Branża muzyczna vs niegodziwe AI. Dlaczego muzyka się zgubiła?
PARTNERZY SERWISU
Muzyka
Branża muzyczna vs niegodziwe AI. Dlaczego muzyka się zgubiła?
Ponad 35 tysięcy polubień, prawie 10 tysięcy repostów i 7 tysięcy share’ów. To nie są zasięgi topowego polskiego rapera. Takie wyniki osiągnął debiutancki post na Instagramie akcji Artist First. Jej twórcy chcą diametralnie zmienić stosunek branży muzycznej do AI.
Udostępnij

Autor zdjęcia: ilustracja GQ
Odzew zarówno środowiska, jak i słuchaczy był ogromny. Inicjatorzy projektu mogli spodziewać się sporych zasięgów, w końcu sztuczna inteligencja budzi skrajne emocje i jest buzzwordem, który wpasowuje się w viralowe trendy. Mimo to byli zaskoczeni tym, jak to się poniosło. Grafika „Muzyka się zgubiła” dosłownie zalała Instagram.
Artist First to grupa profesjonalistów zrzeszająca wydawców, artystów i słuchaczy, którzy nie godzą się, by AI odbierało szansę na rozwój kariery zarówno młodym talentom, jak i znanym wykonawcom. Na czele inicjatywy stoją Leopold Mazurkiewicz, menedżer muzyczny związany z agencją hypetalk, oraz Wojciech Rożdżeński, prawnik i specjalista od praw autorskich.
Początkowa ekscytacja i przytakiwanie nie były jednak jedynymi reakcjami, a muzyczna społeczność domagała się szerszego kontekstu, pogłębionych wypowiedzi i pełnej transparentności działań w ramach Artist First. Dlatego, zgodnie z zasadą „Kuj żelazo, póki gorące”, błyskawicznie spotkałem się z duetem odpowiedzialnym za całe zamieszanie.
Skąd pojawił się pomysł na inicjatywę? Dlaczego zaistniała w was taka potrzeba?
Leo: Dojrzewaliśmy do tego przez ostatnie miesiące – widząc, co się dzieje na rynku muzycznym, na platformach streamingowych, przez lata budowanych przez polskich artystów, którzy oddawali swój wizerunek jako wspólne dobro w pełnym zaufaniu, że nowa forma kontaktu muzyka z słuchaczem jest właściwa. Alarmujący był moment, kiedy playlista Viral Top 50 Polska została zalana utworami w 100% wygenerowanymi przez AI. Co więcej, zaczynają wpadać do czołowej dziesiątki Top 50 Polska (najczęściej odtwarzane utwory na Spotify w Polsce). To był jasny sygnał, że coś jest nie tak.
Wojtek: Został przekroczony punkt krytyczny. Zobaczyliśmy, jak to, czego słuchamy, wpływa na społeczeństwo. Ostatni tydzień to finalizacja postanowień, manifestu, przygotowywania strony internetowej.
Leo: Mamy świadomość, że AI będzie tylko lepsze i trudniejsze do wykrycia, wykorzystując bezprawnie głosy, style, melodie autorów polskiej muzyki. Jeśli zaczniemy o tym rozmawiać i zainicjujemy debatę publiczną, to mamy szansę to zatrzymać. Wierzymy, że jest to możliwe, jeśli pokażemy jedność i wskażemy kierunek, jak to należy zrobić właściwie. Nie walczymy ze sztuczną inteligencją, tylko z jej nieuczciwym wykorzystaniem. Muszę to jasno zaznaczyć: nie jesteśmy przeciwko AI, nie atakujemy streamingów. Naruszenia są efektem działalności dzikiego AI, nad którym brakuje jakiejkolwiek kontroli. Podkreślam, że nie ma w nas złości czy anarchistycznego buntu.
Wojtek: Zdecydowanie lepiej zapobiegać, niż leczyć. Jednak nie jesteśmy już na etapie profilaktyki, bo skutki widoczne są już teraz. Możemy najwyżej starać się, żeby nie były tak drastyczne. Chcemy, żeby młodzi ludzie mogli wejść na rynek i coś osiągnąć. Konsekwencje niekontrolowanego rozrostu AI na streamingach możemy nadal powstrzymać.

Inicjatorzy akcji Leo Mazurkiewicz i Wojtek Rożdżeński Autor zdjęcia: Michał Rybaczewski
Wiele osób nie ma pojęcia, z czym dokładnie walczy, bo AI to wyświechtany buzzword. Czy walczy z korporacjami, które będą wykorzystywać AI do niecnych celów, czy walczy z samym AI jako narzędziem, które będzie w pewnym momencie samoistnie generowało sztukę. Czy w ogóle z kimś innym, kto będzie chciał szybko zmonetyzować projekt w branży muzycznej, wykorzystując do tego AI. Czy macie określonych adresatów inicjatywy?
Wojtek: Nie ma jednego wielkiego, złego tworu, z którym chcemy walczyć. Wykorzystanie AI może być nieodpowiednie na różne sposoby. Z jednej strony mamy możliwość stworzenia fikcyjnego artysty w ciągu kilku minut. To problematyczne, bo bezpośrednio zastępujemy ludzi wytworami sztucznej inteligencji, i wątpliwe etycznie, wzbudzające opór w odbiorcach. Po pierwsze, wskutek generowania masowo przez AI utworów, nabijania ich odtworzeń, streamingi wypychają młodych artystów z playlist. Dwa: platformy streamingowe wypłacają honoraria na podstawie udziału w rynku i część z nich płacą farmom botów, które monetyzują sztuczne utwory.
Leo: Mówi się, że konsekwencje AI – zarówno pozytywne jak i negatywne – mogą być większe od skutków wynalezienia internetu. Mamy obserwacje wynikające z deklaracji np. Sama Altmana z Open AI, który jasno mówi, że model językowy Sora będzie uczył się na utworach zastrzeżonych przez prawo autorskie. Podobne modele również kształtują się na dorobku polskiej kultury. Dopiero artysta, który świadomie wypisze się z takiego procesu będzie, w stanie zabrać dzieło z trenowania silnika. To nie jest okej. Naszym postulatem jest stworzenie zdrowego środowiska, w którym świadomi użytkownicy mogą wykorzystywać AI bezpiecznie i zgodnie z prawem, również dla dobra tej technologii. Spróbujmy wspólnie sprawić, żeby AI stało się lekarstwem lub szczepionką, a nie bronią biologiczną.
Jednym z ważniejszych elementów Artist First jest zbieranie podpisów pod manifestem. Do czego będą wam służyć, bo to chyba nie do końca jest dla wszystkich jasne? Poza tym, żeby stworzyć bazę adresów.
Wojtek: Nie zbieramy adresów ani danych osób w celu marketingowym. Zbieramy podpisy, żeby pokazać, że istnieje spora grupa osób, dla których to istotny problem. Chodzi o zaangażowanie i wspólną misję, o stworzenie zjednoczonego frontu.
Leo: Podpisy są wyrazem społecznego mandatu. Udowadniają, jak wielu osobom zależy na zmianie. Po pierwszych dniach widzimy ogromne zasięgi: zebraliśmy 12 tysięcy zgłoszeń.

Fragment manifestu Artist First Autor zdjęcia: materiały prasowe
To legitymizacja przydatna w rozmowach z organizacjami rządowymi czy prywatnymi mającymi przekonać ich do wsparcia?
Leo: Absolutnie, to widać od razu, bo skontaktowali się z nami przedstawiciele najważniejszych polskich organizacji zbiorowego zarządzania, wytwórni muzycznych, niezależnych podmiotów związanych z menedżerami. Chcemy zasiąść do rozmów w Ministerstwie Kultury, myślimy o zaproszeniu Ministerstwa Cyfryzacji. Efektem ma być działanie połączonych organów administracji i przede wszystkim ludzi polskiej muzyki.
Zarówno w komunikatach na stronie, w social mediach czy w tej rozmowie odnosicie się głównie do mainstreamowych twórców, twórczyń. Z ustabilizowaną karierą lub taką, która obrała właściwą trajektorię. Wspominacie też o playlistach na Spotify z viralowymi, komercyjnymi hitami.
Leo: Dla młodego artysty trafienie na jakąkolwiek większą playlistę Spotify – tworzoną przez edytorów lub algorytmiczną – jest ogromnym wyróżnieniem. Stanowi kamień milowy w karierze, szczególnie kiedy lądujesz w Rap Generacji czy na Top 50 Polska. Pod koniec listopada w Top 50 Polska były dwie piosenki AI, co znaczy, że dwóch artystów straciło szansę na wybicie się. Mniejsi artyści też na tym tracą, bo ludzie często odkrywają nowych wykonawców właśnie w tych najpopularniejszych zestawieniach, nawet jeśli wpadną tam chociaż na jeden dzień.
Co z undergroundem, muzyką niezależną? Co waszym zdaniem mogą zyskać lub stracić w nierównej walce z AI?
Leo: To bardziej problem natury etycznej. Czujemy jednak, że obecnie nie jest to przedmiot naszego projektu. Chcemy być bardzo konkretni i wyraziści. Wierzymy w niego osobiście i mamy duże poczucie misji, ale nie chcemy przedkładać osobistych preferencji nad to, co uważamy, że faktycznie jesteśmy w stanie osiągnąć. Stąd skupienie na aspekcie prawnym i transparentności.
Na waszej stronie widnieje pięć filarów Artist First: oznaczanie muzyki AI, oddzielne kategorie dla AI, stop oszustwom streamingowym, ochrona głosu i wizerunku artystów oraz transparentne zasady gry. Rozwińcie poszczególne.
Wojtek: 97% osób nie wie, że ma do czynienia z muzyką AI (badania Deezer i Ipsos), zazwyczaj nie odróżnia jej od muzyki stworzonej przez ludzi. Z naszych rozmów wynika, że gdy takie osoby dowiadują się, że to nie jest ludzka muzyka, czują się nieswojo. Chcą wiedzieć, że to odrębna kategoria. Traktowanie AI na takich samych zasadach jak ludzkiej muzyki prowadzi do negatywnych konsekwencji po stronie słuchaczy i rynku. Skoro chociażby na Instagramie czy TikToku jest oznaczenie, że kontent został wygenerowany przez AI, to podobnych zasad oczekujemy w przypadku muzyki.
Leo: Raperzy, z którymi rozmawiałem, mówili o własnej muzyce, że nie byliby w stanie jej odróżnić. Jedynie świadomość napisanego tekstu pozwalała na ocenę, bo barwa głosu jest niezwykle podobna. Po kilku miesiącach treningu silnika AI będzie to brzmieć identycznie, nierozróżnialne. Chcemy uchronić słuchacza przed wprowadzaniem w błąd. Dzisiaj jest to nieregulowane. Można stworzyć muzykę stuprocentowo AI, wprowadzić ją momentalnie na rynek i umieścić w playlistach na równych zasadach z „organiczną”.
Niestety, ale to również wina nadmiernego zaufania branży do serwisów streamingowych.
Leo: Artyści przez lata powierzali streamingom wizerunek, często za darmo. Budowali playlisty, wspólne miejsce, w którym mogą być blisko słuchacza. Czujemy, że streamingi nadużywają tego, co stworzyły. Im często jest na rękę, żeby nie oznaczać AI, bo liczba to liczba, a wyłącznie na tej podstawie wypłacają wynagrodzenia.
Wierzę jednak, że jesteśmy w stanie się dogadać. Skoro platformy przez lata działały, jak same twierdzą, dla dobra artystów, to dołączą do akcji, żeby wprowadzić kodeks dobrych praktyk.
W efekcie problem ze sprawiedliwym podejściem streamingów zyskuje zupełnie nowy, jeszcze gorszy wymiar.
Wojtek: Obecnie utwór stworzony przez grupę ludzi zostaje wrzucony do jednego worka z utworem wygenerowanym w trzy minuty po przepuszczeniu odpowiednich promptów, co jest nieuczciwe wobec artystów. W kontekście czasu, energii i pracy, jaką włożyli. Zupełnie zaburza to zasady konkurencji i my się na to nie godzimy.
Nadzieja w słuchaczach, których niezgoda stała się wręcz namacalna. Jednak z pewnością rozdzieliłbym słuchaczy świadomych, poszukujących i takich, którzy konsumują muzykę w mniej zaangażowany sposób.
Leo: Rozumiemy takie osoby i nie chcemy też odbierać im możliwości słuchania muzyki AI, jeśli taka przypadnie im do gustu. O tym są nasze dalsze postulaty – o ochronie praw do wizerunku i głosu artysty. Chcemy pracować z AI, ale na uczciwych zasadach. Mniej istotne jest, czy te osoby poświęcają dużo czasu na muzykę, czy jest im obojętne, co akurat leci w tle. Byle ze świadomością, że to powstało przy użyciu AI, uczciwie.
Wojtek: Nie będziemy nikogo zmuszać do tego, żeby słuchał muzyki wyłącznie dla rozwoju i konsumowania wysokiej jakości treści. To nie w porządku ze strony platform streamingowych, że wypychają prawdziwych artystów na rzecz generatywnej muzyki. Ale jeśli ktoś świadomie podejmie wybór oparty na transparentności, to dlaczego nie.
Tu dochodzi jeszcze zaburzone postrzeganie określenia AI. Niekoniecznie trzeba od razu generować muzykę czy obraz. Sztuczna inteligencja jest obecna w licznych narzędziach do pracy: Notion, ClickUp, Linear, Gemini, Claude i wielu innych. Nie ma w tym nic złego, przeciwnie. Ktoś może powiedzieć, że on korzysta z AI, ale w ogóle to nie dotyka sfery stricte muzycznej, twórczej, kreatywnej.
Leo: Zanim ruszyliśmy z akcją, porozmawialiśmy z artystami, menedżerami i przedstawicielami wytwórni. Wiemy, że korzystają z takich narzędzi. Wszystko na świecie działa z zachowaniem zasad równowagi i jeżeli jest ona rzeczywiście zachowana, a wkład twórczy jest istotny i definiuje dany utwór, to nie możemy mówić o muzyce w 100% generowanej przez AI.
Wojtek: Inną sytuacją jest wykorzystanie AI jako narzędzia, by usprawnić naszą pracę, wesprzeć się w pewnych obszarach. Inną sytuacją jest, gdy wykorzystujemy ją do zastąpienia ludzi. Wtedy zaczyna się w nas budzić opór.

Fragment manifestu Artist First Autor zdjęcia: materiały prasowe
W takim razie przejdźmy do ostatniego filaru – dotyczącego transparentności.
Leo: Przede wszystkim nie wiemy, w jaki sposób modele AI uczą się dzisiaj naśladowania głosu, melodii, stylu, flow artystów. Wiemy za to, że nie sprawia im dużego problemu, żeby brzmieć jak Żabson, Sanah czy jakikolwiek większy polski muzyk, który ma na tyle duży dorobek, że da się z tej bazy zrobić sprawny model. Mamy tę świadomość na bardzo wczesnym etapie. Chcielibyśmy się dowiedzieć, jak to dokładnie powstaje. Jeżeli proces twórczy AI opiera się na zarejestrowanych prawem autorskim dobrach, bez zgody artystów, to jest zdecydowanie nie w porządku.
Skąd macie takie informacje, jakie jest ich źródło? To bardzo mocne stwierdzenie.
Leo: Istnieją nielegalne platformy, które oferują cały katalog głosów danych artystów. Jasno komunikują, że to głosy wygenerowane przez sztuczną inteligencję, przez obrabianie danych archiwalnych danego człowieka. Wchodzisz jak do sklepu i na półkach masz Żabsona, Szymona Hołownię, Sanah, kogo tak naprawdę chcesz. Jeżeli uznamy, że z jakiegoś powodu warto to pokazać dla poświadczenia naszych danych, możemy to uczynić.
Jako społeczeństwo przestajemy wierzyć, że możemy ten szalony precedens powstrzymać. Dlatego chcemy to zmienić w ramach Artist First.
Ale sama świadomość jest raczej niewystarczająca?
Leo: W kontekście transparentności chcielibyśmy, żeby Spotify raportował, jaki procent treści jest generowana maszynowo. Branża muzyczna oczekuje jawności tych informacji. Wiemy, że Spotify i inne streamingi wypłacają honoraria na zasadzie udziału w rynku danego artysty. To rodzi konflikt interesów, ponieważ platformom jest na rękę, żeby udział prawdziwego artysty w rynku był jak najmniejszy, ponieważ wgrywają one nagminnie swoje utwory generowane przez AI. Oczekujemy zatem jasnych zasad gry co do monetyzacji.
Wojtek, widzisz jakąś tutaj szansę legislacyjną, prawną, żeby móc to osiągnąć?
Wojtek: Jedną rzeczą jest kwestia ochrony konkurencji i konsumentów. Czyli nieuczciwe praktyki rynkowe i w związku z tym wypychanie artystów z playlist, żeby płacić im jak najmniej. To ryzykowne z perspektywy platform. Oprócz tego platformy muszą pamiętać, że jeśli stosują praktyki budzące coraz większy opór społeczny i nie wykazują żadnego zainteresowania legislacją, to prędzej czy później i tak zostaną wprowadzone regulacje na poziomie krajowym lub unijnym. Skrajnie niekorzystne społecznie praktyki po prostu muszą spotkać się ze zdecydowanym działaniem ustawodawców.

fragment manifestu Artist First Autor zdjęcia: materiały prasowe
Przejdźmy zatem do idei okrągłego stołu. Rozmawiacie z ludźmi z branży, orientujecie się w sytuacji, zbieracie podpisy. Kolejnym krokiem jest zebranie osób reprezentujących różne spojrzenia przy jednym stole i dyskusja, tak?
Wojtek: Chcemy zaprosić jak największe grono ekspertów, w związku z tym dajemy możliwość szerokiej społecznej partycypacji. Z pewnością będą to osoby zaangażowane w produkcję muzyki, artyści i artystki, osoby z wytwórni, również osoby z platform streamingowych. Poza tym musimy włączyć w proces administrację państwową, która sprawuje opiekę nad kulturą. Potrzebujemy też odpowiednich regulatorów i ekspertów, którzy mają wiedzę z obszarów prawa, sztucznej inteligencji i technologii, żeby móc ubrać to w odpowiednie przepisy.
Jakie macie oczekiwania względem składu okrągłego stołu?
Leo: Chcielibyśmy usiąść do stołu z przedstawicielami platform streamingowych w Polsce. Przede wszystkim Spotify, bo to absolutnie dominująca platforma. Poza tym z organizacjami zbiorowego zarządzania, takimi jak ZAiKS oraz stowarzyszeniami zrzeszającymi twórców i wykonawców, jak SAWP czy STOART. Chcemy mieć na pokładzie najlepszych ekspertów od prawa autorskiego myślących o nim w kontekście nowoczesnych technologii. Ekspertów od cyberbezpieczeństwa, żeby strony faktycznie stosowały się do wypracowanych zasad. Zaczniemy od naszego kraju, ale potem myślimy również o Unii Europejskiej.
Wróćmy jeszcze do działań legislacyjnych. Od czego chcecie zacząć i jakie będą poszczególne etapy zmian prawnych?
Wojtek: W pierwszej kolejności chcemy zakomunikować temat wszystkim stronom. Potem będziemy dążyć do podjęcia konkretnych działań, jeśli chodzi o organizację spotkań. Następnie zaczniemy lobbować za tym, żeby takie regulacje prawne w Polsce przygotować i wdrożyć. A później, żeby uregulować je wyraźnie na poziomie ustawowym w dłuższej perspektywie. Żeby powstał bezpieczny, szczelny system chroniący wszystkich uczestników rynku.
Mamy globalny problem z nadążaniem organów państwa i systemów prawnych za regulacjami dotyczącymi AI czy big techów. Ile czasu może zająć według waszych szacunków wejście w życie poszczególnych filarów waszych założeń i celów?
Leo: Patrzyłbym na to dwutorowo. Po pierwsze, chodzi nam o faktyczny projekt ustawy, który finalnie zostanie uchwalony i podpisany przez prezydenta, będzie obowiązującym prawem. Wiemy, to zajmie więcej czasu: nawet ponad rok. Pewne mechanizmy są wprowadzane na poziomie Unii Europejskiej przez AI Act, który został wydany w zeszłym roku.
Po drugie, jeśli streamingi zobaczą, jak silna jest presja społeczna i jak duża niezgoda na poziomie artystów, twórców, wytwórni i słuchaczy, to liczymy na wypracowanie kodeksu dobrych praktyk już wcześniej. Do czego absolutnie zapraszamy, to ma być dialog.
Z dużym prawdopodobieństwem będziecie musieli dopasowywać się do dynamicznego i nieprzewidywalnego rozwoju AI również w kontekście muzyki. Nawet pracując nad odpowiednią profilaktyką – macie świadomość wyzwania?
Leo: Na razie nie wiemy, z jaką propozycją wyjdą przedstawiciele serwisów streamingowych. Punktem wyjścia jest wspomniane pięć postulatów. Obserwujemy platformę Deezer, która już wprowadziła oznaczanie muzyki AI. To pokazuje szansę na osiągnięcie naszych założeń.
Zmiany w AI zachodzą nawet co dwa tygodnie. Nie da się wybiegać daleko w przyszłość, ale macie z pewnością wymarzony scenariusz, w którym widzielibyście branżę za kilkanaście miesięcy lub kilka lat po wdrożeniu postulatów.
Wojtek: Myślę o wyraźnej widoczności tego, gdzie ląduje muzyka generowana przez AI. Żeby konsumenci mogli świadomie wybierać między muzyką stworzoną przez ludzi a tą powstałą dzięki sztucznej inteligencji. Istotna jest też kwestia osobnych rozliczeń finansowych, bo utwory wygenerowane promptami nie powinny być tak samo wynagradzane jak utwory stworzone ciężką ludzką pracą.
Leo: Myślę, że jeżeli spełnimy te pięć postulatów, dzięki którym farmy AI zostaną absolutnie odcięte od możliwości publikowania treści na streamingach, to będziemy usatysfakcjonowani. Jeśli będziemy wiedzieli, jaką część Spotify stanowi AI, a każdy utwór będzie oznaczony, to powstanie zdrowszy ekosystem, bez celowego wprowadzania słuchacza w błąd. Prawdopodobnie nie będzie możliwe całkowite wycięcie muzyki AI z obecnych streamingów, więc jedną z rozważanych opcji byłoby stworzenie osobnej platformy.
Na koniec: co czuliście po tak gigantycznym odzewie ze strony ludzi, branży, wielu znanych i rozpoznawalnych w środowisku osób o sporych zasięgach?
Leo: Jesteśmy bardzo wdzięczni. Dziękuję za każdą odbytą rozmowę z osobami, które wyraziły chęć bycia częścią Artist First. Szczególnie doceniam wkład środowiska rapowego, które podało nas dalej i wyraziło tym poparcie – SBM Label: Filip Pobocha, Solar czy Białas, a także Young Multi, Kubi Producent, Francis.
Oprócz tego poparli nas muzycy głównego nurtu: Justyna Steczkowska, Viki Gabor, Julia Wieniawa, oraz artyści alternatywni: Koza, Asl33p, Fukaj, czy trapowi Aleshen, Macias. Największe niezależne labele, jak wspomniane już SBM Label czy My Music, dziennikarze muzyczni, prawnicy. To pokazało, że jesteśmy głosem twórców niezależnie od formy i gatunku, a także głosem słuchaczy, bo lwia część komentarzy, lajków i udostępnień to odbiorcy, którzy nie chcą słuchać AI. To wielka moc, ale i odpowiedzialność. Cieszymy się, że w muzycznym świecie jest jedność, co motywuje do działania.
Osobiste podziękowania dla Filipa Pobochy, Kuby Skalskiego i Kuby Fury, którzy jeszcze przed launchem opowiedzieli się za naszymi wartościami i postanowili wesprzeć projekt.
Dziennikarz popkulturowy GQ Poland z dekadą doświadczenia w branży. Charakteryzuje go wszechstronność – mimo że od lat kojarzony głównie z muzyką, tworzy także treści lifestyle’owe: o modzie, kinie, motoryzacji czy gamingu. Porusza tematykę związaną z męskością: od psychologii, przez zjawiska społeczne, po self-care.
Wcześniej przez wiele lat był związany z medium newonce, gdzie pełnił funkcję redaktora naczelnego. Obecnie współpracuje również z CLOUT Festival, gdzie odpowiada za komunikację. W przeszłości pisał dla m.in. Going., Noizz, 4the20s, „Aktivist” czy Electronic Beats. Uwielbia wszystko, co związane z Japonią. Jest fanem ambientu, relaksuje go gotowanie, a jego ulubionym napojem jest zielona herbata.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Muzyka
Obywatelka K.L. powraca na scenę Męskiego Grania. Rozmowa z Kasią Lins
To jedyny festiwal, który podjął się promocji polskiej muzyki i sprawił, że jej słuchanie stało się modne. Męskie Granie pokazuje też transgresję miedzy płciami, pozwalając odkryć, że stereotypy rzadko odpowiadają rzeczywistości – mówi nam Kasia Lins.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Muzyka
Vinyl Corner w PRM to coś więcej niż miejsce z płytami
Niektóre miejsca odwiedza się po to, by konkretnie coś tylko kupić, ale są też takie, do których wraca się również dla atmosfery. PRM należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii. Warszawski Concept Store od początku powstał z myślą o ludziach, którzy traktują modę jako element stylu życia, a nie sezonowy trend. To właśnie w tym miejscu równie ważne jak perfekcyjnie skrojona koszula czy limitowane sneakersy są sztuka, design i muzyka. To ta ostatnia odgrywa w przestrzeni PRM wyjątkową rolę.
Muzyka
Otsochodzi wraca z nowym albumem – są pierwsze single!
Jeden z topowych rodzimych artystów zapowiedział płytę i opublikował dwa premierowe utwory z nadchodzącego materiału.
Muzyka
Leon Krześniak przez lata pisał hity dla innych. Dziś opowiada własną historię
Niektórzy muzycy od pierwszego dnia marzą o świetle reflektorów. Inni wolą zostać kilka kroków za sceną. Tam, gdzie rodzą się piosenki. Leon Krześniak przez lata należał do tej drugiej grupy. Dziś aranżuje Orkiestrę Męskie Granie i występuje z własnym materiałem.
Muzyka
Sentymentalny powrót do 2016 – Swae Lee urodzinową gwiazdą klubu Sen
Do Warszawy przyjedzie jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów współczesnego rapu.
Muzyka
Lech Janerka kończy karierę w wielkim stylu
Bas zrobiony z półki na kwiaty, zespół rockowy założony z żoną grającą na wiolonczeli, walka z tremą – kariera Lecha Janerki od początku wymykała się prostym rockandrollowym kliszom. Dziś 74-letni artysta żegna się ze sceną na startującym 16 lipca festiwalu w Jarocinie i wraca pamięcią do czasów zespołu Klaus Mitffoch, pierwszych występów na żywo, Jarocina i tego, co przez lata dawało mu muzyczną krzepę.
Muzyka
Czy nowy album Madonny był skazany na sukces?
Owszem, Instagram już roi się od prześmiewczych rolek, na których najbardziej oddani fani ogłaszają „Confessions II” arcydziełem po kilku sekundach odsłuchu. Trudniej zbyć jednak zgodny ton profesjonalnych recenzji. Nawet krytycy, którzy przez ostatnią dekadę z rosnącym sceptycyzmem przyglądali się kolejnym wcieleniom artystki, dostrzegli w tej płycie coś, czego od dawna u niej brakowało – spokój.
Muzyka
Smolik: „Najlepsze wspomnienia mam z grania na żywo
– Wolę dwudziestu ludzi w małym klubie, którzy naprawdę słuchają, niż tysiąc takich co gadają w trakcie grania – mówi nam Andrzej Smolik, którego pytamy o Męskie Granie, plany na przyszłość i siłę niezależności w muzyce.