PARTNERZY SERWISU
Filmy i seriale
Czy Hollywood zaliczy „Dunesday”?
Przed nami premiery „Avengers: Doomsday” i trzeciej odsłony „Diuny”. Producenci marzą o sukcesie „Barbie” i „Oppenheimera”. Czy jest na to szansa?
Udostępnij

Autor zdjęcia: materiały prasowe, kolaż GQ Poland
Hollywood od kilku lat pogrąża się w coraz większym kryzysie. Od strajku różnych sektorów branży filmowej, przez strach wywołany przez sztuczną inteligencję i wykorzystywanie jej przy produkcji kolejnych obrazów, kolejne skandale, po – wreszcie! – duże kłopoty finansowe (słowem: filmy się nie sprzedają, a widownia nie wali do kin drzwiami i oknami). Nic dziwnego, że producenci i producentki marzą nie tylko o zmianie sytuacji (jeżeli taka jest w ogóle możliwa – przecież zmiany mogą być nieodwracalne), co chociaż chwili oddechu, odstępstwa od normy.
Zdaje się, że największym marzeniem jest powtórzenie momentu dziejowego, który historycy i historyczki filmu nazywają „Barbenheimerem”. Był to fenomen, w którym dwa filmy, „Barbie” Grety Gerwig i „Oppenheimer” Christophera Nolana, pobiły rekord box office’u po jednoczesnej premierze 21 lipca 2023 roku. Sieć zalały memy, rynek – gadżety, a widownia była zapełniona po brzegi, częściowo przez osoby, które przebrały się (głównie) za najpopularniejsze lalki świata. Niewątpliwie było to jednym z – jak nie jedynym! – największych filmowych wydarzeń XXI wieku.
Zróbcie mi „Barbenheimer”!
Widzę te spotkania na szczycie hollywoodzkich szych, którzy na szczycie listy swoich celów umieszczają: zróbcie mi „Barbenheimer”! Nie jest to takie proste. Co nie oznacza, że niewykonalne. Stąd też kolejne szumne zapowiedzi podobnych fenomenów (mówiono chociażby o „Glicked”, czyli połączeniu – trzeba to powiedzieć: filmowego chłamu – „Gladiatora II” i „Wicked I”), które de facto brzmią jak próba zaklinania rzeczywistości.
W tym roku przed nami kolejna próba odrodzenia legendy. Spece wieszczą „Dunesday”. Co kryje się za tą chwytliwą nazwą? „Diuna: część trzecia” (ang. „Dune: Part Three”) Denisa Villeneuve’a i „Avengers: Doomsday” braci Russo. Pierwsza to kontynuacja niezłych ekranizacji książek Franka Herberta z białym zbawcą, dosiadającym wielkiego robaka. Druga to kolejna próba Marvela, by udowodnić, że komiksowi superbohaterowie i superbohaterki jeszcze coś znaczą w (prawdziwym) świecie ogarniętym wojnami i klęskami żywiołowymi, w którym prawdziwych herosów i herosek ze świecą szukać.
Skok w przyszłość
Oba obrazy ma łączyć nie tylko rozmach, wielkie efekty specjalne, lecz także nazwiska zarówno przed, jak i za kamerą. W fabule „Diuny” i „Doomsdaya” ma też wydarzyć się przeskok czasowy w kontekście poprzednich odsłon. Co w przypadku „Avengersów” brzmi tylko trochę zabawnie. Tak jakby franczyza mocno chciałaby odseparować się od odnoszących (sukcesywnie) coraz to gorsze wyniki frekwencyjne, kasowe i krytyczne.
Zatem: „Dunesday”. Czy ma szansę się powieść? Tak naprawdę dowiemy się 18 grudnia 2026 roku, kiedy zapowiedziano premierę obu filmów. Jednak nawet po pobieżnym przyjrzeniu się oczekiwaniom w necie łatwo stwierdzić, że emocje są raczej chłodne.
Kolejna odsłona Marvela leci na oparach i szumnie ogłaszanych powrotach (Chris Evans i Robert Downey Jr., pierwszy cast „X-Menów”), co ma przymilić się do żelaznego zastępu fanów i fanek, ale wygląda jak wołanie o pomoc. Czy tylko ja mam wrażenie, że raczej zwiastuje się klęskę? Nadzieja już dawno umarła.
Z kolei „Diuna” ma oddaną widownią i zaplecze dobrych krytycznych reakcji, do tego fetowanego reżysera i gorącą obsadę (Timothée Chalamet!). Czekamy na powtórzenie immersyjnego doświadczenia, które zagwarantowała nam „dwójka” franczyzy. Czy Villeneuve dowiezie? To raczej pewne.
Czy z tych dwóch zupełnie innych energii ma szansę powstać kulturowy fenomen? Marnie to widzę. „Barbenheimer” nie wydarzył się przez przypadek. To nie był kaprys internetu ani chwilowa zbitka memów, tylko idealna burza złożona z dwóch bardzo konkretnych zjawisk. Po pierwsze: Christopher Nolan i Greta Gerwig to dziś marki same w sobie. Ich nazwiska działają szerzej – ludzie kochają (ja nie) „Incepcję”, a nawet (ja nie!) „Teneta” reżysera; uwielbiają „Lady Bird”, a nawet (wspaniałe) „Małe kobietki” reżyserki. Villeneuve – mimo bardzo dobrych filmów – nie jest aż tak szanowany. O braciach Russo za wiele nie da się powiedzieć, prócz tego, że niegdyś rozbili bank kolejnymi „Avengersami”.
Zarówno „Diuna”, jak i „Doomsday” będą walczyć o podobne osoby fanowskie, głównie miłujące SF. „Barbie” i „Oppenheimer” nie walczyły o tę samą publiczność. One się nawzajem napędzały. Obietnica była prosta i kusząca: jednego dnia można przeżyć dwa zupełnie różne, ale równie intensywne filmowe doświadczenia. To zrobiło swoje!
Drugi element układanki był jeszcze bardziej nośny: te filmy nie mogły być od siebie dalsze. Plastikowa ikona popkultury potraktowana z autorskim rozmachem spotkała się w tym samym momencie z monumentalną biografią kolesia, który wymyślił bombę atomową. Ogromny kontrast aż prosił się o porównania.
Tymczasem „Diuna” może i zdobędzie uznanie widowni i krytyków, krytyczek, a także zarobi krocie. Liczę na to. Jeżeli jednak nowa odsłona Marvela okaże się tylko niezła (lub marna), trudno będzie o przecinającą się promocję. Po co być utożsamianym z czymś, co może tylko ci zaszkodzić? Lepiej iść po swoje. Samemu.
Więcej w tym temacie:
- „Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]
- Magic: The Gathering – karty za miliony dla milionów
- „Wędrówka na północ” – cichy buntownik we wrzeszczącym świecie
- „Ród smoka”: Olivia Cooke i Fabien Frankel zdradzają, co czeka Alicent i Cole’a
- Czy Paul Anthony Kelly to najbardziej stylowy aktor nowego pokolenia?
- Foto-pamiętnik Leny Góry z warszawskiej premiery „Erupcji”
Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.
Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.
Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Filmy i seriale
Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota
Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.
Filmy i seriale
Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV
Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.
Filmy i seriale
„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]
Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.
Filmy i seriale
Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach
Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.
Filmy i seriale
Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent
Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.
Filmy i seriale
Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy
Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.
Filmy i seriale
Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video
Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.
Filmy i seriale
„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń
Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.