PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

MENU

PARTNERZY SERWISU

apartpl PKO BP Logo

Filmy i seriale

Jak film, który nikogo nie interesuje, stał się najbardziej kasowy na świecie

Film, za którym nikt nie tęskni, stał się najbardziej kasowym widowiskiem świata. „Avatar” to kinowy miraż: zachwyca na chwilę i znika, a reżyser liczy zyski.

Udostępnij

Jak film, który nikogo nie interesuje, stał się najbardziej kasowy na świecie

Autor zdjęcia: materiały prasowe Disney

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA
30.12.2025

Co potrzeba, by film stał się kultowym klasykiem? Na pewno dialogi, które zapadają w pamięć (patrz:  „Pulp Fiction”). Bohaterowie i bohaterki, za którymi idziemy jak w ogień (patrz: „Gwiezdne wojny”). Ważna jest fabularna głębia, zarówno angażująca, jak i nietuzinkowa (patrz: „Big Lebowski”). W dzisiejszej kulturze status kultowego cementuje też remiksowanie i tworzenie memów na bazie scen czy aktorów (Adam Sandler w „Nieoszlifowanych diamentach”, Ryan Gosling w „Barbie”, Arnold Schwarzenegger w „Terminatorze”).

Czy sukces kasowy jest wymagany? Na pewno się przydaje. Sam zaś mogę wymienić na pęczki tytułów („Fight Club”, „Śmiertelne zauroczenie”, „The Rocky Horror Picture Show”), które poległy w box office, ale z czasem dorobiły się korony z napisem „cult classic”.
 

Twórca samych hitów

Na pewno kasę zarobiły kolejne części „Avatara” Jamesa Camerona. Zresztą reżyser stoi na progu bezprecedensowego rekordu box office. Ma już na koncie trzy filmy, które przekroczyły miliard dolarów przychodów (do dwóch pierwszych należy doliczyć „Titanica”), oraz czwarty, „Avatar: Ogień i popiół” z 2025 roku, zbliżający się do tego pułapu.

Jednak to opowieść o zatonięciu najsłynniejszego transatlantyku bardziej można zaliczyć do kultowej (scena na dziobie statku z Leo i Kate? Hello!) niż kolejne przygody wielgachnych niebieskich kosmitów, których planetę chcą eksploatować Ziemianie i Ziemianki. Dlaczego? Franczyzie brak cytatów powtarzanych po wielokroć przez fanów i fanki. Na Halloween żaden rodzic nie przebiera też dziecka za półnagiego stwora z obcej planety. W remiksowaniu również posucha. Nie ma łagodnego wyśmiewania, tylko dość brutalne wytykanie krindżu (jak w pamiętny skeczu SNL-a z Goslingiem w roli głównej).

„Avatar” nigdy nie przesiąkł do popkultury na tyle, by stać się jej naturalnym elementem – nie krąży w obiegu jak inne obrazy SF. Zamiast tego funkcjonuje głównie jako olśniewający technologiczny pokaz siły: film, który ogląda się z rozdziawioną szczęką, a po wyjściu z kina, szybko się o nim zapomina. To też prężenie muskułów przez samego Camerona. Reżyser kręci, bo chce, bo może i dostaje na to baksy.
 

Co mówią znawcy?

Jednocześnie ekonomiści, ekonomistki kina przekonują, że James Cameron w 2009 roku, czyli wraz z premierą „Avatara”, odkrył niezwykłą formułę. Stworzył widowisko tak uniwersalne, że działa równie skutecznie niezależnie od języka, kultury czy szerokości geograficznej (wiadomo: szowinizm, rasizm i efekty specjalne wszędzie przejdą). 13 lat później, gdy premierę miał „Avatar: Istota wody”, zadziałała przynęta „jeszcze lepszych efektów specjalnych”. W konsekwencji obraz zarobił 2,3 mld dolarów. Co prawda najnowszy film z serii „Ogień i popiół”, nie przekroczył jeszcze 1 mld dolarów, ale konsekwentnie pnie się w górę. Znawcy i znawczynie branży są pewni, że Cameron pobije rekord, którego żaden reżyser nigdy wcześniej nie osiągnął.

Wydaje mi się, że „Avatar” jest traktowany  jako wydarzenie, albo kinowa wersja przejażdżki kolejką górską. Kupujemy bilet na trzygodzinną (z hakiem) intensywną, przyprawiającą o zawrót głowy, ale ogólnie nic niewnoszącą do naszego życia, przygodę. My mamy immersyjną (choć dla mnie wątpliwą) przyjemność, a James Cameron pełny portfel. 

Więcej w tym temacie:

Jakub_Wojtaszczyk_GQ_RAMKA

Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.

Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.

Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.

Czytaj więcej

ARTYKUŁ PARTNERSKI KA518830_Peugeot_HighRes Light

Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota

Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.

"Katastrofa w duecie": Marcin Dorociński i Ryan Reynolds w jednym filmie

Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV

Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.

Matt Damon i Zendaya w filmie „Odyseja”

„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]

Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach

Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.

„Jedyna” zdobyła wiele nominacji do Emmy

Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent

Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.

Oto najlepsze seriale 2026 roku

Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy

Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.

„Projekt Hail Mary” to nowość na Amazon Prime Video

Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video

Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.

„Wielki Łuk” to film oparty na faktach

„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń

Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.