Erling Haaland: wielka strzelająca zielona flaga. Mundial należał do niego
PARTNERZY SERWISU
Sport
Erling Haaland: wielka strzelająca zielona flaga. Mundial należał do niego
Przeciwko Anglii w ćwierćfinale gola nie strzelił, nie pokonał w meczu kontrowersji i napięcia wielu swoich kolegów z Manchesteru City. Ale Erling Haaland pokazał, że mundial można wygrać na wiele różnych sposobów.
Udostępnij

Erling Haaland podczas mundialu 2026 został nowym ulubieńcem fanów piłki nożnej Autor zdjęcia: Liu Lu/VCG via Getty Images
Ostatnie słowo musiało należeć do Haalanda. „Brawo sędzia i Jude Bellingham”, napisał na portalu X Alfie Haaland, ojciec piłkarza. Wpis wrzucał z trybun stadionu w Miami, kilkadziesiąt metrów niżej, na murawie znów pojawił się Erling. Znów, bo został zdjęty w przerwie dogrywki przegranego ćwierćfinału mistrzostw świata.
Decyzja selekcjonera Stale Solbakkena była sensacją. Odkąd w 2023 roku Norwegia przegrała ze Szkocją (1:2), tracąc dwa gole po zejściu napastnika w ostatnich minutach, przy niepewnym wyniku Haaland grał do końca. Tylko spotkania towarzyskie były wyjątkiem, ale w nich nikt nie patrzył na efekt.
Haaland za to patrzył po boisku, gdzie jest Bellingham, jego przyjaciel z sezonu spędzonego razem w Borussii Dortmund. Anglik zapewnił mu siedem asyst, ale w tamtym roku napędzali się i rośli pięknie razem. Wszyscy wiedzieli, że to będą gwiazdy światowego formatu, ale jeszcze byli bez całej otoczki oraz show, która towarzyszy największym piłkarzom.
Od tego czasu zdobywali tytuły zespołowe oraz indywidualne, dalej rozwijają się i biją rekordy, przybywa im milionów obserwujących, ale sukcesem jest to, że tam w Miami spotkali się tacy sami. Po prostu tym razem górą okazał się Anglik, choć Norweg także miał swoje szanse. W tej najlepszej nie dostał piłki, ponieważ Alexander Sorloth nie wykonał podania, gdy dwaj napastnicy mieli przed sobą tylko jednego rywala. Jeśli coś zostanie z nim po mistrzostwach jako wyrzut sumienia, to właśnie ta sytuacja.
Eliminator nudy
Choć może Haaland już wiedział, że nie ma o co mieć wyrzutów sumienia. Jego drużyna zrobiła wszystko, by po raz kolejny wykorzystać rolę outsidera i pokonać znacznie wyżej notowanego rywala. „Nie było nas na mistrzostwach świata od 28 lat, ja urodziłem się 25 lat temu, więc nie zrzucajcie tej przerwy na mnie”, śmiał się Haaland dla którego mundial był spełnieniem marzenia. Dla piłkarza światowego formatu dźwignięcie reprezentacji z końca piątej dziesiątki rankingu do czołowej ósemki to sukces na miarę klubowego trofeum.
W Manchesterze City na każdej pozycji ma partnerów specjalnie wyselekcjonowanych, wartych ogromne pieniądze i pozwalających mu bić rekordy strzeleckie. Jeśli w reprezentacji Norwegii strzela 63 gole w 54 spotkaniach to znak, że w zbieranej co kilka tygodni, miesięcy drużynie narodziła się specjalna więź, która pomaga wykorzystać jego specjalny talent. „Spędziliśmy w Stanach Zjednoczonych sześć i pół tygodnia, a mój sztab i piłkarze sprawili, że nie było nudnego momentu”, mówił Solbakken po porażce z Anglią.
Mało która nacja obecna na turnieju tak się z Ameryką Północną zasymilowała. Do wiosłujących kibiców Norwegii dołączali w różnych miastach Stanów Zjednoczonych kibice innych drużyn, ale też zwykli przechodnie. Nie wszyscy od razu wiedzieli o co chodzi, ale z czasem się dowiadywali. Może niektórym zajęło to więcej czasu, jak pewnej pani w restauracji w której akurat siedział Haaland z kolegami. Podeszła do Norwegów zaciekawiona zamieszaniem, bo ktoś powiedział jej, że są tam słynne osobowości. Erling w ramach swojego kanału YouTube grywał różne role – był Jokerem, świętym Mikołajem – ale w tej pana Nikt już dawno się nie odnalazł. Nic dziwnego, że wskazał tej pani masażystę kadry jako tego najpopularniejszego piłkarza.
Czy da się bardziej urosnąć
Media społecznościowe Haalanda dzięki siedmiu trafieniom w mistrzostwach rosną ekspresowo. Wszyscy zaglądają na jego Instagrama, by sprawdzić, czy znów zakłada kapelusz, buty i bawi się w kowboja. Zresztą to na prośbę napastnika Solbakken dał drużynie między meczami jeszcze jedno wolne popołudnie, by każdy mógł zrobić zakupy rodem z Dzikiego Zachodu. A Instagram Haalanda to już prawie 65 milionów obserwujących, gdy turniej zaczynał mając ich o niemal połowę mniej. Na YouTube dwa najnowsze filmy przebiły się na podium, ustępując tylko premierowemu odcinkowi z kanału na którym Norweg pokazuje swoje życie piłkarza: gdzie w domu ma saunę, gdzie komorę kriogeniczną, jak na tarasie robi grilla. Wyświetlenia także idą w miliony.
Najczęściej wyszukiwany piłkarz turnieju na TikToku jest jednocześnie tym, który jest najbliżej kibiców. Nie dlatego, że lubił opuścić kadrowy hotel, ale ze względu na treści przez siebie umieszczane. Wrzuca memy, wyjaśnia hejterów, śmieje się z samego siebie i wraz z własnymi fanami. Nie ma bardziej angażujących postów czy filmików, niż te, które widzisz, że pochodzą od samego autora. Zwłaszcza takiego, który pomiędzy strzelaniem Brazylii i walką z Anglią przyznaje, że nie może odkleić się od ekranu telefonu. Tak dobre ludzie wysyłali mu memy.
Na końcu Haaland jest także piłkarzem. Jego determinacji nie da się zamknąć w jakichkolwiek ramach. Wyjątkowość 25-latka polega również na tym, że wcześniej nie było takiego profilu napastnika. Wyjętego żywcem z lekkoatletycznej Diamentowej Ligi, Ligi Mistrzów szczypiornistów czy oderwanego od wioseł. Jeszcze wtedy w Dortmundzie u boku Bellinghama sprawiał czasem wrażenie kwadratowego, jakby czasem sprawy na boisku działy się za szybko dla jego wielkiego ciała. Ale jego kariera to historia poświęceń w żywieniu, regeneracji i budowaniu każdego mięśnia, którym jest opakowany. W Norwegii śmieją się, że w celu poprawy swojej koordynacji bez straty na szybkości i sile Haaland niemal zrobił doktorat z biomechaniki ruchu. W Manchesterze City ma swojego fizjoterapeutę z którym spędza na stole kilka godzin dziennie, by w organizmie nie pojawił się nawet sygnał przeciążenia, napięcia lub kontuzji.
Zjawisko zielonej flagi
Porównywany do wielu napastników z przeszłości, a jednocześnie tak unikalny, że nawet liczbą zdobywanych bramek odjeżdża od tych zestawień. Profil motoryczno-fizyczny sprawia, że mowa o zawodniku do którego zatrzymania trzeba dwóch rywali i całego planu na zablokowanie piłek posyłanych w pole karne. Jakichkolwiek piłek, podań, bo maszyna do strzelania goli wszystko jest w stanie zamienić na bramkę. Mistrzostwa świata również to pokazały. Wreszcie to nie Lionel Messi przykuwał uwagę spacerując po murawie, ale też Haaland, który przygotowywał się do decydującego przyspieszenia i wykończenia.
Poznawanie Haalanda piłkarza jest wciąż zjawiskiem, ale jeszcze przyjemniejsze jest dowiadywanie się o nim, jako o człowieku. Jego gestach dobrej woli skierowanych do społeczności w Byrne z którego się wywodzi. Na jego koszulce nie widnieje tylko „Haaland”, ale i nazwisko matki „Braut”. Internet obwołał Norwega „zieloną flagą” za przejawy pozytywnej męskości, których współcześnie brakuje: inteligencję emocjonalną, drobne gesty wsparcia, czy po prostu normalność w obliczu wielkiego stresu, który wiąże się ze sportową rywalizacją na najwyższym poziomie.
Dlatego tak wiele osób chciało, by Norwegia z Haalandem na czele wiosłowała aż do samego finału: ich lider o nadludzkich atrybutach jest też bardzo twardo stąpającym po ziemi człowiekiem. A i sam Erling nie chciał za szybko opuścić mundialu. Ze stadionu w Miami wychodził niemal ostatni. Jeszcze jedno zdjęcie, autograf, wspomnienie. Tak, by starczyło jako paliwo na kolejne cztery lata.
Więcej w tym temacie:
- Koniec pięknej przygody – Cabo Verde pożegnało mundial w wielkim stylu
- Końcówki, sensacje i gospodarze. Co wiemy po 1/16 finału mundialu?
- Inny wymiar presji. O Robercie Lewandowskim w Chicago Fire
- Robert Lewandowski z nowym klubem! Wiemy, w jakiej lidze zagra Polak
- Zapomnijcie o Leo Messim. Bramkarze największymi bohaterami mundialu
- Cichy faworyt mundialu? Podręczne torby piłkarzy
Dziennikarz TVP Sport, wcześniej pracował w Sport.pl, Viaplay i PZPN. Był korespondentem na mistrzostwa świata i Europy, pracował na stadionach Premier League, bacznie przygląda się Ekstraklasie, a z pasją realizuje trenersko w niższych ligach. Autor dwóch książek o futbolu: „Polska myśl szkoleniowa” oraz „Jak (nie) grać w Europie”.
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Sport
Jannik Sinner obronił tytuł na Wimbledonie. Piąty szlem dla Włocha
Najbardziej prestiżowy turniej tenisowy świata znów ma tego samego mistrza. Jannik Sinner właśnie obronił tytuł na Wimbledonie.
Sport
Linda Nosková mistrzynią Wimbledonu 2026. Wygrała historyczny czeski finał
Pięć niewykorzystanych piłek meczowych nie odebrało jej marzeń o tytule. Linda Nosková wygrała najbardziej prestiżowy turniej tenisowy świata i awansuje na najwyższe w karierze miejsce rankingu WTA.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Sport
Sportowe lato przy Nowym Świecie. Strefa Sportowych Atrakcji CHERY | OMODA & JAECOO w centrum Warszawy
Od 9 do 19 lipca dziedziniec CBF przy Nowym Świecie w Warszawie będzie idealnym miejscem dla osób, które chcą spędzić ciepły, wakacyjny wieczór w sportowej atmosferze.
Sport
Leg day, czyli trening nóg na siłowni. 5 ćwiczeń na uda, pośladki i łydki
Jeśli nie wiesz, jak powinien wyglądać trening nóg na siłowni, zebraliśmy podstawowe i skuteczne ćwiczenia na nogi, z których warto ułożyć leg day.
Sport
W czeluść nieznaną. Andrzej Bargiel o swoim kolejnym historycznym wyczynie
Andrzej Bargiel jako pierwszy człowiek na świecie wspiął się bez dodatkowego tlenu na Nanga Parbat. Zjechał z ośmiotysięcznika do końca śniegu i to drogą Messnera, której nikt nigdy nie powtórzył. Właśnie powitaliśmy w Polsce członków tej wyprawy.
Sport
„The big Polish man”. Naomi Osaka zrobiła z polskiego trenera gwiazdę Wimbledonu
Jedno zdanie Naomi Osaki wystarczyło, żeby Tomasz Wiktorowski stał się jednym z bohaterów Wimbledonu, choć nawet nie trzymał rakiety. O polskim trenerze tenisa znowu jest głośno.
Sport
Klaudia Kazimierska z nowym rekordem. Jak wyglądała jej droga do sukcesu?
Klaudia Kazimierska po raz kolejny zapisała się w historii polskiej lekkoatletyki. Podczas zawodów Diamentowej Ligi w Eugene 24-letnia biegaczka ustanowiła nowy rekord Polski w biegu na milę.
Sport
Koniec pięknej przygody – Cabo Verde pożegnało mundial w wielkim stylu
Dla tej drużyny warto było zarwać piątkową noc. Zagrali spektakularny mecz i przynieśli kibicom wielką radość – nawet pomimo braku awansu do kolejnej rundy.