Dominika Płonka: nie lubię stereotypów o męskości
PARTNERZY SERWISU
Muzyka
Dominika Płonka: nie lubię stereotypów o męskości
Dominika Płonka należy do ścisłej czołówki wokalnych i tekściarskich talentów w Polsce. Porozmawialiśmy o jej relacji z mężczyznami niedługo po premierze „Halina EP”.
Udostępnij

Autor zdjęcia: Bartek Smolarek
Jej debiutancki album „Dominika Daniela” poprzedzony epką „DD” to wysokiej próby pop, którego w Polsce ze świecą szukać – ambitny, różnorodny i przebojowy.
W piosenkach Płonka porusza różnorodne tematy związane z rzeczywistością dwudziestoparolatki: przebodźcowanie, tożsamość, lęki czy życie uczuciowe. Jej obserwacje są celne, szczególnie w kontekście budowania relacji i radzenia sobie z trudnościami, które one rodzą. I właśnie o tych więziach – w dużej mierze opartych na przyjaźniach z mężczyznami – pogadaliśmy chwilę przed premierą najnowszego materiału „Halina EP”.
W tekstach regularnie poruszasz temat pogoni za spełnieniem: prywatnym i zawodowym. Co uważasz za swój największy sukces?
Dominika Płonka: Żyję tym, czym chciałam żyć, czyli muzyką. Z jednej strony to sukces zawodowy, ale z drugiej dla mnie jest to przede wszystkim sukces wewnętrzny. Dopiero kiedy na co dzień robi się to, co się kocha, okazuje się, że zarówno życie zawodowe, jak i prywatne – emocjonalne, zaczynają się składać w jedną całość. To kojące doznanie.
Zarówno tata, jak i mój brat, Dawid, pokazali mi, że faceci są różni i generalizowanie nie ma sensu. Są chłopcy wrażliwi, którzy przeżywają, i są chłopcy, którzy mają inaczej
Dominika Płonka
To przeplatanie życia zawodowego z prywatnym widać w twojej relacji z bratem, z którym też pracujesz. To się chyba rzadko zdarza.
Z Dawidem mamy głęboką więź. Tworzymy razem muzykę, co jest dość specyficznym rodzajem pracy: wymaga otworzenia się przed drugą osobą i przepracowania wielu tematów na poziomie emocjonalnym. Presji otoczenia, walki z ego w procesie twórczym czy naszych bezpośrednich relacji. Przy tworzeniu najnowszej epki – zanim rozpoczęliśmy nagrywki – musieliśmy zrobić dwie czy trzy sesje, które w całości poświęciliśmy na gadanie, taka trochę terapia. Rozmawialiśmy głównie o tym, co powinniśmy poprawić w naszej współpracy i dlaczego z czasem nie czujemy już takiej zajawy, będąc razem w studiu. Albo bardziej – jak powinniśmy do tej współpracy podejść, żeby znowu ją poczuć. Również o naszych oczekiwaniach względem siebie i odpowiedniej komunikacji.
Dawid ma introwertyczną osobowość. Jestem zdania, że jego teksty są jeszcze bardziej emocjonalne niż moje. Wiem, że zwierzanie nie przychodzi mu łatwo, ale właśnie dzięki muzyce udaje nam się komunikować na głębszym poziomie.
Zresztą brat i ojciec to dwie ważne postacie w moim życiu, z którymi przegaduję sporo osobistych, uczuciowych tematów. Dawid potrafi początkowo wyśmiać moje rozterki, na co ja się buntuję. Drażni mnie jego brak zrozumienia, ale ostatecznie często prowokuje mnie do refleksji. Szanuję go za to, że mówi mało, ale konkretnie.
Relacja z bratem przygotowała cię do budowania relacji z innymi mężczyznami?
Dawid to mój najlepszy przyjaciel, ale jesteśmy rodzeństwem. Mój chłopak też jest przyjacielem, ale to już coś zupełnie innego. Jednak bardzo ciężko byłoby mi powiedzieć, która relacja jest ważniejsza.
Z tatą często się nie zgadzam. Bo to nie jest tak, że on mi daje jakąś świetną radę i ja ją bezrefleksyjnie przyjmuję – traktuję ją raczej jako poszerzenie perspektywy, dzięki czemu wiem: „OK, to chłopcy po prostu myślą w taki sposób”, i nie muszę tego dogłębnie analizować.
Czego jeszcze nauczyła cię relacja z nimi?
Mój partner nie rozkłada każdej sytuacji na czynniki pierwsze w takim stopniu, jak robię to ja. Ten overthinking nie wjeżdża mu tak intensywnie jak mnie albo po prostu zapomina i idzie dalej. To cenna lekcja.
Zarówno tata, jak i Dawid pokazali mi, że faceci są różni i generalizowanie nie ma sensu. Są chłopcy wrażliwi, którzy przeżywają, i są chłopcy, którzy mają inaczej. Tworzenie stereotypów mija się z celem. Odnoszę wrażenie, że w social mediach jest obecnie zalew pseudocoachingowych treści i prób zawężenia męskości do kilku tylko cech. Do tego wtłacza się dziewczynom, że każdy zachowuje się w oparciu o te same mechanizmy, co jest kompletnie nieprawdziwe.
Co zatem daje ci poczucie bezpieczeństwa w relacjach z chłopakami?
Przede wszystkim szczerość i możliwość przegadania najbardziej krępujących tematów – zawsze, codziennie. Fakt, że mogę powiedzieć partnerowi totalnie wszystko i nie ma rzeczy, których się przy nim wstydzę. Podstawą zdrowego funkcjonowania w relacji jest komunikacja. Plus partner, który pragnie tego samego i chce, żeby było dobrze: ciepło i bezpiecznie.
A co cię w nich pociąga?
Inteligencja emocjonalna i otwartość na rozmowę, a także umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach oraz samodzielność, przedsiębiorczość.
Chociaż jeszcze kilka lat temu w mężczyznach poszukiwałam głównie charyzmy. Poczucie bezpieczeństwa dawali mi rodzice, brat, przyjaciele. W relacji uczuciowej szukałam odskoczni i przygody.
Przejdźmy do relacji z dziewczynami – te są dla ciebie bardziej wymagające?
Mam w głowie archetyp przyjaciółki, która mówi to, co chcę usłyszeć. To jest inny rodzaj wsparcia, powiedziałabym, że dużo mniej obiektywny w porównaniu z tym, które otrzymuję od brata. Poza tym myślę, że my, dziewczyny, bywamy zazdrosne – w pracy i w życiu prywatnym. Oczywiście to moja perspektywa.

Utarło się, że faceci częściej konkurują, a jednak to właśnie siostrzeństwo przechodzi teraz kryzys.
Przyjęło się mówić, że darzymy się szacunkiem, obdarzamy wzajemnym zrozumieniem i wsparciem w każdej sytuacji. To prawda, dziewczyny chcą się wspierać, doświadczam tego, ale jednocześnie nie mam wśród innych artystek przyjaciółki, z którą mogłabym otwarcie pogadać o wszystkim. Za mało mówi się o kobiecych relacjach w prawdziwie szczery sposób.
Znam starsze ode siebie kobiety mające przyjaciółki, z którymi znają się całe życie. To coś pięknego. Trochę jak związek miłosny, ale w formie wiecznej przyjaźni. Rozumiem, że czasami są cykle trzyletnie, siedmioletnie, ale mam romantyczną wizję, że można mieć bliską osobę, którą kocha się platonicznie: niezależnie od okoliczności, miejsca i czasu.
Na płycie „Dominika Daniela”, w utworze „Wam” śpiewasz: „Liczę, że jest antidotum lub chociaż równanie na dobrą relację”. Udało ci się je znaleźć?
Moim środkiem zaradczym jest uświadomienie sobie, że źródłem problemów niekoniecznie jest ta druga osoba. W social mediach czasem czytam: „Oto trzy sygnały świadczące, że partner zachowuje się źle” – taka wyliczanka red flags. A prawda jest taka, że warto zacząć od siebie. Zrobić rachunek sumienia i przeanalizować własne zachowanie.
Antidotum to również wspomniane: rozmowa i szczera komunikacja.
Banał, ale to naprawdę podstawa. Jedną z moich dobrych cech jest łatwość przyznania się do błędu. Podchodzę i przepraszam, bo wiem, że zrobiłam źle. Całe szczęście mój chłopak jest cierpliwy i cały czas znosi te moje „przepraszam”.
Więcej w tym temacie:
- Otsochodzi wraca z nowym albumem – są pierwsze single!
- Sentymentalny powrót do 2016 – Swae Lee urodzinową gwiazdą klubu Sen
- Skepta to kluczowy raper świata mody – jak do tego doszło?
- Nadchodzi era GTA VI – gra dekady jest już dostępna w preorderze
- Raperzy, aktorzy i sportowcy – gwiazdy na pokazie Louis Vuitton w Paryżu
- Fakemink ubiera się w Gucci. Artysta jest uosobieniem nowego kierunku marki
Dziennikarz popkulturowy GQ Poland z dekadą doświadczenia w branży. Charakteryzuje go wszechstronność – mimo że od lat kojarzony głównie z muzyką, tworzy także treści lifestyle’owe: o modzie, kinie, motoryzacji czy gamingu. Porusza tematykę związaną z męskością: od psychologii, przez zjawiska społeczne, po self-care.
Wcześniej przez wiele lat był związany z medium newonce, gdzie pełnił funkcję redaktora naczelnego. Obecnie współpracuje również z CLOUT Festival, gdzie odpowiada za komunikację. W przeszłości pisał dla m.in. Going., Noizz, 4the20s, „Aktivist” czy Electronic Beats. Uwielbia wszystko, co związane z Japonią. Jest fanem ambientu, relaksuje go gotowanie, a jego ulubionym napojem jest zielona herbata.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Muzyka
Obywatelka K.L. powraca na scenę Męskiego Grania. Rozmowa z Kasią Lins
To jedyny festiwal, który podjął się promocji polskiej muzyki i sprawił, że jej słuchanie stało się modne. Męskie Granie pokazuje też transgresję miedzy płciami, pozwalając odkryć, że stereotypy rzadko odpowiadają rzeczywistości – mówi nam Kasia Lins.
ARTYKUŁ PARTNERSKI
Muzyka
Vinyl Corner w PRM to coś więcej niż miejsce z płytami
Niektóre miejsca odwiedza się po to, by konkretnie coś tylko kupić, ale są też takie, do których wraca się również dla atmosfery. PRM należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii. Warszawski Concept Store od początku powstał z myślą o ludziach, którzy traktują modę jako element stylu życia, a nie sezonowy trend. To właśnie w tym miejscu równie ważne jak perfekcyjnie skrojona koszula czy limitowane sneakersy są sztuka, design i muzyka. To ta ostatnia odgrywa w przestrzeni PRM wyjątkową rolę.
Muzyka
Otsochodzi wraca z nowym albumem – są pierwsze single!
Jeden z topowych rodzimych artystów zapowiedział płytę i opublikował dwa premierowe utwory z nadchodzącego materiału.
Muzyka
Leon Krześniak przez lata pisał hity dla innych. Dziś opowiada własną historię
Niektórzy muzycy od pierwszego dnia marzą o świetle reflektorów. Inni wolą zostać kilka kroków za sceną. Tam, gdzie rodzą się piosenki. Leon Krześniak przez lata należał do tej drugiej grupy. Dziś aranżuje Orkiestrę Męskie Granie i występuje z własnym materiałem.
Muzyka
Sentymentalny powrót do 2016 – Swae Lee urodzinową gwiazdą klubu Sen
Do Warszawy przyjedzie jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów współczesnego rapu.
Muzyka
Lech Janerka kończy karierę w wielkim stylu
Bas zrobiony z półki na kwiaty, zespół rockowy założony z żoną grającą na wiolonczeli, walka z tremą – kariera Lecha Janerki od początku wymykała się prostym rockandrollowym kliszom. Dziś 74-letni artysta żegna się ze sceną na startującym 16 lipca festiwalu w Jarocinie i wraca pamięcią do czasów zespołu Klaus Mitffoch, pierwszych występów na żywo, Jarocina i tego, co przez lata dawało mu muzyczną krzepę.
Muzyka
Czy nowy album Madonny był skazany na sukces?
Owszem, Instagram już roi się od prześmiewczych rolek, na których najbardziej oddani fani ogłaszają „Confessions II” arcydziełem po kilku sekundach odsłuchu. Trudniej zbyć jednak zgodny ton profesjonalnych recenzji. Nawet krytycy, którzy przez ostatnią dekadę z rosnącym sceptycyzmem przyglądali się kolejnym wcieleniom artystki, dostrzegli w tej płycie coś, czego od dawna u niej brakowało – spokój.
Muzyka
Smolik: „Najlepsze wspomnienia mam z grania na żywo
– Wolę dwudziestu ludzi w małym klubie, którzy naprawdę słuchają, niż tysiąc takich co gadają w trakcie grania – mówi nam Andrzej Smolik, którego pytamy o Męskie Granie, plany na przyszłość i siłę niezależności w muzyce.