W filmie „Dreams” status migranta staje się kinkiem
PARTNERZY SERWISU
Filmy i seriale
W filmie „Dreams” status migranta staje się kinkiem
W „Dreams” Michela Franco liberalna filantropia okazuje się kolejną formą przemocy, a migrancki status – erotycznym fetyszem klasy uprzywilejowanej. Romans meksykańskiego tancerza i bogatej patronki z San Francisco pokazuje, jak łatwo współczucie zamienia się w dominację, a pomoc w relację opartą na nierówności i kontroli.
Udostępnij

Autor zdjęcia: materiały prasowe Best Film
W scenie otwierającej „Jedną bitwę za drugą” Perfidia (Teyana Taylor) idzie mostem, pod którym znajduje się ośrodek (choć bardziej więzienie) detencyjny dla imigrantów w Otay Mesa, blisko pogranicza amerykańsko-meksykańskiego. Niebawem wraz z grupą rewolucjonistów i rewolucjonistek ruszą z odsieczą przetrzymywanym osobom uznanym przez władze za nielegalne. Co prawda obraz Paula Thomasa Andersona nie portretuje migrantów i migrantek, tylko skupia się na działaniach odwetowej grupy French 75 (a później tylko na Leonardo DiCaprio). Dlatego najnowszy film „Dreams” Michela Franco może działać jako double-feature epickiego odlotu PTA.
Rzecz oczywista – Franco jest Meksykaninem, więc wie, o czym mówi. Zaczyna od stojącej na uboczu ciężarówki, na której pace przemytnik zamknął „nielegalnych” imigrantów i imigrantki. Sceny dantejskie: krzyk, płacz, desperackie uderzenie w drzwi. Z tej masy reżyser wyławia młodego faceta, Fernando (Isaac Hernández). W portretowaniu idzie jednak pod prąd amerykańskich (czy u nas zachodnich) wyobrażeń – bohater daleki jest od stereotypu bezrobotnego mężczyzny na granicy ubóstwa. Fernando to całkiem nieźle przędzący tancerz baletu z Mexico City. Pracuje dla filii fundacji Jennifer (Jessica Chastain), bogaczki z San Francisco, która wzięła sobie za punkt honoru pomoc meksykańskim tancerzom i tancerkom w rozpoczęciu kariery i nowego życia w Stanach Zjednoczonych. Jest dumną reprezentantką liberałów w trumpowskiej Ameryce. Filantropijne aktywności Jennifer znajdują się w jednym w worku z turbo luksusem – wykwintnymi restauracjami, ciuchami za grube tysiące dolarów, prywatnymi samolotami i SUV-ami z szoferem. Obserwujemy ją w ciągłym ruchu, aktywną, w otoczeniu współpracowników i współpracowniczek.
Kobieta nie ma czasu na NIC! Taką biedną, umęczoną do cna w tych Diorach i Gucci, nawiedza Fernando, który zdołał się uwolnić z paki ciężarówki i zapukał do jej drzwi. Poznali się oczywiście wcześniej. Spali z sobą, to pewne. Ona dała mu kasę, ten tę kasę przepuścił na tę niebezpieczną – bo nielegalną – podróż przez granicę. W San Francisco łączy ich płomienny romans, w którym specyficznym (rasistowskim) kinkiem – dla Jennifer – jest właśnie migranckość Fernando.
Michel Franco przepisuje filmowe klasyki, w których zazwyczaj to uprzywilejowany biały mężczyzna był w relacji z młodą, niebiałą kobietą. Nie jest to zarzut, bo Fernando ma dużo większe sprawstwo niż najczęściej mają właśnie kobiety, choć nadal limitowane. Mężczyzna reaguje urażoną dumą, gdy Jennifer nie chce pokazywać się z nim publicznie w towarzystwie swojej eleganckiej, dobrze sytuowanej paczki. Kobieta z kolei traci panowanie nad sobą, kiedy widzi, jak Fernando swobodnie rozmawia po hiszpańsku (kobieta używa translatora Google) z meksykańskimi imigrantami pracującymi jako kelnerzy. Jednak akcenty złości i zazdrości nie rozkładają się po równo. Przecież wystarczy jej jedno słowo, a facet wróci, skąd przyjechał. Dlatego jedyną jego walutą jest tak naprawdę pożądanie splecione z władzą, którą ona ma nad nim.
Również w tym kontekście ciało tancerza – silne, umięśnione i sprawne, a jednocześnie kruche, bo zagrożone kontuzją – staje się metaforą jego emigranckiego statusu. Wraz z niebiałym kolorem w rasistowskich Stanach ciało Fernando jest podwójnie zagrożone i jednocześnie jest „noszone” przez Jennifer jak Labubu przy torebce. W tym sensie uprzedmiotowienie bohatera przypomina sposób traktowania Perfidii przez pułkownika Stevena Lockjawa (Sean Penn) z filmu PTA. W obu przypadkach seks jest polem bitwy. Ale wygrana jest ustawiona – zwyciężają białe osoby. Jedyną opcją – niestety – może być tylko ucieczka.
Więcej w tym temacie:
- „Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]
- „Wędrówka na północ” – cichy buntownik we wrzeszczącym świecie
- Czy Paul Anthony Kelly to najbardziej stylowy aktor nowego pokolenia?
- Foto-pamiętnik Leny Góry z warszawskiej premiery „Erupcji”
- Odszedł Krzysztof Piesiewicz. Dokładnie w dniu premiery filmu „Historie równoległe”, który bez niego by nie powstał
- Czy to będzie najbardziej polityczne Cannes od lat? Demi Moore, Park Chan-wook, sztuczna inteligencja i wielki powrót magii kina
Zanim trafił do GQ Poland, ponad dekadę działał jako freelancer. Współpracował z m.in. „Vogue Polska”, OKO.press, Mint Magazine, Spider’s Web i „Tygodnikiem Powszechnym”. Jest autorem „Cudownego przegięcia. Reportażu o polskim dragu” (Wydawnictwo Znak). Praca nad książką silniej skierowała jego uwagę na tematy społeczne i te dotyczące osób LGBT+.
Specjalizuje się też w pisaniu o filmach i serialach. Jeśli mógłby, nie wychodziłby z kina. Uwielbia długie rozmowy z twórcami i twórczyniami stojącymi po obu stronach kamery. Prowadzi wywiady z psychologami o męskości w każdym wydaniu. Nie unika też tematów okołoliterackich.
Gdy nie ogląda filmów, przesiaduje na siłowni lub jeździ na wyprawy rowerowe, najchętniej po drożdżówki. W weekendy wcina naleśniki i snuje się po galeriach sztuki.
Tagi
Reklama
Lubisz GQ?
Włącz reklamy, by nas wspierać.
Czytaj więcej
Filmy i seriale
Na ekranie i za kierownicą. Francuski świat Peugeota
Samochody i kino mają ze sobą więcej wspólnego, niż mogłoby się wydawać.
Filmy i seriale
Marcin Dorociński i Ryan Reynolds, czyli „Katastrofa w duecie”. Polski aktor w nowym filmie Apple TV
Marcin Dorociński wraca do Hollywood. Apple TV pokazało pierwszy zwiastun filmu „Katastrofa w duecie” (Mayday), w którym polski aktor występuje obok Ryana Reynoldsa i Kennetha Branagha.
Filmy i seriale
„Odyseja” to kino totalne. Christopher Nolan w znakomitej formie [RECENZJA]
Gdyby Christopher Nolan żył w starożytnej Grecji, dziś jego dramaty stałyby obok największych antycznych tragików. Zamiast ekranizować Homera, opowiedział trojański mit po swojemu. I zrobił to zjawiskowo.
Filmy i seriale
Łukasz Simlat o swoich ikonicznych rolach
Od pierwszego polskiego serialu Netfliksa „1983”, przez nagradzane „Boże Ciało”, po „Rojsta” i „Furiozę” – Łukasz Simlat opowiada o rolach, które wyznaczały kolejne etapy jego aktorskiej kariery. Z okazji 10-lecia Netfliksa w Polsce kontynuujemy cykl „Ikoniczne role”, w którym aktorzy wracają do najważniejszych postaci swojej kariery.
Filmy i seriale
Emmy 2026: Ogłoszono nominacje. Mamy polski akcent
Poznaliśmy nominacje do 78. nagród Emmy. Wśród wyróżnionych „The Pitt”, „Jedyna” i Zendaya. Oto kto jeszcze powalczy o statuetkę dla najważniejszych produkcji telewizyjnych.
Filmy i seriale
Najlepsze seriale 2026 roku (jak dotąd). Nasze typy
Rok 2026 obfituje w seriale, o których będzie się mówić jeszcze długo. To produkcje zachwycające świetnie napisanymi bohaterami, odważnymi historiami i wysokim poziomem realizacji. Wybraliśmy najlepsze seriale 2026 roku – od głośnych premier po znakomite powroty. Jeśli zastanawiasz się, co warto obejrzeć, ta lista jest dobrym miejscem, żeby zacząć.
Filmy i seriale
Co obejrzeć w lipcu? Nowości na Prime Video
Od prequela „Legalnej blondynki”, przez widowiskowe science fiction z Ryanem Goslingiem, po pełen napięcia horror rozgrywający się w tajskich jaskiniach. Oto najciekawsze filmy i seriale, które Prime Video przygotowało dla swoich widzów na lipiec.
Filmy i seriale
„Wielki Łuk” – film o cenie marzeń
Co się dzieje, gdy idealista dostaje szansę stworzenia pomnika epoki? „Wielki Łuk” to oparta na faktach historia architekta, który zamiast świętować życiowy sukces, musiał stoczyć wyniszczającą walkę o własną wizję. W rolach głównych Claes Bang, Xavier Dolan i Swann Arlaud.