PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Sztuka i design

Mistyka materii. Wojciech Ireneusz Sobczyk

Wewnętrzna siła nie pozwala mu iść na skróty. W czasach druku 3D poświęca dziesiątki godzin na ręczne kształtowanie form i wypalanie ich w piecu. ale Wojciech Ireneusz Sobczyk, choć inspiruje się przeszłością, myśli nowocześnie.

Udostępnij

20

Jedna z prac Wojciecha I. Sobczyka – idealne łączenie technik i maestria wykonania Autor zdjęcia: Michał Szlaga

Średniowieczne narządzie tortur – widełki heretyków – wykonane z porcelany barwionej kobaltem wydaje się wyłącznie dekoracyjnym ornamentem, dopóki artysta nie demonstruje ich działania na sobie. Przywiązane taśmą do szyi wbijają ostre końce w skórę podbródka i torsu, zmuszając do spojrzenia w górę. W oryginale wykonywane ze stali, znacząco przyspieszały zeznania oskarżonych o czary. Wojciech Ireneusz Sobczyk przywrócił je w przewrotnie kruchej wersji, a trujący kobalt dodatkowo podkreśla ich niebezpieczny charakter. Praca pochodzi z wystawy „O próżnej sławie i ulotnym smaku truskawki lub poziomki”, eksplorującej tematy bólu i rozkoszy, wstydu i pożądania, dobra i zła.

Poza czasem

W pierwszej chwili dzieła krakowskiego artysty budzą zachwyt pięknem formy. Filigranowe konstrukcje z porcelany piętrzą się w niepowtarzalnych konstelacjach. Ceramiczne ramy obrazów, które współczesnemu widzowi kojarzą się z wydrukami z drukarki 3D, a w rzeczywistości są ręcznie kształtowane i wypalane w piecu. Otaczają płótna, które można by przypisać dawnym mistrzom. Wojciech Ireneusz Sobczyk opanował warsztat na poziomie rzadko dziś spotykanym, a że ma skłonność do historycznych nawiązań, nie tylko uwodzi, lecz także myli tropy. Na kłopotach z datowaniem jego prac się jednak nie kończy. Kruche, wykonane z niebywałą dbałością o detal dzieła poruszają tematy ciężkie, fundamentalne. Mówią o etyce, moralności, kondycji człowieka, jej kryzysach i momentach próby. Zagłębienie się w treść budzi konsternację: czy odczuwany przed chwilą zachwyt nie jest niestosowny? Czy praca dotycząca okrucieństwa ludzi może się podobać? – Ten kontrast mnie pociąga. Chcę mówić o sprawach, które są ważne w uniwersalny sposób, zachowujący aktualność mimo zmian wokół. Prowokuję do dalszego rozważania. Dzieło musi mieć margines przestrzeni, który pozwoli przyjąć to, co przynosi ze sobą odbiorca – twierdzi artysta.

Choć kojarzony najczęściej z pracami wykonanymi z porcelany, z równą biegłością posługuje się innymi technikami, jakby materia dzieła i jego wykonanie były nie rzemieślniczą, ale medytacyjną, głęboko duchową częścią procesu twórczego. Równocześnie z pewną przekorą twierdzi: – Poznawanie warsztatu, popełnianie błędów jest interesujące, ale nie jest tematem samym w sobie. Dla mnie jest metodą. To element drogi.


Sobczyk studiował grafikę na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, gdzie uzyskał też doktorat. Technik graficznych – wklęsłodruku i litografii – uczy studentów Uniwersytetu KEN w Krakowie. Na wystawie „Rozmiłowania” pokazał imponujący drewniany „Relikwiarz” przypominający renesansowe nastawy ołtarzowe, podzielony na pola z geometrycznymi kompozycjami uzyskanymi w tradycyjnej i bardzo wymagającej technice intarsji. Polega ona na układaniu planowanego rysunku z kawałków drewna rożnych gatunków i wybarwień. Po otwarciu skrzydeł można było zobaczyć osobiste relikwie poświęcone podstawowym wartościom, takim jak miłość, altruizm czy potrzeba piękna. Stworzenie precyzyjnych przedstawień u Sobczyka to nie tylko kwestia wprawnego oka i ręki, lecz także anielskiej cierpliwości. Podobnie jak wykonanie aksamitnych kotar ozdobionych kwiatowymi, przypominającymi barokowe wzorami, „wyrysowanymi” ręcznie z tysięcy wbitych w nie szpilek. Powstawały w czasie pandemii w niewielkim krakowskim mieszkaniu, które jest także pracownią artysty. – Robiłem je w pasach, bo nie miałem więcej miejsca. Dopiero w galerii zobaczyłem końcowy efekt. W czasie przygotowywania kotar i bólu towarzyszącego wbijaniu każdej szpilki, poczułem, jak temat przeze mnie przepływa. Wtedy mogę go w pełni zrozumieć – opowiada.
Dom-pracownia, w której działają wspólnie z żoną, także artystką, przypomina XIX-wieczny gabinet osobliwości z piętrzącymi się kolekcjami przedmiotów, których uroda zafrapowała artystę, elementami przygotowywanych instalacji, gotowymi pracami i roślinami. – Nie mamy nawet kanapy, nie ma już na nią miejsca – mówi.

2000x3000_sobczyk_1

Wojciech I. Sobczyk pokazuje jak działają widełki heretyków. W jego wersji zrobione są z porcelany barwionej kobaltem Autor zdjęcia: Michał Szlaga

Zew natury

Gdy pytam, czy takie połączenie pracy i życia nie jest męczące, artysta potwierdza, ale wydaje się przechodzić nad tym do porządku dziennego. W miarę rozmowy dociera do mnie, że i tak nigdy nie wychodzi z pracy, ona cały czas układa się w jego głowie. 
Stale odnosi się do świata natury, wydaje się szczególnie mu bliska. Opowiadając o kupionym niedawno domku na wsi i ogrodnictwie, rozpromienia się. – Przepadłem. Grzebanie w ziemi jest cudowne. Też trzeba się napracować, a efekt przychodzi później. Dobrze się w tym czuję – mówi. Jako artysta od lat „hoduje” fantastyczne rośliny, grzyby i narośle, które zamyka w szklanych gablotach – w cyklu „Laboratorium”. Są tak precyzyjnie wykonane, że robią wrażenie eksponatów muzeum przyrodniczego, a nie efektu kreacji. Stosuje techniki mieszane, łączy ceramikę, żywicę, czasem przedmioty codzienne, poddaje je krystalizacji i procesom gnilnym.

W innej pracy „Jarden Brun” z papier mâché stworzył organiczne lekkie formy przypominające rafę koralową. Pozwolił jej rozrosnąć się i przejąć we władanie pomieszczenie Willi Kadenówka w Rabce-Zdroju, a ostatnio zrobił to samo w reprezentacyjnym holu nowego Hotelu Blow Up w Poznaniu. Piękne i dekoracyjne instalacje skłaniają do zastanowienia, na ile przyroda jest w stanie odzyskać i podporządkować sobie efekty działalności człowieka. 

Najbardziej poruszającym dziełem Sobczyka jest „Atlas chwastów”, zamówiony pierwotnie przez lubelską Galerię Labirynt 2 jako praca site-specific, czyli stworzona z myślą o konkretnym miejscu. Jak zwykle w takich sytuacjach artysta zaczyna od researchu, poznając kontekst. Ten okazał się wstrząsająco oczywisty – kamienica, w której mieści się galeria, przed II wojną światową była zamieszkała przez Żydów, po wojnie po żadnym z nich nie został ślad. Artysta postanowił więc stworzyć instalację złożoną z 1440 białych ceramicznych roślin – dokładnie tylu, ile ciał pomordowanych osób było codziennie kremowanych w piecu numer 2 w Auschwitz. Lepiąc ręcznie kolejne rośliny wzorowane na pospolitych gatunkach, artysta odznaczał w podręcznym atlasie chwastów, ile sztuk danego gatunku powstało. Wykorzystał jednocześnie pojęcia i skojarzenia pozbywania się niepożądanych roślin w ogrodzie z pogardą i dehumanizacją zawartą w idei czystości rasy.

Jakiś czas później prezentował tę pracę w Galerii Leto na warszawskim Muranowie, dzielnicy powstałej na gruzach getta. Montował ją sam, nocami, nie chciał pomocy. Przyznaje, że to było emocjonalnie trudne, bo przeżywał jeszcze raz fakt, że każdy z porcelanowych chwastów symbolizuje człowieka. Poprosił organizatorów, by odwiedzający wchodzili do sali z pracą pojedynczo i mogli przebywać z nią w ciszy. Piękno i kruchość zderzone z okrucieństwem wywoływały refleksję także u najmłodszego pokolenia, dla którego Holokaust to już odległa historia.

15

Drzewo Wojciecha I. Sobczyka wybrane przez Radę Artystyczną na aukcję Top Charty 2026 ma trzy metry wysokości Autor zdjęcia: Michał Szlaga

Kosmiczna siła

Gdy wejdzie się głębiej w świat wyobraźni Sobczyka, widać, że tradycyjne podziały nie mają dla niego większego znaczenia. Flora i fauna, to, co ludzkie, i to, co pozaludzkie, zdają się przenikać. – Gdy pojawia się jakieś nowe zagadnienie, zgłębiam je nie tylko manualnie, warsztatowo, lecz także szukam odniesień w różnych kierunkach, badam. 
Artystę zajmuje np. kosmologia (nie astrologia, zaznacza, w tę nie wierzy). Przygotowuje się do indywidualnej wystawy w Toruniu w Galerii Wozownia. – Będzie dotyczyć naszego miejsca w świecie i praw nim rządzących – opowiada. Najnowsze prace z cyklu „Pająki” nawiązują do słomianych ludowych ozdób symbolizujących szczęście i harmonię. W porcelanowej wersji oznaczają porządek i rytm kosmosu.

Na pytanie, skąd biorą się kolejne tematy, odpowiada: – Dbanie o własne muzeum wyobraźni sprawia, że powstają te połączenia. Chodzi o jakąś ciekawość świata. Sztuka wydarza się przecież w naszej świadomości. Gdzieś w postrzeganiu, nie w materii. Nawet patrząc na dzieło, przetwarza się fale elektromagnetyczne, a nie dzieło. To mózg dopiero koloruje obraz, naprawdę takich kolorów nie ma, nie istnieją obiektywnie, są tylko falą. Bez odbiorcy dzieło nie istnieje, traci swojego ducha. Każdy widzi świat inaczej. Więc każde doznanie sztuki jest subiektywne. – To swoisty manifest, którego nie spodziewałam się po artyście tak mocno osadzonym w materialnej warstwie sztuki.

Ale właśnie dzięki wizerunkowi mistrza posługiwania się tworzywem Sobczyk może podważyć jego znaczenie. Mówi własnym językiem opartym nie na wypracowanym koncepcie, ale na autentycznych przeżyciach i wrażliwości. Naturalna skłonność do dekoracyjności w połączeniu z precyzją i potrzebą doskonalenia warsztatu do poziomu wirtuozerii sprawiają, że mówi się o nim jako o artyście nienowoczesnym, funkcjonującym poza czasem. Rzeczywiście przypomina człowieka renesansu z wszechstronnymi zainteresowaniami i zdolnością posługiwania się różnymi technikami. Ten indywidualny język przyniósł mu uznanie – prace Sobczyka zostały zakupione do stałych kolekcji muzeum MOCAK i Bunkra Sztuki w Krakowie. Trafiły także do kolekcji prywatnych, np. Dela Art Collection. Pokazywane na zbiorowych przeglądach, takich jak NADA czy Hotel Warszawa Art Fair, wyróżniają się spośród współczesnych dzieł. 

Artysta ma w sobie pokorę i cierpliwość. Mówi, że nie boi się rzucić o ziemię nieudanym elementem. Rozumie konieczność popełniania błędów. – Świat przyzwyczaja nas do prostych, szybkich rozwiązań, najczęściej tymczasowych – zauważa. Wydaje się, że on sam jest z innej gliny, wewnętrzna siła nie pozwala mu iść drogą na skróty. Przypisywana historycznym formom nostalgia może być jednak myląca. Wojciech Ireneusz Sobczyk, choć chadza własnymi ścieżkami, myśli bardzo nowocześnie. Wybiega w przyszłość, daleko poza nasz horyzont. Nie stawia człowieka w centrum, daje mu odpowiednie miejsce w złożonym świecie przyrody i kosmosu. A jednak pyta, przypomina i wskazuje, bo jak mówi: „Tak sobie urządziliśmy ten świat”.

Czytaj więcej

1920x1080_przenikanie

Niebezpieczne związki sztuki i mody

Powiązania między modą a sztuką od zawsze przywodziły na myśl płomienny romans. Znajdziemy tu momenty fascynacji i odrzucenia, gesty zawłaszczenia, próby dominacji i okresy demonstracyjnego dystansu.

Wilhelm Sasnal

Historyczny przełom dla polskiej sztuki. Wilhelm Sasnal laureatem Rubenspreis

Nagroda Rubensa to jedno z najbardziej prestiżowych europejskich wyróżnień dla artystów sztuk wizualnych. Przyznawana jest za całokształt twórczości wybitnym malarzom i malarkom, których dorobek wniósł istotny wkład w rozwój współczesnej sztuki. W gronie jej laureatów znaleźli się dotąd m.in. Francis Bacon i Lucian Freud.

1920x1080_na_wlasne_oczy

Podróże ze sztuką. Nieoczywisty przewodnik po galeriach

Najciekawsze dzieła znajdują się nie tylko w wielkich muzeach i topowych galeriach europejskich stolic. Czasem warto zboczyć z głównej trasy – skręcić z autostrady w stronę prowansalskiej winnicy, zjechać do rybackiej wioski na Costa Brava albo ruszyć leśną ścieżką w Dolomitach.

ARTYKUŁ PARTNERSKI K1_03314

STARS. FANGOR. SYLWESTROWICZ. - wystawa, której nie powinni przegapić miłośnicy sztuki i designu

Projekt „STARS. FANGOR. SYLWESTROWICZ.” pokazuje jednego z najwybitniejszych polskich artystów XX wieku jako człowieka zafascynowanego kosmosem, nauką i tym, co pozostaje poza granicami ludzkiej percepcji.

Spektakl „Dystans” w reż. Tiago Rodriguesa

Żałoba po świecie, który jeszcze istnieje. O spektaklu Tiago Rodriguesa

Na tegorocznej edycji festiwalu Malta najgłośniej mówiło się o 24-godzinnym eksperymencie teatralnym „The Second Woman” z udziałem Magdaleny Cieleckiej. Jednak mój zachwyt wzbudził znacznie mniej spektakularny logistycznie, ale nad wyraz bogaty w treść i emocje mimo swojej kameralnej, 1,5 godzinnej formuły spektakl Tiago Rodriguesa pt. „Dystans”.

Bozenna Biskupska

6 wystaw, dla których warto zaplanować wakacyjny city break w Polsce

Gorąco? To może połączmy przyjemne z pożytecznym i pooglądajmy w chłodzie galerii ciekawe wystawy? Lato to też dobry moment, by połączyć weekendowy wyjazd z dawką sztuki, architektury i designu. W lipcu galerie i instytucje kultury w całej Polsce zapraszają na wystawy, które nie tylko zachwycają estetyką, ale także opowiadają o współczesności, pamięci miejsc i przyszłości naszych miast. Oto kilka ekspozycji, które szczególnie warto wpisać na wakacyjną listę.

Robert Majkut w sesji dla GQ Poland

Historia pewnego designu i fortepianu. Rozmowa z Robertem Majkutem

Robert Majkut stworzył polski język designu, zanim to słowo weszło do słowników. Autor słynnego fortepianu Whaletone opowiada, skąd czerpie inspiracje i dlaczego najlepiej mu się pracuje wśród drzew.

Albumy, które usłyszymy na polskich festiwalach muzycznych w 2026 roku

Więcej niż muzyka. Jak widać festiwale?

Przelotne miłości, koncertowe uniesienia czy po prostu dobry czas spędzony z przyjaciółmi. Podczas kilku dni festiwalu można nazbierać wspomnień i zainspirować się na cały rok. Zwłaszcza gdy z muzyką współgra warstwa wizualna.