PARTNERZY SERWISU
Trendy i zjawiska
Jak cię widzą, tak cię piszą?
Od garnituru, a właściwie jego braku, Wolodymyra Zełenskiego, po korale Joanny Senyszyn – ubranie jest komunikatem. Możemy nim komunikować naszą oryginalność, poczucie humoru, bunt, spolegliwość, cele. Od nas zależy, jak będziemy się posługiwać tym językiem.
Udostępnij

Autor zdjęcia: Getty Images, kolaż GQ Poland
Jest początek XX wieku. Nathan Handwerker, polski Żyd, który do Nowego Jorku uciekł przed legendarną galicyjską nędzą, otwiera budkę z parówkami przy skrzyżowaniu Stillwell i Surf na Coney Island. Nacina bułki tak, żeby kiełbaska lądowała w środku. To pierwsze hot dogi w Stanach. Teraz tylko trzeba dobrze je sprzedać.
Żeby klienci nie mieli wątpliwości co do jakości nowej przekąski, decyduje się na teatralny chwyt – pożycza z pobliskiego szpitala kitle oraz stetoskopy i ubiera w nie wynajętych aktorów, którym poleca ostentacyjnie jeść hot dogi pod budką. To strzał w dziesiątkę. Bo przecież, skoro lekarze je jedzą – nie mogą być niezdrowe!
Widzimy uniform – lekarski, strażacki, policyjny – i od razu zakładamy, że dana osoba jest tym, za kogo się podaje. Co więcej, odruchowo obdarzamy ją zaufaniem, biorąc za pewnik, że jest godnym tej wiary przedstawicielem grupy pilnującej społecznego ładu i spokoju. W powiedzeniu „jak cię widzą, tak cię piszą” jest cała prawda o tym, co sobie z miejsca o kimś dopowiadamy, przynajmniej jeśli chodzi o pierwsze wrażenie.
Wizerunek ma moc
Powiedzenie to bywało przytaczane nawet w kontekście upiornych doświadczeń obozów koncentracyjnych czasów II wojny światowej. „Jak cię widzą, tak cię piszą” miało w obozie większe znaczenie niż gdziekolwiek indziej – podkreślał Hermann Langbein, autor monografii wspomnieniowej „Ludzie w Auschwitz”. Obozowe upokorzenie zasadzało się bowiem na przemyślnym, straszliwym okrucieństwie – wyrwaniu człowieka z całej jego kulturowej tożsamości – pozbawianiu osobistych rzeczy, zwyczajowego wyglądu. Zmieniony nie do poznania więzień miał w oczach nadzorcy lądować poza zasięgiem empatii, poza definicją człowieczeństwa.
W tych najbardziej granicznych, potwornych okolicznościach liczyło się więc to, kto ma wygląd schludniejszy, przyjemniejszy dla oka oprawcy. Im korzystniej wyglądasz, tym większa szansa, że cię lepiej potraktują – bo znów zobaczą w tobie człowieka. O ile jednak nie wyglądasz zbyt dobrze – oprawca bowiem nie może zauważyć, że jesteś taki sam jak on. To podważa jego władzę, porządek, a wtedy łatwo o śmiertelne w skutkach dla więźniach „podenerwowanie”.
Podałam radykalny przykład – ale jest to przykład uniwersalnej reguły, która mówi, że ubranie, wizerunek mają powszechną i ogromną moc wpływania na nasze zachowanie i oceny. Z powodu wyglądu identyfikujemy „swoich” i „innych”, czynimy założenia co do obecności lub braku zagrożenia, dokonujemy pierwszych założeń charakterologicznych. To – niestety – nieuchronnie powoduje tworzenie się uprzedzeń, uogólnień, uproszczeń, klisz tożsamościowych, stygmatyzacji. Bo przecież nadawanie i odbieranie komunikatów nie oznaczają od razu ani mówienia, ani dowiadywania się prawdy.
Trzeba patrzeć ze świadomością tego, że naszemu spojrzeniu daleko do obiektywności. Trzeba być oglądanym ze świadomością tego, że można być obejrzanym inaczej, niż nam na tym zależy. Trzeba też pamiętać, że samemu jest się obiektem rozmaitych spojrzeń i interpretacji.
Jakby tego było mało – chcemy być częścią wspólnoty patrzących, chcemy być wśród oglądanych, a jeszcze też pragniemy być postrzegani jako niepowtarzalni i chcemy wierzyć, że nasze postrzeganie jest osobne i istotne. Nieustannie poruszamy się między potrzebą przynależności a potrzebą zaznaczenia pojedynczości.
Moda jako komunikacja
Uff. Nic dziwnego, że na co dzień nie poświęcamy refleksjom nad wyglądaniem i spoglądaniem na siebie wiele czasu. Działamy z automatu, zsocjalizowani do określonych reakcji.
No i w tym wszystkim jest jeszcze moda – czyli to, jak używamy ubrań. Moda jednocześnie jest naszą intymną praktyką, a zarazem jest językiem społecznej komunikacji, najbardziej publiczną rzeczą, jaką przekazujemy od pierwszego spojrzenia. Nasze braki w znajomości języka mody oznaczają, że nie wiemy, co mówimy, bo komunikować i tak będziemy. Podamy siebie innym na tacy, nawet o tym nie wiedząc. Jeśli z kolei jesteśmy obytymi czytelnikami mody, to znajomość tego języka komunikacji działa tylko na naszą korzyć.
Osoby u władzy mają szczególną świadomość tego, jak ważne jest wywoływanie wrażenia strojem i podtrzymywanie tego wrażenia z rozwagą, kontrolowanie tego, co wyglądem się komunikuje.
Elokwentne używanie języka stroju ma miejsce na najwyższych szczeblach współczesnej polityki. Wystarczy przywołać przykład prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, który nie włożył garnituru na spotkanie z prezydentem Trumpem w Białym Domu. Zełenskiemu zależało, by zaznaczyć, że jest prezydentem czasu wojny, tak jak w czasie II wojny światowej podkreślił to premier Churchill, spotykając się w mundurze z prezydentem Rooseveltem. Trump nie docenił jednak tego performanc’u, uznał go za brak poszanowania dla protokołu dyplomatycznego i gospodarza. Na następne spotkanie z amerykańskim liderem Zełenski w geście pojednawczym włożył więc garnitur – czarny, o militarnym kroju. Kompromis został osiągnięty.
Ostatnio w Polsce świetnie posłużyła się swoją powierzchownością lewicowa polityczka Joanna Senyszyn, która z dekoracyjnych jedynie z początku czerwonych korali noszonych w czasie debat kampanijnych w prezydenckich wyborach uczyniła symbol swojej politycznej filozofii, poczucia humoru i znajomości aktualnych obyczajów młodych wyborców.
Stowarzyszenie osób eleganckich
Również warstwy społeczne, które władzy podlegają, dobrze wiedzą, że symboliczne odbieranie rządzącym monopolu na określone wizerunki jest świetnym sposobem na tej władzy podważanie. Przykłady takich taktyk można znaleźć we współczesnym Kongu, w Brazzaville. Tam działają tzw. sapeurs, „ci, którzy ubierają się z klasą”, członkowie bractwa SAPE – La Société des Ambianceurs et Persons Élégants (Stowarzyszenia Osób Eleganckich i Wprowadzających Dobry Nastrój). Z upodobaniem noszą kolorowe garnitury, marynarki i spodnie zestawiane w najbardziej fantazyjne sposoby. Często wydają na to większość domowego budżetu, ale taki dandyzm to źródło rodzinnej dumy. To, co na Zachodzie jest atrybutem konserwatywnego burżuja, tutaj staje się atrybutem biedaka-rewolucjonisty, który chce pokazać białemu kolonizatorowi, że ubiera się lepiej i nie podlega jego regułom.
To, jak chcemy się poddawać spojrzeniu, może więc komunikować naszą oryginalność, nasze poczucie humoru, nasz bunt, naszą spolegliwość, nasze cele. Możemy się w ubraniu odkrywać albo przez nie przebierać. Liczymy na to, że przekaz zostanie odczytany, odebrany, jak tego chcemy. Nie mamy jednak w pełni kontroli nad tym, jak nas zobaczą.
Izabela Sopalska-Rybak, prezeska stowarzyszenia Kulawa Warszawa, opowiada często z przekąsem, że kiedy po raz pierwszy pojawia się na szkoleniach z inkluzywności i różnorodności (dla rozmaitych firm i instytucji) najczęściej jest witana zaskoczonymi minami uczestników. Dlaczego? W zaproszeniu na warsztaty, na zdjęciu przy biogramie widać jej młodą twarz, z wyrazistym makijażem, fryzurą w stylu pin-up, widać piercingi, tatuaże, zadziorny wzrok.
A potem ona wjeżdża do sali na wózku. Jak to możliwe? – pyta ironicznie prezeska – przecież osoby z niepełnosprawnościami nie mogą być atrakcyjne i modne, mają siedzieć z buzią w ciup i kocykiem na kolanach.
No właśnie.
Albo jeszcze inny przykład – reporterka Agnieszka Pajączkowska, trzydziestoparolatka, z dużego miasta, jedzie na reportaż na prowincję. Wygląda, jak sądzi, zwyczajnie – dżinsy, koszula, włosy w kok. Jedna z jej bohaterek z książki „A co wyście myślały? Spotkania z kobietami z mazowieckich wsi” podsumowuje ją jednak od razu: „Mnie się wydawało, że wy w mieście to bardziej elegancko wyglądacie, a nie z takimi włosami w kołtun”.
Nieźle podsumowała. Odruchowo.
W tym „pisaniu”, czyli opisywaniu, rozumieniu cały ambaras. To kultura nam dostarcza do tego słów i formatów, takich, owakich, mniej i bardziej popularnych, życzliwych, lękowych, leniwych, uważnych.
Czy będziemy poetyccy? Czy oceniający? Czy będziemy mówić słowami jak z reklamy? Czy będziemy precyzyjni niczym materiałoznawcy? Wreszcie – czy na pewno możemy mieć nad kulturą mody pełną kontrolę? Bo moda to nie tylko to, o czym wiemy – to także całe podglebie naszych zachowań. W Muzeum FIT w Nowym Jorku właśnie otworzyła się nowa wystawa „Fashion and Psychoanalysis” – z pracami, między innymi, Chanel, Schiaparelli, Galliano – na ponad 100 modeli, które ilustrują modę jako obszar narzędzi psychoanalizy, jej opowieści i perspektyw. Wystawa sugeruje, że to, co nosimy i to co mówimy, nie jest jedynie prostym, funkcjonalnym komunikatem, ale głębokim przekazem, który formułuje się w nieświadomości, dotyka najbardziej podstawowych pokładów naszego „ja”. Jak mówi jej kuratorka, badaczka i pisarka Valerie Steele, żartobliwie nazywana Freudem fashion studies: „Moda to pierwsza soczewka przez którą przyglądamy się sobie i przez którą widzą nas inni. Moda nie jest powierzchowna. Można ją raczej określać jako „głęboką powierzchnię”, która przekazuje nasze nieświadome pragnienia i lęki, których nie do końca jesteśmy świadomi”.
Nie jesteśmy do końca świadomi – ale czujemy, że tak jest. Dlatego, między innymi, tak popularny jest podcast wnuczki Zygmunta Freuda (teraz to nie żart) Belli Freud o wdzięcznym tytule „Fashion Neurosis”, gdzie na modowej kozetce kładą się (dosłownie!) gwiazdy Hollywood, muzycy, pisarze i artyści. Leżą i patrząc w sufit opowiadają o swoich odzieżowych biografiach, fetyszach, traumach i marzeniach.
Wystawa w FIT pokazuje pełne spektrum opowieści analitycznych oraz pisze modowy aneks do samej psychoanalizy – otwiera się opowieścią o osobistym stylu Freuda oraz jego kontrowersyjnych poglądach na temat „ekshibicjonistycznego” i „narcystycznego” związku kobiet z modą, ale potem przeprowadza założona przez niego dziedzina przez rozmaite fluktuacje, nowych badaczy i nowe interpretacje tego czym i dla kogo jest moda. Są oczywiście sny, seksualne fantazje, jest pragnienie śmierci „poza zasadą przyjemności”, jest libido, są jungowskie archetypy. Oddając jeszcze raz głos Valerie Steele: „moda odsłania nasze pożądanie i nasz niepokój niby psychosomatyczna wysypka”. Objawów nie da się ukryć.
Wiadomo na pewno jedno – będziemy widzieć mądrzej i bardziej wnikliwie, jeśli zaczniemy zapisywać sobie wyobraźnię mniej konsumpcyjnymi, mniej propagandowymi, jednoznacznymi narracjami. Jeśli kultura wpisze w nas czułość, tak też będziemy opowiadać siebie i innych – oraz tak na siebie patrzeć. Będziemy czułymi neurotykami mody.
Więcej w tym temacie:
- Nosić czy nie nosić? Letni spór o skarpetki
- Erling Haaland: pięć luksusowych marek, których ambasadorem mógłby zostać norweski król futbolu
- Ekskluzywnie: Stylistka trasy Bad Bunny’ego o modowych kulisach koncertów
- Bad Bunny i The Odder Side – jak doszło do współpracy? Rozmawiamy z właścicielkami
- Moje ulubione sneakersy na lato? Będę nosił je również jesienią
- Jak wyglądać na wyższego niż w rzeczywistości? Poradnik dla short kings
Pisarka, dziennikarka, reporterka, felietonistka „Polityki”, prowadząca program „Ludzie w ubraniach” w Trójce, kuratorka wystaw, badaczka i popularyzatorka antropologii mody, kulturoznawczyni. Autorka m.in. reportaży „Rzeczy osobiste. Opowieść o ubraniach w obozach koncentracyjnych i zagłady” (2020) (Nagroda Newsweeka im. Teresy Torańskiej, Ołówek Kazimierza Moczarskiego, finał Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego i Grand Press), „Historie osobiste. O ludziach i rzeczach w czasie wojny” (2021). Wydała również m.in. zbiór reportaży o polskiej modzie po 1990 roku „Modni. Od Arkadiusa do Zienia” oraz książkę non-fiction o Stanach Zjednoczonych „Wszyscy jesteśmy dziwni. Opowieści z Coney Island”, za którą była nominowana do Nagrody Newsweeka imienia Teresy Torańskiej i na podstawie której w Teatrze Nowym w Łodzi została wystawiona sztuka pod tym samym tytułem.
Ponadto autorka podcastów Ubrani i Garderobiana oraz współautorka serialu podcastowego „Supernowa”, który otrzymał nagrodę Podcastu Roku 2022 w Konkursie im. redaktora Janusza Majki. Prowadzi spotkania literackie i kulturalne, nie stroni od analizowania popkultury (napisała zbiór esejów i wywiadów „Era Taylor Swift”), jest feministką (napisała zbiór reportaży o współczesnych feminizmie polskim skupionym wokół cielesności pt. „Ciałaczki. Kobiety, które wcielają feminizm”). Działaczka w Fundacji Kraina zajmującej się budowaniem wspólnot wokół sztuki i designu – prowadzi tam autorskie projekty wokół mody i kreatywnego pisania, jak np. „#Eastbound – Polish Fashion Showcase in Brussels” w ramach prezydencji Polski w UE.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Trendy i zjawiska
Nosić czy nie nosić? Letni spór o skarpetki
Jeszcze kilka lat temu odpowiedź wydawała się oczywista: lato oznacza kostkę na wierzchu. Dziś moda przestała być tak jednoznaczna. Jedni nadal nie wyobrażają sobie mokasynów ze skarpetkami, inni świadomie eksponują skarpetki – tenisowe, w kolorowe prążki czy w nieoczekiwanych kolorach. Paradoksalnie największym trendem tego sezonu nie jest ani noszenie skarpet, ani ich brak – tylko świadomy wybór.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Trendy i zjawiska
Footballcore okiem Zalando. Latem 2026 koszulka piłkarska wyszła poza stadiony
Nie trzeba znać składu Realu Madryt, pamiętać, kto zdobył Złotą Piłkę ani zarywać nocy na finał Ligi Mistrzów, żeby nosić piłkarską koszulkę. Latem 2026 trafiła ona do szaf osób, które z futbolem nie mają wiele wspólnego. Zalando przygląda się temu, jak jeden z najbardziej charakterystycznych elementów stadionowej garderoby na dobre zadomowił się na ulicach europejskich miast.
Trendy i zjawiska
Marki, które wygrały mundial, choć nie grały na boisku
Obecność w rozmowie o mundialu nie musi już wynikać z logotypu na stadionie. Równie skutecznie można ją zbudować poprzez kulturę, modę i media społecznościowe.
Trendy i zjawiska
Unisex to przyszłość? Nawet Bad Bunny wie, że płeć w modzie jest umowna
Uniwersalna lub neutralna płciowo moda to żadna rewolucyjna pieśń przyszłości. Nie trzeba tworzyć specjalnej niebinarnej kolekcji, by ubrania przestały należeć do konkretnej kategorii. Cicha praktyka codzienności pokazuje, że mężczyźni od lat kupują w damskich działach, kobiety wybierają fasony z metką „for men” i – uwaga – nikt przy kasie tego nie sprawdza.
Trendy i zjawiska
Erling Haaland: pięć luksusowych marek, których ambasadorem mógłby zostać norweski król futbolu
Erling Haaland od dawna udowadnia, że moda jest dla niego czymś więcej niż dodatkiem do kariery piłkarskiej. Po debiucie na pokazie Dolce & Gabbana Alta Sartoria zastanawiam się, które luksusowe domy mody najlepiej pasowałyby do jego odważnego stylu. Oto pięć marek, z którymi norweski napastnik mógłby stworzyć wyjątkowy modowy duet.
Trendy i zjawiska
Ekskluzywnie: Stylistka trasy Bad Bunny’ego o modowych kulisach koncertów
Zastanawialiście się, jak wygląda stylizowanie artystów podczas światowej trasy Bad Bunny’ego? Mamy odpowiedzi na najbardziej nurtujące pytania.
Trendy i zjawiska
Bad Bunny i The Odder Side – jak doszło do współpracy? Rozmawiamy z właścicielkami
Cała Polska żyje wtorkowym koncertem Bad Bunny’ego. Portorykański artysta dał wybitne show na PGE Narodowym – nie brakowało rodzimych akcentów.
Trendy i zjawiska
Bad Bunny założył szorty polskiej marki. Błyskawiczny sold out w sklepie!
Jak się okazuje, Bad Bunny wyprzedaje nie tylko stadiony, lecz także szorty polskiej marki, w których wystąpił na koncercie w Warszawie.