materiału w GQ Poland by nie było, gdyby nie synchronizowanie wielu kalendarzy naraz.
No i jeszcze osoba najmniej widoczna, ale ogromnie istotna dla funkcjonowania spółki – August Mierzejewski, pełnomocnik zarządu, czyli Mikiego i Maćka, sam jest m.in. prezesem aplikacji Dropsy, którą lata temu otworzył Bagi.
Wraz z rozwojem spółek August, Mikołaj i Maciek – założyciele Dre$$code’u – zdecydowali się połączyć swoją energię z doświadczeniem osób, które na rynku mediowym funkcjonują dłużej. Monika Wdowiak dołącza do firmy jako partnerka biznesowa, wzmacniając ją o know-how mediowy i perspektywą wykraczającą poza środowisko kolektywu. A od 2023 roku z zespołem jest związana jako brand directorka Weronika Biniek, która z Maćkiem i Bagim zna się od czasu, kiedy wydawała ich audycję w newonce.radio.
Projekt powstawał i nadal się tworzy organicznie – przez przyjaźnie, koleżeństwo, kolejne związki czy więzi pokrewieństwa. Ale nie jest tak, że wszyscy są blisko z sobą po równo. Niektórzy to po prostu znajomi z pracy. Przyjaźnią się parami, grupkami. To autentyczne relacje, czyli złożone.
Ostatnio Kamila pocieszała Milenę, kiedy ta się martwiła, że odbiorcy nie są nią już tak zachwyceni, jak byli w czasie wiosennych nagrywek, kiedy po raz pierwszy pojawiła się na stałe w zespole. Kamila tłumaczyła, że to przecież ludzkie – nie może być wciąż tylko pochwał, gratulacji, ekscytacji. Kamila i Bagi przyznają, że każdy w zespole ma swoje momenty hiper uznania i momenty, kiedy ludziom się dobrze na kogoś narzeka. To dynamika internetu, trzeba umieć się z nią obchodzić. Przeglądam komentarze. Bywają entuzjastyczne, po prostu wybuchy miłości. Ale jest też marudzenie – że za mało autentycznie, że nie ma chemii, że fochy, że dramy. A potem znów: „Dzięki, że jesteście, bez was to nudno”.
– Po prostu trzeba robić swoje, konsekwentnie – radzi Karolina.
– Trzeba być prawdziwym w swoim odczuciu, to się zawsze obroni – mówi Inez.
– Ludzie chcą czuć entuzjazm, energię, to zaraźliwe – dodaje Mikołaj.
– Kiedy ktoś ma problem, zbieramy się razem. Pomagamy sobie rozmową albo wspólnie wymyślamy strategię zaradczą – dopowiada Eryk.
Odbiorcy Dre$$code mają z grupą bliskie relacje, tzw. parasocjalne, czyli traktują ich jak przyjaciół, grupę ziomali. Parasocjalne czy nie, działa logika grupy. Klikają się więc zwyczajne pogaduchy, plotki, imprezy, są śledzone napięcia w grupie, nowe więzi i sprzeczki. Fani mają zainwestować emocje i czas.
Przyglądam się, jak na jednym z nagrań ekipa odpakowuje prezenty od followersów. Mama fanki zrobiła dla nich bombki, ktoś przysłał kolaż ich zdjęć, ale znalazła się też zgniła parówka w kopercie – ktoś chciał zrobić taki żart, internet to kocha. Przecież przyjaciele się nie obrażają, prawda? W interesie Dre$$code jest utrzymanie nieformalnej atmosfery interakcji. Żarty tymczasem to wymagająca dziedzina. Ma być zabawnie, ale bez żenady, dowcipnie, ale bez poruszania kwestii politycznych, bez naśmiewania się. Tak, wiecie, naturalnie. Żeby nie przeszkadzać zarabianiu.

Inez: kurtka i spódnica Adidas x Willy Chavarria, rękawiczki vintage; Milena: kurtka Adidas x Miaou, spodnie Adidas; Karolina: kurtka Adidas x Miaou, spodnie Adidas; stylizacje Karla Gruszecka Autor zdjęcia: Michal Pudelka
***
Dre$$code to dziewczyny i chłopaki, czyli kolektyw koedukacyjny, i niektóre formaty ich działalności online lubią z tego korzystać – dziewczyny mają swoje podcasty i vlogi, chłopcy swoje, czasem się konfrontują i omawiają płciowe stereotypy albo bawią się w zgadywanie, która płeć ma więcej wiedzy o przeciwnej. Trochę wiedzy, sporo wygłupów. Chłopakom więcej uchodzi. Dziewczyna, która się wygłupia, nie jest oceniana jako zabawna, ale jako głupia influencerka, płytka i pusta. Chociaż dziewczyny zarabiają równie dobrze jak ich koledzy z zespołu, a niektóre nawet lepiej, wciąż nie są w oczach opinii publicznej postrzegane jako przedsiębiorczynie.
Bagi jest na liście „Forbesa”, a dokonania Inez nie są powszechnie rozpoznane, mimo że w grupie jest druga po Mikołaju pod względem dochodów. Do tego usłyszy jeszcze to tu, to tam, że jej popularność tak się rozrosła jedynie z powodu pracy z Bagim. Albo że nie odróżnia netto od brutto. Wkurza się, że dziewczyny w internecie nie są traktowane jak poważne bizneswoman. Chce to zmienić. Nie ukrywa, jak wiele nauczyła się od Mikiego, ale nie chce też umniejszać sobie. Gdyby nie była tak dobra w tym, co robi, nie mieliby wspólnie popularnego kanału, nie prowadziłaby lubianego vloga. Musiała wyrobić w sobie odporność na hejt.
– Mam takie ćwiczenie, polecam ci. Znajdujesz miejsce na mapie, gdzie obecnie jesteś, i robisz taki zoom out, dopóki nie zobaczysz planety Ziemia w kosmosie. Na budowanie dystansu działa jak marzenie.
Rozpytuję także innych członków grupy o sposoby radzenia sobie z hejtem.
– Kiedy problemy mnie przytłaczają, zawsze powtarzam sobie, że nie jestem na nie skazany. Zawsze mogę powiedzieć, że wszystko rzucam, wypisuję się – mówi Maciek.
– Ważne, żeby zwracać się o pomoc. Chciałbym powiedzieć to wyraźnie – terapia nie jest dla „wariatów”, to narzędzie do pracy nad sobą. I to jest super męskie i super sexy, kiedy koleś jest otwartym gościem, mówi, co czuje. Uwierzcie mi, wszyscy faceci, którzy to czytacie – kobiety będą się wami jeszcze bardziej jarać, jeśli nie będziecie się wstydzić swoich emocji – mówi Eryk.
– Najważniejsze, by jak najmniej siebie nawzajem oceniać, a jak najwięcej słuchać i przy kimś pobyć, przytulić – mówi Matylda.
Wielu członków Dre$$code podkreśla, jak ważne jest dla nich wsparcie rodziny, rodziców. Nigdy nie usłyszeli: „Ale co ty sobie wyobrażasz, jakie biznesy? Do nauki!”. Rodzice pożyczali pieniądze na inwestycje, doradzali, dawali czas. Maciek wiele zawdzięcza także starszemu bratu, który mimo dzielącej ich różnicy wieku zawsze dzielił się z nim wiedzą po partnersku. „Poświęć się pasji, a pieniądze za tym przyjdą” – tę maksymę wziął od brata. Bagi wiele zawdzięcza babci. Miała swój biznes – sprzedawała części do telewizorów. Jako chłopiec pomagał jej pakować zamówienia, biegał na pocztę. Pokazuje mi zdjęcie: dziadek, babcia i mały on trzymający wędkę. Po latach zorientował się, że poza wartością dokumentalną – często chodził z nimi na ryby – zdjęcie ma też walor symboliczny. Babcia „dała mu wędkę”.
Kiedy Mikołaj i Maciek zakładali Dre$$code kilka lat temu, był to maleńki start-up chłopaków na zajawce. Teraz to międzypokoleniowe przedsięwzięcie, które obliczają na długie trwanie. Inez śmieje się (a jednocześnie jest serio) i mówi, że do sześćdziesiątki chce nagrywać vlogi, ale to zawsze musi być 100 proc. jakości.

Maciek: szorty Adidas x Avavav, bluza Adidas, naszyjnik Apart; Eryk: całość Adidas, golf Hugo, perły Apart; stylizacje Karla Gruszecka Autor zdjęcia: Michal Pudelka
– Nie po to nazywamy się influencerami, żeby nas nie obchodziło, jak wpływamy na innych. Chciałabym swoją pracą sprawiać ludziom przyjemność, a także pokazywać, jak ważne jest zaakceptowanie siebie nawzajem, walka z przemocą. O własnej nerwicy lękowej opowiedziała magazynowi „Glamour” i w popularnym podcaście „FOMO”. Teraz robi to także na swoich kanałach. Poczuła, że już umie, uniesie, potrafi dzielić się siłą.
– Chcę dać wsparcie dzieciakom w kryzysach psychicznych, które nie mają zrozumienia wśród bliskich. Miałam partnera, który nazywał mnie histeryczką. W rodzinie też nie wszyscy uznawali moje problemy za wystarczająco poważne. Były w pracy przypadki, że ludzie mieli do mnie pretensje, że ja „taka smutna”, „nadąsana”, ale nie wiedzieli, że właśnie zaliczyłam trzygodzinny atak paniki, nie mogłam oddychać. Chcę pokazać, że można mieć dobre życie z takimi obciążeniami i że warto szukać pomocy.
Mikołaj przytakuje. Tak, robią rozrywkę, ale starają się przekazywać to, co wartościowe.
– Nie mógłbym przyjaźnić się z kimś, kto nie jest życzliwy dla ludzi. Wiara katolicka, w której się wychowałem, nauczyła mnie, że najważniejsze jest dobro – mówi Maciek.
– Mój przekaz? Miłość, o tym chcę opowiadać – stwierdza Eryk.
– Prawa zwierząt, traktowanie wszystkich żywych stworzeń z szacunkiem to dla nas ważne – mówią Miłosz i Gabi, podczas gdy ich dwa jamniczki, Morty i Pepa, szaleją po studiu nagrań.
– Ciepło serca jest najważniejsze – mówi Matylda.
To dzięki siostrze Bagi przekazał cały dochód z wygranej w „Tańcu z gwiazdami”, czyli 200 tysięcy złotych, na fundacje zajmujące się psychoedukacją w obszarze trisomii. Matylda tłumaczyła mu, jak samotnie można się czuć, kiedy ludzie dookoła widzą w tobie „debila”. Miki mówi, że największym dla niego sukcesem związanym z występem w programie jest to, że dzięki widoczności tematu trisomii w „Tańcu z gwiazdami” dzieciaki będą się rzadziej wyzywać od „dałnów”. Przynajmniej taką ma nadzieję.
Dre$$code chce uwrażliwiać na różnorodność, pokazywać, że fajnie jest rozmawiać, przyznawać się do uczuć, dowiadywać się nowych rzeczy.
– Ale bez pouczania, bez wykładów umoralniających! – podkreśla Mikołaj. I podaje mi przykład. Jest pewna twórczyni internetowa, Julia Żugaj, która krytykowała jego przygotowania do tanecznych występów w telewizji. To był klasyczny beef – czyli kłótnia wywołana dla zasięgów. Mikołajowi było przykro, ale zachował spokój. Po zakończeniu programu oboje doszli do wniosku, że konflikt nie ma sensu. A może zgoda bardziej im się zaczęła opłacać? Rezultat w każdym razie podnosi na duchu. Na święta nagrali rolkę: siedzą pod choinką i wspólnie składają życzenia. Zależało im, by pokazać, że z każdym warto pogadać, warto się godzić.
***
Przebywanie w studiu nagrań oznacza, że cały czas jesteś obserwowana i podsłuchiwana. Kamer na planie jest zawsze kilka i nawet kiedy nie odbywa się nagranie, zawsze któraś pozostaje włączona, nikt też nie odpina ekipie Dre$$code mikrofonów. Swoisty reality show. Nagrania często trwają całymi dniami z niewielkimi przerwami. Tu produkuje się daily, rolki do social mediów, odcinki we współpracy z klientami: suszarki, suplementy, czekoladki, kawa itd. Są odcinki specjalne z różnych okazji, np. świąt czy sylwestra. Nagrania w grupach mniejszych, większych, ścisłym, rozszerzonym gronie. Nakładające się na siebie zbiory i podzbiory. Plan jest ruchliwy, chaotyczny.
– Gdzie jest Maaaaaaciek – woła Inez przez megafon – zaczynamy!
– Pamiętajcie, że trzeba jeszcze dziś nagrać reklamę! – przypomina produkcja.
Siedzę, patrzę i wyczekuję odpowiednich momentów, żeby porozmawiać, zadać kilka pytań. Z ołówkiem i notesem w dłoni czuję się jak gość z innej czasoprzestrzeni.
Grudzień, kiedy pracowałam nad materiałem, był szczególnie intensywny dla ekipy Dre$$code – dużo wydarzeń świątecznych, współprac komercyjnych. Każdy dzień od rana do wieczora zapełniony zobowiązaniami. Światła są jasne, tempo szybkie, ma być zaskakująco, śmiesznie i spontanicznie, ale praca też ma iść sprawnie. Sama się stresuję, choć jedynie patrzę z boku.
Przez cały czas muszą być na najwyższych energetycznych obrotach, reagować szybko jak w teatrze improwizowanym, być sobą i jednocześnie w roli – jak w stand-upie. Z jednej strony trzeba się odsłonić przed widzami, ale z drugiej nie na tyle, żeby poczuć się bezbronnie. Internet wychwyci każdą zmianę energii i nie będzie się zastanawiał nad kulisami powstawania projektu. Byłaś fajna, już jesteś mniej fajna – i tyle, zero sentymentów. W kołowrotku wydarzeń staram się złapać realną perspektywę – wiele nagrań kolektywu dzieje się na zlecenie reklamodawców, którzy mają nadzieję, że ich produkty przypadną do gustu osobom z uniwersum Dre$$code.
To podejście musi się sprawdzać, biorąc pod uwagę, jak wiele marek już współpracowało z Dre$$code oraz z jego twórcami (razem i z osobna). Wśród nich są Algida, Adidas, L’Oréal, ChaiTea, Remington, Inka, SFD (suplementy diety). Grupie daleko jednak do medium, które sprzedaje wszystko. Sama jest swoim najlepszym klientem. I na pewno można zaryzykować stwierdzenie, że mimo nasycenia treści internetowych grupy rozmaitymi współpracami odbiorcy nadal chcą kupować rzeczy z pieczątką jakości Dre$$code.
Na przykład epizodyczna współpraca z Rossmannem przy marce Selfie Project staje się długoterminowa, bo brokatowe płatki pod oczy czy naklejki na niedoskonałości z charakterystycznym dla grupy wzorem w panterkę schodzą od razu z półek. Dzięki produktom odbiorcy czują się bliżej swoich „przyjaciół”.
Czy przy tej okazji należy lamentować, jak kapitalizm wykorzystuje relacje parasocjalne? Robi to każdy influencer. Ci są masowi i zarządzają tym jako firma. Nie promują alkoholu (wręcz zachęcają do abstynencji) czy marek, które można określić jako jawnie nieetyczne. Dużo jest po prostu rzeczy niekoniecznych – taki mamy świat i w tym świecie operują. Sami kupują i lubią polecać kupowanie tych rzeczy innym.
Taylor Swift – gigantka przemysłu muzycznego – opiera wizerunek i komunikację z fanami na życzliwości, serdeczności, co nie przeszkadza jej (a wręcz pomaga) w generowaniu ogromnych przychodów. Ludzie zbliżają się do niej przez twórczość, wierzą w jej autentyczność, w jej emocjonalny przekaz, a okazują miłość przez obsesyjne wykupywanie jej merchu, płyt i czegokolwiek, co wypuści w swoim uniwersum. Kawa nie wyklucza herbaty. Taylor wrażliwa songwriterka nie wyklucza Taylor trzeźwej bizneswoman. Jednocześnie imperialistka i dziewczyna z sąsiedztwa.
W Dre$$code także te dwa światy – zetkowej wrażliwości i wolnorynkowej przedsiębiorczości – funkcjonują (przynajmniej na razie) bezkolizyjnie. Tutaj nikt się też pieniędzy nie wstydzi. Podobnie jak „rozrywka”, „wypłata” nie jest brzydkim słowem. Nie tylko pokażą fajne zdobycze vintage, lecz także pochwalą się nową Balenciagą czy Guccim.
Eryk, Maciek, Bagi i Miłosz mieli w życiu dobry start finansowy, kapitał i przywilej – mówią o tym wprost. Korzystają z tego, żeby budować coś własnego.
Dziewczynom było w dojrzewaniu bardziej pod górkę – są z mniejszych miejscowości albo musiały szybko dorosnąć i pracować na własne utrzymanie, bo się w domach nie przelewało. Wiedzą, czym jest ciężka praca. Z taką pracowitością, szwungiem – mogłyby wejść na każdą barykadę.

Karolina: marynarka La Mania, spodnie Muuv, body Saint Body, buty Adidas; Gabi: marynarka Aleksandra Seweryniak, rajstopy Calzedonia, body Saint Body, buty Jeffrey Campbell, rękawiczki vintage; Miłosz: kurtka Jil Sander/vitkac.com, golf Hugo, spodnie Studio Nicholson/Parki Warszawa, buty Adidas; Eryk: marynarka Vetements/prm.com, okulary Prada/OOPawelec, golf Hugo, spodnie i buty Adidas; Inez: kurtka H&M Studio, spodnie Relab, body Saint Body, buty H&M; Milena: kurtka MMC, sukienka Saint Body, buty Jeffrey Campbell, okulary Balenciaga/OOPawelec; Maciek: golf Paul Smith/answear.com, płaszcz i spodnie Studio Nicholson/Parki Warszawa, buty Adidas; Bagi: płaszcz Kenzo/prm.com, golf MM6 Maison Margiela/prm.com, spodnie Studio Nicholson/Parki Warszawa, buty Adidas; stylizacje Karla Gruszecka Autor zdjęcia: Michal Pudelka
***
Na Pradze znajduje się studio nagrań, ale jest jeszcze jedno miejsce ważne dla warszawskiej topografii Dre$$code – biuro firmy. Ochota, zamknięte osiedle z lat 90., niewielki segment trzypiętrowy. To tutaj wszystko się zaczęło. Wchodzę na samą górę, gdzie stoją biurko, ścieralna tablica i puf. Czuję się, jakbym wchodziła do gabinetu terapeuty. I co lepsze – to ja nim jestem. Siadam na pufie przy kanapie, z zeszytem na kolanach. Kolejne osoby przychodzą „na sesję” i kładą się obok – ja zadaję pytania.
Pierwszy jest Eryk i od razu żartuje, że cieszy się z tego, że nasza rozmowa odbywa się właśnie tutaj, bo kiedy zaczynali z Karoliną działać w Dre$$code, mieszkali właśnie w tym pokoju – nie było ich stać na wynajęcie własnego kąta. Przez rok spali na kanapie, gdzie teraz siada. Niedawno się zaręczyli, układają wspólną przyszłość.
To również część ich narracji w ramach Dre$$code – nie kryją się z uczuciem, ale też daleko im do kuratorowania treści. W ich produkcjach dużo jest ciepłego podśmiewywania się, czułości. Karolina przyznaje, że dla niej działanie z Erykiem jest też formą gromadzenia wspomnień, ich dziennikiem – tylko publicznym. Eryk jest dumny, że może się pochwalić rodzicom takim związkiem, a także pokazać im platynową płytę, podziękować mamie i tacie, że w niego wierzyli. Czuje się szczęściarzem, chociaż podkreśla, że bez ciężkiej pracy niczego się nie osiągnie.
– Nie muszę się wszystkim podobać. Dla niektórych jestem fajnym chłopakiem, dla innych jestem bananem z Poznania. To jest OK. Bałbym się, gdyby zewsząd płynęły tylko zachwyty. Żyjemy w wolności i demokracji, źle mi się kojarzy powszechne klaskanie na akord. Tak się klaszcze ze strachu.
Na kanapie kładzie się Maciek. Śmieje się, że jest beznadziejnym geekiem, wiecznie czymś zaciekawiony. Czegokolwiek się dotknął, musiał to „masterować”. Czy to moda, czy muzyka, czy strzelanka Rainbow Six Siege, w której zajmował 640. miejsce na świecie, a grają w nią miliony.
Taka mentalność. Nie jest w stanie też zajmować się tylko jedną rzeczą – najbardziej lubi zadania, w których obszary kreatywne się mieszają.
– Wydaje mi się, że w historii świata już tak bywało. Miał tak, no nie wiem, Leonardo da Vinci? – śmieje się. Podkreśla, że ma wielkiego farta, że to, co lubi, podoba się też innym ludziom. Uważa, że taki gust to rodzaj daru, którego nie można zmarnować. Albo raczej talentu, że użyję tego słowa w biblijnym kontekście. Maciek ma uduchowioną, filozofująca naturę. Lubi rozmawiać o sensie życia tudzież jego braku. Pozostaje jednak optymistą, nawet kiedy widzi niesprawiedliwość. Chce wierzyć, że wszystko jest po coś, że w każdym wydarzeniu kryje się jakiś sens, a więc i nadzieja.
Inez nie przychodzi do mnie na terapię, ale dzwoni z samochodu na głośnomówiącym – jedzie do domu rodzinnego. Jest podobna to Bagiego. Zadaniowiec, wytrzymała, zawsze z uśmiechem, skromna. Bagi jest jednak przyzwyczajony, że dużo mu się udaje, Inez nadal jest ostrożna w przyjmowaniu czegokolwiek za pewnik. Do Dre$$code trafiła razem z byłym chłopakiem. On odszedł, ona została. Jeszcze trzy lata temu nie uwierzyłaby, gdyby ktoś jej powiedział, jakie sukcesy będzie odnosić.
***
Z Bagim siedzę na trzech różnych kanapach: w jego domu, w biurze, a potem na kanapie w studiu. Gadamy i gadamy, a ja nie chcę odpuścić, bo mam wrażenie, że ciągle nie dotarliśmy do sedna. Tłumaczy mi, że bycie postrzeganym jako „złoty chłopak”, który czego się nie dotknie, od razu zamienia w sukces, wcale nie jest takie fajne, jak może się wydawać.
– Żyję w takim systemie, odkąd skończyłem 15 lat. Na każdej imprezie ktoś do mnie podchodził i gratulował mi sukcesów biznesowych. Na tym zostałem wychowany, że mi się gratulowało tego i tego, i tego. Miki zawsze robił kasę, zawsze postawił komuś jedzenie, „Bagi, gratulacje”, „Bagi, jestem pod wrażeniem”, „Bagi, jestem mega dumny, dumna”.
Słyszę i rozumiem, co do mnie mówi. Wrażliwy chłopak, który musiał dorosnąć, bo rodzice opiekowali się siostrą, pracowali w dużych korporacjach. A on przecież taki inteligentny, wesoły, to sobie poradzi. I radzi sobie do dziś. Ale – skoro już weszłam w rolę terapeutki – odnoszę wrażenie, że choć opowiada o sukcesach, to tak naprawdę mówi o lęku – przed porażką, przeciętnością, zatrzymaniem się. Wie, że to nie jest racjonalne, ale emocji nie oszukasz. Komedia to mechanizm obronny. Pracoholizm to mechanizm obronny. Perfekcjonizm to mechanizm obronny.
Mówi, że nie ma teraz miejsca w życiu na głęboką relację romantyczną i wie, że to też mechanizm obronny, bo miłość wymagałaby od niego zwolnienia, przekalibrowania się. Ale i tak czuje się dziś bliżej siebie niż kiedykolwiek. Nie przypuszczał, że „Taniec z gwiazdami” będzie dla niego szansą na rozwój emocjonalny, ale tak się stało. Magda Tarnowska – jego taneczna partnerka – namówiła go, żeby dał spokój niektórym z tych mechanizmów, żeby przestał się ciągle zgrywać, a więcej pokazywał prawdziwego siebie. Bał się, ale posłuchał. Pomógł taniec, który jest wycieńczającym zajęciem, a kiedy człowiek jest zmęczony, nie ma już siły na zakładanie masek i odgrywanie ról. Widzi, że już nie ma powrotu.
Nigdy mu nie zależało na próżnym pokazywaniu się. Nie zabiegał o powierzchowny szacunek. Zarabiał kasę, ale latał w podziurawionych vansach. W jego szafie jest trochę drogich ciuchów, ale głównie po to, żeby pożyczać przyjaciołom. Sam ubiera się na Vinted.
Zależało mu na realizacji planów, na wykraczaniu poza to, co znane, na byciu wyjątkowym. Jak mówi – przed „Tańcem z gwiazdami” był „aruszalny”, ale wiedział, że udział w programie to świetny ruch dla firmy. Uparł się i parł do przodu, nawet kiedy paliły go lędźwie w znienawidzonym paso doble.
Przed finałem zebrał się z całym teamem, żeby podziękować za wsparcie i się przytulić. Chyba nigdy wcześniej nie był tak szczęśliwy jak w tamtym momencie. „To niesamowita przygoda, będziemy ją wspominać przed śmiercią” – mówił wtedy wzruszony.
Do niedawna, jak tłumaczy, był tylko Bagim, który robi niewiarygodne rzeczy, odnosi niewiarygodne sukcesy, ma niesamowitą internetową personę. Ale ten sam Bagi jednocześnie obawiał się przywitać z nauczycielem z dawnego liceum, wstydził się dać wykład na uniwersytecie, bał się, że zaraz, już za chwilę, okaże się, że jednak jest przeciętny. Starał się wszystko, a czasem i wszystkich, kontrolować. Ale nie chce już ukrywać wrażliwości. I jest ciekawy, co z tego wyniknie. Może zacznie pisać dziennik. Albo pojedzie na wieś. Może odważy się zakochać. Nie wyklucza, że przyjdzie taki dzień, kiedy odinstaluje wszystkie aplikacje w telefonie. A może wymyśli jakąś nową. Nie wiadomo. Jest głodny życia, nie chce marnować ani chwili.
I nagle dociera do mnie z całą mocą – sedno.
Dre$$code wcale nie jest opowieścią o szczególnym pokoleniu w internecie, którego boomerzy nie zrozumieją. Jest po prostu opowieścią (owszem, w natywnym języku epoki) o tym, że kolejne pokolenie – mimo chaosu na świecie, nakładających się na siebie polikryzysów – ma czelność mieć nadzieję, że dobre życie może się udać. Co ciekawe, wydaje się też, że tego życia chcą nie tylko dla siebie, lecz także dla całej wspólnoty. Dlatego są tak przyciągający, tak wiarygodni dla swoich fanów. Choć to język rozrywki i mechanizmy kapitalizmu, to jednak wrażliwość twórców Dre$$code jest z ducha organizacji pozarządowych. Postawa obywatelska, jak się masz.
Nie można tego powiedzieć głośno, bo to straszny krindż – ale są to po prostu miłe i fajne osoby.
Makijaż Aga Wilk/Piazza Agency, Cincior/Art Faces
Włosy Michał Pasymowski/Visual Crafters
Scenografia Rastislav Matys
Budowa scenografii Anna Rosłaniec, Mateusz Lewandowski, Ivan Złotek-Złotkiewicz
Gaffer Kuba Krysiak
Asystent fotografa Martin Koniar
Asystentki stylistki Paulina Tarnowicz, Paulina Stachnik
Asystentka makijażystki Anastazja Truszczyńska
Asystenci fryzjera Dawid Wieczorkowski, Izabela Magda
Agentka fotografa Roberta Petrasova
Produkcja Piotr Fiedler, Zbyszek Szymańczyk
Artykuł oryginalnie ukazał się w drugim numerze GQ Poland.
Pisarka, dziennikarka, reporterka, felietonistka „Polityki”, prowadząca program „Ludzie w ubraniach” w Trójce, kuratorka wystaw, badaczka i popularyzatorka antropologii mody, kulturoznawczyni. Autorka m.in. reportaży „Rzeczy osobiste. Opowieść o ubraniach w obozach koncentracyjnych i zagłady” (2020) (Nagroda Newsweeka im. Teresy Torańskiej, Ołówek Kazimierza Moczarskiego, finał Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego i Grand Press), „Historie osobiste. O ludziach i rzeczach w czasie wojny” (2021). Wydała również m.in. zbiór reportaży o polskiej modzie po 1990 roku „Modni. Od Arkadiusa do Zienia” oraz książkę non-fiction o Stanach Zjednoczonych „Wszyscy jesteśmy dziwni. Opowieści z Coney Island”, za którą była nominowana do Nagrody Newsweeka imienia Teresy Torańskiej i na podstawie której w Teatrze Nowym w Łodzi została wystawiona sztuka pod tym samym tytułem.
Ponadto autorka podcastów Ubrani i Garderobiana oraz współautorka serialu podcastowego „Supernowa”, który otrzymał nagrodę Podcastu Roku 2022 w Konkursie im. redaktora Janusza Majki. Prowadzi spotkania literackie i kulturalne, nie stroni od analizowania popkultury (napisała zbiór esejów i wywiadów „Era Taylor Swift”), jest feministką (napisała zbiór reportaży o współczesnych feminizmie polskim skupionym wokół cielesności pt. „Ciałaczki. Kobiety, które wcielają feminizm”). Działaczka w Fundacji Kraina zajmującej się budowaniem wspólnot wokół sztuki i designu – prowadzi tam autorskie projekty wokół mody i kreatywnego pisania, jak np. „#Eastbound – Polish Fashion Showcase in Brussels” w ramach prezydencji Polski w UE.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Sylwetki
Artur Dela: „Nie trzeba znać się na sztuce, żeby z nią żyć”
Na emigrację uciekł bez bagażu. Trzy miesiące po upadku komuny odwiedził Polskę, by wrócić dopiero 25 lat później z kapitałem i planem, żeby wydać pieniądze we własnym kraju. Zbudował kilka przedsiębiorstw i znaczącą kolekcję sztuki. W zasadzie z tej samej branży, bo sztuka też jest energią.
Sylwetki
Cezary Pazura: „Komedie to w Polsce bilet w jedną stronę”
Kultowy aktor, a teraz gospodarz „LOL: Kto się śmieje ostatni” w Prime Video, opowiada o 40 latach kariery, cenie komediowej popularności i rolach, na które wciąż czeka.
Sylwetki
Ojciec chrzestny streetwearu. Jak Nigo zdefiniował modę i hype
Sprowadzenie biografii Nigo do stanowiska dyrektora kreatywnego Kenzo to duże niedopowiedzenie. Kolekcjoner, pasjonat mody, hip-hopu i wszystkiego, co vintage, od ponad 30 lat wyznacza kierunek, w którym podąża streetwear, nieustannie szukając twórczej i życiowej równowagi.
Sylwetki
Jeremy Sochan. Władca pierścienia
W wieku 23 lat Jeremy Sochan jako pierwszy Polak został mistrzem NBA. Na ten sukces NY Knicks czekali aż 53 lata, a Sochan występuje w ich barwach dopiero pierwszy sezon. Czy to początek wielkiej kariery polskiego koszykarza? – Ten chłopak miał wielkie marzenia, które teraz się spełniają – mówi w rozmowie z GQ Poland Magdalena Tronina, koszykarka, trenerka i przyjaciółka rodziny Sochanów.
Sylwetki
Masza Wągrocka o lęku, odwadze i dorastaniu
„Matki pingwinów” przyniosły jej przełom, a „Znieczulenie” otwiera kolejny rozdział kariery. W rozmowie Masza Wągrocka opowiada o nierównym traktowaniu aktorek w branży, lęku, który przez lata napędzał jej życie, i momencie, w którym przestała bać się dorosłości.
Sylwetki
Najlepszy timing świata według Kyliana Mbappégo
Kapitan reprezentacji Francji Kylian Mbappe został najlepszym strzelcem w historii swojego kraju, strzelając 16 czerwca br. dwie bramki przeciwko Senegalowi na Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej 2026. Pobił tym samym rekord Oliviera Giroud, który zdobył 57 goli.
Sylwetki
Hugh Jackman: od Wolverine’a do Robin Hooda. Jak został człowiekiem od zadań specjalnych?
Niegdyś wuefista, dziś jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Hollywood. I choć swoją popularność zawdzięcza marvelowskim blockbusterom, portfolio 58-letniego Hugh Jackmana oferuje znacznie więcej niż akcję skrojoną pod fanów komiksów i przeznaczoną wyłącznie na duży ekran.
Sylwetki
Jeff Koons – geniusz czy król kiczu?
Od dekad budzi skrajne emocje. Dla jednych jest symbolem upadku sztuki, dla innych twórcą, który najlepiej uchwycił logikę współczesnej kultury wizualnej. W maju jako gość konferencji Impact’26 w Poznaniu przypomniał, że w jego przypadku granice sztuki nie istnieją. W końcu wysłał własne rzeźby na Księżyc.
