Stan mody męskiej 2026: dokąd zmierza garderoba mężczyzn?
PARTNERZY SERWISU
Trendy i zjawiska
Stan mody męskiej 2026: dokąd zmierza garderoba mężczyzn?
W świecie mody zdominowanym przez algorytmy, spadki sprzedaży i inflację znaczeń moda męska porusza się w innym tempie. Wolniej, ciszej i z większym przywiązaniem do rzemiosła, jakości oraz sensu. Na początku 2026 roku to właśnie ona coraz częściej ujawnia nastroje społeczne, redefiniuje męskość i pokazuje, że ubranie wciąż może być nośnikiem treści, a nie tylko produktem.
Udostępnij

Autor zdjęcia: Getty Images, kolaż GQ Poland
Moda to zdecydowanie więcej niż ubrania i warstwa estetyczna, którą widzimy na końcu procesu. Jest odzwierciedleniem potrzeb, nastrojów społecznych, historii, a to dzięki zaledwie kilku elementom jest w stanie powiedzieć nam więcej, niż można by przypuszczać. Moda wychodzi z pragmatycznego punktu widzenia, ale jest jednym z najlepszych narzędzi, które może pokazać zmiany niewycelowane wyłącznie w jednostkę. Branża, jak wynika z raportu The Business of Fashion oraz McKinsey, nie ma łatwo. W 2025 roku odnotowała kolejne spadki zainteresowania czy sprzedaży, a luksus dopiero powoli walczy o odbicie.
Jak zatem ma się segment mody męskiej? Tu rzeczywistość jawi się w nieco bardziej optymistycznych barwach. W grudniu 2024 roku Statista zapowiadało, że w 2025 roku przychody na światowym rynku odzieży męskiej wyniosą aż 590,51 mld dolarów. Jednocześnie prognozuje się, że rynek ten będzie się rozwijał w średnim tempie 2,72% rocznie do 2029 roku. A w samym tylko nadchodzącym roku wzrośnie o 1,7%.
– Światowy rynek odzieżowy w 2025 roku jest szacowany na blisko 1,8 bln dolarów. Z tego mniej więcej 1 bln dolarów przypada na modę damską, a moda męska generuje około 550–600 mld dolarów. To oznacza, że stanowi ona około 60% wartości rynku mody damskiej. To bardzo ważne, bo pokazuje, że choć branża mody męskiej jest mniejsza, to nie jest marginalna. Nie mówimy tu o segmencie kilkukrotnie mniejszym, lecz o ogromnym rynku, który jednak rzadko bywa osobno analizowany – zauważa ekspert i badacz mody Rafał Reif.
Hanan Besovic, krytyk mody prowadzący konto @ideservecouture na Instagramie, również podkreśla wzmożone zainteresowanie tą częścią rynku. – Mężczyźni zdają sobie sprawę, że moda stanowi ważną część ich osobowości i sposobu, w jaki się prezentują, teraz bardziej niż kiedykolwiek. Być może nie są pasjonatami mody do tego stopnia jak innych form rozrywki, ale dzięki ciągłemu promowaniu jej w mediach społecznościowych uważam, że są nią bardziej zainteresowani niż kiedykolwiek wcześniej.
Ubrania to nie wszystko
Reif, autor książki „MA. Pomiędzy ubraniem a ciałem. Historia współczesnej mody japońskiej”, zauważa, że jest to rynek, który rośnie szybciej niż moda damska, a jako kolejny obszar zmian wskazuje biżuterię oraz szeroko pojęty segment beauty. Ten, choć w Polsce jeszcze raczkuje, podbija zachodnie trendy sprzedażowe i doskonale wpisuje się w nurt longevity, któremu będą poświęcone nadchodzące miesiące.
Według danych Polaris Market Research tylko w Europie wartość rynku męskiej biżuterii szacuje się na 6,72 mld dolarów, a jej wzrost przewiduje się nawet na poziomie 9% do 2032 roku. Jak porównuje Reif, segment mody luksusowej w nadchodzących latach ma się powiększyć jedynie o 2%.
– Mężczyźni coraz chętniej noszą biżuterię – od klasycznych zegarków, przez bransolety, aż po znacznie bardziej wyrafinowane formy. Widać to zarówno w kulturze hip-hopowej, jak i wśród twórców popkultury. Pharrell Williams uruchomił linię biżuterii dla Tiffany & Co. Frank Ocean stworzył markę Homer z bardzo konsekwentną estetyką. To pokazuje, że biżuteria przestała być dodatkiem marginalnym – stała się pełnoprawnym elementem męskiej tożsamości – zauważa.
Julia Strużycka, współzałożycielka Office for Development i trendhunterka, podkreśla, że to w zegarkach moda męska „zamyka” kody kulturowe po to, by w pozornie dyskretny sposób mówić o sile czy statusie. – Zegarek komunikuje wszystko. Marka zegarka jest związana z określonym stylem życia. Inaczej funkcjonuje Patek Philippe, inaczej Audemars Piguet. To są natychmiast czytelne sygnały. Nie wiem, czy można to porównać do torebek u kobiet, bo ten język w modzie damskiej został w ostatnim czasie bardzo spłaszczony. Nawet ikoniczne modele, jak Kelly Bag Hermèsa, straciły swój pierwotny sens i powab w wyniku instagramowej sztafety organizowanej przez influencerki.
Męska moda „po godzinach”
Jak zauważa Reif, przez lata menswear definiowano przez pryzmat stylu formalnego, wtłoczonego w określone ramy. Po drugiej stronie spektrum funkcjonowała odzież sportowa, nierozerwalnie związana z aktywnością fizyczną. Wszystko, co jest „pomiędzy”, długo pozostawało poza kręgiem zainteresowania, szczególnie mainstreamu. Oddech wolności zaoferował streetwear, który – jak zauważa ekspert – począwszy od pierwszej dekady XXI wieku, sukcesywnie nabierał na znaczeniu i ewoluował, by w końcu stać się „autonomiczną kategorią mody męskiej”.
– Streetwear wypełnił lukę między formalem a sportem: nie był ubiorem do biura, ale też nie był odzieżą stricte domową czy treningową. To był strój „na wyjście”, życie towarzyskie, codzienność. Momentem przełomowym był dla niego rozwój w segmencie luksusowym – od mniej więcej 2008 roku, kiedy estetyka hip-hopowa i uliczna zaczęły przenikać do największych domów mody. Wówczas Riccardo Tisci stał się odpowiedzialny również za linię męską domu mody Givenchy, w którym był głównym projektantem. Nie przeszkodziły mu kontrowersje wokół estetycznych eksperymentów, rebrandingów i wprowadzania logotypów. Streetwear stał się globalnym językiem mody męskiej – opowiada.
Nie bez znaczenia jest też outdoor, który jest inspiracją dla znaczącej liczby bieżących trendów. Julia Strużycka podkreśla, że przemawia przez niego zew i autentyczność, które połączone z funkcjonalnością stają się przepisem na sukces. Ramdane Touhami podróżuje po całym świecie, wynajdując najwspanialsze niszowe i specjalistyczne marki outdoorowe do swojego sklepu Words, Sounds, Colors & Shapes. Loro Piana tworzy kolekcje inspirowane aktywnością w terenie – w wypadku tej marki daje się zauważyć wachlarz propozycji soczystych storytellingowo, począwszy od angielskich arystokratów, a na argentyńskich gauchos czy australijskich droverach kończąc – luksusowe brandy selektywnie reinterpretują funkcjonalność. Sport przestaje być performance’em, a staje się sztuką bycia razem – wspólnego biegania, rytuału, przyjemności. I oczywiście aspiracji.
– Marki takie jak Lemaire czy Wales Bonner pokazują sylwetki „z życia wzięte”. Tworzą oczywiście wyrafinowaną i precyzyjnie warstwowaną opowieść, ale o realnych postaciach. Fascynuje mnie też szczególnie pokolenie mężczyzn projektantów z gatunku „quiet/emotional sartorialism”, tj. Umit Benan, Max Thomas Sanderson czy Saman Amel. Każdy z nich ma wyrazisty wizerunek i buduje własny język projektowy – od miękkiego śródziemnomorskiego krawiectwa, przez paryski Slow Stitch®, po sensualne, niejednoznaczne płciowo sylwetki z londyńskiego Savile Row. Widać w tym ogromną miłość do rzemiosła, do procesu, do treści. Tkanina, jej kolor, miękkości i wykończenia mają naprawdę tu coś do opowiedzenia. Do tego dochodzą gramatury, faktury, długości, szerokości, proporcje – liczba wyborów, które musi podjąć mężczyzna, by wyglądać dobrze, jest nieporównywalna z tym, co szyje się dziś dla kobiet. Mimo że moda jest wielkim biznesem, mam poczucie, że w tej męskiej wciąż jesteśmy bliżej miłości niż słupków, i to dla mnie jest jej największa wartość. Wymaga ona kompetencji i pasji, a nie tylko popularnej dziś w żargonie – inspiracji – zauważa ekspertka.
Besovic nieco bardziej krytycznie podchodzi do tematu, ale zaznacza, że „jest kilka marek, choć jest ich niewiele, które robią coś interesującego”. – Myślę, że bardzo ciekawa jest moda marki Saint Laurent. Kilka lat temu zaprezentowała ona kobiece podejście do mody męskiej, które zdominowało wybiegi i czerwone dywany. Obecnie mamy również markę Dior, która jest niezwykle nowoczesna, łączy historię domu mody z najnowszymi trendami ulicznymi – mówi.
W pogoni za jakością
Rynki mody damskiej i męskiej funkcjonują w zupełnie innym tempie. Są na wskroś inne, a każdy z nich niejako rządzi się własnymi prawami.
– Gdybym miała opisać modę męską trzema słowami, byłyby to: spokój, konsekwencja i nonszalancja – wymienia Julia Strużycka. – Dwie pierwsze cechy są w energii wręcz archetypowo męskie. Wszystko jest bardziej osadzone, stabilne, przemyślane w czasie. W modzie damskiej wiele z tych wartości przestało mieć znaczenie, bo ogromny nacisk kładzie się na sylwetkę, ekspozycję ciała, formę, która często ma je podkreślać lub modelować. Moda męska opiera się z kolei na wiedzy i praktyce wyborów. Dyskrecji. To nie jest świat, który w całości poddaje się trendom – opowiada i dodaje, że jednocześnie wyzbywa się on sezonowości i na nowo przebiera w rozmaitych miękkościach, niuansach.
– Myślę, że to wszystko wiąże się z czymś znacznie głębszym – z tym, co coraz częściej określa się mianem positive masculinity. Nie chodzi o redefinicję męskości, ale o jej tonowanie. Mężczyźni nie chcą już być „bardziej” – silniejsi, dominujący, głośniejsi. Chcą być spójni, kompetentni, niewymuszeni.
Besovic podkreśla, że męska garderoba powoli ewoluuje w kierunku większego wyzwolenia i bezpłciowości. – Bardzo interesujący jest fakt, że odzież męska jest obecnie kupowana nawet przez kobiety. W erze oversize'owych ubrań i stylu „boyfriend” kobiety dostrzegają kolejną okazję do stworzenia niesamowitego wyglądu, który niekoniecznie należy do jednej płci. Na przykład jeśli spojrzeć na Louis Vuitton, akcesoria Pharrella, to okazuje się, że te torby nie są przeznaczone tylko dla kobiet. Torba Speedy, którą on przeprojektował, może być noszona przez każdego.
Moda męska unaocznia nam to, co damska niejako straciła z pola widzenia, goniąc za rytmem dyktowanym przez social media, algorytmy i wskaźniki KPI. Jakość ubraliśmy w hasło „quiet luxury”, prostotę i minimalizm w „clean girl aesthetic”. Męska moda nie potrzebowała sloganów. Wystarczył przemawiający przez nią pragmatyzm, którego charakter doskonale oddaje japoński rynek.
– Dlaczego Japonia potrafi dobrze to robić? Bo mężczyźni funkcjonują tam w bardzo formalnym dress codzie zawodowym. Garnitur, krawat, biała koszula – tu ciężko o alternatywę. Moda pozazawodowa staje się więc przestrzenią ekspresji, jakości i estetyki. Wymownym sygnałem jest też fakt, że nagrodę LVMH Prize 2025 zdobył japoński projektant mody męskiej – Soshi Otsuki – za kolekcję garniturów inspirowanych Tokio lat 80. i dzielnicą Ginza. To bardzo wyraźnie pokazuje, jak jest istotny i dziś rozwinięty ten segment – podkreśla doradca w dziedzinie biznesu i technologii w modzie.
To, jak dodaje, jest też jedną z mocniejszych składowych globalnego sukcesu sieci Uniqlo. – To świetny przykład marki, która nie opiera się na trendach, ale jasno zdefiniowanej bazie garderoby. Mamy też streetwear, jak BAPE czy Human Made, marki rzemieślnicze jak Kapital, luksusowe brandy jak Visvim, inspiracje kulturą rdzenną, militariami, sportem. To segment premium i luksusu męskiego, który w polskim wydaniu praktycznie nie istnieje – zauważa Reif.
Na polskim poletku
Jak zauważa Strużycka, dziś art directorka, kiedyś związana przez lata z globalną firmą prognozującą trendy – WGSN, przez długi czas mężczyźni w Polsce nie mieli rzetelnych źródeł, z których mogliby czerpać inspiracje czy rozwijać swoją wrażliwość wizualną. Brakowało narzędzi, punktów odniesienia, a nawet słownictwa, które lepiej pozwalałoby nakreślić potrzeby lub niuanse, o których jest moda. – W Polsce ten język był przez dekady przerywany, a PRL i jego estetyczne kody skutecznie wymazały wiele przedwojennych tradycji. A przecież przed wojną Warszawa była „Paryżem wschodu” nie tylko z powodu wspaniałej architektury, lecz także ze względu na modę męską. Mało kto dziś o tym mówi.
Dla Rafała Reifa świetnym wyznacznikiem stanu mody męskiej w Polsce jest brak rodzimych marek luksusowych. Jak podkreśla, mimo sukcesywnego powrotu krawiectwa wciąż ciężko o lokalną alternatywę dla zagranicznych domów mody. – Mimo że Polska jest jedną z największych gospodarek świata, nie mamy ani jednej męskiej marki premium lub luksusowej o międzynarodowym znaczeniu. Polskie marki garniturowe, nawet jeśli aspirują do wyższych segmentów, to wciąż operują głównie na bardzo klasycznych konstrukcjach ubrań i często mieszanych materiałach, co według globalnych standardów nie plasuje ich w kategorii premium.
Z czego to wynika? Badacz mody stawia tezę, że to wcale nie kwestia popytu. Jak zauważa, wielu mężczyzn w Polsce jest gotowych inwestować w luksusową modę, ale wielu z nich robi to za granicą. Ich konsumenckie aspiracje nie są zagospodarowane lokalnie. – Być może projektanci nie wierzą w polskiego mężczyznę jako klienta luksusu, a być może mężczyźni nie znajdują w polskich markach narracji, która odpowiadałaby ich bardziej wyrafinowanym potrzebom – zastanawia się ekspert. – Historyczne marki trudno jest przesunąć w stronę luksusu, a nowych – wciąż brakuje. To luka, która w mojej opinii pozostaje jednym z największych niewykorzystanych potencjałów polskiego rynku mody – sugeruje.
Strużycka dodaje, że z roku na rok zmiany są widoczne coraz lepiej, a mężczyźni w Polsce mocno zwracają uwagę na swoje wybory. Zdecydowanie większą uwagę przywiązują do ubioru czy dbania o siebie. Jednocześnie w ramach przykładu trendhunterka poleca instagramowe konto Antona Maski @antonmasko – mieszkańca Warszawy w wyjątkowo ciekawy sposób bawiącego się włoską sprezzaturą, jednocześnie przypominającego na każdym kroku, że „dżentelmeństwo” oraz elegancja to nie tylko ubiór, lecz także savoir-faire.
– Mężczyźni stają się bardziej wymagający. Kiedy już się czymś zainteresują, wchodzą w temat bardzo głęboko. Mamy świetne tradycje krawieckie: kultowe atelier Zaremby, Tadeusza Kierepkę, Janusza Bielenię czy Wojtka Haratyka, rozwijającego nowocześniejszy dandy look. Mamy przedwojenną historię Próchnika czy powojenną Bytomia, Wólczanki i Vistuli. Te marki odbudowują swoją pozycję, ale krawiectwo nadal jest u nas niszowe i elitarne – mówi, a po lekcję męskiej mody w praktyce odsyła do archiwów zdjęć rodzinnych i dobrych lumpeksów, które porównuje do muzeów i uważa za najlepsze praktyczne świadectwo dobrej mody. – Są wspaniałym źródłem wiedzy o materiałach, konstrukcjach, dawnych proporcjach. Często można tam znaleźć tkaniny lepszej jakości niż w wielu współczesnych sklepach luksusowych, które zresztą mają również second-handy na oku. – Często niektóre z zagranicznych luksusowych marek, z którymi pracujemy, korzystają z naszej usługi vintage research, która wspiera projektantów i dostarcza im ciekawych rozwiązań konstrukcyjnych przy pracy nad kolekcjami – tłumaczy.
– Przez lata moda była w Polsce traktowana sardonicznie – jako coś próżnego, narcystycznego, niepotrzebnego. „Wyfiokować”, „odsztafirować”, „odpicować” – to tylko wybiórcze przykłady ze słownika, które podkreślają to, jak w rozumieniu wielu z nas to nadal fanaberia i przejaw narcyzmu, a nie fascynujący język służący intencyjnej ekspresji siebie. Dziś sztuka ubioru powolnymi krokami wraca na swoje miejsce do obiegu kulturowego. Muzea dzięki wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zaczynają kupować i archiwizować kolekcje projektantów, pojawiają się wystawy, dotacje, rozmowa wyraźnie zaczyna pączkować. Język mody w Polsce nadal jest zapomniany i ubogi, zwłaszcza w kontekście męskim często nie znamy podstawowych słów opisujących ubiór, ale traktuję to jako pole do ogromnej pracy i rozwoju. Moda w końcu staje się przestrzenią, którą się fascynujemy, którą chcemy się interesować nie tylko na ekranie smartfona, lecz także we własnym życiu – wyjaśnia Strużycka.
Perspektywy na przyszłość? Te, jak prognozuje twórca profilu @ideservecouture, będą leżeć w kreatywności. – Moda męska jest bardzo trudna do przebicia, ale kiedy znajdziesz swoich klientów, wszystko jest gotowe. Jeśli spojrzeć np. na Ricka Owensa, ma on wiernych fanów, ponieważ jego klienci dobrze reagują na wszystko, co pokazuje na wybiegu i w sklepach. Myślę, że ludzie chcą nieco więcej kreatywności i indywidualizmu. Mężczyźni nadal czują potrzebę się wyróżniać. Ale jeśli nie chcą „wyłamywać się z tłumu”, istnieje wiele marek, które oferują im ubrania pozwalające „wtopić się w tłum”. Moda męska jest obecnie bardziej zróżnicowana niż kiedykolwiek wcześniej i uważam, że to wspaniała rzecz – diagnozuje Hanan Besovic.
Więcej w tym temacie:
- Męski debiut Simone Rocha: mężczyzna, który zostaje w domu
- Biała koszula, opalenizna i aura. Hervé Renard to osobna kategoria stylu
- Zdrowy facet to lepszy partner. Kilka rzeczy, które warto zrobić nie tylko z okazji Tygodnia Zdrowia Mężczyzn
- Cichy faworyt mundialu? Podręczne torby piłkarzy
- Fakemink ubiera się w Gucci. Artysta jest uosobieniem nowego kierunku marki
- Biżuteria, panterka i łzy szczęścia. Najbardziej stylowe momenty tegorocznego mundialu
Dziennikarka związana z licznymi polskimi redakcjami. Regularnie publikuje w serwisie internetowym Vogue Polska, prowadzi dział mody magazynu „K Mag”. Od lat pisze dla portali wydawnictwa Ringier Axel Springer Polska (Onet, Noizz, Business Insider). Absolwentka London College of Fashion. Nie lubi się ograniczać, dlatego poza modą oddaje się tematyce społecznej, relacyjnej, a także kulinarnej i podróżniczej. Często porusza kwestie dotyczące pokolenia Z, którego sama jest przedstawicielką. Po godzinach oddaje się eksperymentom w kuchni, lepi ceramikę i planuje kolejne wyjazdy, w których odnajduje inspiracje nie tylko do zawodowej działalności.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Trendy i zjawiska
Band tee jako mocna waluta
Jeszcze jakiś czas temu koszulka zespołu była tylko (i aż) pamiątką z koncertu, dziś to jedna z najtwardszych walut popkultury i fundament przetrwania branży muzycznej. Merch stał się fenomenem, w którym autentyczność subkultury spotyka się z bezwzględnym biznesem i rynkiem kolekcjonerskim wartym miliony dolarów.
Trendy i zjawiska
Najlepszy Ralph Lauren od lat? Pokaz w Mediolanie zachwycił nie tylko ubraniami
Ralph Lauren rozpoczął mediolański tydzień mody męskiej pokazem, który przypomniał, dlaczego jego estetyka od dekad pozostaje aktualna. Kolekcja wiosna-lato 2027 łączy luksusowe krawiectwo z użytkowym charakterem i imponuje dbałością o detale.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Trendy i zjawiska
Denim, vintage i potrzeba wyrazu. Moda tego lata na Primavera Sound
Festiwale muzyczne od dawna funkcjonują jak modowy barometr. Właśnie tam moda przechodzi test, którego nie da się odtworzyć ani na wybiegu, ani w redakcyjnym studiu. To sprawdzian autentyczności. W upale, deszczu, tłumie i podczas kilkunastu godzin spędzanych każdego dnia na nogach pozostaje tylko to, co naprawdę jest czyjeś – naturalne, funkcjonalne i zgodne z osobowością.
Trendy i zjawiska
Męski debiut Simone Rocha: mężczyzna, który zostaje w domu
Czerwcowe Pitti Uomo od lat pełni funkcję modowego laboratorium, w którym zaproszeni projektanci mogą na chwilę wyrwać się z własnej bańki i pokazać swoją wizję w nowym świetle. W tym sezonie taką okazję otrzymała Simone Rocha.
Trendy i zjawiska
O co chodzi z różowymi korkami na mundialu?
Ktoś kiedyś powiedział, że mężczyźni boją się różu. Dawno i nieprawda.
Trendy i zjawiska
Biała koszula, opalenizna i aura. Hervé Renard to osobna kategoria stylu
Po druzgocącej porażce Tunezji ze Szwecją różnicą czterech goli z posadą pożegnał się Sabri Lamouchi. Federacja włączyła tryb awaryjny i sięgnęła po jednego z najlepszych specjalistów od arabskiego futbolu.
Trendy i zjawiska
Cichy faworyt mundialu? Podręczne torby piłkarzy
Trwające mistrzostwa świata się okazać najbardziej stylowymi w historii. Ekstrawaganckie garnitury czy koszulki bazujące na nostalgii to nie wszystkie argumenty stojące za tą tezą.
Trendy i zjawiska
Ręcznie czy w pralce? Jak prać czapkę z daszkiem, żeby jej nie zniszczyć
Jak odświeżyć czapkę z daszkiem i nie żałować tego po wyjęciu jej z pralki? To warto wiedzieć, zanim wrzucisz ją do bębna.