Męski debiut Simone Rocha: mężczyzna, który zostaje w domu
PARTNERZY SERWISU
Trendy i zjawiska
Męski debiut Simone Rocha: mężczyzna, który zostaje w domu
Czerwcowe Pitti Uomo od lat pełni funkcję modowego laboratorium, w którym zaproszeni projektanci mogą na chwilę wyrwać się z własnej bańki i pokazać swoją wizję w nowym świetle. W tym sezonie taką okazję otrzymała Simone Rocha.
Udostępnij

Męska kolekcja Simone Rocha Autor zdjęcia: Simone Rocha
Wybór wydawał się intrygujący już na poziomie samego nazwiska. Rocha to przecież projektantka, której estetyka od ponad dekady definiowana jest przez ultrakobiecość: perły, kokardy, koronki, przezroczystości i romantyzm podszyty wspomnieniami dzieciństwa spędzonego w katolickiej Irlandii. Jej świat zawsze był miękki, emocjonalny i naznaczony erotycznym napięciem.
Moda męska pojawiała się w nim już wcześniej, ale najczęściej jako dodatek do większej opowieści. Tym razem, na sezon wiosna-lato 2027, po raz pierwszy otrzymaliśmy pełnoprawny pokaz poświęcony wyłącznie mężczyznom. I właśnie dlatego wydarzenie we Florencji można uznać za moment przełomowy. Rocha nie tylko pokazała, jak widzi współczesnego mężczyznę. Pokazała też, jak bardzo różni się ta wizja od tego, co proponuje większość branży.
Pokaz odbył się we florenckim Teatro della Pergola, siedemnastowiecznym teatrze operowym, którego kulisy zostały celowo odsłonięte. Zamiast perfekcyjnej scenografii oglądaliśmy techniczne zaplecze i nagie kości przestrzeni. Rocha mówiła o zderzeniu ornamentu z industrialnością, ale równie dobrze można by w ten sposób opisać samą kolekcję. Delikatność spotykała się tu z utylitaryzmem, romantyzm z codziennością, a historyczne odniesienia z bardzo współczesnym pytaniem o męskość.
Punktem wyjścia dla projektantki był film „Pokój z widokiem”, ekranizacja powieści E.M. Forstera pod tym samym tytułem. Adaptacja z 1986 roku słynie nie tylko z nostalgicznej atmosfery, lecz także z oscarowych kostiumów Jenny Beavan i Johna Brighta. Rocha wyobraziła sobie irlandzkiego bohatera, który przyjeżdża do Florencji i staje się protagonistą własnej historii. To tłumaczy obecność edwardiańskich sylwetek, romantycznych koszul i teatralności, która przewijała się przez cały pokaz.
Ważne było jednak to, co działo się pomiędzy ubraniami, niejako między wierszami. Modele nieśli bukiety polnych kwiatów i lniane rulony przypominające materiały artysty zmierzającego do pracowni. Guziki były zapięte niedbale, kokardy częściowo rozwiązane, a skarpety zsunięte do połowy łydki. Wszystko wyglądało tak, jakby bohaterowie kolekcji zostali uchwyceni w intymnym momencie. Nie byli zdobywcami świata. Byli mieszkańcami własnej codzienności.
Najmocniejszym elementem kolekcji okazały się fartuchy wykonane ze skóry lub grubego płótna. Rocha wykorzystała je nie jako przyciągający uwagę gimmick, lecz jako narzędzie redefiniowania ról społecznych. Fartuch tradycyjnie kojarzony jest z pracą domową, opieką i przestrzenią prywatną. Noszony przez mężczyzn staje się skutecznym gestem przewartościowania wszystkiego, co mamy zakodowane w głowach od dzieciństwa.
Co ciekawe, nie jest to odosobniony sygnał. Zaledwie sezon temu Miuccia Prada pokazała w Miu Miu kolekcję pełną fartuchów, z których część nosili mężczyźni, między innymi aktor Richard E. Grant. Kiedy podobny motyw pojawia się jednocześnie u dwóch projektantów o tak wyostrzonym instynkcie kulturowym, trudno mówić o przypadku.
Może więc odpowiedź jest prostsza niż się wydaje. Mężczyźni zostają w domu.
I bardzo dobrze. Przez dekady moda męska budowała swoją tożsamość wokół pracy, sukcesu, podróży i zdobywania. Rocha proponuje alternatywną fantazję. Jej bohater nie musi nieustannie podbijać świata. Może zmieniać pieluchę dziecku, pielęgnować ogród, układać świeżo ścięte kwiaty, malować, gotować albo po prostu spędzać czas w przestrzeni prywatnej. Nie jest przez to mniej męski. Jest po prostu bardziej świadomy własnej wrażliwości.
Oczywiście taka wizja nie wszystkich przekona. W komentarzach po pokazie pojawiały się głosy, że kolekcja jest zbyt kobieca, zbyt miękka, a nawet infantylna. Trudno się dziwić. Rocha świadomie – i subwersywnie – operuje językiem, który przez dekady był przypisywany niemal wyłącznie kobietom. Koronki, kokardy czy „słodka” dekoracyjność nadal wywołują opór, gdy trafiają do męskiej garderoby.
Sama projektantka wielokrotnie podkreśla jednak, że interesuje ją przede wszystkim czułość. A czułość nie jest kategorią płciową. I być może właśnie tutaj tkwi największa wartość tej kolekcji. Rocha nie próbuje stworzyć nowej wersji macho ani kolejnej odsłony „silnego mężczyzny”. Zamiast tego proponuje coś znacznie rzadszego: mężczyznę, który nie boi się delikatności.
Co więcej, niewykluczone, że projektantka po prostu wyprzedza swój czas. Dzisiaj kokieteryjne kokardy na bieliźnianych topach i koronkowe bokserki mogą wydawać się przesadą, ale historia mody wielokrotnie pokazywała, że to, co początkowo uchodzi za ekstrawagancję, kilka lat później staje się normą. Co istotne, podobne estetyczne fantazje już teraz znajdują swoją publiczność – i to daleko poza światem wybiegów.
Dobrym przykładem jest fenomen artysty działającego pod pseudonimem Geelherme. Tworzone przez niego za pomocą sztucznej inteligencji męskie awatary regularnie pojawiają się w hiperkobiecych stylizacjach pełnych falban, koronek i detali należących do stereotypowo kobiecego decorum. Trudno przeoczyć fakt, że jego wyimaginowane scenariusze osiągają gigantyczne zasięgi – i jednocześnie budzą wiele kontrowersji. Dlaczego? Bo fascynują i wyciągają (męskich) odbiorców ze strefy komfortu.
Może my, mężczyźni, pragniemy kobiecości bardziej, niż chcemy to przyznać. Może jesteśmy już gotowi na estetykę, która przez lata pozostawała – albo wydawała się pozostawać – poza naszym zasięgiem. A może po prostu znudziły nam się wszystkie dotychczasowe wariacje na temat tradycyjnej męskości.
Tak czy inaczej Simone Rocha nie przyjechała do Florencji, żeby dostarczyć odpowiedzi. Przyjechała po to, żeby zadać pytanie. Patrząc na tę kolekcję, trudno oprzeć się wrażeniu, że przyszłość mody męskiej może okazać się znacznie bardziej romantyczna – i znacznie bardziej wywrotowa – niż ktokolwiek jeszcze niedawno przypuszczał.
Krytyk mody i konsultant kreatywny działający w branży high fashion. Z wykształcenia historyk sztuki, obecnie doktorant w tej dziedzinie. Od 2012 roku prowadzi dziennik modowy @designandculturebyed oraz jest autorem newslettera „Ed’s Dispatch”. Oprócz pisania o modzie wypowiada się na jej temat również przez swoje ulubione artystyczne medium – kolaż. Fascynuje go obserwowanie mody w szerokim kontekście kultury i polityki.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Trendy i zjawiska
O co chodzi z różowymi korkami na mundialu?
Ktoś kiedyś powiedział, że mężczyźni boją się różu. Dawno i nieprawda.
Trendy i zjawiska
Biała koszula, opalenizna i aura. Hervé Renard to osobna kategoria stylu
Po druzgocącej porażce Tunezji ze Szwecją różnicą czterech goli z posadą pożegnał się Sabri Lamouchi. Federacja włączyła tryb awaryjny i sięgnęła po jednego z najlepszych specjalistów od arabskiego futbolu.
Trendy i zjawiska
Cichy faworyt mundialu? Podręczne torby piłkarzy
Trwające mistrzostwa świata się okazać najbardziej stylowymi w historii. Ekstrawaganckie garnitury czy koszulki bazujące na nostalgii to nie wszystkie argumenty stojące za tą tezą.
Trendy i zjawiska
Ręcznie czy w pralce? Jak prać czapkę z daszkiem, żeby jej nie zniszczyć
Jak odświeżyć czapkę z daszkiem i nie żałować tego po wyjęciu jej z pralki? To warto wiedzieć, zanim wrzucisz ją do bębna.
Trendy i zjawiska
Fakemink ubiera się w Gucci. Artysta jest uosobieniem nowego kierunku marki
Brytyjski artysta określany mianem „London saviour” to jedno z najgorętszych nazwisk w branży. Fakemink nie zamierza się zatrzymywać i rozwija wizerunek nie tylko w muzycznym kierunku.
Trendy i zjawiska
Biżuteria, panterka i łzy szczęścia. Najbardziej stylowe momenty tegorocznego mundialu
Mistrzostwa Świata w piłce nożnej trwają w najlepsze. Za nami pierwsze sensacje, niesamowite bramki i wyróżniające się stylizacje.
Trendy i zjawiska
Uniform projektanta. Dlaczego najwięksi wizjonerzy mody ubierają się tak zwyczajnie?
Choć uniform kojarzy się z rutyną, to w rzeczywistości jest jednym z najbardziej wyrafinowanych narzędzi budowania wizerunku. Oszczędza czas i energię każdego poranka, eliminuje zmęczenie codziennymi decyzjami i pozwala polegać wyłącznie na fasonach, kolorach i proporcjach, które zostały już wielokrotnie sprawdzone. Z czasem staje się strefą komfortu, a także osobistym znakiem rozpoznawczym, wręcz wizytówką.
Trendy i zjawiska
Wybieramy najbardziej ikonicznie koszulki w historii mundialu
W USA, Kanadzie i Meksyku wystartowały mistrzostwa świata. Kontrowersyjne, nietypowe i generujące masę problemów. Mimo wszystko – z wielkim potencjałem na sportową ekscytację oraz liczne modowe highlighty.