PARTNERZY SERWISU
Filmy i seriale
Ulubione filmy 2025 roku
Z roku 2025 zapamiętamy Leonardo DiCaprio w szlafroku, western o pandemii, film grozy o zaginionych dzieciach i Alexandera Skarsgårda w stroju bikera – 2025 rok należał do kina, które nie boi się ryzyka.
Udostępnij

Autor zdjęcia: materiały prasowe, kolaż GQ Poland
Być może 2025 nie był najwybitniejszym rokiem pod względem premier filmowych. Ale i tak pojawiły się tytuły, które przykuły naszą uwagę na tyle, by chcieć o nich rozmawiać jeszcze w grudniu. Przyznajemy – leciały wióry, kiedy wybieraliśmy nasze ulubione zagraniczne produkcje. Po wielu pertraktacjach stworzyliśmy naszą listę.
„Jedna bitwa po drugiej” podgrzewała nasze emocje tak samo jak rewolucyjne zrywy Leonardo DiCaprio rozerotyzowywały Teyanę Taylor. Ari Aster w swoim „Eddingtonie” rozmontowywał konwencję westernu z taką radością, z jaką my ściągaliśmy maseczki po pandemii.
Eksplodowały filmy gatunkowe! „Grzesznicy”, Zniknięcia” i „28 lat później” przypomniały, że horror może mieć serce, mózg i możliwości, by nie tylko straszyć, lecz także mówić coś o kondycji dzisiejszego świata. Wreszcie mocniej zaznaczyli swoją pozycję twórcy tylko flirtujący z Hollywoodem, Norweg Joachim Trier i Irańczyk Jafar Panahi. Na naszej liście jest też jeden debiutant (?).
Filmy żyją wtedy, kiedy oglądamy je z wypiekami na twarzy, kiedy niemal każda scena jest małym trzęsieniem ziemi, a także wtedy, kiedy reżyser próbuje nas przekonać, że właśnie przed naszymi oczami rozgrywa się wielka historia – a my mu wierzymy.
Oto nasze ulubione premiery 2025 roku.
„Eddington”, reż. Ari Aster
Wiecie, dlaczego nowy film Astera spotkał się z tak dużą krytyką? Bo dotychczas żaden tytuł nie oddawał doświadczenia covidu – tego całego absurdu (też myliście zakupy?), paraliżującego strachu i paniki, a także wkurwu i życia w zalewie teorii spiskowych – tak przekonująco. W tej dekonstrukcji westernu po dwóch stronach barykady spotyka się burmistrz (po raz pierwszy dobrze obsadzony na dużym ekranie Pedro Pascal) i szeryf antyszczepionkowiec (perwersyjnie znakomity Joaquin Phoenix). Walczą o rząd dusz. Siłą filmu jest wręcz namacalne poczucie izolacji (czyżby obecna w pamięci emocjonalnej widowni?) w tytułowym Eddington, miasteczku w Nowym Teksasie, które tak naprawdę jest metaforą 2020 roku. Dlatego tak trudno opisać fabułę – to bardziej luźna opowieść o pandemii z prawdziwą rozpierduchą w końcówce. Tak jakby nie było innego wyjścia z covidowego impasu jak tylko zrównanie rzeczywistości z ziemią. Emocjonalna petarda. – Jakub Wojtaszczyk
„Zniknięcia”, reż. Zach Cregger
Kocham Zacha Creggera. Jego „Zniknięcia” to jeden z wygranych 2025 roku: zadowolił entuzjastów horroru i dotarł do mainstreamowej publiki – za sprawą szkatułkowej fabuły, dystansu i autoironii, a także znakomitej obsady. Julia Garner, Amy Madigan, Austin Abrams czy Benedict Wong stworzyli niezwykłe kreacje. Zapomnij o rozdrapywaniu ran lub oklepanych jumpscare’ach. Reżyserski majstersztyk, który za każdym razem ogląda się znakomicie. Tempo, intryga, suspens, a do tego w obrazku wszystko się zgadza. Signature touch filmu to szalona ciotka Gladys, która stała się ikoniczną postacią w momencie pojawienia się na ekranie. Dawać już ten spin-off z pstrokatą wiedźmą na pierwszym planie. – Lech Podhalicz
„Wartość sentymentalna”, reż. Joachim Trier
Na uroczystości rodzinnej uznany reżyser i nieobecny ojciec Gustav Borg (wybitny Stellan Skarsgård) wręcza podarek swojemu kilkuletniemu wnukowi – „Pianistkę” Michaela Hanekego, zachwalając, że dzieciak o kobietach najwięcej nauczy się właśnie z tego filmu. Ten gest – zarówno mocno dziaderski, jak i satyryczny – wiele mówi o bohaterze, który w przeszłości porzucił żonę i dwie córki, Norę i Agnes (wyśmienicie sportretowane przez Renate Reinsve i Ingę Ibsdotter Lilleaas) i poświęcił się karierze. Nic nie wie o rodzicielstwie, mało też o kobiecości, którą traktuje jak wrogie terytorium. Ale to tylko wybieg – bowiem w głębi Borga kryją się stłumione emocje, mroki przeszłości. Przyjdzie mu je przepracowywać wraz z córkami na planie rozliczeniowego filmu, który postanawia nakręcić. W gruncie rzeczy nowy obraz Triera to pochwała rodziny – ze wszystkimi jej trudnościami i wadami. Właśnie w tym tkwi tytułowy sentyment. – Jakub Wojtaszczyk
„28 lat później”, reż. Danny Boyle
Powrót kultowego horroru Danny’ego Boyle’a był obarczony wielkim ryzykiem. Jak ożywić franczyzę po 20 latach bez nachalnego odcinania kuponów, zrobić to świeżo i jednocześnie oddać hołd hitom ery Y2K z Cillianem Murphym. Nie pytajcie jak, ale udało się. I to z nadwyżką. „28 lat później” ma wysokobudżetowy vibe i wygląda znakomicie. Monumentalną narrację przełamuje intymna, osobista historia. Nie mogę narzekać na brak napięcia i skrajnych emocji. Dzieła dopełnia doskonały Ralph Fiennes, który wróci w styczniu w sequelu „Świątynia kości”. Niech to święto miłośników zainfekowanych wirusem zombie się nie kończy! – Lech Podhalicz
„Jedna bitwa po drugiej”, reż. Paul Thomas Anderson
Posłuchajcie – podczas seansu nowego filmu PTA przesiedziałem wbity w fotel, z emocji wykręcając rękę mojego partnera, a przy co drugiej scenie żałowałem, że nie mam pilota, by móc przewinąć i obejrzeć ją jeszcze raz. Czy może być lepsza rekomendacja? Oto słodka jak amerykańskie naleśniki epopeja o grupie samozwańczych rewolucjonistów i rewolucjonistek (wśród nich kradnąca spotlight Teyana Taylor), którzy walczą z systemową opresją, rasizmem, ksenofobią i wszystkim tym, co bierzemy na transparenty podczas kolejnych manifestacji. Być może dlatego „Jedna walka po drugiej” leży tak blisko skóry? Być może jednak chodzi o reżyserię, muzykę (soundtrack roku!) i zdjęcia, które są jak syreny w „Odysei”. Mamią nas i skazują na pewną zgubę – żaden inny film w tym roku nie będzie już tak dobry jak ten. W niemal homerycką podróż udaje się główny bohater (przegenialny Leonardo DiCaprio), wypalony i przepalony trawą eksrewolucjonista, który zamiast ruszyć do walki, woli oglądać ją w telewizorze. Dzieło totalne, a do tego bezczelnie zabawne. – Jakub Wojtaszczyk
„Predator: Strefa zagrożenia”, reż. Dan Trachtenberg
Ten film to park rozrywki. Albo sklep z zabawkami. Dla dorosłych, dla młodszych, dla wszystkich, którzy kochają kino akcji. I niekoniecznie mieli wcześniej do czynienia z franczyzą spod znaku Predatora. Jeśli ktoś ominął „Strefę zagrożenia” w kinie, mogę tylko poklepać po plecach z wyrazami współczucia. Blockbuster idealny, wypełniony akcją od początku do końca. Zaskakujący, z plot twistami, z cheesy humorem, który kompletnie rozmiękczył sztywną powagę poprzednich części. Predator o imieniu Dek zyskał tożsamość i empatię. Zyskał też sympatię publiczności i gigantyczny potencjał na wciągające uniwersum. Całość sygnowana znakiem jakości Dana Trachtenberga, który tchnął w zmurszałą serię nowe życie. Szczerze? Nie mogę się już doczekać kolejnych polowań. – Lech Podhalicz
„To był zwykły wypadek”, reż. Jafar Panahi
Idąc na nowy film Panahiego, warto nic nie wiedzieć, wtedy ekscytację z każdej kolejnej misternie skonstruowanej sceny mamy jak w banku. Ale wiecie co – zarysuję wam fabułę, taka moja praca. Pewnie można odczytać „To był zwykły wypadek” jako alegorię dzisiejszych konfliktów zbrojnych, wszelkich reżimów (komuna się kłania), a także bardziej współcześnie i lokalnie – mocno spolaryzowanego społeczeństwa. Akcja koncentruje się na grupce mężczyzn i kobiet, która uprowadza faceta. Podejrzewają, że może to być ich dawny sadystyczny strażnik więzienny, sługa reżimu. Podróżując samochodem po Teheranie i jego okolicach, porywacze szukają odpowiedniego miejsca na dokonanie zemsty. Co prawda film ma w sobie trochę filozofowania reżysera o kondycji człowieka, na szczęście jednak to przede wszystkim trzymający w napięciu thriller. Panahi, mający za sobą pobyt w więzieniu za krytykę irańskiego reżimu, wykorzystał tu własne doświadczenia oraz historie innych więźniów. Słoik miodu z łyżką goryczy. – Jakub Wojtaszczyk
„Grzesznicy”, reż. Ryan Coogler
W jednej ze scen tego niespodziewanego hitu, rozgrywającego się w latach 30. ubiegłego wieku w tancbudzie w stanie Missisipi dzieje się magia – na parkiecie zostają przywołane przeszłe, teraźniejsze i przyszłe duchy muzyki Czarnych. Nie jest to żadne przepisanie „Opowieści wigilijnej”, tylko monumentalny kolaż najróżniejszych filmowych gatunków, za pomocą których Coogler opowiada o historii rasizmu w Stanach, sile społeczności i sztuce. Co prawda opowiada historię z punktu widzenia obrotnych bliźniaków (z finezją granych przez Michaela B. Jordana), ale to tylko asumpt do pokazania szerszego krajobrazu. Ich świat (i biznes) zostaje zagrożony przez białe wampiry, które wraz z krwią Czarnych przejmują ich kulturową schedę. Brzmi znajomo? „Grzesznicy” to krwawa, seksowna i sensualna jazda bez trzymanki, mająca swój finał w przepięknie rozegranej masakrze. Gruba historia Ameryki z bluesem w tle. – Jakub Wojtaszczyk
„Oddaj ją”, reż. Danny i Michael Philippou
Najbardziej traumatyczny film roku? Bliźniaki Philippou kontynuują horrorowe tour de force po znakomitym „Mów do mnie”. Porażająca, oscarowa rola Sally Hawkins. Niebywały smutek towarzyszący przez cały seans. Jest okultystyczny background, są szokujące, bodyhorrorowe sceny. Pięknie zrealizowany, w duchu współczesnego kina grozy. To dogłębna analiza traumy, o czym pisałem szerzej w tekście dotyczącym elevated horrorów: „Ciężko sobie wyobrazić, jak reżysersko można pójść dalej w brutalnej analizie wewnętrznego żalu, smutku i emocjonalnego rozpadu”. Odpal, jeśli lubisz: „Hereditary: Dziedzictwo”, „Babadook”, lub cenisz klasykę: „Omen” czy „Dziecko Rosemary”. – Lech Podhalicz
„Pillon”, reż. Harry Lighton
Oto przed nami pierwszy gejowski rom-com, który z wyczuciem i żartem opowiada o BDSM-ie. Niech się schowa Nicole Kidman i Harris Dickinson z ich mdłym „Babygirl”! Oto biker (Alexander Skarsgård) w skórzanej stylówie i jego „psiak” (Harry Melling) rozgrzewają widownię do czerwoności. Film eksploruje tematy dominacji, uległości i emocjonalnej gry między bohaterami. Jednocześnie ani na moment nie przestaje być do granic szczery, wzruszający i niepoprawnie zabawny, jak na sprawną komedię romantyczną przystało. Z perspektywy polskiego poletka film Lightona wygląda jak objawienie. Bowiem reżyser idzie krok dalej w portretowaniu gejowskiej relacji in general. Nie stosuje upupiających queerów narracji o ich coming outach i docieraniu do własnej tożsamości (z czym najczęściej kojarzą się tęczowe historie). Postuluje odkrycie tego, co nas kręci i co nas podnieca. To uniwersalnie uwalniające, niezależnie od orientacji. – Jakub Wojtaszczyk
Więcej w tym temacie:
- „Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]
- „Wędrówka na północ” – cichy buntownik we wrzeszczącym świecie
- Czy Paul Anthony Kelly to najbardziej stylowy aktor nowego pokolenia?
- Foto-pamiętnik Leny Góry z warszawskiej premiery „Erupcji”
- Odszedł Krzysztof Piesiewicz. Dokładnie w dniu premiery filmu „Historie równoległe”, który bez niego by nie powstał
- Czy to będzie najbardziej polityczne Cannes od lat? Demi Moore, Park Chan-wook, sztuczna inteligencja i wielki powrót magii kina
Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.
Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.
Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.
Dziennikarz popkulturowy GQ Poland z dekadą doświadczenia w branży. Charakteryzuje go wszechstronność – mimo że od lat kojarzony głównie z muzyką, tworzy także treści lifestyle’owe: o modzie, kinie, motoryzacji czy gamingu. Porusza tematykę związaną z męskością: od psychologii, przez zjawiska społeczne, po self-care.
Wcześniej przez wiele lat był związany z medium newonce, gdzie pełnił funkcję redaktora naczelnego. Obecnie współpracuje również z CLOUT Festival, gdzie odpowiada za komunikację. W przeszłości pisał dla m.in. Going., Noizz, 4the20s, „Aktivist” czy Electronic Beats. Uwielbia wszystko, co związane z Japonią. Jest fanem ambientu, relaksuje go gotowanie, a jego ulubionym napojem jest zielona herbata.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Filmy i seriale
Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota
Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.
Filmy i seriale
Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV
Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.
Filmy i seriale
„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]
Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.
Filmy i seriale
Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach
Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.
Filmy i seriale
Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent
Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.
Filmy i seriale
Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy
Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.
Filmy i seriale
Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video
Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.
Filmy i seriale
„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń
Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.