PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Zajawki

ARTYKUŁ PARTNERSKI

Krok po kroku: o dorosłych budujących z klocków LEGO

Skąd bierze się potrzeba spędzenia wielu godzin na budowaniu z tysięcy klocków własnej wieży Eiffla? Zestawy LEGO dla dorosłych są szansą na wyciszenie i świadome oderwanie od codziennych obowiązków. To wyjątkowy, intymny moment relaksu, w którym liczą się skupienie i satysfakcja z tworzenia. Co ważne, zestawy dają możliwość powrotu do zapomnianych pasji – motoryzacji, architektury czy historii kina – które z różnych powodów zostały odłożone na bok. Złożone modele eksponowane na półkach opowiadają o zamiłowaniach mężczyzn. To kreatywny manifest ich osobowości.

Udostępnij

1080x1440_COVER

Autor zdjęcia: Karolina Jonderko

Kosma Milczyński
27.12.2025

Kiedy po raz pierwszy słyszę Rafała, jest w Hamburgu: – Robię tu duży projekt – hotel na 800 pokoi.

Z klocków?! – wykrzykuję zaskoczony.

– Nie, nie. Jestem architektem. No, jakoś muszę zarabiać na te wszystkie zestawy – jego śmiech zagłusza dźwięki niemieckiej ulicy i placu budowy.

Może i żartował, ale w każdym żarcie jest odrobina prawdy. W tym jest jej chyba całkiem sporo. Rafał Zub mieszka w Warszawie, choć pochodzi z Krakowa, gdzie wciąż ma mieszkanie. Kiedy się stamtąd wyprowadził, zaczął je wynajmować, ale dziś to już niemożliwe. 

– Mam około tysiąca zestawów – nie liczę tych drobnych, małych. To są przede wszystkim serie LEGO Architecture i Icons. Pięćset z nich jest otwartych – część zbudowałem, a potem rozłożyłem i schowałem do pudełka, inne stoją złożone – mówi Rafał, kiedy spotykamy się w jego klockowej pracowni w Pruszkowie.

A to drugie pięćset?

– To zestawy nieotwarte – trzymam je w mieszkaniu w Krakowie.

Jedna tylko szafa mieści w sobie złożone na płasko pudełka oraz instrukcje (serie z dzieciństwa i te już wybudowane).

– Całe mieszkanie jest wypełnione zestawami LEGO, więc nie mogę go już wynajmować. Przekształciło się w magazyn. Rozumiesz?!

– Każdy ma jakiegoś bzika.

– Ale ja nawet segreguję klocki pod względem kolorów i kształtów – Rafał pokazuje na szufladki, które mogłyby równie dobrze służyć do przechowywania śrubek, nakrętek i podkładek. W swoim studiu ma ich ponad sześćset.

Bo Rafał Zub jest tym gościem, który ma specjalne miejsce przeznaczone tylko i wyłącznie do składania oraz eksponowania złożonych zestawów LEGO.

LEGO® Titanic. Rafał Zub w swoim studiu z wierną repliką legendarnego statku w skali 1:200 – model mierzy aż 135 cm i składa się z 9090 elementów

LEGO® Titanic. Rafał Zub w swoim studiu z wierną repliką legendarnego statku w skali 1:200 – model mierzy aż 135 cm i składa się z 9090 elementów Autor zdjęcia: Karolina Jonderko

Nie ma co kryć – przestrzeń potrafi zdeterminować, co ludzie kolekcjonują, jak do tych swoich zbiorów podchodzą, a nawet w jaki sposób planują przyszłość. Karol Kłos, wieloletni reprezentant polskiej drużyny siatkarzy, w warszawskim mieszkaniu ma tylko ten zestaw, który obecnie składa – niedługo potem gotową budowlę lub złożoną do kartonu zawozi do rodziców. 

– W domu rodzinnym mam tego sporo i przepraszam za to rodziców, bo tych pudeł jest coraz więcej, a ja tylko dowożę i dowożę. I obiecuję, że to już ostatnie. A potem znowu wpadam i pojawiają się dwa, trzy nowe pudełka.

A jednak Karol jest minimalistą – to nie ten typ, który ustawia wokół siebie na półkach i regałach każdy zbudowany samochód, pojazd czy statek. Marzy mu się własny dom z salonem, gdzie w jednym dobrze wyeksponowanym, odpowiednio oświetlonym miejscu stanie długi na 80 centymetrów i wysoki na prawie pół metra Endurance – legendarny statek sir Ernesta Shackletona. Albo ponadmetrowy model concorde’a składający się z 2083 klocków – Kłos dobrze pamięta tę liczbę, bo to jego ostatnie dzieło. W kolejce czekają pociąg Orient Express, a także boeing 747, przewożący na grzbiecie prom kosmiczny NASA Enterprise. Ten 63-centymetrowy zestaw też mógłby stać się ozdobą wnętrza jego domu.

– To jest moje marzenie: jak będę miał już wybudowany dom, chciałbym w jego wystroju przemycić dwa, trzy takie ładne zestawy, które będą odzwierciedlać moją pasję do wszelkiego rodzaju pojazdów – jeżdżących, pływających czy latających. Też nie chciałbym przesadzić, bo nie jestem fanem przepychu. Więc nie mówię o jakichś ogromnych, rozrośniętych makietach, jakie niektórzy pokazują w necie. Ale taki Titanic… No, coś takiego może pięknie ozdabiać wnętrze, nie dominować, ale jednocześnie budować fajny klimat. W końcu klocki LEGO są ze mną, od kiedy pamiętam, więc naturalne jest, że chciałbym je mieć zawsze na widoku – śmieje się Karol.

Karol Kłos i LEGO® Technic Bolid F1 Ferrari SF-24. Zespół Scuderia Ferrari pomógł LEGO odwzorować charakterystyczne detale, funkcje i technologię bolidu. Do postawienia na honorowym miejscu

Karol Kłos i LEGO® Technic Bolid F1 Ferrari SF-24. Zespół Scuderia Ferrari pomógł LEGO odwzorować charakterystyczne detale, funkcje i technologię bolidu. Do postawienia na honorowym miejscu Autor zdjęcia: Karolina Jonderko

Kacper Popiołek nie jest mężczyzną, którego łatwo rozbawić – a może to kwestia tego, że on jest w Skale pod Krakowem, a ja w Warszawie i widzimy się na ekranach telefonów. Trzydziestolatek oprowadza mnie po swoim królestwie, którego centralne miejsce zajmuje ogromna Hedwiga zbudowana z klocków – sowa z „Harry’ego Pottera” z kolekcjonerskiego zestawu Ikony Hogwartu.

– Witaj w moim hobby roomie – Kacper zapraszającym gestem prezentuje pokój wypełniony zestawami LEGO, a ja czuję, jakbym właśnie otrzymał list przyjmujący mnie do Szkoły Magii i Czarodziejstwa. 

– To jest takie pomieszczonko, gdzie trzymam różne artefakty. Zbieram głównie zestawy ze świata „Harry’ego Pottera”, a także innych uniwersów: Marvela, Batmana, oraz samochody z serii LEGO Speed Champions – Popiołek robi zbliżenia na poszczególne półki, stanowiska, regały, stoliki, podstawki, wszystkie zapełnione ulubionymi zestawami.

Pięć lat temu, kiedy wprowadził się do żony, to było zapomniane i nieużywane pomieszczenie. 

– Razem z tatą, który jest stolarzem, wyrównaliśmy podłogę, położyliśmy panele, listwy. Ojciec zrobił mi biurko, przy którym buduję, wszystkie półki i inne konstrukcje, które zakrywają rury i różne niedoskonałości. Trochę chałupniczo, ale udało się to ogarnąć.

Idealne miejsce odizolowania – nie tylko na czas pandemii.

– To był 2021 rok, miałem już wtedy kilka, może kilkanaście zestawów i wiedziałem, że u góry, gdzie mieszkam z żoną, nie będzie na to miejsca, więc jedyną opcją było zagospodarowanie na moje hobby piwnicy. Gdyby nie ona, nie miałbym jak zbierać ulubionych zestawów LEGO i realizować pasji – przyznaje.

Ale i to pomieszczenie ma swoją pojemność, która – w związku z powiększającą się kolekcją Kacpra – zaczyna się kończyć. A przecież wciąż wychodzą kolejne zestawy… 

– Od ubiegłego roku jest dostępna nowa edycja Hogwartu, najbardziej szczegółowa, więc mam w planach postawienie tutaj trzeciej w moim zbiorze Wielkiej Sali, kolejnej Wielkiej Wieży i muszę mieć na to miejsce. Tata zaprojektował mi kilkupoziomowy stół z odchylanymi skrzydłami blatu, więc to się jeszcze zmieści. Zanim kupię coś nowego, muszę starannie zaplanować rozmieszczenie zestawów. Projektując regały, dopasowywałem je do wysokości i szerokości tego, co chciałem na nich później postawić. Dlatego każdą zmianę w hobby roomie planuję z wyprzedzeniem. Przecież tu nie chodzi o to, by kupić, złożyć, a potem z powrotem schować do pudełka. Jestem wzrokowcem. Kiedy widzę, że coś tak skomplikowanego wyszło spod moich rąk, czuję satysfakcję. Mózg lubi takie sytuacje, kiedy z wielu małych elementów potrafimy stworzyć coś dużego. To świetnie wpływa na samopoczucie, na poziom zadowolenia, wydzielają się endorfiny, mózg się cieszy.

 LEGO® Harry Potter™ Zamek Hogwart. Wieże, wieżyczki, komnaty i wiele innych detali. Kacper Popiołek w klockach LEGO ceni to, że starają się wiernie odwzorowywać sceny z filmów

LEGO® Harry Potter™ Zamek Hogwart. Wieże, wieżyczki, komnaty i wiele innych detali. Kacper Popiołek w klockach LEGO ceni to, że starają się wiernie odwzorowywać sceny z filmów Autor zdjęcia: Karolina Jonderko

Wieki ciemne

Wspomnienia zazwyczaj są podobne – LEGO w życiu mężczyzn pojawia się wcześnie i ogranicza się głównie do marzeń o pierwszym wymarzonym zestawie.

– Najpierw miałem pudełeczko pojedynczych klocków po kimś: rycerze, jakaś niekompletna łódź, przypadkowe ludziki i po prostu różne elementy. Wszystko z sobą zmiksowane. Nie pamiętam, kiedy to dostałem, wydaje się, jakbym miał je od zawsze – opowiada Karol Kłos.

Ma osiem-dziewięć lat, kiedy w końcu nadchodzą najlepsze święta Bożego Narodzenia w jego życiu.

– To był najwspanialszy prezent, jaki kiedykolwiek dostałem. Stacja benzynowa z dwoma dystrybutorami, z narzędziami, małą cysterną… Pamiętam wszystkie elementy. Był nawet sejf – automat, do którego można było wrzucić klocek-pieniążek. Zapłacić za paliwo. I moja ulubiona część, czyli hak montowany w pojeździe pomocy drogowej. To było coś nowego. I jeszcze podnośnik, dawno nie widziałem takiego klocka.

Kacper też miał swój ukochany zestaw – remiza strażacka z trzema pojazdami i śmigłowcem. Wypuszczony na rynek w 1990 roku, trafił do niego kilka lat później już w otwartym pudełku, bo Fire Control Centre mama kupiła mu z drugiej ręki, od koleżanki. Dziś stoi w specjalnie zaaranżowanym miejscu w hobby roomie.

– Wygrzebałem go kilka lat temu i okazało się, że jest mocno wybrakowany. Musiałem więc szperać po różnych sklepach internetowych z częściami, żeby skompletować ten zestaw ponownie. I w końcu się udało – na twarzy Kacpra widzę lekki uśmiech, ale może tylko mruży oczy, by dobrze przyjrzeć się mojej minie na ekranie telefonu.

Tłumaczy mi, że w życiu każdego fana LEGO po młodzieńczej fascynacji przychodzi czas, kiedy klocki schodzą na dalszy plan albo w ogóle znikają z widoku. Naturalny cykl. Każdy to przechodzi i każdemu to przechodzi.

– Miałem „dark ages” – mówi poważnie Rafał Zub, ten od mieszkania w Krakowie pełnego zestawów LEGO.

– A to u wszystkich wypada w podobnym wieku czy różnie bywa? 

– Myślę, że u wszystkich podobnie. U mnie było tak: jako dziecko kochałem zabawę klockami – niestety, żaden zestaw z tamtego czasu nie przetrwał. A potem kończy się szkoła średnia, idziesz na studia, no i wiadomo… Hulaj dusza, piekła nie ma. Wolność! Wszystkie pieniądze, które udaje ci się zdobyć, zarobić, wydajesz na bardzo różne rzeczy, ale nie na klocki. Ja wtedy naprawdę nie kupowałem żadnych zestawów, zero – mówi człowiek, który klockom LEGO zawdzięcza to, kim dziś jest. Bo Rafał Zub – jak sam przyznaje – został architektem nie tylko dzięki przeogromnym możliwościom tworzenia, jakie daje marka LEGO, lecz także dzięki samej estetyce. Do dziś fascynują go kształty i kolory klocków.

– Jestem jedynym architektem – spośród tych, których znam – który chodzi w kolorowych ubraniach. Wszyscy moi znajomi tylko na czarno. Wszyscy. Tak więc klocki nauczyły mnie wielu rzeczy – śmieje się Rafał.

LEGO® Marvel Spider-Man Daily Bugle. Do zbudowania makiety miasta Rafał Zub wykorzystał wiele ikonicznych zestawów, m.in. model budynku redakcji „Daily Bugle”

LEGO® Marvel Spider-Man Daily Bugle. Do zbudowania makiety miasta Rafał Zub wykorzystał wiele ikonicznych zestawów, m.in. model budynku redakcji „Daily Bugle” Autor zdjęcia: Karolina Jonderko

Jasna sprawa

– Często buduję, jak mam zły dzień. Rzadko się taki zdarza, ale jak już jest, to zawsze wtedy buduję – Rafał kiwa głową.

– Dlaczego zły dzień to dobry dzień na składanie klocków?

– Bo dzięki klockom całkowicie schodzi ze mnie ciśnienie. Otwieram sobie jakiś wyjątkowy zestaw, taki, który planowałem zostawić sobie na specjalny dzień... To nie musi być nic dużego, ale np. coś, co wyszło 10 lat temu i trzymałem to na specjalną okazję. Otwieram pudełko i zaczyna się magia.

– Na czym to polega?

– Może chodzi o pielęgnowanie dziecka w sobie, o tę radość i ekscytację, która towarzyszyła otwieraniu nowego zestawu? Może nie powinniśmy być cały czas tacy dorośli i poważni. Siadanie z nowym zestawem LEGO jest dla mnie prawdziwym szczęściem. Zaczynasz składać i naprawdę nie myślisz o niczym. Musimy mieć takie odskocznie. I może właśnie stąd bierze się sukces tej marki… Klocki oferują spokój, ład, estetykę, trwałość. Nawet jak coś odpadnie, da się to łatwo odbudować. A jak w domu ci się coś posypie, w pracy coś się wykrzaczy, ile trzeba wysiłku, żeby to wyprostować. Tyle jest różnych zmiennych, na które nie masz wpływu. A tu podnosisz z podłogi klocki i odbudowujesz. Czasem wchodzę do mojego studia czymś zestresowany, ale widzę wszystkie te elementy na swoich miejscach, posegregowane i zaczynam się uspokajać. Myślę: „Damy radę, będzie dobrze”.

Kacper mówi, że nie traktuje klocków LEGO jako zabawki. Nie lubi zmieniać i przebudowywać oryginalnych zestawów, nie daje się nimi bawić dzieciom znajomych – boi się, że mu je zburzą, zakłócą ład. W klockach LEGO ceni to, że starają się wiernie odwzorowywać sceny z filmów. Składanie Marveli lub zestawów z serii Harry Potter często kończy oglądaniem filmów, w których przygląda się pierwowzorom.

– Klocki to pasja, która mnie rozwija w różnych obszarach. Coraz mocniej zagłębiam się w światy, które zestawy LEGO odwzorowują. Gdyby nie te pierwsze fascynacje filmami, książkami, komiksami, nigdy bym się do tego nie zabrał – mówi.

Kacper mieszka w niewielkiej miejscowości w sąsiedztwie Ojcowskiego Parku Narodowego i klocki LEGO na pewno pomagają mu się wyrwać do większego świata, być częścią globalnej społeczności. Ale też pomagają mu uciec od świata.

– Pracuję jako handlowiec, więc liczba spotkań z klientami może być czasem przytłaczająca. To ma swój wpływ na psychikę człowieka i po takim tygodniu rozmów, negocjacji i załatwiania spraw „na już” potrzebuję się wyciszyć. Czasem przy filmie, czasem przy muzyce, ale to klocki są tym, co pozwala mi choć na trochę zapomnieć o pracy, stresie, kłótniach, konfliktach  – przyznaje Kacper.

Karol Kłos mówi, że na co dzień ciężko mu być uważnym, uporządkowanym, dokładnym, niespiesznym.

– Zawsze marzyłem, żeby być idealnym, żeby wszystko mieć poukładane. A jednak moje życie to jest ciągły chaos: ciągłe przeprowadzki, wyjazdy, treningi, podróże… I w takim pędzie ciężko być idealnym. I trudno też coś zaplanować. Bo w sporcie to jednak trener planuje ci życie. A gdy siadam do budowania ulubionych zestawów, mam nad wszystkim kontrolę. Jestem uważny, segreguję klocki na oddzielne stosy, odkładam tylko te, których w danym momencie potrzebuję. W codziennym życiu – cokolwiek by człowiek robił – zawsze gdzieś tam jest nutka niepewności. Że coś może nie pójść po twojej myśli. A z klockami LEGO zawsze jest happy end!

Artykuł oryginalnie ukazał się w pierwszym numerze GQ Poland.

Zanim Kacper Popiołek kupi coś nowego, musi starannie zaplanować rozmieszczenie zestawów LEGO

Zanim Kacper Popiołek kupi coś nowego, musi starannie zaplanować rozmieszczenie zestawów LEGO. Projektując regały, dopasowywał je do wysokości i szerokości tego, co chciał na nich później postawić Autor zdjęcia: Karolina Jonderko

Więcej w tym temacie:

Czytaj więcej

GettyImages-533609927

Coolcation i nie tylko. Jak Polacy planują wakacje 2026?

Google przeanalizowało wakacyjne wyszukiwania Polaków, a wyniki pokazują wyraźną zmianę w planowaniu wakacyjnych urlopów. Od najpopularniejszych kierunków po zupełnie nowe trendy, zobacz co tego lata  cieszy się największym zainteresowaniem.

Zapowiedzi komiksów na drugą połowę 2026 roku

Najciekawsze komiksy drugiego półrocza 2026

Za nami nafaszerowane ciekawymi komiksowymi pozycjami pół roku. Przyjrzyjmy się temu, co nas czeka w nadchodzących miesiącach.

janekwitczakgqpolandmjw-1

Kub bilet, reszta się wyklepie. Janek Witczak o tym, jak naprawdę spełniać marzenia

Większość marzeń kończy jako plany „na kiedyś”. Janek Witczak zamienia je w działanie: kupuje bilet, rezerwuje termin i rusza w drogę. Jego sposób myślenia pokazuje, że między wyobrażeniem a realizacją często stoi tylko jedna decyzja.

check lista_calowanie

Checklista udanego pocałunku. Bo chemia to nie wszystko

6 lipca obchodzimy Światowy Dzień Pocałunku. Brzmi lekko, romantycznie i trochę jak pretekst do sceny z komedii romantycznej. Tyle że w prawdziwym życiu pocałunek bywa nie tylko filmowym finałem, ale też bardzo szybkim testem pierwszego wrażenia. Czasem wystarczy sekunda, żeby poczuć motyle w brzuchu. I czasem dokładnie tyle samo, żeby pomyśleć: „to jednak nie ta historia”.

Peaq_Skoda_

Siedem miejsc, 640 km zasięgu i Sonos na pokładzie. Oto nowa Škoda Peaq

Zapytałam kumpla, jakim autem chciałby jeździć. Zażartował, że – wyścigówką, a już zupełnie na serio powiedział: „Czekam na Peaq”. To największa, najbardziej zaawansowana i najbardziej komfortowa Škoda w historii marki. Okazuje się, że rodzinny samochód może jednocześnie oferować imponującą przestrzeń, technologie znane z segmentu premium i zasięg pozwalający zapomnieć o planowaniu każdego postoju.

Magic: The Gathering

Magic: The Gathering – karty za miliony dla milionów

Skomplikowana rozgrywka. Piękne ilustracje. Karty potrafiące kosztować setki, tysiące, a w niektórych przypadkach nawet miliony dolarów. Światowy fenomen. Co takiego oferuje karcianka Magic: The Gathering, że fascynuje się nią mnóstwo osób?

Jak kolekcjonować koncertowy merch?

Nie tylko T-shirt. Jak kolekcjonować (nie tylko) koncertowe wspomnienia

Lato to czas muzycznych festiwali, podczas których koncertowy merch staje się dla fanów ważną pamiątką. O wyjątkowej „band tee” można dziś myśleć jako inwestycji albo modowej deklaracji, ale dla wielu to wciąż przede wszystkim nośnik wspomnień. Dziennikarz muzyczny Bartek Czarkowski opowiada o swojej kolekcji, w której koszulka za dwa tysiące dolarów sąsiaduje z tą, w której powitał na świecie syna.

GTA VI preorder

Nadchodzi era GTA VI – gra dekady jest już dostępna w preorderze

Wiem, że lato w pełni i zaraz wakacje. Upalne dni, ciepłe wieczory, kolekcjonowanie wspomnień. Wypady nad jezioro, nad morze czy w góry. Wspaniały to będzie czas, ale…