In Bad Bunny we trust. Artysta właśnie zapisał się w historii!
PARTNERZY SERWISU
Sylwetki
In Bad Bunny we trust. Artysta właśnie zapisał się w historii!
Jeszcze kilkanaście lat temu śpiewał w kościelnym chórze w San Juan. Dziś Bad Bunny jest najczęściej słuchanym artystą na świecie, zdobywcą Grammy 2026 za najlepszy album i za moment wystąpi na Super Bowl.
Udostępnij

Bad Bunny podczas koncertu w ramach swojej trasy Debí Tirar Más Fotos. Kolumbia, Medellín, styczeń 2026. Autor zdjęcia: Getty Images
2025 rok należał do Bad Bunny’ego – po raz kolejny był najczęściej streamowanym artystą na świecie według Spotify, wydał swój najlepszy album „Debí tirar más fotos”, za który zdobył pięć statuetek Latin Grammy i spoglądał na nas z reklam Calvina Kleina. W 2026 roku nie zwalnia tempa, bo właśnie zapisał się w historii!
Wspomniana płyta „Debí tirar más fotos” minionej nocy została nagrodzona Grammy 2026 w kategorii najlepszy album roku. Nigdy wcześniej płyta nagrana w języku hiszpańskim nie zdobyła tego wyróżnienia. Podczas wczorajszej gali Bad Bunny zamienił łącznie 6 nominacji na 3 statuetki. Do domu zabrał także Grammy za najlepszy występ oraz najlepszy album muzyki miejskiej.
Ale to nie wszystko.
Już 8 lutego zobaczymy go na scenie Super Bowl, a 14 lipca w ramach europejskiej trasy koncertowej promującej krążek odwiedzi Warszawę i zagra na Stadionie Narodowym. Bilety wyprzedały się w try miga.
Z chóru San Juan na szczyt świata
Benito Antonio Martínez Ocasio – bo tak właściwie nazywa się Bad Bunny – urodził się w San Juan, stolicy Portoryko, w 1994 roku. Dorastał w skromnie żyjącej i religijnej rodzinie – matka była nauczycielką, ojciec kierowcą ciężarówki. Od najmłodszych lat Benito miał zacięcie artystyczne – wolał śpiewać w przykościelnym chórze, niż kopać w piłkę na boisku.
Już jako nastolatek nagrywał swoje pierwsze kawałki inspirowane trapem i reggaetonem, a w 2013 roku założył konto na SoundCloudzie, gdzie regularnie je publikował. W tym samym roku zaczął studiować komunikację audiowizualną na Uniwersytecie Portorykańskim w Arecibo, a w wolnych chwilach dorabiał w supermarkecie. W 2016 roku Benito opublikował w sieci kawałek „Diles”, który z miejsca stał się wiralem. Utwór opowiadał o relacji romantycznej trzymanej w tajemnicy, byciu kochanym po cichu i zmęczeniu niepewnością o przyszłość związku. Coś, co dzisiaj nazwalibyśmy situationshipem.
Reggaeton podbija glob
Bad Bunny w swoich tekstach uchwycił pokoleniowe emocje – nic więc dziwnego, że dzięki nim wypłynął na szerokie wody. W 2018 roku miał już na swoim koncie współpracę z Drakiem i Cardi B, wydał świetnie przyjęty przez krytykę debiutancki album „X 100PRE”, wyprodukowany przez takie szychy jak Diplo czy Tainy. I to wszystko wydarzyło się w niecałe dwa lata. Nieźle, co? Rok później Bad Bunny spontanicznie wypuścił nagrany z J Balvinem album „Oasis”, przy którym nie da się wysiedzieć – każdy utwór to reggaetonowy banger.
W marcu 2020 roku wyszedł kolejny album Benita „YHLQMDLG”. Tytuł jest akronimem słów Yo hago lo que me da la gana, co w wolnym tłumaczeniu oznacza „Robię to, co chcę”. Dostał za niego Grammy i po raz pierwszy w historii stał się najczęściej streamowanym artystą roku na świecie (ten tytuł dzierżył również w latach 2020–2023 i 2025). W 2020 roku wydał jeszcze inne dwa albumy – w maju „Las que no iban a salir” i w grudniu „El último tour del mundo”. Reggaeton królował już wtedy na globalnej scenie i leciał z każdego głośnika, a sukces Bad Bunny’ego stał się impulsem do międzynarodowych karier innych artystów i artystek z Ameryki Łacińskiej.
Artysta, który nie boi się polityki
Historia Bad Bunny’ego jest poruszająca – ze skromnego chłopaka z sąsiedztwa stał się nagle najpopularniejszym artystą na świecie, nie tracąc przy tym uroku, autentyczności i nie zdradzając miejsca, z którego zaczynał. To, co mnie w nim najbardziej urzeka – poza chwytającą za serducho i porywającą do tańca muzyką – to jego światopoglądowa otwartość. Benito krytykuję kulturę macho, jest feministą i sojusznikiem społeczności LGBT+. Nie boi się jechać po migracyjnej polityce Trumpa.
Odbierając wczoraj statuetkę Grammy 2026 dla najlepszego albumu muzyki miejskiej nie ominął więc okazji, by skomentować to, co obecnie dzieje się w Stanach Zjednoczonych. „Zanim podziękuję Bogu, powiem jedno: ICE wynoście się”, powiedział ze sceny.
W 2019 roku internet obiegły zdjęcia Bad Bunny’ego stojącego u boku Ricky’ego Martina i Residente na czele masowych protestów, które doprowadziły do dymisji gubernatora Ricardo Rosselló po ujawnieniu kompromitujących rozmów polityka i jego otoczenia. Padały w nich homofobiczne wypowiedzi na temat Ricky’ego Martina, pojawiały się kpiny z kobiet, osób z nadwagą oraz ofiar huraganu Maria, w którym zginęły tysiące osób, a także ujawniono korupcyjne praktyki rządu Rosselló.
Benito przerwał swoją trasę koncertową po Europie, by dołączyć do protestujących Portorykańczyków. Na ulice San Juan wyszło pół miliona osób, co jak na trzymilionowy kraj było wydarzeniem historycznym. 24 lipca 2019 roku Ricardo Rosselló podał się do dymisji.

Bad Bunny na premierze filmu „Złodziej z przypadku”, w którym zagrał. Nowy Jork, sierpień 2025. Autor zdjęcia: Getty Images
W czasach, gdy wielu mainstreamowych artystów unika polityki z obawy przed reakcją opinii publicznej, Bad Bunny wyróżnia się niezależnością i konsekwencją poglądów – zarówno jako artysta, jak i człowiek. Szczerze mówiąc, dawno tak bardzo nie czekałem na występ podczas Super Bowl. Wybór latynoamerykańskiego artysty w kontekście tego, co się dzieje w Wenezueli, jest – delikatnie mówiąc – mocny. Nie mam wątpliwości, że Bad Bunny na to jak najbardziej zasługuje, a my na niego.
Sprawę skomentował Donald Trump, który wybór śpiewającego po hiszpańsku muzyka przez National Football League nazwał „absolutnie niedorzecznym”. Republikanie próbowali zablokować udział Bad Bunny’ego w Super Bowl, składając petycję podpisaną przez ponad 100 tys. osób, ale na szczęście nic z tego nie wyszło. To dopiero byłaby niedorzeczność.
Na YouTube właśnie pojawił się trailer występu, w którym Benito zaprasza do tańca osoby różnej płci, rasy i w różnym wieku. Wzrusza mnie to. Pozwolę sobie nawet na małą romantyzację – Bad Bunny ucieleśnia fantazję lewicy o superbohaterze. Zresztą lada moment ukaże się książka Vanessy Díaz i Petry R. Rivery-Rideau pod wymownym tytułem – „P FKN R. How Bad Bunny Became the Global Voice of Puerto Rican Resistance”. Nie mogę doczekać się lektury, jak i tego, co zobaczymy na Super Bowl. Tymczasem idę odpalić „Debí tirar más fotos”.
Promotor i czytelnik literatury, absolwent krytyki literackiej i tekstów kultury na Uniwersytecie Jagiellońskim. Publikował m.in. na popmoderna.pl i queer.pl. Pracował dla Ha!artu, Muzeum Narodowego w Warszawie i Wydawnictwa WAB. Obecnie jest związany z Wydawnictwem Filtry. Uczy się klasy od swojego kota i ostatnio ma zajawkę na pływanie.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Sylwetki
Artur Dela: „Nie trzeba znać się na sztuce, żeby z nią żyć”
Na emigrację uciekł bez bagażu. Trzy miesiące po upadku komuny odwiedził Polskę, by wrócić dopiero 25 lat później z kapitałem i planem, żeby wydać pieniądze we własnym kraju. Zbudował kilka przedsiębiorstw i znaczącą kolekcję sztuki. W zasadzie z tej samej branży, bo sztuka też jest energią.
Sylwetki
Cezary Pazura: „Komedie to w Polsce bilet w jedną stronę”
Kultowy aktor, a teraz gospodarz „LOL: Kto się śmieje ostatni” w Prime Video, opowiada o 40 latach kariery, cenie komediowej popularności i rolach, na które wciąż czeka.
Sylwetki
Ojciec chrzestny streetwearu. Jak Nigo zdefiniował modę i hype
Sprowadzenie biografii Nigo do stanowiska dyrektora kreatywnego Kenzo to duże niedopowiedzenie. Kolekcjoner, pasjonat mody, hip-hopu i wszystkiego, co vintage, od ponad 30 lat wyznacza kierunek, w którym podąża streetwear, nieustannie szukając twórczej i życiowej równowagi.
Sylwetki
Jeremy Sochan. Władca pierścienia
W wieku 23 lat Jeremy Sochan jako pierwszy Polak został mistrzem NBA. Na ten sukces NY Knicks czekali aż 53 lata, a Sochan występuje w ich barwach dopiero pierwszy sezon. Czy to początek wielkiej kariery polskiego koszykarza? – Ten chłopak miał wielkie marzenia, które teraz się spełniają – mówi w rozmowie z GQ Poland Magdalena Tronina, koszykarka, trenerka i przyjaciółka rodziny Sochanów.
Sylwetki
Masza Wągrocka o lęku, odwadze i dorastaniu
„Matki pingwinów” przyniosły jej przełom, a „Znieczulenie” otwiera kolejny rozdział kariery. W rozmowie Masza Wągrocka opowiada o nierównym traktowaniu aktorek w branży, lęku, który przez lata napędzał jej życie, i momencie, w którym przestała bać się dorosłości.
Sylwetki
Najlepszy timing świata według Kyliana Mbappégo
Kapitan reprezentacji Francji Kylian Mbappe został najlepszym strzelcem w historii swojego kraju, strzelając 16 czerwca br. dwie bramki przeciwko Senegalowi na Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej 2026. Pobił tym samym rekord Oliviera Giroud, który zdobył 57 goli.
Sylwetki
Hugh Jackman: od Wolverine’a do Robin Hooda. Jak został człowiekiem od zadań specjalnych?
Niegdyś wuefista, dziś jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy Hollywood. I choć swoją popularność zawdzięcza marvelowskim blockbusterom, portfolio 58-letniego Hugh Jackmana oferuje znacznie więcej niż akcję skrojoną pod fanów komiksów i przeznaczoną wyłącznie na duży ekran.
Sylwetki
Jeff Koons – geniusz czy król kiczu?
Od dekad budzi skrajne emocje. Dla jednych jest symbolem upadku sztuki, dla innych twórcą, który najlepiej uchwycił logikę współczesnej kultury wizualnej. W maju jako gość konferencji Impact’26 w Poznaniu przypomniał, że w jego przypadku granice sztuki nie istnieją. W końcu wysłał własne rzeźby na Księżyc.