PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Muzyka

Disco nostalgia i życiowe rozkminy. Harry Styles łapie zadyszkę na nowym albumie

Ulubieniec muzycznej publiki i modowy trendsetter świętuje premierę czwartej płyty w karierze. Dojrzalszej, ciekawszej, innej od poprzedniczek?

Udostępnij

Harry Styles Kiss All the Time. Disco, Occasionally.

Harry Styles Autor zdjęcia: materiały prasowe

Lech_Podhalicz_GQ_RAMKA
06.03.2026

Singlowy „Aperture” zebrał dość mieszane opinie. Z jednej strony przyjemny hołd dla LCD Soundsystem i nostalgicznego, przystępnego popu podszytego klubową elektroniką. Miałem moment, że zapętlałem ten utwór, ale dość szybko wyleciał mi z głowy. Odczucia po pierwszych odsłuchach albumu „Kiss All The Time. Disco, Occasionally.” mam raczej zbliżone. Parafrazując klasyka: dobrze już było.

Muzyka Harry’ego Stylesa to niespecjalnie wymagający miks popu, elektroniki i lekkich gitar. Nie jest to oczywiście poziom Taylor Swift: memiczna analogia do ugotowanego bladego kurczaka uzasadniona, chociaż „„Kiss All The Time…”  ma jednak znacznie więcej smaku. Za produkcję odpowiedzialny jest stały współpracownik Brytyjczyka – Kid Harpoon, który zmontował sentymentalny koncept na brzmienie najnowszego albumu. Miejscami podniosły, raczej senny i niestety powtarzalny. Harpoon ugotował wcześniej takie hity, jak „Watermelon Sugar” czy „As It Was”, jak i „Flowers” Miley Cyrus. Doświadczenie w viralowych, melodyjnych numerach posiada, ale na „Kiss All The Time. Disco, Occasionally.” poszedł w pozornie ambitniejszym kierunku, który przełożył się na obniżenie repeat value poszczególnych utworów. 

Poszczególne kompozycje nie porywają. Styles dostarczył dość przezroczysty, umiarkowanie przyjemny materiał, o którym większość zapomni przed końcem miesiąca. Idealnie pasuje tutaj określenie „ładny”: muzyka, która nikomu krzywdy nie zrobi, która nikogo nie będzie szokować ani nie otworzy nowych szufladek w głowie. Szkoda, że wszystko jest skrajnie zachowawcze i smakuje jak niepotrzebnie rozwodniona zupa pomidorowa. Niby spoko, ale czegoś tu brakuje. Wizji, kreatywności, iskry, rozrywki. Refleksyjne momenty dłużą się i nużą. Zabawy jest tutaj dość mało, a 32-letni Harry Styles wziął sobie wejście w status ustabilizowanego życiowo wujka zbyt dosłownie. Gdzie ten wigor, gdzie porywanie tłumów, gdzie popowe hity, które zostaną z fanami i fankami na lata? 

Są momenty, które mają w sobie zalążek ciekawych pomysłów. „Dance On Me” to retro groove, bujająca linia basu, przyjemny chórek i poprawny refren. Na „Are You Listening Yet?” są przebojowe przebłyski, niestety pełny potencjał nie został wykorzystany. Zresztą, dużo tutaj niedokończonych szkiców, niedomkniętych patentów. W kwestii refrenów: pierwszy odsłuch nie przysporzył mi w zasadzie żadnego godnego zapamiętania. Smutne, bo w czasach napływających z każdej strony gróźb o sztucznej inteligencji przejmującej streamingi czy artystach/-tkach będących jedynie kalkami kolegów i koleżanek z branży, liczyłem chociaż na porywający refren, albo dwa. Zamiast tego, Styles woli smęcić, udawać 50-letniego folkowego barda romansującego z taneczną elektroniką i pisać niespecjalnie angażujące teksty. 

Harry Styles ma napięty grafik, bo premiera płyty to jedno, ale promocja drugie. Występował podczas BRIT Awards, a 8 marca zagra specjalny koncert, który będzie transmitowany na Netfliksie. Do połowy marca pojawi się również w SNL oraz BBC, gdzie wystąpi z najnowszym materiałem. Dodatkowo, nieustannie zachwyca stylizacjami i jest jednym z najbardziej uwielbianych IT-boys na Instagramie czy TikToku. Poza tym, zapowiada autorską markę ubrań do biegania oraz szykuje się do kolejnych maratonów – nie tylko koncertowych.

Więcej w tym temacie:

Lech_Podhalicz_GQ_RAMKA

Dziennikarz popkulturowy GQ Poland z dekadą doświadczenia w branży. Charakteryzuje go wszechstronność – mimo że od lat kojarzony głównie z muzyką, tworzy także treści lifestyle’owe: o modzie, kinie, motoryzacji czy gamingu. Porusza tematykę związaną z męskością: od psychologii, przez zjawiska społeczne, po self-care.

Wcześniej przez wiele lat był związany z medium newonce, gdzie pełnił funkcję redaktora naczelnego. Obecnie współpracuje również z CLOUT Festival, gdzie odpowiada za komunikację. W przeszłości pisał dla m.in. Going., Noizz, 4the20s, „Aktivist” czy Electronic Beats. Uwielbia wszystko, co związane z Japonią. Jest fanem ambientu, relaksuje go gotowanie, a jego ulubionym napojem jest zielona herbata.

Czytaj więcej

Kasia Lins w sesji dla GQ Poland

Obywatelka K.L. powraca na scenę Męskiego Grania. Rozmowa z Kasią Lins

To jedyny festiwal, który podjął się promocji polskiej muzyki i sprawił, że jej słuchanie stało się modne. Męskie Granie pokazuje też transgresję miedzy płciami, pozwalając odkryć, że stereotypy rzadko odpowiadają rzeczywistości – mówi nam Kasia Lins.

ARTYKUŁ PARTNERSKI Vinyl Corner w PRM Concept Store

Vinyl Corner w PRM to coś więcej niż miejsce z płytami

Niektóre miejsca odwiedza się po to, by konkretnie coś tylko kupić, ale są też takie, do których wraca się również dla atmosfery. PRM należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii. Warszawski Concept Store od początku powstał z myślą o ludziach, którzy traktują modę jako element stylu życia, a nie sezonowy trend. To właśnie w tym miejscu równie ważne jak perfekcyjnie skrojona koszula czy limitowane sneakersy są sztuka, design i muzyka. To ta ostatnia odgrywa w przestrzeni PRM wyjątkową rolę.

Otsochodzi RIOTT

Otsochodzi wraca z nowym albumem – są pierwsze single!

Jeden z topowych rodzimych artystów zapowiedział płytę i opublikował dwa premierowe utwory z nadchodzącego materiału.

LeonKrzesniak

Leon Krześniak przez lata pisał hity dla innych. Dziś opowiada własną historię

Niektórzy muzycy od pierwszego dnia marzą o świetle reflektorów. Inni wolą zostać kilka kroków za sceną. Tam, gdzie rodzą się piosenki. Leon Krześniak przez lata należał do tej drugiej grupy. Dziś aranżuje Orkiestrę Męskie Granie i występuje z własnym materiałem.

SL_SWAE LEE-SD_020126_CAR-CRASH_01_0670

Sentymentalny powrót do 2016 – Swae Lee urodzinową gwiazdą klubu Sen

Do Warszawy przyjedzie jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów współczesnego rapu.

Lech Janerka

Lech Janerka kończy karierę w wielkim stylu

Bas zrobiony z półki na kwiaty, zespół rockowy założony z żoną grającą na wiolonczeli, walka z tremą – kariera Lecha Janerki od początku wymykała się prostym rockandrollowym kliszom. Dziś 74-letni artysta żegna się ze sceną na startującym 16 lipca festiwalu w Jarocinie i wraca pamięcią do czasów zespołu Klaus Mitffoch, pierwszych występów na żywo, Jarocina i tego, co przez lata dawało mu muzyczną krzepę.

Madonna

Czy nowy album Madonny był skazany na sukces?

Owszem, Instagram już roi się od prześmiewczych rolek, na których najbardziej oddani fani ogłaszają „Confessions II” arcydziełem po kilku sekundach odsłuchu. Trudniej zbyć jednak zgodny ton profesjonalnych recenzji. Nawet krytycy, którzy przez ostatnią dekadę z rosnącym sceptycyzmem przyglądali się kolejnym wcieleniom artystki, dostrzegli w tej płycie coś, czego od dawna u niej brakowało – spokój.

Smolik w sesji dla GQ Poland

Smolik: „Najlepsze wspomnienia mam z grania na żywo

– Wolę dwudziestu ludzi w małym klubie, którzy naprawdę słuchają, niż tysiąc takich co gadają w trakcie grania – mówi nam Andrzej Smolik, którego pytamy o Męskie Granie, plany na przyszłość i siłę niezależności w muzyce.